Przedsiębiorcy obawiają się polityki polskiego rządu

O działaniach polskich władz (nie tylko obecnych) względem przedsiębiorców trudno jest powiedzieć coś dobrego. Obecna ekipa nie jest w tym względzie ani gorsza, ani lepsza od poprzednich, bo jest po prostu taka sama. Fakty są natomiast takie, że rzeczywistość polskiego przedsiębiorcy jest często nie do pozazdroszczenia, a droga do biznesowego sukcesu usłana jest kłodami.

Niestety, jak pokazuje najnowszy raport przygotowany przez firmę SMARTSCOPE, hurraoptymistów wśród polskich przedsiębiorców to już teraz ze świecą szukać. Badanie jest miażdżące dla polskich władz i pokazuje, dlaczego robienie biznesu w Polsce to gra dla ludzi naprawdę odważnych i… zdeterminowanych.

Jeśli myślicie, że popadam w zbyt duży pesymizm, to sami zobaczcie. Z badania przeprowadzonego przez SMARTSCOPE wynika, że 76 proc. przedsiębiorców w Polsce czuje się niepewnie w związku z działaniami rządu oraz że 48 proc. z nich sądzi, że w porównaniu z latami ubiegłymi warunki do prowadzenia firmy pogorszyły się w 2016 roku. Co zaskakujące (albo zatrważające), tylko 7 proc. przedsiębiorców uważa, że w zeszłym roku warunki do prowadzenia biznesu były lepsze, a przecież od 1,5 roku mamy już rządy tzw. „Dobrej Zmiany”, która miała tchnąć w Polaków ducha przedsiębiorczości.

Idźmy dalej – aż 74 proc. przedsiębiorców jest rozgoryczonych obowiązującym systemem podatkowym, ponieważ sądzi, że zbyt wiele w biznesie zależy od uznaniowych decyzji urzędników. Niewiele mniej natomiast, bo 72 proc. właścicieli małych i średnich firm, obawia się, że w tym roku wprowadzone zostaną niekorzystne zmiany w prawie.

Aż 49 proc. przedsiębiorców w Polsce negatywnie ocenia możliwości prowadzenia nad Wisłą biznesu, a wśród barier, które uważają oni za najbardziej uciążliwe, są przede wszystkim rosnące koszty zatrudniania pracowników (91 proc.), niepewna sytuacja gospodarcza (91 proc.), skomplikowane i niejasne przepisy podatkowe (88 proc.), niepewna sytuacja polityczna (87 proc.) oraz brak na rynku wykwalifikowanych pracowników.

W tym roku wielu przedsiębiorców doświadczyło kontroli skarbowych, choć akurat nie było to bardziej uciążliwe, niż w latach ubiegłych. Niestety jednak aż 51 proc. biznesmenów boi się, że 2017 rok będzie pod tym względem znacznie gorszy, a kontrole będą nie tylko częstsze, ale i bardziej uciążliwe.

Pora zatem wrócić do starego pytania: czy lepiej jest się męczyć w Polsce – użerać się z podejrzliwymi urzędnikami, czekać z duszą na ramieniu na kontrole skarbowe i lwią część zarobków oddawać jako daninę państwu, czy też może lepiej jest pomyśleć o przeniesieniu działalności do Wielkiej Brytanii?

Na Wyspach panuje przede wszystkim przyjazny klimat do prowadzenia firmy – tutaj na przykład nikt z góry nie zakłada, że przedsiębiorca tylko patrzy, jak oszukać państwo i jak uniknąć obciążeń. Poza tym cechą wyróżniającą Wielką Brytanię jest stabilność i przewidywalność prawa, a przypomnę, że Polska, pod względem niestabilności prawa wyprzedza nawet Włochy i Grecję. Gdyby polski przedsiębiorca chciał być na bieżąco z aktualnym stanem prawnym, to musiałby na czytanie przepisów poświęcić codziennie przynajmniej 4 godziny!

Ale to jeszcze nie wszystko: biurokracja w UK jest ograniczona do minimum, a przedsiębiorcy nie tylko często nie wiedzą, gdzie znajduje się ich najbliższy urząd skarbowy (większość formalności załatwiają bowiem przez internet), ale też nie są oni nękani uciążliwymi kontrolami. Jeśli już natomiast ma miejsce taka kontrola, to w spornej sprawie przedsiębiorca może liczyć na domniemanie niewinności.

Oczywiście nie muszę mówić, że system podatkowy jest tak skonstruowany, żeby zachęcić a nie zrazić przedsiębiorców do wykazywania inicjatywy gospodarczej. Polski biznesmen na Wyspach może liczyć chociażby na wysoką kwotę wolną od podatku (obecnie wynosi ona £11 000, a od nowego roku podatkowego zostanie ona podniesiona do £11,500) oraz na niskie stawki podatku VAT (0 proc., 5 proc. i 20 proc.).

Agnieszka Moryc
Agnieszka Moryc