Przedsiębiorcy z UK chcą umowy handlowej z UE, ale… nie panikują!

Zdaje mi się, że ostatnio więcej o negatywnych skutkach Brexitu mówią polskie media, niż media brytyjskie. Trudno jednak na Wyspach o popłoch, skoro nawet rodzimy biznes zachowuje względem Brexitu stoicki spokój.

Będzie jak będzie, ale na pewno będzie dobrze – to myśl, która chyba najczęściej przyświeca przedsiębiorcom w UK. I nie jest to żadne czcze gadanie – z badań przeprowadzonych na Wyspach z końcem marca przez kancelarię prawniczą Herbert Smith Freehills wynika, że aż 89 proc. biznesmenów nie zmieniło jak na razie swoich planów dotyczących inwestycji, produkcji czy polityki zatrudnienia. Przedsiębiorcy w UK sądzą bowiem, i to uważam za nadzwyczaj rozsądne, że nikt nie jest jeszcze w stanie powiedzieć, jak po Brexicie może się zmienić sytuacja gospodarcza na Wyspach i dlatego też nie ma jeszcze potrzeby podejmowania w tym zakresie jakichś konkretnych kroków.

Brytyjscy przedsiębiorcy, a w ślad za nimi i przedsiębiorcy polscy (którzy od czasu wejścia do UE zdążyli się już zapoznać ze specyficznym klimatem biznesowym panującym na Wyspach) są dobrej myśli – aż 57 proc. z nich jest przekonanych, że długofalowe efekty Brexitu będą dla ich biznesu raczej neutralne. Wszystko to dlatego, że gospodarka brytyjska jest niezwykle elastyczna i ma wysoką zdolność do adaptacji do nowych okoliczności. Negatywnych konsekwencji Brexitu można się spodziewać w krótkim okresie, i to przyznało w trakcie badania 41 proc. respondentów, ale też pamiętajmy, że przedsiębiorcy zawsze muszą zakładać okresowe tąpnięcia w gospodarce, które mogą się negatywnie odbić na kondycji finansowej ich firm.

Oczywiście, nie ma co ukrywać, że zdecydowana większość przedsiębiorców mających swój biznes na Wyspach popiera zawarcie nowej umowy handlowej między Wielką Brytanią i Unią Europejską. Przytłaczająca większość z nich nie chce nawet słyszeć o odejściu strony brytyjskiej od stołu negocjacyjnego bez jakiegokolwiek porozumienia oraz o oparciu nowych relacji handlowych na zasadach Światowej Organizacji Handlu (WTO), co byłoby dla brytyjskiego biznesu rozwiązaniem skrajnie niekorzystnym. Jednak zapowiedzi Theresy May, jakoby „brak umowy byłby lepszy od złej umowy” należy raczej traktować z przymrużeniem oka.

Oczywiście, dla polskich przedsiębiorców, tak jak i dla 34 proc. biznesmenów, którzy wzięli udział w najnowszym badaniu Brytyjskiej Izby Handlowej (ang. British Chambers of Commerce), najlepiej byłoby pozostać zarówno w obrębie jednolitego rynku, jak i w obrębie unii celnej UE. Ale nawet jeśli tak się nie stanie (a jest to przecież wysoce prawdopodobne, chyba że na czele rządu stanąłby ktoś z szerokiej koalicji dowodzonej przez laburzystów i liberalnych demokratów), to Polacy na Wyspach i tak będą mieli po Brexicie znacznie lepiej, niż ich rodzimi odpowiednicy nad Wisłą.

Warunki do prowadzenia biznesu na Wyspach jeszcze długo będą znacznie lepsze, niż te, z których mogą korzystać przedsiębiorcy w Polsce. Przede wszystkim Polska nie może się na razie równać z Wielką Brytanią pod względem systemu podatkowego. Dla porównania weźmy chociażby kwotę wolną od podatku dochodowego dla osób fizycznych, która w UK wynosi 11 500 funtów (ok. 60 000 zł, a w Polsce (przy zarobkach powyżej 11 tys. zł) – 3091 zł lub mniej. Poza tym znacznie niższe są w Wielkiej Brytanii stawki podatku VAT – stawka podstawowa wynosi w UK 20 proc. (w Polsce 23 proc.), a stawki obniżone wynoszą kolejno 5 proc. i 0 proc. (w Polsce kolejno 8 proc. i 5 proc.) Dodatkowo system podatkowo – prawny w UK jest bardzo stabilny, co pozwala przedsiębiorcy spokojnie odłożyć na pewną, brytyjską emeryturę, której kwota wynosi obecnie 3200 zł.

Ale na dobry klimat do prowadzenia biznesu w Wielkiej Brytanii składa się nie tylko korzystny system podatkowo – prawny, ale również, co zawsze powtarzam, zupełnie inne niż w Polsce podejście do przedsiębiorców urzędników. W Polsce przedsiębiorcę traktuje się jak potencjalnego oszusta, a w Wielkiej Brytanii nie tylko podchodzi się do niego z szacunkiem, ale też się go aktywnie wspiera. Zauważmy też, że w Polsce ok. 2,5 mln aktywnych firm obsługuje ok. 120tys. urzędników skarbowych i ZUS, natomiast na Wyspach – ok.  5,5 mln firm obsługuje zaledwie ok. 60tys. urzędników. W Wielkiej Brytanii przedsiębiorca nie musi też, tak jak w Polsce, poświęcać średnio 1 dnia w tygodniu na wypełnianie papierów.

 

Agnieszka Moryc
Agnieszka Moryc