Mały ZUS nie dla małych firm! Rozwiązaniem spółka ltd w UK!

Polskie rządy, niezależnie od opcji politycznej, przyzwyczaiły nas do tego, że nie dotrzymują obietnic. W kampanii wyborczej padają zapewnienia, że „my jesteśmy inni, niż oni”, że „oni kradli, a my będziemy pracować na rzecz zwykłych ludzi”, czy też „że pieniądze się znajdą, gdy tylko paru ludzi postawi się przed sądem”. Tymczasem scenariusz zazwyczaj jest taki sam – gdy kolejne ekipy przejmują wreszcie ster rządów, to nagle uświadamiają sobie, że budżet świeci pustkami, a oni, jak ten biblijny Salomon, „z pustego nie naleją”.

Nie inaczej zachowuje się partia Prawa i Sprawiedliwości, która dużo Polakom naobiecywała, ale która nie zdoła raczej zdziałać niczego więcej poza uruchomieniem programu „500+”. Rząd Beaty Szydło postawił na populistyczne rozdawnictwo, zamiast na rozwój przedsiębiorczości i wspieranie kreatywnych inicjatyw, które przyniosłyby wymierne korzyści za kilka lat. Obiecujące zapowiedzi Ministerstwa Rozwoju dotyczące obniżenia składek na ZUS mikroprzedsiębiorcom osiągającym najniższe zarobki możemy już w zasadzie włożyć między bajki.

Wstępna propozycja wicepremiera Morawieckiego nie była doskonała, ale była i tak lepsza od tego, co ma miejsce teraz (ZUS, który dosłownie wykańcza najsłabiej zarabiających przedsiębiorców). Ministerstwo Rozwoju chciało ułatwić życie przedsiębiorcom zarabiającym mniej niż 5 tys. zł. Według pierwotnych propozycji przedsiębiorca, który w danym miesiącu zarobiłby mniej niż 200 zł miesięcznie, płaciłby na ubezpieczenia społeczne 32 zł (bez składki chorobowej). Natomiast wraz ze wzrostem przychodów o kolejne 200 zł do zapłaty dochodziłoby mu kolejne 32 zł. I tak przedsiębiorca osiągając przychód w przedziale 200-400 zł płaciłby 64 zł, w kolejnym przedziale 400-600 zł – 96 zł itd.

Jednak na dzień dzisiejszy zdaje się, że na szumnych zapowiedziach dotyczących poprawy doli polskich mikroprzedsiębiorców trzeba będzie postawić krzyżyk. Ministerstwo powoli wycofuje się z pierwotnych pomysłów, twierdząc, że przy tak niskich składkach przedsiębiorcy nie uzyskają nawet prawa do minimalnej emerytury, a to znaczy, że na starość będą oni musieli zwrócić się o pomoc do opieki społecznej.

Polska to jednak kraj paradoksów, w którym każdemu politykowi wolno powiedzieć wszystko, a później bez żadnych konsekwencji się z tego wycofać. O losie polskich biznesów, a co za tym idzie, także i dziesiątek tysięcy polskich rodzin, decydują kaprysy władzy i nieodpowiedzialne zachowania pojedynczych osób na określonych „stołkach”. W tym wypadku Wielka Brytania wypada na tle Polski o wiele lepiej, a stabilność rządów i praw stanowionych na Wyspach jest po prostu nie do przecenienia.

W odróżnieniu od Polski, która tonie w biurokracji, rząd brytyjski pilnuje, by prawodawstwo na Wyspach było czytelne, dopracowane, a przede wszystkim, żeby na jego podstawie można było podejmować długofalowe decyzje biznesowe. Wielka Brytania raczej usprawnia, a nie utrudnia procedury, a biznesmeni nie są z góry traktowani jak przestępcy (o czym świetnie świadczy fakt, że wielu z nich nie wie nawet, gdzie znajdują się ich urzędy skarbowe, ponieważ większość spraw załatwiają oni obecnie przez Internet).

Najbardziej opłacalną formą działalności gospodarczej, którą mogą w UK założyć Polacy, jest spółka LTD (odpowiednik polskiej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością). Spółkę taką rejestruje się na Wyspach szybko (nie ma tu zbędnej biurokracji), a równie szybko można ją zlikwidować. Rzecz jasna w przypadku LTD istnieje ograniczenie odpowiedzialności do wysokości wkładów i nie jest wymagany wkład kapitałowy. Brytyjskiej spółki nie trzeba też rejestrować na VAT w Revenue and Customs HMRC, o ile nie przekroczy ona obrotu rocznego w wysokości £83 tys. Do tego przedsiębiorca korzysta w Wielkiej Brytanii z kwoty wolnej od podatku, która obecnie wynosi tu blisko 60 tys. Zł. Brzmi zachęcająco? Nie ma na co czekać! Polecam sprawdzić, jakie możliwości daje mikro przedsiębiorcom Angliafirma.pl .

Agnieszka Moryc
Agnieszka Moryc