Co z tym Brexitem?

Co z tym Brexitem? No właśnie… to pytanie coraz częściej zadają sobie politycy różnych opcji, zarówno w Wielkiej Brytanii, jak i w krajach Unii Europejskiej. Negocjacje zdają się bowiem nie posuwać do przodu, a w samym Zjednoczonym Królestwie chóralne poparcie dla tzw. „twardego Brexitu” powoli zaczyna odchodzić do lamusa. Wszystko wskazuje więc na to, że oto skończyła się era mocnych, politycznie nośnych haseł wzywających do zdecydowanego rozstania się z Unią Europejską, a na salony powraca przewodnia myśl liberalnego świata – „biznes to biznes”.

Jest tak, jak przewidywałam – wody politycznej burzy powoli opadają i wszyscy wracamy do naszych codziennych zajęć. Sama natomiast Wielka Brytania nie tylko nie wypadnie z grona najbardziej rozwiniętych gospodarek świata, ale też nadal będzie kusić przedsiębiorców doskonałymi warunkami do prowadzenia biznesu. Z kolei stanowcze opowiedzenie się Partii Pracy za tzw. „miękkim Brexitem” nie tylko wyjdzie na dobre Partii Konserwatywnej, która dzięki temu ruchowi będzie mogła bardziej elastycznie prowadzić dalsze negocjacje z UE (nawet jeśli zrzuci za to winę na laburzystów „kopiących dołki” pod negocjatorami), ale też pozytywnie odbije się na klimacie biznesowym UK. Im bowiem bardziej „miękki” będzie Brexit i im dłuższy będzie zapowiadany tzw. okres przejściowy, tym lepsze warunki będą czekały na Wyspach przedsiębiorców z kontynentu.

Jeremy Corbyn wprost powiedział, że Partia Pracy opowiada się za wprowadzeniem długiego okresu przejściowego, który zapewni firmom brytyjskim m.in. stały dostęp do siły roboczej. Co więcej, Jeremy Corbyn poparł nawet pozostanie UK we wspólnym rynku, (wraz z uznaniem nadrzędnej jurysdykcji Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości), co tak mnie, jak i wielu moich znajomych analityków wprowadziło w lekkie osłupienie. I nawet jeśli zapowiedzi lidera Partii Pracy powinniśmy podzielić przez trzy, to nie zmienia to faktu, że twardy, pro-brexitowy dyskurs, już się powoli kończy. A to z kolei oznacza, że polscy przedsiębiorcy mogą spać spokojnie, ponieważ ich działalność na Wyspach nie jest nawet w najmniejszym stopniu zagrożona skutkami Brexitu.

A o zaletach prowadzenia firmy w Wielkiej Brytanii można by mówić i mówić. Wielkie korzyści łączą się przede wszystkim z założeniem w Zjednoczonym Królestwie brytyjskiej, jednoosobowej spółki limited, czyli po prostu odpowiednika spółki z o.o. w Polsce.  Rejestracja takiej spółki na Wyspach wymaga spełnienia minimum formalności, a kapitał zakładowy w takim wypadku zaczyna się już od 1 funta.

Wielka Brytania charakteryzuje się także niezwykle atrakcyjnym systemem podatkowym. Wystarczy powiedzieć, że kwota wolna od podatku dochodowego od osób fizycznych wynosi tu 11,5 tys. GBP, tzn. około 53 tys. PLN, a pierwszy próg podatkowy, w wysokości 20 proc., obejmuje dochody do 32 tys. funtów (ok. 150 tys. zł). Nie zapominajmy też wreszcie o tym, że w UK przedsiębiorcy nie muszą się rejestrować jako podatnicy VAT, gdy osiągają przychody poniżej 83 tys. funtów rocznie (nieco ponad 380 tys. zl).

Agnieszka Moryc
Agnieszka Moryc