1,4 mld zł zapłaconego podatku. Brukowy komunikat JSW

Jastrzębska Spółka Węglowa poinformowała rynek o wartości zapłaconych podatków i składek w 2015 roku. W sumie wyniosły one 1,4 mld zł. Obecna kapitalizacja spółki oscyluje w graniach 1,1 mld zł. JSW ma problemy – to żadne zaskoczenie. Jednak spółka zaczyna grać kartą „podatkową” a to już chwyt poniżej pasa i manipulacja.

1,4 mld zł zapłaconych podatków i składek – z tego 915 mln zł to składki do ZUS-u (za pracowników) i ponad 335 mln złotych podatku dochodowego od osób fizycznych (też za pracowników), podatku dochodowego od osób prawnych i podatku VAT. Chyba celowo w komunikacie nie rozdzielono podatku dochodowego od osób fizycznych od CIT-u i VAT-u – zbyt małe proporcje tych ostatnich nie pasowałyby do tezy o tym jak istotnym podatnikiem jest „ciemiężone” JSW.

Na 24 tys. zatrudnionych średnia kwota składek do ZUS-u wynosi 38 tys. zł. Oznacza to, że przeciętne wynagrodzenie w tej spółce wynosi ponad 8 tys. zł brutto (177% przeciętnej krajowej). Tadam!

Naturalnie przeciętny górnik ma mniej – to jest tylko średnia. Średnia dla górników pracujących na dole to 6,8 tys. zł brutto, czyli 4,8 tys. zł netto (151% przeciętnej krajowej)*.

Sekret polega na tym, że suma składek do ZUS-u i podatku dochodowego od osób fizycznych rośnie gdy rosną wynagrodzenia, ewentualnie gdy rośnie zatrudnienie. Kwoty te mogą wzrosną także przy korzystnej relacji zmniejszającego się zatrudnienia do rosnących płac (i odwrotnie). Magia.

Co JSW chciało osiągnąć publikując ten komunikat? Czy celem było wywarcie wpływu na rząd by czasowo zwolniono tę spółkę z konieczności opłacania składek do ZUS-u i podatku dochodowego od osób fizycznych?

Czysta manipulacja?

JSW ma za to u mnie kolejnego minusa. Podawanie wartości składek wpłaconych do ZUS-u za pracowników to chwyt poniżej pasa. Każdy legalnie zatrudniający podmiot gospodarczy jest płatnikiem składek do ZUS-u i podatku dochodowego za swoich pracowników. Nawet ZUS płaci składki za swoich urzędników. Kłopot w tym, że JSW podając kwotę opłaconych składek chce pokazać jak istotnym jest źródłem dochodów dla państwa. To niedorzeczne, bo pracownik w teorii musi na swoje wynagrodzenie zarobić, więc to on wypracowuje kwotę składek i podatku dochodowego, którą tą firma będąca płatnikiem za niego odprowadza. Innymi słowy, to nie podatek przedsiębiorstwa tylko kwota podatków i składek, którą obciążani są zatrudnieni. Na razie pomińmy to, że ostatnimi czasy pracownicy JSW nie zarabiają na swoje pensje, co wcale nie oznacza, że nie pracują. Szkoda, że nie ma nigdzie danych o tym jakie jest pokrycie składek emerytalnych górników z kwotą obecnie wypłacanych świadczeń emerytalnych dla byłych pracowników tego sektora.

Niedorzeczność komunikatu JSW przeraża mnie, bo ma brukowy charakter. Obawiam się, że jest także wstępem do mody na durnowate analizy ekonomiczne uzasadniające byt innych podmiotów.

Przykład?

„Jak ważne jest zwiększanie zatrudnienia w administracji publicznej pokazuje kwota rosnących dochodów do ZUS-u z tego tytułu – w 2015 roku polskie urzędy odprowadziły ponad 12 mld zł składek do FUS-u i wpłaciły 2,1 mld zł podatku dochodowego od osób fizycznych!”

Można? Można. Czekam na pierwszego etatystycznego polityka, który użyje tego argumentu.

Czyja prawda jest „najmojsza?”

Polacy wciąż nie mogą się doczekać rzetelnego audytu sektora górniczego. Dobry raport przeprowadzony przez niezależną firmę doradczą lub uznaną jednostkę naukową (byle nie ze Śląska) mógłby wiele wyjaśnić – niestety, nie ma takiego (rząd pracuje nad swoim, ale obawiam się, że możemy się go nie doczekać). Dlaczego? Widocznie im bardziej zamglony obraz tego sektora tym łatwiej manipulować danymi – z tego co widzę jest to w interesie każdej ze stron. Prawda może im tylko zaszkodzić.

