Czy warto w ogóle brać udział w IPO?

Po słabych pod kątem IPO latach 2014-2016, gdy wartość ofert publicznych akcji na GPW nie przekraczała łącznie 1,5 mld PLN rocznie, nadszedł dużo lepszy rok 2017 z wynikiem już ponad 5 mld PLN (a rok się jeszcze nie skończył). Jak radzą sobie debiutanci i czy warto brać udział w IPO w Polsce? A może lepiej inwestować w gorące IPO na rynku amerykańskim?

Najpierw sprawdźmy, jak radzili sobie debiutanci na GPW. Jako próbę wzięto spółki, które zadebiutowały od początku 2016 roku, przy czym nie uwzględniono SPO / przeniesienia z rynku New Connect.

Analizując powyższe dane można wyciągnąć następujące wnioski:

  • cena bieżąca dla wielu spółek bardzo istotnie różni się od IPO, najlepsze IPO (Auto Partner, Celon Pharma, Dino Polska) przyniosły stopy zwrotu rzędu 100%, natomiast najgorsze (XTB, Artifex Mundi, TXM i niedawny debiutant Maxcom) przyniosły straty ponad 40%,
  • aż w 13 na 16 przypadków po IPO można było kupić akcje taniej niż w IPO, w 9 na 16 przypadków można było kupić akcje ponad 20% taniej. Ceny akcji tylko 3 na 16 debiutujących spółek nie zeszły nigdy poniżej ceny z IPO i były to te spółki, które do dzisiaj osiągnęły najwyższe stopy zwrotu.

Patrząc na powyższe statystyki ciężko o optymizm. Po części za wynik niektórych debiutantów może odpowiadać słabość segmentu małych spółek na GPW w ostatnich miesiącach. Dużo ważniejszym czynnikiem jest jednak prawdopodobnie jakość spółek. Dobre jakościowo spółki pokazują, że po IPO są w stanie realizować zapowiedzi z road show. Problemem jest jednak, jak ocenić jakość spółki przed IPO, czy jest to w ogóle możliwe? W mojej ocenie, biorąc pod uwagę asymetrię informacji pomiędzy kupującymi i sprzedającymi w IPO, jest to zadanie niezwykle trudne i nie dziwi podejście Warrena Buffetta, który zaleca unikanie IPO. Jest przecież tyle innych spółek, w które można inwestować, nie ryzykując kupna przysłowiowego kota w worku.

Powstaje jednak pytanie czy tak słabe zachowanie nowych spółek to typowa dla Polski sytuacja czy też może jest to zjawisko szersze? Przeanalizowałem największe IPO z ostatnich 12 miesięcy na Nasdaq, czyli takie, w których wartość oferowanych akcji była powyżej 1 mld USD.

Altice USA (1.9 mld USD, cena emisyjna $30):

Snap (3.4 mld USD, cena emisyjna $17):

Invitation Homes (1,5 mld USD, cena emisyjna $20):

Athene Holding (1,1 mld USD, cena emisyjna $40):

ZTO Express Cayman (1,4 mld USD, cena emisyjna $19,50):

Należy zwrócić uwagę, ze tylko w 2 na 5 IPO stopa zwrotu z inwestycji do dnia dzisiejszego jest dodatnia, co biorąc pod uwagę rekordowe notowania amerykańskich indeksów również jest wynikiem słabym. Warto jednak zauważyć, że w przypadku niektórych IPO, zarówno w Polsce, jak i w USA, była możliwość sprzedania z zyskiem pomiędzy debiutem a dzisiaj. Przykładowo, jeśli ktoś kupił akcje Snap, właściciela aplikacji Snapchat, po 17 USD, to mógł zrealizować krótkoterminowy/spekulacyjny zysk w wysokości nawet ponad 50%!

Podsumowując, wybór IPO, w których warto wziąć udział, jest zadaniem trudnym. Jak pokazuje praktyka, zarówno w Polsce, jak i w Stanach (acz tutaj badana próba była niewielka) w przypadku IPO można było zarówno dużo zarobić (nawet ponad 100% w Polsce w przeciągu kilku/kilkunastu miesięcy), ale też dużo stracić (ponad 40% w zaledwie kilka miesięcy). Nic więc dziwnego, ze znany z konserwatywnego inwestowania Warren Buffett, odradza branie udziału w IPO.

Arkadiusz Bebel
Arkadiusz Bebel