Narodowi czempioni a prywatni pretendenci

Od dobrych kilku kwartałów słyszymy od naszych polityków (z różnych stron) o potrzebie tworzenia narodowych czempionów. Obserwacja notowań akcji na warszawskiej GPW pozwala na stawianie pewnych tez, które niekoniecznie muszą potwierdzać wizje polityków. Tezy te zostaną prawdopodobnie zweryfikowane (w sensie – potwierdzone) w perspektywie najbliższych kilku lat.

"Na GPW nie ma wielu okazji" | Dyskusja.biz

Czy wiedzą Państwo, że wartość rynkowa naszego bankowego czempiona – PKO BP (32,5 mld zł) jest bardzo zbliżona do dwóch innych, prywatnych banków – Pekao SA (32,8 mld zł) i BZ WBK (31,4 mld zł)? Na poniższym wykresie pokazano, jak zmieniała się wartość PKO BP na tle BZ WBK w ostatnich 3 latach.

Wśród ubezpieczycieli nie mamy wprawdzie dużej prywatnej spółki notowanej na GPW, ale narodowego czempiona – PZU można spróbować zestawić z kolejnych bankiem, nr 4 – ING. Za chwilę PZU wypłaci dywidendę z zysku 2015 r. i kapitalizacja spadnie do ok. 22 mld zł. Wartość rynkowa ING wynosi już 19,3 mld zł. Na poniższym wykresie pokazano, jak zmieniała się wartość PZU na tle ING w ostatnich 3 latach.

W przypadku spółek energetycznych trudno o jakiekolwiek podobne zestawienie, bo poza pojedynczymi przedstawicielami prywatnego sektora na GPW notowani są tylko narodowi czempioni. Notabene ich wartość w ostatnich latach mocno spadała – jednym z najlepszych przykładów jest Energa. Wykres zachowania kursu akcji tej spółki z ostatnich 3 latach przedstawia poniższy wykres.

Przykłady można byłoby mnożyć dalej, chociaż nie byłyby one doskonałe, tzn. niewiele mamy par narodowych czempionów i prywatnych spółek reprezentujących dokładnie te same branże. Dobrym natomiast podsumowaniem zachowania się poszczególnych grup spółek może być zestawienie WIG20, czyli właśnie w dużej mierze narodowych czempionów, z mWIG40, czyli prywatnymi pretendentami. W ostatnich 3 latach WIG20 stracił 26,5%, a mWIG40 zyskał 21,4%. Blisko 50 pkt. proc. różnicy!

Ktoś zarzuci, że specjalnie wybrałem okres ostatnich 3 lat. To zobaczmy, jak sytuacja przedstawiała się w ostatnich 10. Stopy zwrotu wyniosły: -38,6% versus +34,5% na korzyść oczywiście prywatnych ‘średniaków’.

Jakie tezy można spróbować wysnuć z powyższych obserwacji?

Po pierwsze – narodowi czempioni reprezentują najczęściej tradycyjne sektory (bankowość, ubezpieczenia, energetyka, chemia itd.). Prywatni pretendenci z kolei są przedstawicielami gospodarki nowszej generacji (oprócz banków, są spółki detaliczne, nowych technologii, przemysł-eksporterzy).

Po drugie – polityka nie idzie w parze z kreacją wartości. Narodowi czempioni często muszą realizować kontrowersyjne pomysły polityków, które – delikatnie mówiąc – z generowaniem wartości nie mają wiele wspólnego. Inaczej sytuacja wygląda w przypadku prywatnych pretendentów. W ich przypadku właściciele są skupieni na takim rozwoju, który ma na celu wzrost wartości przedsiębiorstw.

Po trzecie – coraz większa rola polityków / państwa w naszej gospodarce prowadzić może do osłabienia tempa wzrostu gospodarczego w najbliższych latach. Narodowi czempioni będą się rozwijać wolniej. Coraz trudniej będzie im sprostać zmianom, jakie szybko zachodzą w globalnej gospodarce, na przykład wskutek zmian technologicznych. W skrajnym scenariuszu, za kilka lat już nie tylko górnictwo będzie wymagało stałej pomocy państwa, ale także kolejne sektory.

Reasumując, indeksy giełdowe są dobrym indykatorem przyszłości. Zachowanie kursów akcji narodowych czempionów w ostatnich latach powinno dać dużo do myślenia naszym politycznym decydentom. Obawiam się jednak, że nikt nie przejmuje się zbytnio tym, ile kosztują akcje PKO BP, PZU czy spółek energetycznych. A prawdopodobnie ich wartość rynkowa spada nieprzypadkowo…

Sebastian Buczek
Sebastian Buczek