Sięgał, gdzie wzrok nie sięga

Powyższy tytuł wieszczył na okładce „Pulsu Biznesu” z 30 lipca 2015 r. niespodziewane odejście, poprzedniego dnia, Jana Kulczyka. Pisaliśmy wtedy, że Doktora — jak był powszechnie tytułowany przez znajomych (doktorat z prawa międzynarodowego uzyskał w 1975 r. po obronie pionierskiej pracy na temat stosunków państwowych RFN i NRD) — będzie nam brakowało. Miniony rok to potwierdził. Wielokrotnie sprawdzona życiowa mądrość głosi, że nie ma ludzi niezastąpionych. Bywają jednak niepowtarzalni — a do takich z pewnością należał Jan Kulczyk.

Jan Kulczyk| Dyskusja.biz

Stosunkowo najłatwiejsze stało się formalne zapełnienie luki na czele globalnej grupy Kulczyk Investments (KI). Jej twórca zdawał sobie sprawę z upływu czasu i już wcześniej wycofywał się z bieżącego zarządzania. Płynnie przekazywał swoją wiedzę i stery imperium dzieciom — jeszcze za życia prezesurę synowi Sebastianowi, a w dalszej perspektywie przewodnictwo rady nadzorczej córce Dominice, co sfinalizowało się już w 2016 r. Znacznie trudniej natomiast wyrównać utratę wartości dodanej, którą Jan Kulczyk tworzył samym sobą. Był nieformalnym, ale niekwestionowanym dziekanem

korpusu ekstraklasy polskiego biznesu. Co bardzo ważne — tylko częściowo wiązało się to z okolicznością, że przewodził liście najbogatszych Polaków. Dla środowiska równie istotne było jego wizjonerstwo oraz filozofia przełamywania oporów wobec gospodarczego wzrostu. Charakterystyczne zjawisko występowało np. podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy-Zdroju czy Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Każdorazowo bytność Jana Kulczyka oraz wydarzenia organizowane przez KI bardzo wzbogacały program tych spotkań i cieszyły się wielkim zainteresowaniem.

Biznesowe osiągnięcia Jana Kulczyka niewątpliwie są materiałem na… czyjś doktorat. Ale w ostatnich latach niezwykle wartościowy był również dorobek jego sponsoringu i pracy społecznej. Dzięki wsparciu przez KI wystawy stałej Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN błyszczy ono na cały świat — niestety, donator nie doczekał tytułu Europejskiego Muzeum Roku 2016. Został partnerem strategicznym Polskiego Komitetu Olimpijskiego, ale również nie doczekał startu narodowej reprezentacji na Igrzyskach XXXI Olimpiady w Rio de Janeiro. Tworząc zaś Central and Eastern Europe Development Institute (CEED), wykazał się wyobraźnią większą niż politycy, którzy dopiero teraz doceniają znaczenie naszego regionu dla Unii Europejskiej i NATO.

Od wielu lat Jan Kulczyk kreatywnie współpracował z „Pulsem Biznesu”. Wyjątkowe znaczenie miał zainicjowany w 2013 r. nasz partnerski projekt „Czas na patriotyzm gospodarczy”. Twórca KI entuzjastycznie odniósł się do idei debat decydentów rządowych z czołowymi przedsiębiorcami na temat wyzwań stojących przed Polską. Aktywnie uczestniczył w czterech edycjach programu. Podczas inauguracji piątej, 28 września 2015 r., przemówił już archiwalnie z ekranu, z czym trudno było się pogodzić. A w rocznicę przedwczesnego odejścia Jana Kulczyka wypada uaktualnić zdanie z wydania przypomnianego na początku. Brakuje go nam — i będzie brakowało. © Ⓟ

Tomasz Siemieniec
Tomasz Siemieniec