JSW chyba na zawsze zapisze się w pamięci inwestorów – w dniu debiutu za akcje tej spółki płacono 136 zł. Dzisiaj warte są 9,65 zł. Osobiście znam ludzi, którzy uwierzyli, że polski sektor górniczy to czarny koń wzrostów na GPW. Niestety, spółka zawiodła. Niska cena węgla, kiepskie zarządzanie, wysokie koszty zatrudnienia, nielegalna konkurencja ze strony podmiotów unikających opodatkowania i gigantyczne problemy z optymalizacją zupełnie niepotrzebnych wydatków sprawiły, że Jastrzębska Spółka Węglowa stanęła na skraju bankructwa.

Kto krytykuje sektor górniczy ten jest wywrotowcem

Krzyk i wołanie o pomoc do rządu (czyli podatników) silnie argumentowany jest polską racją stanu. Do tego wymienia się przeszłe zasługi dla rozwoju gospodarczego i (demokratycznego) kraju i argumenty o ważnym interesie społecznym. W praktyce sprawa ogranicza się do utrzymania miejsc pracy za wszelką cenę, w tym wypłaty należnych świadczeń pracowniczych, np., słynnych 14-tek.

Górnictwo ważne dla Polski jest… i tyle. Kto polemizuje ten nie jest patriotą. Kto doszukuje się sprzeczności i hipokryzji ten spiskuje przeciwko polskiej racji stanu. Kto twierdzi, że górnicy pracują nieefektywnie, zarabiają za dużo lub jest ich za dużo oraz mają zbyt drogie przywileje – ten nie rozumie jak ciężka jest to praca (etos), jak ważna dla kraju (gdyby nie górnik na przodku to nie byłoby prądu w gniazdku a Polacy pomarliby z zimna) i najważniejsze – dąży do skłócenia społeczeństwa.

Kto nawet tylko próbuje racjonalizować ten automatycznie dąży do obniżenia wartości spółki (skarbu narodowego, czarnej perły w koronie). Racjonalnych stygmatyzuje się jako wrogów, których główną intencją jest umożliwienie zachodniemu kapitałowi pozbycie się polskiej konkurencji (oraz uprawdopodobnienie taniego przejęcia sektora górniczego przez zachodnich spekulantów).

„Nie liczcie nam, o to im chodzi, by nas skłócić” – widzą Państwo, nie chodzi o to by racjonalizować koszty tylko o to, by skłócić wszystkich dookoła! Górnicy za problemy spółki obwiniają zarząd, zarząd obwinia związki a wszyscy obwiniają rząd. Ten z kolei boi się wszystkiego, bo z jednej strony chce mieć poparcie na Śląsku, z drugiej strony nie chce zbytnio obciążać tym pozostałych podatników (chociaż kto wie) a z trzeciej – zamiast dopłacać do kopalń lepiej by było, by to kopalnie dokładały np. do programu 500 zł na dziecko.

W efekcie nie dzieje się nic – co wcale nie oznacza, że mało się mówi. Słów pada dużo, często nieprzemyślanych. Rodzą się też ciekawe pomysły, które – choć nie zrealizowane – silnie negatywnie oddziałują na wycenę firm tylko pozornie niezwiązanych z sektorem górniczym (w końcu wszystkie akcje prowadzą do węgla). Przykład – idea ratowania kopalń kosztem firm energetycznych tudzież sektora finansowego.

Procesy restrukturyzacyjne idą jak po grudzie (chwilowa cisza medialna nie motywuje do pracy). Na koniec pozostaje interes inwestorów indywidualnych, który ani nie jest ważny dla Skarbu Państwa ani dla górników. W końcu gra na giełdzie to spekulacja, ruletka, olbrzymie ryzyko i w zasadzie nie ma nic złego w tym, że ktoś stracił 95% zainwestowanych pieniędzy. Lepiej by zamiast akcji kupił węgiel! Mniej by stracił a i w piecu się lepiej pali.

—————

*Dla jednych to mało, dla innych dużo. W Polsce prawie wszyscy zarabiają za mało. Porównywania do innych krajów są ciekawe i pomocne, ale zwykle też do niczego nie prowadzą. W jednym jest lepiej a w innym gorzej, ale w każdym jest inaczej. Bezpośrednie implementowanie rozwiązań z innych państw rzadko kiedy przynosi ten sam efekt. Ekonomia porównawcza to najczęściej tylko ciekawostka.

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak