Stworzyli miejsce pracy, nie firmę

Młodzi ludzie, pełni zapału do działania, bez obciążeń w postaci rodziny, bez płacenia ZUS’u, dzięki rozwiązaniom takim jak inkubatory przedsiębiorczości – to oni mieli stanowić nasiona, z których urosnąć miał nasz kapitał.I dzieje się tak, młodzi ludzie spotykają się, rozwijają, tworzą ciekawe projekty, odnoszą sukces lub zarabiają na tyle, aby warto było się nadal starać. Jednak gdzieś w tle tego postępu urodził się pewnego rodzaju twór.

Miały powstać miejsca pracy i powstały, a właściwie powstało, bo jedno, jak sama nazwa wskazuje – jednoosobowa działalność gospodarcza. Jednoosobowa firma w postaci desperata, który za wszystkie swoje poczynania odpowiada swoim majątkiem.

Człowiek, który nie dość, że sam odprowadza za siebie składki zdrowotne i emerytalne, często nie wynajmuje biura, ponieważ pracuje w domu, nie za bardzo ma co wrzucić w koszta, więc podatek odprowadza również pełny. Przecież nikt nie potrzebuje 10 ryz białego papieru miesięcznie, niesamowitej ilości środków czyszczących do domu. Właściwie nie możemy brać tego pod uwagę, bo przecież kto wpisał dom jako miejsce pracy? Każdy ma laptopa, a więc pracować może wszędzie, a co za tym idzie, nie musi opodatkowywać łazienki w kawalerce.

Osoby te są za małe, by skoczyć dalej, jednak są zbyt duzi, aby się schować, jak w tym dowcipie o płocie, który przynajmniej bydło zatrzymał.

Miała być firma, jest miejsce pracy

I tak pod wpływem obciążeń trafili oni w błędne koło, z którego nie mogą się wyrwać. 1200 zł ZUS’u, podatek, opłata za księgową, za mieszkanie, opłata za lekarza, bo co prawda składki odprowadzane są, ale nie starczą one na godne leczenie. Byle umowę trzeba oddać do prawnika, przecież odpowiada się swoim majątkiem! Suma miesięczna miejsca pracy wychodzi kuriozalnie wysoka.

Wszystko poszłoby do przodu, gdyby nie fakt, że sami muszą wszystko wypracować, z tego lub innego powodu. Nie ma studenta, za którego nie trzeba odprowadzać składek, ponieważ nie ma biura. Ci, którzy poszli do inkubatorów wcześniej, zyskali, teraz trzeba już odprowadzać pełną składkę na ubezpieczenie zdrowotne przy umowie zlecenie, a i inkubatory niechętnie udzielają jakichkolwiek informacji.

Zamiast firmy stworzyli sobie miejsce pracy we własnym domu. Na dodatek Ci, którzy poszli na preferencyjny ZUS, czują się w obowiązku dopracować do dwóch lat, inaczej stracą przecież zasiłek dla bezrobotnych. Na domiar złego w oczach firm udzielających kredyty mają mniej zdolności niż osoby, które pracują za najniższą krajową. Dochód naszego bohatera nie jest przecież stały.

W ramach podsumowania

I tak czas leci, a nasz twór. Przepraszam, właściciel jednoosobowej działalności gospodarczej ciągle stara wyrwać się z błędnego koła. Ci, którzy wyrwali się, mieli na to jakiś pomysł, inni nadal mają swoje upragnione miejsce pracy i niestety tylko to.

Karol