Zarabiasz na kryptowalucie? Zobacz co szykuje dla Ciebie fiskus!

Choć państwo polskie oficjalnie nie uznaje kryptowalut jako pełnoprawnego i legalnego środka płatniczego, to chętnie położy ono rękę na zyskach pochodzących z ich obrotu lub wydobycia

Gdy kilka lat temu po raz pierwszy usłyszałam o kryptowalucie, to pomyślałam, że dokonywanie transakcji za pomocą wirtualnej waluty jest pomysłem rodem z kosmosu. Dziś jednak, przeproszona z Bitcoinem i blisko 400 innymi kryptowalutami sądzę, że wygoda ich użytkowania oraz brak pośredników przy dokonywaniu transakcji są po prostu bezcenne. Co więcej, na obrocie lub „wydobywaniu” wirtualnych walut można sporo zarobić, bo, jak to widać na przykładzie Bitcoina, po początkowych dużych wahaniach wartość wirtualnych walut konsekwentnie rośnie i nic nie wskazuje na to, żeby trend ten miał się w najbliższym czasie osłabić.

Z wirtualnych walut korzystają już największe przedsiębiorstwa na świecie, a dzięki zastosowaniu wysoce rozwiniętych technologicznie rozwiązań kryptowaluty stają się właśnie jednymi z najbezpieczniejszych środków płatniczych. W przypadku Bitcoina technologia blockchain gwarantuje bezpieczeństwo transakcji, które przewyższa wszelkie znane dotychczas rozwiązania dla walut tradycyjnych. Nic więc dziwnego, że kryptowaluty szybko przyciągnęły inwestorów i stały się atrakcyjną alternatywną dla giełdy oraz rynku walutowego. Dzięki prawdziwemu boomowi, który zapanował na tę formę inwestycji i dzięki znacznemu wzrostowi cen kryptowalut, stały się one kuszącym źródłem potencjalnych zysków.

Na kryptowalucie można zatem świetnie zarobić – czy to poprzez obracanie nią (w podobny sposób co akcjami), czy też poprzez tzw. ”wydobycie” jej. Jeśli pojęcie „wydobycia” nie jest dla Was do końca jasne, to wyjaśnię, że polega ono na uzyskaniu wirtualnej waluty poprzez udostępnienie mocy obliczeniowej swojego komputera. Aby wydobyć choć jedną cyfrową monetę potrzebna jest naprawdę wielka moc obliczeniowa, uzyskana dzięki pracy farm potężnych serwerów, ale też uzyskanie kolejnych monet to świetna inwestycja na przyszłość.  

Ministerstwo Finansów, w odróżnieniu od tożsamych ministerstw wielu już krajów na świecie, nadal odmawia kryptowalutom statusu instrumentu finansowego. Nie oznacza to jednak, że zysk ze sprzedaży Bitcoina lub innych wirtualnych walut nie podlega opodatkowaniu. Każdy zysk z takiej sprzedaży, niezależnie od tego, czy został on osiągnięty na obrocie kryptowalutą czy też na jej wydobyciu, implikuje powstanie do zapłaty podatku PIT lub CIT, w zależności od tego czy inwestor zarabia jako osoba indywidualna czy jako firma. Dodam też zresztą, że mimo oficjalnego, negatywnego stanowiska polskiego Ministerstwa Finansów względem kryptowalut, zarabianie na nich, jeśli ma charakter ciągły, jest nie tylko tradycyjną działalnością gospodarczą, ale też nakłada na tradera (obracającego wirtualnymi walutami) bądź minera (wydobywcę wirtualnych walut) obowiązek zarejestrowania firmy.

Wszystko wskazuje więc na to, że choć państwo polskie oficjalnie nie uznaje kryptowalut jako pełnoprawnego i legalnego środka płatniczego, to chętnie położy ono rękę na zyskach pochodzących z ich obrotu lub wydobycia. Tym więc osobom, które zarabiają kryptowalutach w sposób ciągły i robią to nielegalnie lub zamierzają zająć się handlem wirtualnych walut, polecam od razu założenie firmy np. w Wielkiej Brytanii.  W prawie polskim nie istnieje żadna norma, która nakazywałaby płacić przedsiębiorcy lub osobie indywidualnej podatek w najwyższej możliwej formie. A to oznacza, że jeśli prawo daje możliwości obniżenia podatku, to można z tego skorzystać.

Przypomnę, że brytyjska spółka LTD (odpowiednik polskiej spółki z o.o.) pozwala na wypłatę 11 500 funtów (około 60 000 zł) nieopodatkowanego zysku. A zgodnie z Umową o unikaniu podwójnego opodatkowania między Wielką Brytanią a Polską, polski rezydent podatkowy nie zapłaci podatku od tych dochodów również w Polsce. Dlatego też wykazując zysk ze sprzedaży kryptowalut warto jest się zastanowić nad założeniem angielskiej spółki, która przejmie rolę minera lub tradera w miejsce indywidualnego inwestora. Dzięki takiemu zabiegowi można zaoszczędzić 19 proc. podatku, który normalnie musiałby zostać zapłacony w Polsce. Z kolei inwestorzy zarabiający znacznie większe kwoty powinni szukać rozwiązań w innych krajach niż Wielka Brytania.

 

Agnieszka Moryc
Agnieszka Moryc