Szkocja – biznesowy przyczółek Wielkiej Brytanii

Szkocja w wielu obszarach ma znacznie bardziej przyjazne procedury niż Anglia

FOT. Wikipedia

Miesiąc płynie za miesiącem, a tu jak piszczało w ministerstwach finansów i rozwoju o poprawie doli polskich przedsiębiorców, tak piszczeć przestało… Minister Mateusz Morawiecki przedstawił co prawda uroczyście Konstytucję dla Biznesu i doprowadził do wdrożenia Jednolitego Pliku Kontrolnego, ale jednocześnie wycofał się z wprowadzenia jednolitego podatku, a wyższą kwotę wolną od podatku wprowadził jedynie dla ludzi najbiedniejszych, pracujących co najwyżej na 1/4 etatu…

O polskich przedsiębiorcach minister Morawiecki pomyślał niewiele, albo nawet i wcale, a kolejne posunięcia i zapowiedzi rządu Prawa i Sprawiedliwości mogą napawać co najmniej niepokojem.  Przypomnę tylko, że od 1 marca 2017 r. wchodzi ultra restrykcyjne prawo dotyczące wyłudzeń podatku VAT (przewidziane kary za takie wyłudzenia to nawet 25 lat więzienia!), a także że rząd przymierza się do likwidacji tzw. trzydziestokrotności (progu, po przekroczeniu którego podatnik przestaje płacić składkę ZUS) i do rezygnacji z liniowego PIT-u.

Jakby tego było mało ministerstwo finansów szykuje właśnie ustawę pozwalającą na inwigilację kont bankowych. W tym celu ma zostać utworzona Centralna Baza Rachunków, do której informacje mają trafiać m.in. z banków, instytucji kredytowych, SKOK-ów, ubezpieczycieli, firm inwestycyjnych, funduszy inwestycyjnych i emerytalnych, czy też z Krajowego Depozytu Papierów Wartościowych S.A. Ministerstwo przekonuje, że taka baza umożliwi aparatowi urzędniczemu skuteczną walkę z przestępczością, ale trudno oprzeć się wrażeniu, że ruch ten ma jedynie na celu poddanie społeczeństwa jeszcze większej kontroli…

Co zatem w tej niepewnej sytuacji może zrobić polski przedsiębiorca? Od dawna przekonuję, że jednym z najlepszych sposobów na poradzenie sobie z polską bylejakością, nagromadzeniem biurokratycznych obciążeń oraz z niepewnością co do polityczno – ekonomicznej przyszłości w Polsce jest przeniesienie biznesu do Wielkiej Brytanii. Tym razem jednak powiem Wam parę słów o Szkocji, która w najbliższych 2-3 latach (gdy będą się ważyły losy Brexitu) będzie coraz bardziej otwarta na przedsiębiorców z zagranicy.

W Szkocji głośno jest obecnie o tym, żeby zorganizować kolejne referendum niepodległościowe i odłączyć się od Wielkiej Brytanii, która zamierza na trwałe opuścić Unię Europejską. I choć zapowiedzi dotyczące odłączenia się od Zjednoczonego Królestwa są raczej biciem politycznej piany przez Szkocką Partię Narodową, to należy się spodziewać, że Szkoci będą chcieli zawalczyć o jakieś specjalne relacje z Unią. Natomiast z pewnością między rządami Theresy May i Nicoli Sturgeon rozpocznie się (cicha przypuszczam, choć może też otwarta i zajadła!) walka o stworzenie najbardziej atrakcyjnych warunków do inwestowania w UK. Trudno sobie wyobrazić, żeby liderka SNP odpuściła na tym polu i nie zawalczyła z Londynem o rzesze unijnych przedsiębiorców.

Uważny biznesmen zauważy, że Szkocja w wielu obszarach ma znacznie bardziej przyjazne procedury niż Anglia. A poza tym w Szkocji, podobnie jak w pozostałych krajach UK, podatek dochodowy od osób fizycznych płaci się powyżej 60 tys. zł., podatnikiem VAT staje się dopiero przy obrocie firmy powyżej 83 tys. funtów rocznie (ponad 400 tys zł!), a ZUS od pracownika płaci się dopiero od kwoty 2000 zł miesięcznie jego zarobku. Przy tym kontakt z państwem jest tak prosty, że większość przedsiębiorców nawet nie wie, gdzie mieści się ich urząd skarbowy, bo nie musi w nim nigdy bywać.

Agnieszka Moryc
Agnieszka Moryc