W pośrednictwie finansowym? … jak w pasiece

Wszystko wskazuje na to, że uchwalona niedawno ustawa (w skrócie mówiąc) o kredycie hipotecznym zostanie na dniach podpisana przez Prezydenta, zaś częściowe jej wejście w życie odbędzie się w lipcu br. Jeszcze w Senacie R.P., niejako ostatnim rzutem na taśmę, udało się pośrednikom finansowym wynegocjować przedłużenie terminu obowiązku rejestracyjnego do 6 miesięcy, a nie 3.ech, jak pierwotnie było to projektowane. Co to oznacza? Nic tylko tyle, że u pośredników finansowych jest obecnie… jak w pasiece. Zajrzyjmy do tych uli. 

Przegląd uli.

Ul pierwszy to obowiązki rejestracyjne nałożone przez ustawę na pośredników kredytowych, czyli właściwie na wszystkich pośredników i to niezależnie od tego czy udzielają oni kredyty hipoteczne czy też konsumpcyjne. Najciekawsze jest to, że ustawa nie wprowadza żadnego wzoru formularza rejestracyjnego, który byłby w jakimś stopniu pomocny i możliwy do ściągnięcia z Internetu i wypełnienia, więc departamenty (biura) prawne tych firm muszą teraz precyzyjnie sprawdzać, co powinny umieści w dokumentach rejestracyjnych, by organ ich nadzorujący (KNF) nie miał żadnych zastrzeżeń. Na szczęście na stronie Komisji znajduje się klauzula mówiąca, iż: W aplikacji dostępne są informacje nt. wniosków składanych do UKNF, w przypadku których możliwe było opracowanie gotowych formularzy. Wykorzystanie przez wnioskodawcę formularza nie jest obowiązkowe, wniosek do KNF można również złożyć w innej formie pisemnej. Zatem całkowicie wierzymy, że departamenty prawne pośredników sobie poradzą. To wszakże kolejny dokument, w którym trzeba podać: firmę podmiotu, siedzibę i adres, numer w rejestrze przedsiębiorców, NIP oraz wykaz wspólników lub członków zarządu zawierający takie dane, jak: imię (lub imiona) i nazwisko oraz NIP, a także pisemne oświadczenie o zobowiązaniu się do zawarcia umowy ubezpieczenia odpowiedzialności cywilnej lub umowy gwarancji bankowej lub ubezpieczeniowej. Sądzimy, iż sprawna biurokracja pośredników finansowych już takowe wnioski powinna mieć przygotowane z wolnymi miejscami do wpisania daty i naniesienia podpisów członków zarządu.

Ul drugi to wdrożenie, tzw. formularza informacyjnego dotyczącego kredytu hipotecznego (zał. I ustawy), formularza informacyjnego dotyczącego kredytu konsumenckiego (zał. IV ustawy) oraz formularza informacyjnego dotyczącego kredytu konsumenckiego w rachunku oszczędnościowo-rozliczeniowym (zał. V ustawy). Wzory tych formularzy, inaczej niż wzory wniosków rejestracyjnych, są publiczne dostępne. W związku z czym zarówno kadry prawnicze jak i sprzedażowe mają już je zapewne gotowe w formatach DOC i PDF, zaś informatycy w zespołach IT dopinają te formularze do przypuszczalnie już dostarczonego i przetestowanego oprogramowania aplikacyjnego. Rzecz jasna zespoły compliance (kontroli wewnętrznej) muszą już być na roboczo instruowane w zakresie wdrożeniowym tych aplikacji mających obsługiwać nanoszenie danych i informacji przedstawianych w tych formularzach. Dużo pracy, bo m.in. jeszcze piony księgowe też muszą zostać zapoznane z nowym instrumentem sprzedażowym. Ale w końcu już wcześniej na podobnych dokumentach pracowano, choćby w zakresie kredytów konsumenckich.

Ul trzeci to tworzenie nowych procedur i regulacji wewnętrznych oraz modyfikacje zewnętrznych norm środowiskowych, np. kodeksów (zasad) dobrej praktyki. To jest bodajże najtrudniejszy element całego wdrożenia tej ustawy, ponieważ całemu swojemu korporacyjnemu personelowi trzeba narzucić nowe obowiązki, zmodyfikować lub usunąć poprzednie, przeprowadzić wewnętrzne dopasowania strukturalne, kadrowe i płacowe. Jest oczywiste, że wdrożenie ustawy to również doskonała okazja do pozbycia się zawadzających pracowników (lub współpracowników); zatrudnienia na wakujące etaty osób protegowanych; łączenia, dzielenia lub likwidacji departamentów, działów, biur, wydziałów (niepotrzebne skreślić); przenoszenia etatów pomiędzy komórkami organizacyjnymi. Innymi słowy trwania z różną intensywnością, natężeniem i dynamiką w stanie permanentnej rewolucji, kiedy rano np. przychodząc do pracy zastaje się w wewnętrznych e-mailach instrukcję narzuconą poprzedniego wieczoru, która tuż przed końcem dnia roboczego staje się już nieaktualna. A co więcej, jest oczekiwanie, że pracownik szybko sobie ją przyswoi i nauczy się ją używać.

