Europejski rynek według Emmanuela Macrona (komentarze ekspertów)

Podczas niedawnego przemówienia na Sorbonie, Emmanuel Macron przedstawił swoją wizję Europy. Zebraliśmy kilka komentarzy ekspertów do wypowiedzi, które dla Polski są szczególnie ważne.

ENERGETYKA

Energia była jednym z głównych tematów przemówienia. Francuski prezydent zajął się przede wszystkim kwestią emisji CO 2. Zaapelował o ustalenie minimalnej ceny uprawnień do emisji na poziomie 25-30 EUR za tonę (dziś to około 7 EUR). Jego zdaniem, cena musi być wystarczająco wysoka, by zapewnić przemodelowanie europejskiego sektora energetycznego. Poza tym apelował o rozwój współpracy transgranicznej w energetyce, zarówno w przesyle, jak w produkcji energii. Zaproponował też nowy podatek, czyli wspólne europejskie cło związane z emisją CO 2, które ma „karać” pozaunijny przemysł stosujący niższe standardy środowiskowe.

To głos jeden z wielu

JANUSZ STEINHOFF, były wicepremier i minister gospodarki w rządzie Jerzego Buzka

Pamiętajmy, że to wypowiedź jednego z wielu przywódców w UE. Głos ważny, ale jeden z wielu. Ponadto francuskich przywódców cechuje czasem arogancja. Polska sprzeciwia się ingerowaniu w ceny uprawnień do emisji CO2 i forsowaniu ich wzrostu, bo nasza energetyka oparta jest na węglu kamiennym i brunatnym. Tymczasem Francja oparła energetykę na technologii jądrowej, bezemisyjnej. Interesy Francji nie są w tym zakresie zbieżne z interesami większości krajów wspólnoty, więc liczę na racjonalny kompromis. Mam też nadzieję, że w tzw. pakiecie zimowym nie utrzyma się parametr związany z emisją 550 g CO2 na tonę, co wyklucza sektor węglowy z rynku mocy. Postulat wprowadzenia cła związanego z emisją CO2 uważam za racjonalny. Przecież koszty środowiskowe sprawiają, że europejski przemysł jest niewystarczająco konkurencyjny w skali globalnej. Postulat związany z transgraniczną współpracą w energetyce nie jest natomiast niczym przełomowym. Unia od dawna zabiega o wspólny rynek energii i gazu.

JEDNOLITY RYNEK CYFROWY

W trakcie wtorkowego przemówienia prezydent Francji opowiedział się m.in. za utworzeniem jednolitego unijnego rynku cyfrowego.

Skala ma znaczenie

BORYS STOKALSKI, prezes PIIT

Prezydent Francji opowiedział o przyspieszeniu działań przy tworzeniu rynku cyfrowego, którego założenia de facto znane są już od kilku lat. Moim zdaniem, jego intencje są przede wszystkim polityczne. Jego priorytetem jest ściślejsza integracja europejska, nawet kosztem powstania „Europy różnych prędkości”. Niezależnie o jak głębokiej integracji na innych płaszczyznach mówimy, to jeśli mamy być konkurencyjni w zakresie cyfrowego biznesu, musząpojawić się trzy aspekty. Po pierwsze — skala. Patrząc na gigantów cyfrowego biznesu, Facebooka czy Google’a, to nie ulega wątpliwości, że są to firmy, które w pewnym obszarze usług dominują globalnie, nie licząc takich krajów jak np. Chiny. To w usługach dostarczanych za pomocą technologii ma wymiar ekonomiczny bardzo istotny, ponieważ gdy się coś robi w bardzo dużej skali, to koszty jednostkowe są minimalne — na takim poziomie, których żaden gracz lokalny czy regionalny nie jest w stanie osiągnąć. Po drugie — polityka w zakresie zarządzania danymi i ich ochrony, co też wiąże się ze skalą. Fakt, że nikt nie jest w stanie zagrozić monopolowi Google’a w zakresie tego, co ludzie wyszukują w internecie, sprawia że wiedza, która płynie z tego monopolu, ma wartość dla podmiotów, które chcą ją wykorzystać w celach reklamowych. To jest kapitał, dla którego nikt nie jest w stanie zbudować alternatywy. Pod tym względem idziemy w stronę regulacji ogólnoeuropejskich, czyli pozwalających na zbudowanie źródeł wiedzy, która dotyczy całej półmiliardowej populacji Europy. Dzięki temu firmy europejskie będą miały szanse konkurować z gigantami. Otworzy to ogromne pola danych i wiedzy, które będzie można monetyzować. Po trzecie — ochrona własności intelektualnych. To najlepiej zagospodarowany jak dotychczas obszar.

OPODATKOWANIE GIGANTÓW

Prezydent Francji opowiedział się za utworzeniem osobnego budżetu Unii Europejskiej, zasilanego przede wszystkim z opodatkowania największych firm internetowych, takich jak Google, Facebook czy Amazon. Globalni giganci musieliby płacić podatek dochodowy w krajach, gdzie osiągają dochody, a nie w miejscu, gdzie zostały zarejestrowane.

Politycy zablokują ten pomysł

RADOSŁAW PIEKARZ, ekspert ds. podatków i finansów publicznych z Centrum Analiz Klubu Jagiellońskiego

To nie jest nowy pomysł. Unia Europejska od dawna pracuje nad rozwiązaniem, które nazywa się Common Consolidated Corporate Tax Base (wspólna skonsolidowana podstawa opodatkowania osób prawnych). Firmy międzynarodowe miałyby płacić podatek dochodowy do wspólnej kasy, a następnie byłby on relokowany do poszczególnych krajów według określonego klucza. Jakiego? Mówi się o tym, że większa część pieniędzy powinna trafić do państwa, w którym firma zatrudnia dużo pracowników. Innym wyznacznikiem może być majątek firmy. Idea jest dobra — m.in. redukowałaby możliwość ucieczki z podatkiem do innego kraju, np. Cypru. Problem polega jednak na tym, że do tej pory nie było politycznego poparcia dla tego pomysłu. Nie sądzę, aby otrzymał je prezydent Francji. Dlaczego? Pamiętajmy, że zmiany w prawie będą dotyczyły również innych globalnych firm zarejestrowanych w Europie, takich jak BP czy Shell. Część polityków zapewne uzna ten akt za ograniczanie suwerenności.

Dyskusja.biz
Dyskusja.biz