Robert Lewandowski przegrał ze Scarlett Johansson

Na europejskich billboardach Huawei widuję Roberta Lewandowskiego, na chińskich – Scarlett Johansson. Smuci to Polkę na obczyźnie.

Rekalma Huawei w Chinach Fot. Magdalena Graniszewska

Rekalma Huawei w Chinach Fot. Magdalena Graniszewska

Scarlett Johansson, znakomita amerykańska aktorka, uśmiecha się w imieniu Huawei od razu na lotnisku w chińskim Kantonie. Roberta Lewandowskiego, fenomenalnego piłkarza, którego w reklamach widać nie tylko w Polsce, ale choćby na lotnisku wiedeńskim, do dziś nie zobaczyłam na żadnym chińskim billboardzie. Byłam cierpliwa, ale jestem w Chinach już trzy dni.

Scarlett i Mr Grey

– Lewandowski? Jasne, że znam. Interesuję się futbolem – odpowiada Chińczyk, na którym testuję znajomość nazwiska polskiego piłkarza.

Dwaj chińscy koledzy stoją obok i przytakują. Od ręki znalazłam trzech fanów, a telekomunikacyjny gigant i tak woli Scarlett?

Zapytam decydentów. Mam to szczęście, że w ramach chińskiej wyprawy, zorganizowanej przez chiński rząd dla 31 dziennikarzy z Europy Środkowej i Wschodniej, jedziemy do centrali Huawei w Shenzhen, czyli w chińskiej Dolinie Krzemowej. Kolega, drugi dziennikarz z Polski, też chce drążyć.

Huawei Fot. Magdalena Graniszewska

– Nie zajmuję się strategią marketingową. Ale dowiem się i wrócę z tym do Państwa – odpowiada jednak uprzejmie Glenn Schloss, wiceprezes Huawei odpowiedzialny za komunikację.

Błysku zrozumienia w jego oczach jednak nie widzimy. Może dlatego, że od 20 lat pracuje w Azji.

W showroomie Huawei jest jeszcze gorzej. Sala ze smartfonami i smartwatchami obwieszona jest przeglądem reklam chińskiego koncernu.

– Oglądałaś „50 twarzy Greya”? To ten aktor z filmu – wskazuje z uśmiechem na jedną z reklam ten sam chiński znajomy, który jest fanem Lewandowskiego.

Pan Grey wisi obok Scarlett i kilku innych osób, których nie znam (chiński znajomy też nie). Lewandowskiego tam nie ma. Cóż, odpuszczamy akcję „Huawei a sprawa polska”.

Co trzy głowy, to nie jedna

Wizyta i tak robi wrażenie. Huawei, który jest trzecim producentem smartfonów na świecie i osiąga 60 mld USD przychodów rocznie, ma w Shenzhen centralę, do której pielgrzymują eksperci telco z całego świata. Campus słynie z własnego uniwersytetu, mieszkań dla pracowników i obiektów sportowych. My zobaczyliśmy tylko showroomy, ale w związku z ulewą na zewnątrz żalów nie słyszałam.

Huawei Fot. Magdalena Graniszewska

– To nie jest fabryka, tu się myśli – podkreśla Glenn Schloss.

Huawei szczyci się wydatkami na badania i rozwój. W 2014 r. było to 6,6 mld zł, co plasuje chińską firmę przed Apple czy Facebookiem. W 2020 r. firma chce wejść na rynek z technologią 5G.

Z ciekawostek: Huawei ma rotacyjnego prezesa. Trzej członkowie zarządu zmieniają się na tym stanowisku co pół roku. Ciekawy pomysł, a czy skuteczny?

– W 2015 r. przychody wzrosły o 37 proc., a zysk o 32 proc. – stwierdza Glenn Schloss.

Huawei Fot. Magdalena Graniszewska

 

Magdalena Graniszewska
Magdalena Graniszewska