Branża pożyczek pozabankowych na celowniku Ministerstwa Sprawiedliwości

W grudniu ubiegłego roku, na stronach Rządowego Centrum Legislacji udostępniony został projekt Ustawy o zmianie ustawy – Kodeks karny oraz niektórych innych ustaw (projekt z dnia 7 grudnia 2016 r.). Branża firm pożyczkowych bije na alarm: wdrożenie ustawy w proponowanym kształcie może praktycznie wyeliminować wszystkie firmy działające na rynku pożyczek pozabankowych w Polsce. Warto zatem przyjrzeć się dyskusji jaką wywołał wspomniany projekt, a także argumentom interesariuszy, zarówno tych po stronie prawodawcy, jak i dotkniętej projektem branży, nie zapominając równocześnie o konsumentach.

Polish Pln Money Polish Banknotes Euro Banknotes

Wspomniany wyżej projekt ustawy powoduje zmianę otoczenia prawnego firm pożyczkowych. Projekt zakłada zmiany w następujących regulacjach: ustawie z dnia 6 czerwca 1997 r. – Kodeks karny, ustawie z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny, ustawie z dnia 29 sierpnia 1997 r. – Prawo bankowe, ustawie z dnia 5 listopada 2009 o spółdzielczych kasach oszczędnościowo-kredytowych; ustawie z dnia 12 maja 2011 r. o kredycie konsumenckim. Ustawodawca stwierdza, że projekt adresuje problemy związane z działalnością polegająca na udzielaniu   pożyczek pozabankowych, które to pomimo prób ustawodawcy stanowią poważny problem społeczny, a dotychczasowe regulacje nie stanowią wystarczających narzędzi umożliwiających skuteczne zwalczanie procederów nadużyć w tej branży.

Ogłoszone zmiany budzą jednak wątpliwości interesariuszy, nie tylko w postaci firm z branży, ale podmiotów publicznych, czy organizacji pozarządowych. Główne zastrzeżenia, jakie podnosi się wobec proponowanych zmian, jak i równocześnie najsilniejsze oddziaływanie na ten rynek, mają zmiany proponowane w Ustawie o kredycie konsumenckim. Ministerstwo Sprawiedliwości proponuje w tej regulacji zapisy powodujące m.in. obniżenie limitów pozaodsetkowych kosztów kredytu, jakie mogą być pobierane od konsumenta w związku z zawarciem umowy o kredyt konsumencki do poziomu niższego o przeszło 2/3 w stosunku do aktualnie obowiązujących limitów w celu ochrony konsumenta przed oprocentowaniem znacząco przekraczającym wartość kredytu. Fakt ten wzbudza kontrowersje, gdyż może to być uznane za daleko idącą ingerencję w kodeksową swobodę umów. Co więcej, brak jest symptomów świadczących o nieskuteczności poprzednio wprowadzonych regulacji, które zmieniły dozwolony poziom oprocentowania kredytów pozabankowych.

Zmienne prawo, twarde prawo

W ostatnich latach (szczególnie po roku 2011) otoczenie prawne firm udzielających pożyczek pozabankowych ulega ciągłym zmianom. W wyniku tego, według badania z połowy 2016 roku przeprowadzonego przez Związek Firm Pożyczkowych wśród podmiotów z tej branży, 42,5% z 40 ankietowanych przedsiębiorstw stwierdziło, że ich sytuacja finansowa uległa pogorszeniu, natomiast 60% uważa, że koniunktura na rynku kredytu konsumenckiemu pogorszy się.

Warto także nadmienić, że w ostatnich miesiącach pojawiają się opinie, że na spowolnienie dynamiki rozwoju rynku pożyczek, może (mogła) mieć wpływ Ustawa o pomocy państwa w wychowywaniu dzieci z dnia 11 lutego 2016 r., wprowadzająca program Rodzina 500+. Na dzień dzisiejszy, twierdzenie, że program ten wpłynął negatywnie na rynek firm pożyczkowych pozostaje jednak wciąż hipotezą. Brak jest jeszcze danych i raportów omawiających i badających powyższą zależność, a hipoteza znajduje jak na razie częściowe potwierdzenie jedynie w publikacjach prasowych.

Branża dotkliwie odczuwa zatem skutki kolejnych licznych interwencji prawodawcy. Ostatnia interwencja miała miejsce jeszcze 11 marca 2016 roku, kiedy weszły w życie zmiany w Ustawie o kredycie konsumenckim ustalające, że maksymalny koszt kredytu nie może przekroczyć 25% kwoty kredytu plus 30% kwoty za każdy rok trwania umowy, natomiast całkowita suma kosztów nie może przekroczyć 100% pożyczanej kwoty. Co więcej od czasu wejścia w życie wspomnianej regulacji minął bardzo krótki okres czasu (zaledwie kilka miesięcy). Uniemożliwia to w praktyce dokonanie rzetelnej oceny skutków regulacji ex post ze względu na brak kompletnych i miarodajnych danych. Zdaniem ekspertów, ewaluacja skutków wprowadzonych zmian regulacyjnych powinna być warunkiem podejmowania działań w celu korekty przyjętych rozwiązań w drodze racjonalnie projektowanych regulacji.

