Globalna recesja? Firmy na razie tego nie widzą

Globalna recesja! Takie ostrzeżenie coraz częściej pojawia się wśród analityków czy w mediach. Powodem ma być słabnąca kondycja rynków wschodzących, a szczególnie Chin. Objawem zaś bardzo silne wstrząsy na rynkach finansowych. Rynki często jako pierwsze dyskontują zjawiska recesyjne (choć nie zawsze słusznie – stąd słynne powiedzenie Paula Samuelsona, że rynek przewidział dziewięć na pięć recesji).

Bardzo wysokie zadłużenie rynków wschodzących oraz strukturalne spowolnienie dynamiki dochodu na pewno są przepisem na kryzys finansowy, który mógłby rozlać się na świat w formie recesji. Spowolnienie dynamiki dochodów sprawia, że część kredytobiorców nie jest w stanie obsługiwać długów. Jeżeli długi są wysokie, może nastąpić masowa niewypłacalność, a co za tym idzie spowolnienie konsumpcji, inwestycji oraz – co może najważniejsze – kryzys bankowy. Na pierwszych dwóch wykresach widać, jak wygląda wzrost gospodarczy w Chinach, a jak wygląda dynamika zadłużenia. Długi były zaciągane przy trendzie wzrostu dochodu o 9-10 proc. rocznie, a będą spłacane przy trendzie 4-5 proc. (oby to się udało utrzymać).Chiny

Jak wysokie jest ryzyko, że skończy się to bardzo boleśnie dla Chin, rynków wschodzących i świata? Kryzys finansowy zawsze ciężko przewidzieć, powiedzmy, że prognoza oparta na „educated guess” to byłoby 20-30 proc. Sporo, ale nie jest to scenariusz bazowy. Zakładam, że pod rządami autorytarnymi chaosem finansowym zarządzać jest łatwiej niż pod rządami demokratycznymi – czyli Chiny jakoś dadzą radę uniknąć kryzysu na miarę tego, co stało się w USA w 2008 r. czy w strefie euro w 2011 r.

Warto zwrócić uwagę, że na razie zjawisk recesyjnych nie dostrzegają przedsiębiorstwa w krajach rozwiniętych. Wprawdzie różne wskaźniki koniunktury, jak PMI, niemiecki IFO, czy amerykański ISM, obniżyły się w ostatnich miesiącach. Ale znacznie lepszą miarą nastrojów wśród przedsiębiorstw jest dynamika zatrudnienia. Firmy zatrudniają wtedy, kiedy są pewne, że przyszłość jest stabilna, ponieważ proces zatrudnienia jest kosztowny i długotrwały. Analogicznie, firmy zaczynają zwalniać, kiedy na horyzoncie widać duże problemy. Widać to na wykresach trzecim i czwartym, pokazujących zatrudnienie w USA i Polsce (w pierwszym przypadku zatrudnienie w całej gospodarce poza rolnictwem, w drugim tylko w przedsiębiorstwach niefinansowych zatrudniających powyżej 9 osób). Patrząc na ostatnie kryzysy, firmy zaczynały proces zwolnień na wiele miesięcy zanim w gospodarkę uderzyła najsilniejsza fala kryzysu. Teraz zarówno w USA jak i w Polsce firmy zwiększają zatrudnienie.zatrudnienie w USA i PL

To może oznaczać, że w realnej gospodarce sygnały recesyjne są znacznie słabsze niż w mediach, albo w ogóle nieodczuwalne. Choć poczekajmy na dane z pierwszego kwartału, zobaczymy, jak procesy zatrudnieniowe w firmach zareagowały na wstrząsy finansowe z pierwszych tygodni roku. Najbliższe dane w piątek w USA.

Ignacy Morawski

Ignacy Morawski
Ignacy Morawski