Jak nie regulować rynku pożyczkowego – brytyjska lekcja dla Polski

Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Sprawiedliwości przedstawiło nową wersję tzw. ustawy antylichwiarskiej, która radykalnie obniża limity pozaodsetkowych kosztów kredytów konsumenckich. Na ingerencję w rynkową wysokość kosztów i oprocentowania pożyczek dwa lata temu zdecydowała się również Wielka Brytania.

StepChange Debt Charity – brytyjska organizacja wspierająca nadmiernie zadłużonych konsumentów – dokonała oceny wpływu nowych regulacji, które weszły w życie 1 stycznia 2015 roku. Oto niektóre z wniosków:

  • Aż 38 proc. firm operujących na rynku w 2013 roku przestało funkcjonować po wprowadzeniu nowych regulacji.
  • Od połowy 2013 do polowy 2015 roku liczba sprzedanych krótkoterminowych pożyczek spadła z 6,3 mln do 1,8 mln.
  • Około 160 tys. konsumentów zostało wykluczonych z dostępu do finansowania w firmach pożyczkowych.
  • Autorzy opracowania zbadali także, jak potoczyły się losy klientów zmuszonych do szukania alternatywnych źródeł gotówki: aż 40 proc. badanych przyznało, że zwyczajnie przestało regulować bieżące zobowiązania; około 34 proc. ankietowanych pożyczyło pieniądze w innych instytucjach finansowych (w tym w bankach, ale również w lombardach i podmiotach funkcjonujących w szarej strefie), nieco ponad 30 proc. zwróciło się po wsparcie finansowe do rodziny lub znajomych; jedna czwarta zdecydowała się natomiast na sprzedaż posiadanych przez siebie wartościowych przedmiotów.

W toku konsultacji oraz w opiniach instytucji publicznych odnośnie proponowanej ustawy podkreślano, że w projekcie Ministerstwa Sprawiedliwości przyjęto limity na zbyt niskim poziomie. Jeśli nie chcemy powtórzyć błędów Wielkiej Brytanii powinniśmy dobrze przemyśleć dalsze regulacje rynku pożyczkowego.

 

Lukasz Czernicki