Czekamy na początek korekty?

W marcowym wpisie twierdziłem, że koniunktura na rynkach zależy od tego, co wymyśli Donald Trump, ale od tego czasu sporo się zmieniło. Przede wszystkim nikt nie wie, co tak naprawdę Trump wymyśli. W tym roku zrobił już woltę na wiele różnych tematów.

Giełda Fot. iStock

Okazuje się, że NATO już nie jest przestarzałe, Chiny już nie manipulują walutą (wręcz zanosi się na jakieś porozumienie handlowe USA-Chiny), federalna agencja eksportowa już nie jest niepotrzebna, wprowadzone w styczniu zamrożenie zatrudnienia w służbach federalnych zostało odwołane, obiecywany przed wyborami izolacjonizm USA już nie obowiązuje (atak na Syrię, straszenie Korei Północnej) i w końcu (ale to z pewnością nie koniec tych przewrotek): Trump już nie wyklucza powtórnej nominacji Janet Yellen.

I jak w takiej sytuacji można bazować na słowach człowieka, który jakże często mówi to, co mu ślina na język przyniesie? Poza tym robi takie pozoranckie ruchy jak na przykład „obalenie” Obamacare. Pozoranckie, bo przyjęcie większością dosłownie kilku (chyba pięciu) głosów zmieniającej ustawę Obamy własnej, republikańskiej wersji było tylko ruchem pozornym (świętowany przez Trumpa jak zwycięstwo). Oczywiste jest, że w Senacie ta ustawa polegnie (wielu Republikanów będzie przeciwko niej głosowało, a mają tylko 52 senatorów na 100).

Obiecane przez prezydenta zmiany podatkowe też zostały przedstawione w prześmieszny sposób na krótkiej konferencji prasowej. Szkoda nawet o nich w szczegółach pisać, bo Steven Mnuchin, sekretarz skarbu USA, z góry zapowiedział, że zostaną przyjęte po przygotowaniu przez fachowców do końca tego roku (wcześniej mówiono o lipcu). Daleko w lesie są ustawy umożliwiające zwiększenie zadłużenia USA po to, żeby wspomóc inwestowanie w infrastrukturę.

Pod co więc mają teraz grać rynki? Dymisja Jamesa Comeya, szefa FBI jest jednym z tych tematów. Po zbombardowaniu Syrii i zrzuceniu potężnej bomby w Afganistanie oraz wysłaniu armady w pobliże Korei Północnej (to też zresztą było prześmieszne, bo wpierw okręty popłynęły do … Australii) sondaże Trumpa nieco się poprawiły, ale teraz znowu nurkują i są bardzo bliskie minimów z początku kwietnia.

Sprawa Comeya dodatkowo je pogorszy, bo przecież gołym okiem widać, że Trumpowi chodziło o usunięcie szefa FBI, który nie chciał mu obiecać lojalności, a prowadził śledztwo w sprawie kontaktów administracji Trumpa z Rosjanami. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie z ostatniego spotkania prezydenta USA z ministrem Ławrowem i ambasadorem Kislakiem, żeby stwierdzić, że tak doskonałych nastrojów nie było podczas spotkań Trumpa z przywódcami Zachodu (nie mówiąc już nawet o braku podanie ręki kanclerz Merkel). Warto przeczytać to, co na ten temat napisała Anne Applebaum w „Gazecie Wyborczej” z 15. maja.

Prezydentowi w niczym nie pomoże usunięcie Comeya. Służby specjalne w USA to państwo w państwie i żaden prezydent tego świata nie opanował i nie opanuje. Trumpowi też się ta sztuka nie uda. Jeśli jego administracja ma trupa w szafie to media (już mocno w tej sprawie siedzą) w porozumieniu ze służbami i częścią Republikanów mogą doprowadzić do impeachmentu prezydenta.

Tylko czy jest się czego bać? Przecież prezydenturę objąłby Mike Pence (wiceprezydent), który jest zdecydowanie bardzie przewidywalny niż Donald Trump, a reformy podatkowe i wspieranie gospodarki też z pewnością by popierał. Nie ulega jednak wątpliwości, że rynki nie lubią niepewności, więc, gdyby sytuacja dla Trumpa się pogarszała to indeksy zaczęłyby spadać. Na razie należy tylko pilnie ten temat obserwować.

