Bitwa o handel na wielu frontach

Forsowane przez rząd zmiany na rynku farmaceutycznym ani nie poprawią dostępności leków w Polsce, ani nie zachęcą do zakładania aptek w mniejszych miejscowościach.

Fot. HuBar (CC BY-SA 2.5), via Wikimedia Commons

Na otwieranych wciąż nowych frontach prowadzonej przez władców kraju tzw. bitwy o handel kolejne ustawowe uderzenia wykonywane są przez różne podmioty, ale mają wspólny mianownik. Wycofany wobec sprzeciwu Komisji Europejskiej podatek handlowy firmował rząd, ograniczenie handlu w niedzielę to projekt formalnie obywatelski, ale ideowo bardzo wspierany przez PiS, wreszcie rewolucja na rynku farmaceutycznym przyszła do głowy posłom tej partii. Wspólnym mianownikiem wymienionych projektów jest ich nieudacznictwo w warstwie praktycznej. Autorzy ideologicznie są niby prawicowi, ale legislacyjnie mają dwie lewe ręce.

Poniższa opinia Lewiatana wymienia jedynie hasłowo absurdy nowelizacji prawa farmaceutycznego.

Forsowane zmiany ani nie poprawią dostępności leków w Polsce, ani nie zachęcą do zakładania aptek w mniejszych miejscowościach. Pewien wątek projektu jest natomiast zdumiewający w kontekście generalnej linii politycznej PiS wobec biznesu. W Polsce działa 390 sieci aptecznych (taka kategoria liczy się od piątej apteki jednego właściciela), z czego aż 385 należy do przedsiębiorców polskich! Podobnie wygląda przeliczenie tego rynku na placówki — działa ich 14 780, a do kapitału zagranicznego należą zaledwie 594, czyli proporcja wynosi 96:4. Sytuacja sektora aptecznego jest zatem biegunowo inna od panującej np. w ogólnospożywczym. Wręcz wzorcowo realizuje polityczną wizję PiS trzymania handlu w polskich rękach.

Trudno zatem pojąć, jaki jest rzeczywisty cel zakłócenia nieźle funkcjonującego rynku. Zwłaszcza że wykształceni farmaceuci zatrudnieni w aptekach na kierowniczych stanowiskach przez właścicieli niefarmaceutów wcale się tak nie pchają do przejmowania udziałów i podejmowania współodpowiedzialności stricte biznesowej. Zatem główne teoretyczne uzasadnienie projektu to miraż i naiwne chciejstwo.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski