Ambitny Minister i plany inwestycyjne

Ambitny Minister stwierdził, że dłużej nie może czekać. Wezwał doradcę.

Fot. YAY Foto

– Gdzie są te plany inwestycyjne? Ile to ma trwać?

– Panie Ministrze, robimy, co możemy. Ale sam pan rozumie: tyle lat zaniedbań, a my mieliśmy tak mało czasu…

– Nie obchodzi mnie to. Jesteśmy tu, bo obiecaliśmy Szybką Zmianę Na Lepsze, i słowa dotrzymamy. Proszę pokazać, co mamy. – Ambitny Minister lubił konkrety.

Doradca był przerażony. Jego szef miał opinię człowieka, który potrafi zwalniać ludzi. Otworzył segregator i sięgnął po pierwszy plik papierów.

– Pierwszy pomysł to huta. Proszę spojrzeć: imponująca! Problem tylko w tym, że niezbyt to ekologiczne, nie mamy limitów CO2, no i przynosi straty.

Ambitny Minister spojrzał na projekt. Niezłe, pomyślał; za coś takiego można mieć miejsce w podręczniku historii. I to takie miejsce, o którym marzył. Doradca zauważył nadzieję:

– To jest wzrost! Mamy już nawet gotowe plany, może trochę zakurzone, ale od odkurzania starych teczek mamy przecież specjalistów. Musielibyśmy tylko zmienić nazwę, bo Lenin już nie przejdzie. Ze stratami sobie poradzimy, bo hutę wybuduje konsorcjum spółek giełdowych. Potrzebujemy tylko dużo nowych limitów CO2.

– Nie będzie nowych limitów. Nie lubią nas już w Brukseli. Zresztą naszych poprzedników lubili, a i tak nic im nie dali. Hmm, a gdyby tak wybudować hutę za granicą… W końcu ekspansja zagraniczna to jeden z priorytetów. Tylko że wtedy poprawimy PKB innego kraju, no i nie przyciągniemy do naszego kraju tych wszystkich, którzy stąd wyjechali.

– No właśnie, Panie Ministrze, wyjechali na zmywak. I tu docieramy do drugiego projektu: wybudujemy u nas zmywaki! Straty będą mniejsze niż przy hucie. Po co ci ludzie mają zmywać za granicą, jak mogą u nas?

– Tylko jakoś niezbyt innowacyjnie to wygląda.

– Wstawimy tam zmywarki. Produkcji krajowej oczywiście. Zmyjemy cały brud nieudanych transformacji! Efekty będą społeczne, symboliczne i higieniczne.

– Mimo wszystko poszukajmy czegoś innego. Czegoś z technologią. – Ambitny Minister tracił powoli nadzieję.

– Jest jeszcze jeden projekt. Ma poparcie Ministerstwa Wojny, wpisuje się też doskonale w plany innowacji i ekspansji zagranicznej, a nie poprawia PKB innych krajów. Niestety wymaga dużych nakładów. Możemy skonstruować, Panie Ministrze, Gwiazdę Śmierci… Projekt sfinansujemy nowymi podatkami i dodrukowaniem pieniędzy, możemy też wyemitować np. Obligacje Imperialne – brzmi lepiej niż zwykłe skarbówki, przyzna Pan?

Ambitnemu Ministrowi lekko zakręciło się w głowie. Przez głowę przeszła mu myśl, że może lepiej byłoby zostawić gospodarkę wolnemu rynkowi. Szybko jednak zepchnął ją do podświadomości; wolny rynek przecież nie postawi mu pomnika.

– Proszę szukać dalej. Żegnam. Miał być Lord Keynes, a nie Lord Vader.

Ani Hrabia Munchhausen, dodał w myśli.

Adam Łukojć
Adam Łukojć