62 stopnie skomplikowania selektywnej zbiórki odpadów

Użyto, aż 62 wskazówek, żeby opisać to, co powinno się znajdować w czterech pojemnikach na selektywnie zbierane odpady, które każdy z nas będzie miał w domu od 1 lipca.

Ministerstwo Środowiska wprowadziło nowe przepisy dotyczące selektywnej zbiórki odpadów w Polsce. Kilka dni później uznało za zasadne pokazanie nam ABC tej segregacji. Tylko, że ABC mnie osobiście kojarzy się z czymś prostym, a tymczasem liczbą przewodnią tegoż ministerialnego ABC jest liczba 62. Użyto, aż 62 wskazówek, żeby opisać to, co powinno się znajdować w czterech pojemnikach na selektywnie zbierane odpady, które każdy z nas będzie miał w domu od 1 lipca. 62 wskazówki i nie cztery, a pięć pojemników, bo przecież w domach będziemy mieli jeszcze pojemnik na odpady zmieszane. Na tym nie koniec w zakresie instruktażu ze strony Ministerstwa. Do tego należy pamiętać o tym, że wszyscy Polacy powinni we właściwy sposób, inny niż do tych pięciu kubłów, zbierać także odpady budowlane, odpady niebezpieczne, chemikalia, leki, chemię, odpady wielkogabarytowe i  tekstylia. Suma summarum otrzymujemy w moim mniemaniu ekstremalnie skomplikowany system, a takie mają jedną wadę. One nie działają.

Trudno mi więc znaleźć uzasadnienie dla tego, że my dzisiaj decydujemy się na to, żeby działający dotąd system skomplikować jeszcze bardziej. Warto tu odwołać się to realiów i pokazać jak wygląda w praktyce efektywność selektywnej zbiórki dzisiaj. To co dociera do zakładów selektywnej zbiórki odpadów to odpady zmieszane, a właściwie… szkło, które ma w sobie od 30 do 50 proc. zanieczyszczeń. To oznacza tylko jedno, że to JAK my dzisiaj zbieramy odpady jest fikcją. Dlatego  w mojej ocenie, jeżeli komuś się wydaje, że komplikując system będzie w stanie zwiększyć jego efektywność, to według mnie po prostu się myli. Mam niestety nieodparte wrażenie, że po raz kolejny w Polsce ślepo podążamy za wskazówkami UE, tracąc jednocześnie szansę, na to aby na jej błędach się uczyć, a nie je powielać. Wprowadzenie tak skomplikowanego system zbiórki odpadów skończy się tym, że za pięć lat urzędnicy powiedzą rozkładając ręce – „świetnie ten system zaprojektowaliśmy, ale ludzie nie sprostali”. Propozycja Ministerstwa Środowiska sprowadza się do tego każdy Polak będzie miał pięć pojemników na odpady w domu i listę 62 wskazówek ich segregacji – czy sprosta? Wątpię.

Jak zatem według mnie powinien wyglądać skuteczny i efektywny system zbiórki odpadów? Zacznijmy od tego, że fundamentem każdego systemu, również tego ministerialnego, jest to, że są odpady, które zbieramy zupełnie oddzielnie: niebezpieczne, wielkogabarytowe, odpady budowlane i tekstylia. I to jest baza. Jako pierwszą i podstawową kwestią w tym rozwiązaniu, będzie prośba do mieszkańców tylko o to, żeby zbierali bioodpady. Odpady, które są resztkami jedzenia, z których możemy zrobić kompost i powtórnie wykorzystać rolniczo.  To jest niezwykle cenne z punktu widzenia środowiskowego. To jest też niezwykle cenne, dlatego że, materiał, który trafi do drugiego pojemnika, będzie jeżeli nie suchy, to suchszy. A to stwarza znacznie lepsze możliwości jego dalszej sensownej obróbki.

W Polsce wydaliśmy już mnóstwo pieniędzy na zakłady mechaniczno-biologicznego przetwarzania (MBP), które są potwornie nieefektywne, chociaż nieźle wyposażone. Na czym zatem polega ich nieefektywność? Materiał, który do nich trafia jest mokry i pozlepiany. Jeżeli jednak zakłady te będą mogły pracować na suchym materiale, to będą miały też wyższe poziomy efektywności i uda się więcej wysortować surowców. To jest propozycja systemu w którym z jednej strony do istniejących biogazowni rolniczych wysyłamy odpady biodegradowalne, które oczywiście w jakimś zakresie będą wymagały odczyszczenia, a do istniejących zakładów BMP wysyłamy resztę suchszego materiału.

Z drugiej strony możemy zrobić jeszcze jedną rzecz. Możemy oprzeć system na istniejącej polskiej, innowacyjnej technologii przetwarzania zmieszanych odpadów komunalnych. Dla niej wsparciem jest taki model zbiórki odpadów, gdzie mieszkańcy zbierają tylko i wyłącznie do jednego pojemnika papier i tekstylia. Wszystkie inne odpady trafiają do pojemnika na odpady zmieszane. I to koniec zaangażowania mieszkańców w cały system. W oparciu o technologie firmy Bioelektra ten system jest znacznie bardziej efektywny niż dowolny model selektywnej zbiórki odpadów.

Zarzucanie zwykłego Kowalskiego rozbudowaną instrukcją jak, gdzie i co ma wyrzucać, na pewno się nie sprawdzi, a może też skutecznie zniechęcić do jakichkolwiek starań o segregację odpadów. Te dwie propozycje są propozycją systemów, gdzie prosimy mieszkańców o bardzo klarowne, bardzo proste rzeczy do zrobienia. To ważne, bo jeżeli system ma być skuteczny, jeżeli oczekujemy, że dużo ludzi się w ten system zaangażuje, to on musi być prosty.

I dlatego w każdym z tych systemów o których wspomniałem, są tylko dwa pojemniki, jakie będziemy musieli mieć w domach.

modele systemów

Autor: Michał Paca.

Michał Paca
Michał Paca