Wygrana Trumpa pomoże polskim przedsiębiorcom w UK? To więcej niż możliwe!

Podczas gdy świat otrząsa się jeszcze z szoku po wygranej Donalda Trumpa w wyborach prezydenckich, na Wyspy Brytyjskie wraca optymizm odnośnie rozwoju gospodarczego. Paradoksalnie rzecz biorąc, zawirowania polityczne w Stanach Zjednoczonych pozwalają znów patrzeć na Wielką Brytanię jak na oazę spokoju i stabilności.

Przypomnijmy sobie, co stało się z brytyjską walutą zaraz po ogłoszeniu wyników wyborów na 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych – wartość funta poszybowała w górę, i to znacznie, bo w pierwszych godzinach umocnił się on w stosunku do dolara aż o 1,2 proc. Co to oznacza dla brytyjskich, a po części także dla polskich przedsiębiorców działających na Wyspach? Powrót stabilności i klimatu zaufania. Brexit może i sporo namieszał na rynkach finansowych, ale w obliczu tego, co dzieje się w Stanach Zjednoczonych, perspektywa wyjścia z Unii Europejskiej nie jest już taka straszna. Wielka Brytania pozostaje i pozostanie jednym z krajów o najbardziej stabilnej gospodarce, a także o najbardziej przyjaznym i przewidywalnym klimacie do prowadzenia biznesu.

W rzeczywistości pobrexitowej wygrana Donalda Trumpa z kilku względów bardzo służy Wielkiej Brytanii. Przede wszystkim prezydent elekt jest anglofilem i już zapowiedział, że nie będzie kontynuował polityki Baracka Obamy (euroentuzjasty), zawiedzionego, a nawet obrażonego na Wielką Brytanię za podjęcie decyzji o opuszczeniu Unii. Dla Obamy Wielka Brytania miała się znaleźć na końcu kolejki do negocjowania nowych umów handlowych, a dla Donalda Trumpa ma ona być równorzędnym partnerem, mającym tę samą pozycję co cała wspólnota europejska. Z drugiej strony prezydent elekt zapowiadał w swojej kampanii, że będzie dążył do gospodarczego protekcjonizmu, a jeśli spełni swoje obietnice, to tym samym otworzy rząd brytyjski z powrotem na Unię Europejską. Rosnący protekcjonizm (efekt domina wywołany przez Stany Zjednoczone) może nie pozostawić Wielkiej Brytanii zbyt wielu opcji i zmusić rząd Theresy May do pójścia na ustępstwa w zamian za dostęp (większy niż zakładałby brexit) do jednolitego rynku. A chodzi tu przede wszystkim o utrzymanie w mocy swobodnego przepływu osób, na której nam, Polakom, zależy przecież najbardziej.

Niektórzy ekonomiści zwracają też uwagę na fakt, że znacznie niższy kurs funta sprzyja konkurencyjności gospodarki brytyjskiej w stosunku do gospodarki amerykańskiej. A przypomnę, że poza Unią Europejską Stany Zjednoczone są dla Wielkiej Brytanii największym rynkiem zbytu – co piąty produkt lub usługa wytworzona w Wielkiej Brytanii trafia właśnie do Amerykanów. Firma w Anglii to więc dużo większe otwarcie i możliwości niż jedynie rynek europejski – to szczególnie kuszące dla polskich firm z obszaru e-usług, ale nie tylko.

Co to wszystko oznacza dla polskich przedsiębiorców? Przede wszystkim oznacza to polepszenie się klimatu inwestycyjnego i wzrost optymizmu względem prowadzenia działalności gospodarczej w Wielkiej Brytanii. Wygrana Donalda Trumpa pokazuje, że Zjednoczone Królestwo, mimo zawirowań, jest jedną z najsilniejszych gospodarek świata, która doskonale poradzi sobie zarówno w obrębie, jak i poza Unią Europejską. Wygrana Trumpa wywołała na rynkach finansowych krótkotrwały popłoch, ale, jak to pokazał Brexit, taka chwilowa nieprzewidywalność na rynkach finansowych nie musi w sposób natychmiastowy i znaczący wpłynąć na gospodarkę. Przypomnę, że po referendum PKB Wielkiej Brytanii wzrosło w trzecim kwartale o 2,0 proc. w ujęciu rocznym, a rynki akcji zyskały na wartości 9 proc., a zmiany w Polsce, które teoretycznie zmierzają w dobrym kierunku wcale inwestowaniu nie sprzyjały. Polacy otwierają się na możliwość emigrowania z biznesem, ale ta emigracja ma też racjonalne uzasadnienie w planowanym rozwoju i sięganiu po rynek globalny.

Agnieszka Moryc
Agnieszka Moryc