Co Chińczyk Polakowi chciałby pokazać

Gdyby nie koleżanka, tego tekstu by nie było. Chwilowo nie ma paszportu, a ja mam, dlatego rajd po chińskich fabrykach stanie się moim udziałem. I Państwa, jeśli internet na to pozwoli.

Chiny, Mur Chiński

Mur Chiński Fot. Magda Graniszewska

Zaczynając od morału: zawsze miej paszport w szufladzie. Kontynuując zaś merytorycznie: czytaj Dyskusja.biz, jeśli chcesz wiedzieć więcej o polsko-chińskich okazjach biznesowych.

Dziś lecę do Chin. Dziennikarzy z 16 krajów regionu zaprosił „Sekretariat” (Secretariat for Cooperation between China and CEE Countries). W dziesięć dni obejrzymy siedem firm, jedną specjalna strefę ekonomiczną, zapoznamy się z zagadnieniami ekologii i biedy, a w przerwach porozmawiamy z lokalnymi oficjelami.

Uwiedzony jak Czech

Czekam zwłaszcza na pierwszą z oficjałek, bo ma dotyczyć trzynastego planu pięcioletniego dla prowincji Guangdong. Może być śmiesznie, ale może znajdę podobieństwa do planu Morawieckiego? Dzień z ekologią też może być inspirujący, bo Chiny to węglowa potęga, wydająca jednocześnie znakomite sumy na odnawialne źródła energii.
Nie uniknę raczej styczności z chińską autopromocją, za pomocą której biznes Państwa Środka próbuje uwodzić kraje naszego regionu. Na razie uwiódł Czechów. W marcu prezydent Chin został z fanfarami przyjęty w Pradze, a czeski prezydent ogłosił, że jego życzeniem jest „aby Republika Czeska stała się dla Chin bramą do Unii Europejskiej”. Podpisano 30 porozumień o potencjalnej wartości 4 mld USD. Znam jednak przynajmniej jednego czeskiego menedżera, który uważa, że to „głupia strategia”.

Od Covecu do Dochnala

W czerwcu prezydent Chin zawita do Polski. Zobaczymy, jak wielkie będą nasze fanfary. Na razie słyszę, że przygotowania do wizyty są zaawansowane.
Sukces tej wizyty jest nieoczywisty. Zapytaj Polaka o chińskich inwestorów, a sięgnie po przykład niesławnego Covecu i autostrad. Jeśli interesuje się energetyką, to przypomni Marka Dochnala pracującego dla Pinggao. Na dodatek dwa dni temu odwołano Sławomira Majmana, byłego już prezesa PAIiIZ-u, a jednocześnie entuzjasty współpracy polsko-chińskiej (wrogowie Majmana powiedzą, że nic konkretnego nie zrobił).

Kolega-dziennikarz śledzący politykę naszych sąsiadów spodziewa się jednak wizyty dużego kalibru.

– Chińczycy przechodzą od mówienia do robienia – przekonywał mnie niedawno, kiedy rozmawialiśmy o chińskim kapitale w Unipetrolu (czeska spółka zależna Orlenu).
Napotkany na lotnisku znajomy, z branży często współpracującej z Chinami, wspomina z kolei o „gigantycznych pieniądzach”, które tylko czekają na wydanie.
Co ciekawego zobaczę, to Państwu opiszę. Z wizyty sprzed lat pamiętam, że z internetem problemu w Chinach nie ma, ale na Facebooka i Twittera liczyć nie ma co.

Magdalena Graniszewska
Magdalena Graniszewska