Ul czwarty to szkolenia, szkolenia, szkolenia i na koniec egzaminy. Pośrednicy finansowi z reguły twierdzą, że cały zakres wdrożeniowy ustawy, tj. od 1 do 94 artykułu, dadzą się wyszkolić siłami wewnętrznymi. Że już to zaczęli (a jak nie, to zrobią to niebawem), że ich własne kadry z danych departamentów, działów i pionów się szkolą wzajemnie, a więc żadne zacięcia tutaj nie grożą. Sprzedawcy szkolą prawników, ci informatyków (programistów), ci z kolei kontrolę wewnętrzną (compliance), kontrola wewnętrzna sprzedawców, sprzedawcy księgowość, księgowość informatyków, informatycy księgowość, czyli każdy szkoli każdego i vice versa. A jeszcze do tego wszystkiego jest permanentny ul pierwszy, drugi i trzeci oraz bieżąca obsługa klientów. Jest oczywiste, że my się przyglądamy temu z boku, nie komentujemy, zaś nade wszystko doskonale wiemy w jakim to zakresie merytorycznym, objętościowym, czasochłonnym należałoby przeprowadzić szkolenia, by były one profesjonalne, rzetelne i dogłębne oraz zapobiegały nie tylko misselingowi lecz również misscoductowi. (Wyrażeń nie tłumaczymy ze względu na reżym znaków.) W razie co jesteśmy gotowi prowadzić w tym zakresie korepetycje czy dokształty w systemie e-learningowym. Co więcej, program takich korepetycji czy dokształtów mamy już całkowicie gotowy i to w różnych wariantach. Nie tylko program, ale i specjalistów także. I cieszymy się także, że również możemy to robić w nowoczesnych formułach i technologiach szkoleniowych.

 

A opylacze?

A zatem u pośredników finansowych jest jak w pasiece. No i rzecz w końcu arcyważna. Ustawa, jak już wspomnieliśmy wejdzie w życie w lipcu, duzi gracze na pewno zdążą się dość szybko zarejestrować. I zapewne tak się stanie na długo przed styczniem przyszłego roku. Koło października (może trochę wcześniej) rynek usłyszeć już może, że taka to a taka firma przeszła już obowiązek rejestracyjny. Gracze średni i mniejsi osiągną zdolność rejestracyjną w okolicach Św. Bożego Narodzenia. Gracze najmniejsi, zapewne przytłoczeni obowiązkami szkoleniowymi i wdrożeniowymi wpierw zdecydują się szkolić kadry, zaś prace nad wnioskami rejestracyjnymi podejmą zapewne trochę później.

Jest jasne, że organ nadzoru również nie zasypuje gruszek w popiele i się do wdrożenia ustawy także intensywnie przygotowuje. Właściwie chodzi tu o dwa organy nadzoru, gdyż drugim jest UOKiK. Trwa więc w pośrednictwie finansowym zacięty wyścig z czasem, który definitywnie zakończy się skalą zdawalności egzaminów przed Komisją Egzaminacyjną dla Pośredników Kredytu Hipotecznego. Powołanie takiej Komisji to dla KNF zwykła biurokratyczna procedura. Można pospekulować, że to jest kwestia podpisania i wejścia w życie rozporządzenia ministra właściwego ds. instytucji finansowych, nadania jej regulaminu, obsady kadrowej i przygotowania pierwszego testu egzaminacyjnego. Z reguły w urzędach takie działania przechodzą dosyć sprawnie i nie ma żadnych powodów, by w tym przypadku było inaczej. Zatem niewykluczone, że niedługo po wejściu w życie ustawy komisja egzaminacyjna zostanie ukonstytuowana. I raczej powinno to stać się już miesiącach wakacyjnych lub tuż po. Do tego czasu zapewne trwać będą prace nad przygotowaniem pierwszego testu egzaminacyjnego.

