Chińskie inwestycje

Kryzys w Chinach? Jaki kryzys, chińskie firmy kontynuują zakupy a ich apetyt rośnie w miarę jedzenia. W pierwszym tygodniu lutego – tuż przed chińskim Nowym Rokiem – państwowa ChemChina (China National Chemical Corporation) – zajmująca 265 miejsce na liście Fortune Global 500 – złożyła ofertę na zakup szwajcarskiego koncernu chemicznego Syngenta, oferta opiewa na rekordową kwotę 43 miliardów dolarów.

An investor reads a newspaper in front of an electronic board showing stock information at a brokerage house in Beijing, China, February 16, 2016.REUTERS/Kim Kyung-Hoon

Ten zakup to decyzja wynikająca ze strategii rządowej związanej z ograniczeniami w produkcji rolnej w Chinach. Tylko 8% powierzchni kraju nadaje się do produkcji rolnej, a pamiętajmy że w Państwie Środka mieszka 19% ludności świata. Do 2030 r. przewiduje się wzrost ludności o 100 milionów ludzi a co za tym idzie zwiększy się zapotrzebowanie na żywność. Oferta na zakup największego na świecie producenta środków ochrony roślin nie dziwi, zarówno dla rządu jak i obywateli bezpieczeństwo żywności jest priorytetem. Jest to również przejęcie o charakterze biznesowym związane z strategią globalnego rozwoju, zakupem patentów i inwestycjami w innowacje. ChemChina rozpoczęła międzynarodowe akwizycje 10 lat temu, kupując akcje firm francuskich i z Izraela, a w ubiegłym roku za około 9 miliardów dolarów włoskiego producenta opon Pirelli.

W najbliższym czasie takich ofert i przejęć będzie coraz więcej, Chińczycy dysponują kapitałem który chcą ulokować zagranicą. Warto również zwrócić uwagę na konsolidację firm wewnątrz Chin chociażby z sektora produkcji, energetyki czy usług internetowych, które dzięki połączeniom mają być bardziej konkurencyjne na rynkach globalnych. Przykładem może być złożona w zeszłym tygodniu oferta konsorcjum firm z sektora IT – dostawca oprogramowania antywirusowego Qihoo 360 Technology oraz producent gier komputerowych Beijing Kunlun Tech – w celu przejęcia norweskiej Opera Software ASA, właściciela przeglądarki Opera.

Chińskie bezpośrednie inwestycje zagraniczne (ODI) wyniosły w 2015r. blisko 118 miliardów dolarów i odnotowały wzrost rok do roku, ale dalej pozostają niższe od bezpośrednich inwestycji zagranicznych (FDI) wynoszących w ubiegłym roku 126 miliardów dolarów, Państwo Środka jest dalej importerom kapitału netto.

Chińskie firmy dzięki inwestycjom i przejęciom chcą wejść na nowe rynki oraz pozyskać technologie. Chińczycy nie inwestują już tylko w projekty związane z pozyskaniem surowców, są nastawieni na innowacje, patenty, zasoby ludzkie, marki i oczywiście inwestycje o charakterze geopolitycznym których przykładem jest styczniowa oferta w procesie prywatyzacji portu w Pireusie złożona przez COSCO (China Ocean Shipping Company).

Największą chińską inwestycją w Polsce jest prywatyzacja Huty Stalowa Wola (HSW), wielkość inwestycji wyniosła około 300 milionów złotych. HSW przed prywatyzacją produkowało ciężki sprzęt budowlany, m.in. koparki i spycharki. Guangxi LiuGong Machinery przejęła Hutę dokładnie 4 lata temu i jak do tej pory najgłośniejszym wydarzeniem było ogłoszenie programu dobrowolnych zwolnień. Plany i oczekiwania były zdecydowanie inne.

W Polsce chińskie firmy są zainteresowane głównie sprzedażą swoich produktów – chociażby Huawei z ofertą smartfonów oraz rozwiązań teleinformatycznych biznesu – jak również generalnym wykonawstwem w projektach infrastrukturalnych i związanych z energetyką. W najbliższym czasie te dwa obszary – związane z wymianą handlową i rozbudową infrastruktury – mogą cieszyć się szczególnym zainteresowaniem wśród inwestorów z Chin. Zarówno połączenie morskie jak i stosunkowo nowe połączenie kolejowe cargo z Chengdu do Łodzi wpisują się w politykę Nowego Jedwabnego Szlaku (One Belt, One Road). Naturalnie jest to dla polskich firm, stref ekonomicznych czy samorządów szansa na pozyskanie inwestorów w obszarach infrastruktury i usług logistycznych. Nasz kraj ze względu na położenie geograficzne i niższe koszty zatrudnienia w porównaniu do krajów zachodniej Europy powinien stać się integralną częścią projektu Nowego Jedwabnego Szlaku tworząc centrum logistyczne i usługowe regionu. Polska w perspektywie najbliższych kilku lat ma w planach duże inwestycje m.in. rozbudowę i modernizację infrastruktury drogowej, kolejowej oraz energetyki. Plan inwestycyjny samej kolei sięga 67 miliardów złotych a program rozbudowy dróg szacuje się na ponad 100 miliardów. W tych obszarach chińskie firmy powinny pójść śladem korporacji z zachodniej Europy czy Japonii, które weszły na polski rynek dzięki współpracy lub przejęciom polskich podmiotów i w ten sposób pozyskaniu rozwiązań i technologii a co najważniejsze kapitału ludzkiego i lokalnej wiedzy niezbędnej w przetargach publicznych i realizacji projektów zgodnie z polskimi standardami, żadna ze stron nie chce powtórki COVECu – potrzebne jest nowe podejście. Akwizycje są zdecydowanie najszybszą drogą wejścia do Polski dla inwestorów z Państwa Środka.

Wielkość chińskich zagranicznych inwestycji bezpośrednich rośnie i trend ten powinien się utrzymać w najbliższych latach, jednak duży wpływ na kolejne akwizycje będzie mieć przyszłość samej gospodarki ChRL, w tym również najniższy od wielu lat wzrost gospodarczy (pamiętajmy jednak, że jest to cały czas wzrost o jakim wiele krajów może jedynie pomarzyć), spadki na giełdzie oraz to jak Chiny poradzą sobie z problemami wewnętrznymi takimi jak chociażby tzw. „shadow banking” (nieregulowany sektor parabankowy).

Przyszłość chińskich inwestycji w Polsce zależy w dużej mierze od nas samych, tzn. po pierwsze ofert firm prywatnych i państwowych, które muszą być otwarte na współpracę i zaangażowanie kapitałowe ze strony chińskiej, po drugie strategii rządu RP. Ogłoszony w dniu wczorajszym przez premiera Morawieckiego plan rozwoju Polski zakłada współpracę z instytucjami międzynarodowymi w tym z kierowanym przez Chiny Azjatyckim Bankiem Inwestycji Infrastrukturalnych (AIIB). To dobry sygnał i prognostyk dalszego rozwoju stosunków polsko-chińskich.

BartoszMichalak