Istota audytu reputacyjnego instytucji finansowych a rola organizacji pozarządowych

W niniejszym tekście chcemy pokazać istotę audytu reputacyjnego instytucji finansowych i rolę w tym organizacji pozarządowych. We wrześniu 2007 r. wybuchł kryzys ekonomiczno-finansowy. Skutkiem tego było głębokie nadszarpnięcie reputacji firm finansowych, właściwie czyniące kapitał reputacyjny (zaufania) dobrem wyjątkowo rzadkim. Pierwszym najbardziej zauważalnym rezultatem spadku kapitału zaufania były ruchy dostosowawcze po stronie popytu na poszczególne produkty finansowe, przede wszystkim na kredyty i pożyczki, lecz również co znacznie bardziej znamienne na lokaty i produkty inwestycyjne.

FOT. Fotolia

FOT. Fotolia

Konsumenci bowiem nie w pełni rozumiejąc jak to się dzieje, że przy zerowych bądź bliskich inflacji zyskach z oszczędności i lokat, kilkukrotnie przewyższającym stopę inflacji oprocentowaniu kredytu, drożejących polisach ubezpieczeniowych, przy rozsiewającym się w poszczególnych segmentach rynku finansowego nowotworze klauzul abuzywnych w umowach konsumenckich, rosnącej wysokości odpraw zarządów i rad nadzorczych upadających globalnych firm finansowych, zaczęli coraz bardziej głosować nogami odwracając się od instytucji finansowych.

W rezultacie zaczął nasilać się spadek popytu na poszczególne produkty finansowe. Skutkiem tego zyski instytucji finansowych również zaczęły topnieć. Środowiska konsumencie wspomagane przez organa regulacyjne i nadzorcze zaczęły coraz częściej wygrywać w sądach z instytucjami finansowymi bronionymi przez najpotężniejsze kancelarie prawnicze.

Zresztą, by nie być gołosłownym, to w 2015 r. European Systemic Risk Board w Report on misconduct risk in the banking sector podała, że w okresie ostatnich pięciu lat skumulowany wolumen szkód, w postaci nakładanych kar i innych środków restrykcyjnych na instytucje sektora bankowego w świecie, wyniósł blisko 200 mld USD, zaś wobec banków państw członkowskich UE, ok. 50 mld. Financial Times z kolei podawał w tamtym okresie, że koszt całkowity postępowań sądowych grupy największych banków globalnych wyniósł od 2010 r. ponad 300 mld USD. A mowa tu tylko o kosztach sądowych jednego z sektorów rynku finansowego, do których należy doliczyć koszty pozostałych sektorów. Dla porównania PKB Polski w 2015 r. wyniósł ok. 470 mld USD.

Bez ryzyka zatem popełnienia większego błędu można powiedzieć, że tylko w 2015 r. koszty sądowe największych globalnych instytucji finansowych stanowiłyby tyle co cały polski produkt krajowy brutto. Największych. A co ze średnimi i mniejszymi? Mowa wszak tutaj nie tylko o kwotach zasądzonych, ale również o pokrywaniu kosztów procesów sądowych, honorariach kancelarii prawnych, ekspertyzach sądowych itp. Te środki właściwie giną bezpowrotnie i nie mogą być zainwestowane w cokolwiek sprzyjającego rozwojowi gospodarczego i społecznego.

