Schizofrenia rynków

Od początku lutego możemy obserwować interesujące zjawisko. Na dwóch największych rynkach finansowych, w Stanach Zjednoczonych i Strefie Euro ceny akcji i obligacji zmieniają się w tym samym kierunku. Wzrostom indeksów giełdowych towarzyszy spadek rentowności papierów skarbowych.

Od początku miesiąca do ostatniego czwartku S&P500 wzrósł o 3,8%, DAX o 1,9%, a CAC40 o 3,2%. W tym samym czasie rentowności dziesięcioletnich papierów w tych krajach spadły odpowiednio o 1, 9 i 1 punkt bazowy. Także w Polsce działo się podobnie. WIG wzrósł o 6,1% a rentowność obligacji DS0727 spadła o 16 punktów bazowych. Zależność powinna być dokładnie odwrotna, co ma wiele powodów, powszechnie znanych. Ale od początku miesiąca są one równie powszechnie ignorowane. Oczywiście, proces dywergencji indeksów giełdowych i stóp procentowych nie jest ciągły i liniowy ale niewątpliwie miał miejsce. W tej sytuacji powstaje pytanie, kto się myli, nie ma bowiem możliwości aby w dłuższym okresie w warunkach rosnącego kosztu pieniądza akcje spółek drożały, albo odwracając rozumowanie, w sytuacji gdy kapitał płynie do aktywów ryzykownych najbezpieczniejsze aktywa drożały. Zresztą niekonsekwencja rynków sięga jeszcze głębiej. Gdy popatrzymy na strukturę wzrostów na nowojorskiej giełdzie, to okaże się że najbardziej wzrosły akcje instytucji finansowych: o 4,9%.

Moim zdaniem mylą się inwestorzy na rynkach obligacji. Globalna gospodarka przyspiesza, Stany Zjednoczone czeka impuls fiskalny, inflacja powróciła. To wszystko wspiera rynki akcji i jednocześnie jest negatywne dla rynków obligacji. Jeżeli nie nastąpi to wcześniej, przełomowym momentem może być opublikowanie zmian w amerykańskim systemie podatkowym, które nastąpi wkrótce.

Grzegorz Zatryb
Grzegorz Zatryb