Zachowawczy, jak menedżer

Bez ułańskich szarż – to jeden z wniosków tegorocznej edycji badania polskiego stylu zarządzania. Umysły naszych menedżerów zajmują plany sprzedażowe poparte walką o rentowność, raczej w kraju, niechętnie za granicą. Zachowawczość jest ważna, ale czy uzasadniona gospodarczym krajobrazem, na którym nie brakuje burzliwych wydarzeń – wyceny młodych firm zbudowanych na cyfrowych fundamentach i wykorzystujących analizę danych biją rekordy. Transformacje cyfrowe, nowe technologie, innowacyjność nie schodzą z pierwszych stron gazet. To nie tylko wybujałe komentarze ekspertów, ale też poparte faktami wydarzenia w gospodarce. Zmiany w transporcie są już nieodwracalne – zbyt wiele pieniędzy zainwestowały koncerny w elektryczne samochody, aby tę ideę porzucić. W ekspresowym tempie dostosowują się do nich podwykonawcy, szczególnie aktywni ci z Dalekiego Wschodu. Sprzyja także administracja.

Zachowawczość w biznesie może być cnotą, ale sprawi, że trwająca na naszych oczach rewolucja przemysłowa 4.0 ominie nas szerokim łukiem, a na biznesowym stole zysków zostaną do podziału okruchy dla banalnych podwykonawców. Cały ten wywód zawiera istotny błąd — na tory innowacyjności powinni wprowadzić menedżerów właściciele firm, którzy ich zatrudniają. Z pełną akceptacją ryzyka i strat. Miliardy na start-upy mogą nie wystarczyć.

Raport podsumowujący drugą edycję projektu „Zarządzanie po polsku” można pobrać klikając w ten link. 

Marcin Goralewski
Marcin Goralewski