Emir to ma klawe życie

Fraza #dobrazmiana prawdopodobnie utrzymuje się na topie list przebojów w Polsce w ostatnich miesiącach. Pomyślałem, że spróbuję na ten temat spojrzeć z trochę innej, dalszej perspektywy. Przerwę świąteczno-noworoczną spędziłem w miejscu, w którym temperatury są nieco wyższe niż w Zakopanem czy Szklarskiej Porębie, a mianowicie w Dubaju. Była to moja pierwsza wizyta w tym regionie, więc oprócz wylegiwania się na plaży, oglądania cudów nowoczesnej architektury i zakupów w największych centrach handlowych świata (to już w bardzo ograniczonym zakresie, ale pod choinką, a właściwie palmą, coś musiało leżeć), postanowiłem dowiedzieć się trochę więcej o tym mieście zbudowanym na środku pustyni.

IMG_0101

Pierwsza rzecz jaka osobie postronnej przychodzi do głowy, kiedy myśli o Zjednoczonych Emiratach Arabskich (ZEA) i Dubaju to ropa naftowa. Kraj, który powstał 44 lata temu z połączenia 7 niezależnych księstw, stał się jednym z najbogatszych państw świata (7 miejsce biorąc pod uwagę PKB per capita) dzięki odkrytym tam złożom „czarnego złota”. I pewnie dzisiaj nie mógłbym oglądać panoramy metropolii i zatoki ze sztucznymi wyspami z platformy widokowej Burj Khalifa, czyli najwyższej budowli na świecie, gdyby nie naturalne zasoby regionu. Jakież jednak było moje zdziwienie, kiedy się dowiedziałem, że wydobycie złóż stanowi zaledwie … 2,2% gospodarki emiratu Dubaj. Jak to możliwe?

Wróćmy do historii. Dubaj miał szczęście posiadać władcę wizjonera. Szejk Rashid Bin Saeed Al Maktoum mawiał: „Mój dziadek jeździł na wielbłądzie, mój ojciec jeździł na wielbłądzie, ja jeżdzę mercedesem, mój syn jeździ Land Roverem, jego syn będzie jeżdził Land Roverem, ale jego wnuk będzie jeździł na wielbłądzie.” Aby jego własne przepowiednie się nie spełniły, Maktoum postanowił tak pokierować gospodarką emiratu, by jak najbardziej uniezależnić się od ropy. Zajrzyjmy więc do dostępnych statystyk za rok 2015* i sprawdźmy, z czego żyje dzisiejszy Dubaj. Ponad czwarta część dochodu (28%) pochodzi z handlu. Miasto dorobiło się olbrzymich portów lotniczych i morskich, które są w czołówce światowych rankingów. Strategiczne położenie pomiędzy Wschodem i Zachodem, przyjazne nastawienie do biznesu oraz liberalna polityka podatkowo-celna przyciągnęły inwestorów i dzisiaj 1,3% globalnej wymiany towarów odbywa się w Dubaju!

Przyjrzyjmy się teraz usługom – te klasyfikowane jako niefinansowe, związane m.in. z transportem i logistyką, nieruchomościami, turystyką oraz inne usługi biznesowe to prawie 40% obrotów emiratu. Dubaj to również wielkie skupisko centrów z sektora BIFS (bankowość, ubezpieczenia, obsługa rynków kapitałowych), które dokładają prawie 13% do PKB tej częsci Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Coraz więcej transakcji finansowych Środkowego Wschodu, Afryki i Południowej Azji dokonywana jest nad Zatoką Dubajską. Aby zachęcić globalnych inwestorów, już ponad 10 lat temu stworzono the Dubai International Finance Center (DIFC). Jest to specjalna strefa z własnym systemem prawnym, niezależnym od prawa ZEA, samodzielnym systemem sądowniczym, a wszystkie ulokowane tam instytucje finansowe zwolnione są z ceł i podatków. Językiem urzędowym w strefie jest angielski, a większość przepisów opiera się na najlepszych międzynarodowych praktykach, np. prawo arbitrażowe używa modelu zbliżonego do tego z Londynu. W DIFC zatrudnionych jest obecnie ok. 18 tys. ludzi w ponad 1,300 firmach. Zarządzają oni aktywami wartymi ponad 10 miliardów $. Wcześniej wspomniałem o wizjonerstwie szejka Maktoum’a. Chyba udało mu się je zaszczepić następnym pokoleniom. Jako przyklad podam prognozę dla DIFC: jej zarząd planuje zwiekszyć poziom aktywów na bilansie … 24-krotnie w ciągu 10 lat!

