Co się stanie, gdy Trump zrezygnuje z negocjacji w sprawie TTIP?

Donald Trump podpisał 23 stycznia 2017 r. dekret wycofujący USA z Transpacyficznej Umowy o Wolnym Handlu (TPP). Była to jedna z jego najważniejszych obietnic wyborczych, którą jak się okazuje od razu zrealizował. Nowy prezydent wyrażał także brak poparcia dla Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP), dlatego można spodziewać się nagłego odstąpienia przez USA od rozmów w sprawie TTIP, które może mieć miejsce w najbliższych miesiącach.

Głównym celem negocjowania warunków Transatlantyckiego Partnerstwa w dziedzinie Handlu i Inwestycji (TTIP) jest stworzenie strefy wolnego handlu pomiędzy UE a USA. Zawarcie tej umowy doprowadziłoby do stworzenia największej unii gospodarczej w historii. Założenia TTIP mają bowiem na celu stymulację transatlantyckiej gospodarki poprzez wpływ na trzy główne obszary, tj. dostępu do rynku (bariery taryfowe), barier pozataryfowych i innych regulacji.

TTIP zakłada zniesienie barier celnych, co miałoby drastycznie zwiększyć obrót handlowy pomiędzy USA a UE. Niemniej jednak zdecydowana większość ceł pomiędzy USA a UE, która oscyluje obecnie w granicach ok. 5% w UE i 3,5% w USA nie jest na wysokim poziomie. W związku z tym wejście w najbliższych latach TTIP nie wpłynęłoby drastycznie na gwałtowny wzrost eksportu i importu wielu towarów z bądź do państw UE, w tym Polski.

Ogromne obawy wśród Polaków i reszty Europejczyków budzi część TTIP dotycząca mechanizmu rozstrzygania sporów pomiędzy inwestorem zagranicznym a państwem, tzw. (ISDS). W przypadku odstąpienia przez USA od negocjacji dotyczących TTIP, nadal będzie obowiązywał Polskę traktat o stosunkach handlowych i gospodarczych między Polską a USA z dnia 21.03.1990 r., który przewiduje rozwiązywanie sporów m.in. w formie arbitrażu w wersji o wiele szerszej i ogólnej formie niż ta, którą zaproponowano w TTIP.

Odstąpienie przez USA od negocjacji dotyczących TTIP kłóci się z prowadzoną przez dotychczasowe rządy polityką bezpieczeństwa energetycznego Polski. TTIP miał bowiem umożliwić zniesienie ograniczeń w eksporcie gazu z USA, co miało wpłynąć na obniżenie cen surowców na Starym Kontynencie.

Niemniej jednak potencjalne odstąpienie przez USA od TTIP, jako zwrócenie się ku protekcjonizmowi, najprawdopodobniej wpłynie na spowolnienie wzrostu PKB w krajach UE, co jest koliduje z planami obecnego rządu, który nie chce doprowadzić do wpadnięcia przez Polskę w pułapkę średniego dochodu. Ponadto taki kraj jak Polska, który nadal potrzebuje ogromnych zewnętrznych inwestycji, może mieć problem w przyszłych latach w pozyskaniu atrakcyjnych inwestorów.

Niemniej jednak projekt TTIP z pewnością nie będzie definitywnie zakończony przez administrację Donalda Trumpa. W tym wypadku można przewidzieć kilka scenariuszy. Pierwszym z nich jest chwilowe odłożenie projektu na półkę, aby zaspokoić oczekiwania wyborców Trumpa dotyczące silniejszej polityki protekcjonistycznej w gospodarce w najbliższych latach i uzależnić negocjacje dotyczące TTIP od wyników rozmów dotyczących umowy handlowej pomiędzy USA a Wielką Brytanią. Ponadto negocjacje mogą być nadal kontynuowane przez administrację Trumpa, jednak z o wiele silniejszej pozycji niż za czasów administracji Baracka Obamy. Inny wariant zakłada, że TTIP może zostać niebawem przyjęty, jednak w wersji okrojonej. Ostatecznie TTIP może zostać zawarty etapami, w innej formie, pod inną nazwą, aby nie wzbudzać tylu kontrowersji, co obecnie.

Andrzej Dmowski
Andrzej Dmowski