Gdy góra szkód urosła rodząc kryzys, w atmosferze bliskiej paniki rządy wielu państw rozpoczęły ratować przede wszystkim sektor bankowy przed utratą płynności oraz możliwymi skutkami efektu domina i powszechnej zapaści. I tak, najbardziej bezkompromisowo postąpiły Stany Zjednoczone, które użyły środków publicznych do zasilenia płynnością kilku banków globalnych chroniąc je przed ryzykiem upadłości. Nieco subtelniej postąpiły kraje Unii Europejskiej, które dokonały luzowania regulacyjnego wzmacniając tym samym popyt na usługi i produkty finansowe. W ten sposób również europejskie instytucje finansowe pozyskały zastrzyk kapitałów pozwalający im przetrwać najtrudniejszy okres. Banki przetrwały, ponieważ efektywnie poręczyły za nie rządy angażując pośrednio lub bezpośrednio publiczne pieniądze. Trzeba jednak powiedzieć, że są to efektywnie wyłącznie półśrodki. W arsenale potencjalnych remediów na globalną pandemię wirusa utraty reputacji podjęte działania w praktyce wspomogły jeszcze jego inkubację. Luzowanie regulacyjne, czy bezpośrednie zasilenie finansowe, aczkolwiek dające korzyści w postaci krótkotrwałego zysku, wzmogło oszukańcze praktyki rynkowe (misseling) sprzyjając również dalszym nadużyciom, również podatkowym. Doprowadziło to do sytuacji w której nadużycia objęły adresatów działalności instytucji finansowych, a także państwo jako źródło pomocy ostatniej instancji. W tym wydaje się przejawiać najsilniej chichot dziejów. Poczucie bezkarności zarządców globalnych instytucji finansowych, znajduje wyraz w bezwzględnym wykorzystywaniu wszystkich uczestników systemu finansowego, również przymusowych zakładników, jakimi stały się państwa i organizacje międzynarodowe.

Współcześnie okazuje się jednak, iż możliwości odbudowy zaufania w krótkim i średnim okresie coraz bardziej ulegają wyczerpaniu. Akcjonariusze musza mierzyć się z pogłębiającym się spadkiem zwrotu z kapitału. I jakoś nikt, nie tłumaczy im, ze jest to m.in. pośredni skutek nietrafionych kampanii reklamowych, wymuszających sprzedaż produktów i usług finansowych. Gdyż zwyczajnie, im więcej, tym… mniej.

Cóż zatem może być tym, co ułatwić może instytucjom finansowym odbudować ich kapitał reputacyjny wśród społeczeństwa, miast mówić korporacyjnym żargonem, konsumentów? Jeśli środki publiczne są mało efektywne? Jeśli poszukiwanie zysków nadzwyczajnych poprzez misseling lub nadużycia podatkowe też jest mało efektywne? Jeśli nie kampanie reklamowe wymuszające sprzedaż, to co? Tym wydającym się jako najefektywniejszym narzędziem, jest zaangażowanie na partnerskich zasadach sektora organizacji pozarządowych do wykonywania regularnego audytu ryzyka utraty zaufania plus dokonanie rzeczywistej zmiany podejścia do klienta. Naszym zdaniem to ostatnie rozwiązanie wydaje się najbardziej skuteczne, co zresztą potwierdzają tendencje regulacyjne na poziomie unijnym wymuszające współpracę instytucji finansowych ze środowiskami prokonsumenckimi.

Traktując nawet kapitał reputacyjny czysto buchalteryjnie, można zadać jak najbardziej zasadne pytanie o to, jak powinna wyglądać relacja wyceny zysków krótkookresowych do potencjalnego zysku długookresowego związanego z uczciwym traktowaniem klientów. I czy ta kwestia nie powinna być uwzględniana w modelach analitycznych instytucji finansowych. Również ważny co ład korporacyjny czy operacyjny compliance komercyjnych instytucji finansowych wydaje się ich audyt reputacyjny. Czy gdziekolwiek, ktokolwiek widział jakikolwiek audyt reputacyjny banku, firmy ubezpieczeniowej, funduszu inwestycyjnego, domu maklerskiego czy też firmy doradztwa finansowego? Czas wydaje się najwyższy, by instytucje finansowe zaczęły takowy sporządzać. I jeszcze jedno zagadnienie, jeśli chodzi o taki audyt i jego wyniki. Czy nie jest tak, że interes akcjonariuszy w tym zakresie, tj. otrzymywania rzetelnego audytu reputacyjnego, jest zbieżny z interesem konsumentów i w efekcie również instytucji publicznych? Że każde walne zgromadzenie akcjonariuszy powinno zaczynać się właśnie od wnikliwej, pogłębionej i rzetelnej analizy takiego dokumentu, zaś w dalszej dopiero kolejności bilansu, rachunku wyników i rachunku przepływów gotówkowych. Organizacje pozarządowe, szczególnie działające w ruchach pro-konsumenckich, będą doskonale wiedziały, jak zapewnić know-how dla takich audytów. Oczywiście, gdy będą traktowane po partnersku.

Marcin Daniecki
Marcin Daniecki