Ktoś mógłby pomyśleć, że jestem pracownikiem jakiejś dubajskiej instytucji zajmującej się promocją metropolii. (Po zastanowieniu, może to jest niezły pomysł na życie, biorąc pod uwagę jak łatwo się ten „produkt” sprzedaje.) Faktem jest, że Dubaj zrobił na mnie duże wrażenie – swoją nowoczesnością, infrastrukturalnym rozmachem, ale przede wszystkim konsekwentnie wdrażaną WIZJĄ przyszłości. W tym mieście #dobrazmiana kojarzy się z dobrobytem jego mieszkańców i, co zaskakuje w państwie oficjalnie islamskim, dosyć dużą otwartością na inne kultury, szczególnie w porównaniu z konserwatywnymi sąsiadami. Ja, oczywiście, patrzę na to również z perspektywy osoby działającej w sektorze nowoczesnych usług biznesowych. I mogę tylko podziwiać, w jaki sposób władze wspierają branżę. O dziwo, to nie ropa czy przemysł stoją na szczycie listy priorytetów, ale handel i usługi. Transport i logistyka, turystyka oraz usługi biznesowe zostały uznane za strategiczne sektory i są konsekwentnie promowane i wzmacniane. I jak widać po wynikach, z dużymi sukcesami.

Niestety, muszę dodać łyżkę dziegciu do dubajskiej beczki miodu. Nie należy zapominać, że bogactwo Emiratów zostało zbudowane kosztem praw człowieka, wolności obywatelskich czy, nazywając rzeczy po imieniu, wyzysku imigrantów, którzy byli i są tanią siła roboczą dla obywateli tego kraju. Rozmawiałem o tym ze znajomym Polakiem, który mieszka w ZEA od ponad 20 lat. Pozytywnym aspektem, jaki on widzi, jest wielka zmiana zachodząca na rynku pracy. Afgańczyk, Pakistańczyk czy Jemeńczyk  pracujący w Dubaju nie może marzyć o istnieniu związków zawodowych, ale jego prawa i sposób traktowania przez pracodawcę i tak bardzo zmieniły się na korzyść przez te lata. Duży wpływ na to mają zachodni menedżerowie i specjaliści, których nad Zatoką Dubajską jest kilkaset tysięcy, a którzy upominają się o cywilizowanie stosunków międzyludzkich.

W rozmowie z przyjaciółmi zastanawialiśmy się, czy Polska mogłaby się czegoś nauczyć od Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Dubaju. I doszliśmy do wniosku, że we wprowadzaniu zmian największą barierę stanowiłaby … demokratyczna, a w swej istocie biurokratyczna, machina władzy. Pewne decyzje, które musiał podjąć Dubaj były odważne i trudne. I najprawdopodobniej zapadały w wąskim gronie albo brał je na siebie jednoosobowo Emir. Jakoś trudno nam sobie było wyobrazić, że w Polsce … ale zaraz, zaraz, przecież … skąd my to znamy? Szybka decyzja, krótka ścieżka legislacyjna, podpis kogo trzeba, ogłoszenie w Dzienniku Ustaw, bum i wdrażamy. Tylko kiedy przyjdzie czas na tematy gospodarcze? I czy skorzystamy z lekcji odrobionych przez innych?

P.S. 1 ZEA niedawno ogłosiły, że uczczą 50-tą rocznicę swojej państwowości … wyprawą na Marsa. Więcej o tym przedsiewzięciu tutaj: http://www.emiratesmarsmission.ae/

P.S. 2 Obecny szejk Dubaju Muhammad ibn Raszid Al Maktum ma 6 żon i 24 dzieci. Gdyby żył w Polsce wkrótce uzyskałby prawo do pobierania 11,500 PLN miesięcznie w ramach programu 500+. Przeprowadzi się?

Dane za pierwsze półrocze 2015 roku za: Dubai Statistics Center (https://www.dsc.gov.ae/), PKB sumuje się do 100% po dodaniu korekty tzw. ‘imputed bank charges’ (-9%)

Marek Grodziński
Marek Grodziński