I chyba, jeśli chodzi o politykę, tylko ten, bo we Francji sytuacja wyklarowała się (chociaż nie do końca o czym niżej) zgodnie z oczekiwaniami, a po klęsce SPD w Nadrenii Północnej – Westfalii wydaje się prawie pewne, że w Niemczech po wrześniowym wyborach nadal będzie rządziła Angela Merkel. Pozostają Włochy, ale tym będziemy się martwili w przyszłym roku (zapewne koło maja).

Jeśli chodzi o Francję to zacytuję cześć swoich poglądów z wywiadu dla PAP (całość tutaj: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Kuczynski-Zapowiedzi-Macrona-sa-dla-Polski-dosc-grozne-jesli-nie-bedziemy-chcieli-przyjac-euro-3691642.html ). Wygrana Macrona powoduje, że najprawdopodobniej UE będzie podążała w kierunku Europy dwóch prędkości. Ta pierwsza prędkość to będzie strefa euro, Macron chce, by miała ona osobny budżet. Mówi się też o harmonizacji bazy podatkowej (nie podatków, tylko ich podstawy). To dla Polski jest dość groźne, jeżeli nie będziemy chcieli przyjąć euro, a przecież wiemy, że nie ma żadnej szansy, żebyśmy nawet wspomnieli o takim scenariuszu.

Teraz najważniejsze są czerwcowe wybory parlamentarne we Francji, czyli „trzecia tura wyborów prezydenckich”. Nie wiadomo bowiem, jak sytuacja się rozwinie, bardzo dużo będzie zależało od głosowania parlamentarnego i wyniku ruchu La Republique en marche Macrona – czy on zdobędzie odpowiednią liczbę głosów, tak by prezydent mógł wprowadzać swoje zamierzenia w czyn. Można przekornie powiedzieć, że dla Polski byłoby lepiej, gdyby do końca nie udało się tego zrealizować.

Wiele czynników (politycznych) się wyjaśniło, ale pojawiły się nowe, a Trump-hossa straciła impet. Skoro tak to należy zachować olbrzymią ostrożność, gdyż tym razem powiedzenie „sell in May a and go away” (w maju sprzedaj i uciekaj) może się sprawdzić. Jeśli tak będzie to według mnie będzie jedynie korektą, a nie przejściem do bessy.

 

 

 

Przejdź do najnowszego ↓ Komentarze:

  1. (@Warszawiak #369 (Porażka Republikanów nie musi kończyć hossy)
    „[…] No to jak to w końcu býło? zrobiliśmy to czy jednak tego świadomego osłabienia złotego nie było”

    W 2008 roku rząd BRONIŁ kursu Złotego. Nawet zmienił sposób sprzedaży środków otrzymywanych z UE i MF zamiast w NBP wymienić na Złote, to sprzedawano Euro na rynku, aby osłabić presję na Złotego. Nie zmienia to jednak zdania PK, że posiadanie płynnego kursu wymiany uchroniło nas przed alternatywnym scenariuszem. Gdyby nie było wtedy własnej waluty, to 2008 skończyłby się silną recesją powiązaną ze znaczącym wzrostem bezrobocia.

  2. „Czekamy na początek korekty?”

    Ja tak, od środy bede w kopalniach złota.

    M

  3. „W 2008 roku rząd BRONIŁ kursu Złotego.”

    Bronił, żeby za bardzo się nie osłabił czy wzmocnił…? i od jakiego poziomu bronił i jaki cel chciał osiagnać?

  4. …..i przed czym czy kim bronił…?

    [Klasyka Warszawiaka – żadnych własnych pomysłów, idei – tylko szukanie zaczepki. Radzę nie marnować czasu. PK]

  5. „Klasyka Warszawiaka – żadnych własnych pomysłów, idei…..”

    Panie Szanowny, pozwoli Pan, że zacytuję blogowego klasyka:

    Nie wcinaj się Pan między wódkę a zakąskę…..

    miałeś Pan swój czas, żeby się na ten temat wypowiedzieć pod poprzednimi felietonami i z moim zdaniem zapoznać się też….. jednak wybrał Pan milczenie…. „własne pomysły i idee” 🙂 🙂

    W.

    [Nie mam zamiaru się nie wcinać. Zawsze będę przypominał, że nie ma Pan żadnych własnych poglądów ;-))) PK]

  6. Śmieszą mnie zasady podziału krajów na dwie prędkości.

    Niemcy i inne kraje Północnej Europy… oczywiście pierwsza prędkość.
    Polska i inne kraje naszego regionu… oczywiście druga prędkość.

    A Grecja, Portugalia i inne kraje Południa Europy?….. czy dlatego, że należą do strefy euro mają należeć do pierwszej prędkości??….

