CHF – czy zdrowy rozsądek wygra?

Mam znajomych, całkiem sporo, którzy są tzw. frankowiczami, czyli osobami posiadającymi kredyty hipoteczne w CHF. Wszyscy ich zresztą mamy. I co, mocno narzekają, oczekują pomocy państwa? Moi nie. Oczywiście nie są szczęśliwi, że kurs franka jest w trendzie wzrostowym (vide poniższy wykres). Ale CHF zyskał do PLN tylko 18% w ostatnich 5 latach, wcale nie tak dużo, jak krzyczą zwolennicy ‘sprawiedliwych’ rozwiązań.

W tęczę Franków orzeł biały... | Dyskusja.biz

Każdy z moich znajomych spłaca swój kredyt, nikt nie mówi, że nie był świadomy, iż był to kredyt ‘w obcej walucie’. Może nie do końca mieli rozpoznany temat ryzyka walutowego w momencie zaciągania kredytu. Wszak w połowie poprzedniej dziesięciolatki popularne było hasło, że złoty będzie się umacniać do obcych walut.

Najważniejszą obserwacją jest jednak to, że nikt z nich nie narzeka i nikt z nich nie oczekuje, aby państwo wpływało na ich relację z bankiem. Kiedyś był problem ze spreadami walutowymi. Ale teraz, w dobie kantorów internetowych – radzą sobie bez problemów.

wykres

Oczywiście moja grupa znajomych frankowiczów nie musi być reprezentatywna. Pewnie są i tacy, którzy są bardzo nieszczęśliwi, bo spłacają kredyt kilka lat, a on w złotych jest większy niż był na początku. Albo stracili pracę (choć w ostatnich kwartałach sytuacja na rynku pracy znacznie się poprawiła). W najgorszej sytuacji są ci, którzy stracili bliską osobę, która była głównym żywicielem rodziny. W tym przypadku pomoc należy się bez żadnych dyskusji. Ale w pozostałych przypadkach? Abstrahując od kwestii czy jest to sprawiedliwe (moim zdaniem zdecydowanie nie jest), może się to okazać bardzo niebezpieczne, przynajmniej z dwóch powodów.

Po pierwsze – przeliczenie kredytów frankowych po tzw. kursach historycznych może doprowadzić do problemów kilku banków, które tych kredytów udzieliły szczególnie dużo. W tym gronie są nie tylko ‘zagraniczne’, ale również ‘jak najbardziej polskie’ instytucje. Już w ostatnich tygodniach miała miejsce cicha ratunkowa emisja akcji w jednym z nich. Klienci, którzy powierzyli temu bankowi depozyty, na szczęście nie zorientowali się w sytuacji, bo część z nich mogła przyjść i depozyty z tego banku zabrać, przenosząc do innych. Co jednak w sytuacji, gdy media podchwycą temat i zrobią z tego wątek sensacyjny? Naprawdę nie potrzeba wiele, aby przy obecnym rozdygotaniu emocjonalnym Polaków (które głównie zawdzięczamy naszym politykom), naród rzucił się do wycofywania depozytów z banków, które mają ekspozycję na franki. Co wtedy? Możemy mieć niezły bigos w całym sektorze. Kto weźmie za to odpowiedzialność?

Po drugie – agresywne potraktowanie banków, które naudzielały kredytów w CHF, może doprowadzić do powstania roszczeń ich właścicieli wobec naszego kraju. Przypominają sobie Państwo, ile kosztował nas spór z Eureko o PZU? Teraz również poszłoby o grube miliardy złotych. A jesteśmy obecnie bardzo eksponowani na takie problemy. Z pupilka staliśmy się bowiem takim krajem, któremu Europa chętnie wymierzyłaby klapsa. Kto weźmie odpowiedzialność za ewentualne miliardy złotych odszkodowań?

Reasumując, kwestię CHF trzeba rozwiązać. Ale trzeba to zrobić w sposób kompromisowy, aby nie narazić sektora bankowego na kryzys, a naszego kraju na olbrzymie kary. Mam nadzieję, że nasi politycy nie ulegną naciskowi w sumie dość wąskiej grupy nieszczęśliwych frankowiczów i zachowają zdrowy rozsądek.

PS. Cały czas podtrzymuję swoje zdanie, że politycy, którzy są uwikłani w kredyty frankowe, powinni być wyłączeni z prac / głosowań nad rozwiązaniem tego problemu. A dziennikarze zabierający głos w sprawie również dobrze byłoby, aby przyznawali się czy są zaangażowani, tak, aby publiczność mogła sobie wyrobić zdanie, co do obiektywizmu ich przekazu.

Sebastian Buczek
Sebastian Buczek