Co ma woźna do folwarku w firmie

Polacy nie szanują się wzajemnie. To widać w ich języku od dzieciństwa. W dorosłym życiu jest coraz gorzej.

IMG_20160329_215211

Ulubioną zabawą mojej córki w szkole jest ostatnio „śledzenie woźnej”.

– Jakiej woźnej? Chyba „pani woźnej”? – spróbowałam delikatnie poprawić.

– Nie, woźnej – odpowiedziała pierwszoklasistka.

Wysłuchała więc wykładu o tym, że trzeba grzeczniej mówić o innych. Potem mi się przypomniało, że my z mężem też mówimy np. o śmieciarzach, robotnikach, kasjerkach, itd., ale pani doktor, pani nauczycielce. Hmm.

Taka segregacja zawodowa prowadzi do czegoś, co profesor Janusz Hryniewicz nazywa kulturą folwarczną. Gdzie szef, pan na folwarku, decyduje o wszystkim, a ciemne masy wykonują ślepo polecenia. Gdzie ludzie godzą się na wiele. Pisałam o firmie, która będzie rekrutować pracowników do ochrony. Szef podkreślił: na etat, będą pracować 40 godzin tygodniowo. Liczy, że przyjdą z konkurencji, bo tam dziś pracują na etat za marne pieniądze i jednocześnie zatrudnieni są w dwóch spółkach-córkach na umowy zlecenia. Miesięcznie pracują po 200 godzin. Przepraszam bardzo, ale czy naprawdę dopiero 500+ musiało zachęcić sieci do podwyżek dla pracowników Biedronki i Lidla? Zresztą nie chodzi tylko o pieniądze, a o tę „panią” przed „woźną”, czyli o szacunek. Znam firmy, gdzie prezesi – w kontaktach z dziennikarzem super mili – są postrachem pracowników, nie zauważają ich, ignorują ich prośby, potrzeby, nigdy nie mają dla nich czasu. Znam firmę, gdzie dyrektorka potrafi tak zaszczuć, że jej podwładni muszą się leczyć na zwolnieniach lekarskich. Znam tę dyrektorkę – miła, grzeczna, przysłała kartkę na święta.

W ubiegłym roku Puls Biznesu prowadził projekt „Zarządzanie po polsku”. Szukaliśmy polskiego stylu, naszego indywidualnego sposobu prowadzenia firm. Prezesi opowiadali mi, jak motywują pracowników, jak ich traktują. To, co mówił profesor Hryniewicz brzmiało tak nieprawdopodobnie, teoretycznie, akademicko. Zacytowałam go raz, potem nie dzwoniłam, nie prosiłam o komentarz, nie konsultowałam. Bardzo bym chciała powtórzyć ten projekt. Tym razem nie dam sobie tak łatwo wmówić, jacy to polscy szefowie są świetni.

Małgorzata Grzegorczyk
Małgorzata Grzegorczyk