14.000 sukcesów socjalizmu a panel dyskusja.biz

Duża część naszego społeczeństwa kojarzy jeszcze określenie propaganda sukcesu. Było ono bardzo popularne w czasach tzw. jedynego słusznego ustroju, a zwłaszcza kojarzone jest z okresem lat siedemdziesiątych, gdy w Polsce rządził wspominany dziś często z nostalgią Edward Gierek. Jego epoka była jednak nie tyle kontynuacją wcześniejszej prostej i nachalnej propagandy antykapitalistycznej, ale korzystała już z dość wyrafinowanych i prekursorskich wówczas działań z obszaru wczesnego marketingu politycznego, którego głównym celem było skuteczne przekonanie obywateli, że jest lepiej niż jest. 

By przynajmniej nie był gorszy

Tak oto dowiadywaliśmy się nieustannie, że Polska i cały tzw. obóz bratnich krajów demokracji ludowej jest liderem światowego rozwoju gospodarczego i znacznie przewyższa w tej kwestii zgnuśniałe już społeczeństwa imperialistycznego Zachodu. Liczono w mediach lata, które pozostały do czasu, w którym zostanie on wyprzedzony pod względem poziomu dobrobytu i tym samym ostatecznie potwierdzona zostanie wyższość ustroju socjalistycznego nad schodzącym już ze sceny kapitalizmem.   Dziennikarze – wierni pretorianie politycznej propagandy  Towarzyszowi Gierkowi pomagała w tym propagandowym dziele cała armia usłużnych dziennikarzy oraz wszelkiej maści komentatorów zachęcanych dobrymi zarobkami, a jak trzeba było, to i mało wyszukanymi, ale skutecznymi środkami nacisku.

To za tamtych czasów Polska w prasie, radiu i telewizji w cudowny sposób zmieniła się w dziesiątą potęgę przemysłową świata z oczywistymi widokami na jeszcze bardziej świetlaną przyszłość.    Gwoli sprawiedliwości stwierdzić trzeba, że nasz przywódca nie był wcale jedynym, który docenił wówczas znaczenie środków masowego przekazu. W innych krajach naszego obozu wychwalanie zalet ówczesnego ustroju było nawet znacznie bardziej nachalne. Wszyscy mieli w nim wspaniałe perspektywy, które zawdzięczali kierowniczym rolom partii i ich światłym, a często nawet genialnym, pierwszym sekretarzom.

Niemal codziennie odnosiliśmy więc jakiś sukces, a dla równowagi Zachód przełykał gorycz kolejnej porażki. W ten sposób w czasie prawie 45 lat trwania jedynego słusznego ustroju dorobiliśmy się – z wyłączeniem niedziel – około 14 tysięcy sukcesów socjalizmu i mniej więcej tyle samo porażek, a przynajmniej kłopotów zgniłego już świata zachodniego.

Twarde lądowanie marzeń o dobrobycie

Pod koniec lat osiemdziesiątych padło jednak znane karciane pytanie „sprawdzam” i wtedy okazało się, że jest zupełnie odwrotnie. Dla wyjeżdżających czasem na Zachód Polaków nie było to może nadmiernym zaskoczeniem, ale dla większości bratnich narodów był to jednak niemały szok. Całkiem już przegniły kapitalizm okazał się bowiem kwitnącym, a kwitnący socjalizm zgniłym.   Nadzwyczaj godne zastanowienia jest jednak to, jak łatwo i niejako z dnia na dzień większość tych tak żarliwych prosocjalistycznych pracowników mediów przez długie lata karmiących społeczeństwa bajkowymi wizjami tak krańcowo odległymi od rzeczywistości, bez nawet najmniejszej żenady przeszła na całkowicie odwrotne pozycje. Powiedzenie „wczoraj Moskwa dziś Bruksela” jest kwintesencją ówczesnych zachowań dużej części ówczesnych dziennikarzy, z których wielu pracuje zresztą w mediach do dzisiaj.  Duch poprawności politycznej krąży nad mediami  Wszystko to brzmi jednak bardzo znajomo. Dzisiaj mamy pozornie inne czasy, ale służebna rola mediów nie uległa żadnej większej zmianie.

Propagandę wyższości socjalizmu i jego wyższego stadium, czyli komunizmu nad Zachodem zastąpiła teraz nieustanna promocja Unii i jej rzekomo wyższego stadium rozwoju, czyli strefy euro, która jednak jak na złość jest w ostatniej dekadzie najsłabiej rozwijającym się rejonem świata. I zupełnie tak samo jak w dawnych czasach partyjnych sekretarzy najważniejsza jest w przekazach aktualna wersja poprawności politycznej, a mniej ważna jest materialna prawda.  Dlaczego jednak warto poruszać ten problem? Otóż w codziennej medialnej praktyce w wielu przypadkach nie znajdziemy materialnie prawdziwych treści, ponieważ występuje tam swoista autocenzura konsumująca bieżące paraoficjalne zasady poprawności politycznej (patrz wydarzenia sylwestrowe w Kolonii).

Często trzeba zatem poszukiwać prawdy w wypowiedziach ekspertów lub materiałach eksperckich, jak też przekazach blogowych lub komentarzach internautów pod warunkiem, że w miarę sprawnie potrafimy rozróżnić rzeczowe informacje od hejtu.  W poszukiwaniu wiarygodnego przekazu  Dziś relatywnie wiarygodne są doniesienia sportowe i gospodarcze (choć nie zawsze), a relatywnie zdecydowanie najmniej wiarygodne są doniesienia i komentarze polityczne przygotowywane przez dziennikarzy, czyli niestety z reguły etatowych propagandzistów.

Puls Biznesu, jest dziennikiem o tematyce gospodarczej, co daje bardzo korzystny punkt wyjścia dla tak potrzebnego dzisiaj wysokiego stopnia wiarygodności, ale liczne tematy, w tym szerzej zahaczające o obszary polityki, a mające znaczny potencjalny wpływ na życie gospodarcze kraju nie są w nim często poruszane.

Dlatego noworoczna inicjatywa dziennika uruchomienia panelu dyskusja.biz, na którym będą publikowali autorzy, którym bliżej do ekspertów niż etatowych zawodowych dziennikarzy może okazać się bardzo dobrym uzupełnieniem, które pozwoli na poszerzenie spektrum poruszanych tematów (poza fizyczne możliwości redakcji), przy jednoczesnym utrzymaniu odpowiedniego stopnia rzetelności i neutralności. Takiej inicjatywie warto więc tylko zdecydowanie przyklasnąć. Dlatego jest bardzo interesujące jak przyjmie się ona w praktyce i należy mieć nadzieję na bardzo korzystny i pożyteczny dla wszystkich efekt.

Andrzej Betlej
Andrzej Betlej