Requiem dla 500 euro

koniec fioletowego banknotu

Fot. cosmix CC0 Public Domain, via Pixaby

Wojna z gotówką w EU ma dwa końce. Z jednego końca ECB generuje góry nowych „pieniędzy” tak jak by nie było jutra. Z drugiego natomiast, aby nikt nie mówił że drukuje zbyt dużo, wstrzymuje fizyczny druk banknotu €500.

500-euro

Postawi to wkrótce klientów padających banków europejskich w kłopotliwej sytuacji. Po odstaniu swojego aby wyciągnąć swoje centy z bankrutującego banku klient może usłyszeć że musi pojawić się ponownie, tym razem z pudłem kartonowym lub taczkami, bo zostały im jedynie banknoty małych denominacji. A gdy i te się skończą to naiwny klient który trzymał jeszcze w banku cokolwiek ponad €500 nie będzie mógł nawet pomóc swojemu bankowi  godnie zbankrutować nie mogąc wyciągnąć z niego tego co jego. Rodzi to ciekawe pytanie – czy bankrutujący bank z którego klienci nie mogą wyciągnąć swoich oszczędności może w ogóle zbankrutować?

Istnieje co prawda  jeszcze gwarancja europejska do stu tysięcy euro ale  bądźmy szczerzy – kto w nią uwierzy w warunkach kryzysu systemowego ten sam sobie zaszkodzi. Jest to „gwarancja” na dobrą pogodę i na pad pojedynczego banku. W warunkach rzeczywistego kryzysu i kaskady potencjalnych bankructw bankowych okazać się może równie trwała i solidna co elektroniczne zera i jedynki na które opiewa. Na nasz libertariański gust gwarancją może być przede wszystkim to na co zarówno bank centralny jak i rząd  bezpośredniego wpływu nie mają.  Jak na przykład na zwitek banknotów pod poduszką czy w szczelnej plastikowej fiolce pod gruszką. Owszem, rząd może wprawdzie zdalnie zadekretować  że zwitek ten straci ważność ale ciągle jest on o wiele bezpieczniejszy niż  „gwarancja” rządowa na zera i jedynki która może zostać skasowana przez ten sam rząd w ułamku sekundy. Powód aby „gwarancję” zawiesić zawsze się przecież znajdzie, jak choćby zagrożenie terroryzmem czy pierwszy lepszy stan wyjątkowy.

szop-pracz

Przyznać należy że mimo deklaracji ECB sprzed miesiąca  iż „przygląda się” on wycofaniu banknotu €500 niewielu spodziewało się akcji aż tak szybko. Jest to zawsze podejrzane. Niektórzy pamiętają jeszcze przecież wprowadzanie  z pompą wspólnej euro waluty, oswajanie z nią ludzi, zachęcanie. Uroczysta wymiana guldenów, franków i  marek na pachnące świeżą farbą drukarską euro. A teraz raptem szast-prast i po fioletowym banknocie, który nie będzie dłużej drukowany.  Oficjalnie banknoty podobno mają pozostać w obiegu, ale pytanie jest na jak długo. Czy również na jeden miesiąc czy też na dłużej?   Hobbyści mogą w każdym razie zatrzymać sobie egzemplarz pod kątem przyszłej wartości historycznej.  Tego kiedy cały poroniony eksperyment euro okaże się historią dowiemy się natomiast w swoim czasie;  zbyt długo trwać to pewnie nie będzie.

Krążące wcześniej w EU swobodnie banknoty €500 od pewnego czasu zaczęły budzić niezdrowe emocje u przyjmującego je personelu. Płacąc  banknotem €500 klient stawał się od razu podejrzany, jeśli nie o terroryzm to przynajmniej o pranie. Bankowy czy sklepowy magik dostawał od razu wypieków na twarzy i  od razu dołączał do niego pluton kolegów prześwietlających rarytas a to w specjalnym aparacie, a to pod światło,  a to pragnących banknot choćby dotknąć spoconymi palcami. Każdy przyglądał się też z zainteresowaniem jak wygląda potencjalny pracz pieniędzy czy terrorysta który ważył się z nim przyjść. Delikwent zaś czuł się coraz bardziej tak jakby na głowie rósł mu turban a trzymany w ręce portfel morfował coraz bardziej w AK-47. Coraz częściej musiał się też legitymować,  wykazując niezbicie że nie jest wielbłądem.  Kto wie czy w niektórych miejscach nie próbowali go już nawet rewidować albo wymagać specjalnego podania o zezwolenie…  itd.  W stacjach benzynowych w Niemczech na przykład próba płacenia już nie tylko fioletowym banknotem €500 ale nawet żółtym  €200 jest od razu skazana na niepowodzenie. Za ile w końcu można wpompować benzyny do samochodu? Za €50? No a co z resztą gotówki będącą w posiadaniu delikwenta która ostentacyjnie pozostaje poza kontrolą Wielkiego Brata? Kto wie do czego może mu ona jeszcze posłużyć? Może do czegoś  nielegalnego? To jak w takim razie dowie się o tym rząd?

Ciekawe jak będzie to wyglądać w nadciągającym kalifacie brandenburskim… Szaria, jak ostatni raz sprawdzaliśmy,   problemy ma tylko z odsetkami.  Banknoty są dla niej w porządku.  No i na szczęście  hawala również która,  jeśli Allah pozwoli,  zastąpi niebawem europejski przekaz bankowy SEPA.

cynik9