Co to wszystko oznacza dla dużych graczy? Sądzimy, ze znaczy to tyle, że mając już mocno zaawansowane prace wnioskowo-rejestracyjne będą starali się zgłosić gotowość do poddania się testom egzaminacyjnym w możliwie jak najszybszym terminie. By… mając za sobą już te obowiązki formalne móc się jak najszybciej zająć prowadzeniem swojego biznesu. Dla graczy średnich i mniejszych oznacza to większy problem ze względu na to, że mogą oni z jednej strony nie być dość zaawansowani w wykonaniu obowiązków rejestracyjnych, zaś mogą być w całości pochłonięci obowiązkami szkoleniowymi. Podobnie zresztą najmniejsi. W zasadzie to, co będzie decydowało o odpadnięciu z wyścigu, to dobór klucza przez organ nadzoru, przy pomocy którego będzie on z jednej strony egzekwował obowiązki rejestracyjne, z drugiej egzaminacyjne, zaś z trzeciej dotyczące wykonania całej ustawy. My możemy spokojnie przyjąć, że ci, którzy okażą się prymusami w klasie, tj. tacy, którzy jak najszybciej będą mieli za sobą wykonane obowiązki rejestracyjne, wdrożeniowe i egzaminacyjne, to również ci właśnie najszybciej trafią pod lupę inspekcyjną, a w zasadzie to pod mikroskop KNF’u i UOKiK’u. Jak najszybsze 4 x „Z”, czyli „Zarejestrować się”, „Zakuć”, „Zdać”, „Zapomnieć” może się okazać wówczas nieco zdradliwe.

Jest takie coś, co w działaniach mikronadzorczych brzmi we wszystkich sektorach rynku finansowego wyjątkowo złowieszczo. Tym czymś, czego każdy departament, dział, biuro (niepotrzebne skreślić) compliance każdej instytucji finansowej się zawsze obawia, to niewinnie brzmiący skrót „BION”, czyli badanie i ocena nadzorcza instytucji regulowanej. To się pozyskuje m.in. kontrolami i inspekcjami okresowymi lub doraźnymi. Banki od lat udzielające kredytów hipotecznych i konsumpcyjnych są z tym oswojone. Ale czy tak samo jest w przypadku domów finansowych, innych pośredników kredytowych czy też, tzw. „chwilówkowców”? O tym to dowiemy się wówczas, gdy zaczną oni gościć na „Liście ostrzeżeń publicznych”. Cały problem w tym, że takiej „promocji” to nie przykryją już żadne kongresy, konferencje, festiwale finansowe czy też inne nakłady marketingowe, pokazujące jedność, zwartość i tężyznę. I to nie taka, jakby trochę większa klasówka do zaliczenia w systemie 35 odpowiedzi zaliczających na w sumie 50 będzie de facto decydowała o przeżyciu tych firm finansowych, lecz twarde praktyczne egzaminy przed zawodowcami z inspekcji. Ci, zapewne będą szukali BION’em przyczyn tego, dlaczego jest źle, skoro te instytucje finansowe mogły jeszcze lepiej się wyszkolić i mieć solidniejszą wiedzę niż to, co wymagano na klasówce. A dolary przeciwko orzechom, że wespół w zespół KNF i UOKiK będą doskonale wiedziały, jakie to pojedyncze sztuki z tego lub owego segmentu pośrednictwa finansowego wyłuskiwać i brać sobie pod mikroskop. A będzie to efektywniejsze niż wprowadzanie jakiegokolwiek „lex Ziobro”. Bo przecież oba organa nadzoru mają jeszcze do pomocy Rzecznika Finansowego.

 

A na koniec, łyżka miodu bez dziegciu

Mimo wszystko mamy swoją pozytywną wizję stanu rzeczy, po tym jak kurz wdrożeniowy ustawy już opadnie. Myślimy, że dobrym rezultatem przejścia przez powyższy proces będzie to, że w tej całej pasiece pośrednictwa finansowego zaczną się pojawiać zdrowe osobniki, produkujące raczej miód zamiast wosku, zapylające kredytami bez misselingu kwiatostan gospodarki i usuwające poza swój ul szkodliwe trutnie. Potrzebna jest tylko dobra i rozsądna królowa-matka, która poszukiwać będzie dobrych dla pasieki rozwiązań. My, jako fundacja, chętnie jej w tym pomożemy.

 

EDIT:

Wszystko wskazuje na to, że uchwalona niedawno ustawa (w skrócie mówiąc) o kredycie hipotecznym zostanie na dniach podpisana przez Prezydent

– napisaliśmy 4 dni temu.

Dzisiejszy (13.04.2017 r.) Bankier.pl informuje, że Prezydent podpisał ustawę o kredycie hipotecznym. Cóż, miło się nie pomylić.

Marcin Daniecki
Marcin Daniecki