A jeśli EDF nie przyjmie polskiej oferty?

A jeśli EDF nie przyjmie polskiej oferty? To pytanie dla tych, którzy sądzą, że w sprawie sprzedaży aktywów EDF jest już „pozamiatane”. A jeszcze nie jest.

fot. Marek Maruszak/FORUM

fot. Marek Maruszak/FORUM

W piątek polskie państwowe firmy energetyczne (PGE, Enea, Energa i PGNiG Termika) zaszachowały francuski koncern EDF złożeniem wstępnej oferty na sprzedawane przez niego aktywa, czyli elektrownię Rybnik i grupę elektrociepłowni.

Dlaczego zaszachowały? Po pierwsze, proces sprzedaży trwa już od wielu miesięcy, bez udziału tych firm. Po drugie, jako firmy państwowe mają poparcie ministra energii, który z kolei ma od kilku tygodni prawo wyrażenia weta wobec zamiaru nabycia akcji EDF Polska. To oznacza, że pozycja negocjacyjna polskich firm jest bardzo silna. Mimo to istnieje niepewność.

Polskie firmy napisały w komunikacie, że „w przypadku dopuszczenia do dalszego etapu transakcji Partnerzy Biznesowi (czyli cztery polskie firmy – red.) przeprowadzą szczegółowe badanie due diligence”. Czyli EDF musi się ZGODZIĆ na dopuszczenie. Czy to zrobi?

Jedno ze źródeł sygnalizuje, że Francuzi niechętnie patrzą na polską ofertę. Cena i jakość propozycji miałaby ich nie zachwycać. Dotychczas prowadzili dwa procesy sprzedaży oddzielnie: na elektrownię Rybnik mieli m.in. ofertę czeskiego EPH, a na grupę elektrociepłowni m.in. od funduszu IFM współpracującego z Veolią. Polskie konsorcjum złożyło ofertę na oba aktywa łącznie. Nie czarujmy się, raczej nie śrubowało ceny.

Na miejscu Francuzów byłabym poirytowana. Przygotowania do sprzedaży zaczęli już jesienią zeszłego roku. O ile wiem, udali się z wizytą do ministra, zakomunikowali swój zamiar i spytali, co minister na to. Odpowiedź była nijaka. Polskie państwowe firmy po początkowym entuzjazmie nie zaangażowały się w proces, zaangażowali się natomiast gracze z kapitałem zagranicznym. Teraz państwowe konsorcjum próbuje z nagła włączyć się do gry.

Pierwsze reakcje strony francuskiej, wyrażane na gorąco, wskazują, że EDF będzie chciał kontynuować rozmowy z dotychczasowymi oferentami, zgodnie z wcześniejszym harmonogramem. Sprzedającemu zależy bowiem na rozstrzygnięciu procesu do końca roku.

  • Dopuściłbym polskie firmy do procesu, bocznymi drzwiami. Popędzałbym, niech szybko badają, a innych bym przytrzymał, przesuwając terminy – mówił mi z kolei w sobotę, anonimowo, jeden z doradców zaangażowanych w proces.

Na pewno dojdzie do długich negocjacji. Bo można energetykę repolonizować, ale nie da się jej przymusowo znacjonalizować.

Magdalena Graniszewska
Magdalena Graniszewska