Zbiór naczyń połączonych

Eksperci zauważają także, że proponowane zmiany w ustawie o kredycie konsumenckim mają swoje konsekwencje nie tylko dla branży, ale i dla całej gospodarki. Zarzuca się projektowi ograniczanie swobody prowadzenia działalności gospodarczej oraz zakłócenie konkurencji  rynkowej i osłabienie pozycji konsumenta. Na działalność podmiotów z tej branży utrzymuje się popyt oscylujący w granicach 3 do 4 mln klientów. Co więcej, można spodziewać się, że interwencja prawodawcy nie spowoduje całkowitego zniknięcia prawie 4 milionowego popytu, a jedynie przesunięcie punktu styku popytu i podaży do szarej strefy, która pozostanie poza regulacjami prawnymi oraz systemem fiskalnym państwa. Innymi słowy nadmierna próba ochrony konsumenta spowoduje, że będzie miało miejsce zjawisko odwrotne od zamieszonego, tzn. konsument znajdzie się na rynku, gdzie pozostanie on całkowicie niechroniony.

Ministerstwo Sprawiedliwości w ocenie skutków regulacji twierdzi, że projekt nie będzie miał wpływu na budżet Państwa. Interesariusze odpowiadają jednak, że interwencja w branże spowoduje spadek dochodów Państwa o 2 mld zł. Dotknięty ma być także rynek pracy. W branży kredytów pozabankowych pracuje ok. 25 tys. osób. Zwolnienia mogą wystąpić również w branżach powiązanych (np. dostawcy usług IT). Dalej ucierpieć ma rynek kredytowy (ograniczenie dostępności kredytu, a w konsekwencji spadek konsumpcji) oraz rynek kapitałowy (tutaj ucierpią posiadacze akcji i obligacji firm pożyczkowych). Zachwianiu ulegnie również poziom zaufania do prawodawcy oraz poczucie stabilności gospodarki dla nowoczesnych technologii, co jest sprzeczne z priorytetami Rządu na lata 2017-2020 w postaci tzw. Planu Morawieckiego. Wiele z podmiotów z branży kredytów pozabankowych można nazwać fin-techami. Udzielają one mikrokredytów za platformach internetowych, a swój rozwój często zaczynały od poziomu start-upów. Zatem, podczas gdy Plan Morawieckiego zakłada budowanie środowiska przyjaznego nowym technologiom, interwencja Ministerstwa Sprawiedliwości zachwieją całym segmentem nowoczesnego rynku.

Argumenty te wydają się być słuszne i trudno im nie przyznać racji. Na co warto jednak zwrócić uwagę to fakt, że powyższe negatywne konsekwencje, nawet jeśli wystąpią w mniejszej skali niż prognozowane, będą tylko i wyłącznie skutkiem interwencji prawodawcy w wolny rynek usług.

Czy i jak regulować?

Z drugiej strony potrzeba nadzoru nad instytucjami udzielającymi pożyczek poza bankowych wydaje się być właściwa. Niemniej jednak skala ingerencji i jej kierunek (wyznaczenie ceny maksymalnej na rynku) może budzić wątpliwości co do słuszności wybranych narzędzi. Kręgi  liberalne twierdzą, że najlepszym gwarantem ochrony interesów konsumenta jest wysoki poziom konkurencji, a zmiany proponowane przez Ministerstwo Sprawiedliwości nie przyczynią się do poprawienia jego pozycji, a do eliminacji podmiotów udzielających pożyczek pozabankowych, a w konsekwencji do rozrostu szarej strefy. Tym bardziej, że ustawodawca nie osiągnie celu w postaci wyeliminowania popytu. Z usług firm pożyczkowych korzysta 3-4 mln konsumentów, którzy często nie mają dostępu do kredytu bankowego.

Wsłuchując się w argumenty ustawodawcy można mu jednak przyznać rację, że zasadny jest kierunek działań Ministerstwa, który zakładałby efektywne karanie nadużyć i propagowałby wzrost zaufania do legalnie działających podmiotów oferujących kredyty dla konsumentów, przy jednoczesnym zapewnieniu stabilności otoczenia prawnego i swobody prowadzenia działalności gospodarczej.

To właśnie niski poziom zaufania społecznego, zmienność otoczenia prawnego i przeregulowanie są podawane jako główne bolączki przedsiębiorców działających we wszystkich branżach w Polsce.

Piotr Palutkiewicz
Piotr Palutkiewicz