    Biorąc pod uwagę zastój gospodarczy, deficyt handlu zagranicznego i możliwość bankructwa, to chyba do TRZECIEJ prędkości.
    Niektórym ekonomistom i politykom spieszy się do strefy euro, bo myślą, że trafimy do grupy krajów pierwszej prędkości… obyśmy nie spadli do TRZECIEJ!

    Macron marzy, że grupa krajów pierwszej prędkości dokona szybszej integracji ekonomicznej: wspólny minister finansów, wspólny budżet strefy euro, euroobligacje…. oj, chyba się zawiedzie.
    Skończy się to ujednoliceniem polityki fiskalnej… czytaj: narzuceniem przez Niemcy dalszych oszczędności budżetowych… a o wspólnym budżecie i euroobligacjach będzie można zapomnieć, bo według Niemiec oznaczałoby to UNIĘ TRANSFEROWĄ, a polityk niemiecki, który to zaproponuje przegra najbliższe wybory.

    P.S.
    A do jakiej prędkości należą takie kraje jak Szwajcaria, Norwegia czy Wielka Brytania… do drugiej?… bo nie należą do strefy euro????

  7. @ Krak15 „Przelew (zewnętrzny) pomiędzy dwoma podmiotami sektora pozarządowego jest SYMETRYCZNY” „Natomiast rząd nie ma konta w banku komercyjnym zawierającym M1, tylko konto w Banku Centralnym zawierające M0. To powoduje ASYMETRIĘ wykonania przelewu.”

    Podzielmy przelew miedzy dwoma podmiotami pozarzadowymi na trzy operacje:

    1. przeniesienie pieniedzy z konta komercyjnego do konta w NBP (M1->M0)
    2. z konta w NBP do innego konta w NBP (M0->M0)
    3. z innego konta w NBP na docelowe konto komercyjne (M0->M1)

    A przelew dla rzadu na dwie operacje:

    1. przeniesienie pieniedzy z konta komercyjnego do konta w NBP (M1->M0)
    2. z konta w NBP do konta rzadowego w NBP (M0->M1 <= sic!)

    Przy takim podejsciu symetria/asymetria znika, jezeli rozpatrywac przelew z punktu widzenia kazdego gracza. NBP zawsze "przenosi" pieniadze miedzy dwoma kontami prowadzonymi w NBP. Banku komercyjny zawsze przenosi pieniadze miedzy kontem przez niego prowadzonym i kontem tegoz w NBP.

  8. To nie ja do Ciebie pisałem Jacku Drogi ale Ty do mnie…. #1, serdecznie dziękuję za radę….

    W.

  9. #7 @krak15

    Już o tym kilkakrotnie pisałem, przystąpienie do strefy euro jest warunkiem niezbęnym ale niewystarczajacym, żeby należeć do tej pierszej predkości, dlatego obecne przestawienie waichy przez naszego Gospodarza i sugerowanie, że wejście Polski do strefy euro jest warunkiem wystarczajacym jest nieporozumieniem, żeby nie powiedziec ponownym zagubieniem…

    A wracajac do wczorajszych niemieckich wyborow w NRW….. jak to łatwo podłaczyc się do tych co to przewidywali, zapominając o tym blogpwym biadoleniu, że Pani Merkelowa jest skończona…… te Niemcy, to jakiś dziwny Naród…. wybierają bezpieczeństwo europejskie przed swoim socjalnym bezpieczeństwem….

    UE może nazywac sie UE jeżeli w niej znajdują się Niemcy i Francja…. reszta niekoniecznie jak tak sobie wybierze… ale jeżeli tak jest, to Niemcom pierwszym będzie zależało, żeby francuską gospodarkę postawìć na nogi, dlatego proszę o cierpliwość…. zapowiadają się ciekawe lata… cztery lata…. ale nie dla wszystkich…. szczególnie tych obecnie zalęknionych… 😉 a do niedawna takich chojaków….

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  10. @ Naiwne pytania#8

    W przelewach bezgotówkowych nie przenosi się ŻADNYCH pieniędzy pomiędzy kontami (banknoty, monety). Operacje polegają WYŁĄCZNIE na zmianie zapisów na kontach, będących zapisami w Zobowiązaniach banków…. powiększenie ZAPISU (crediting w BoE) lub zmniejszenie ZAPISU (debiting w BoE)…. NIC się nie przenosi.

    To, co piszę na moim blogu i co piszą eksperci BoE należy traktować DOSŁOWNIE.:

    „dokonywanie płatności bezgotówkowych pomiędzy podmiotami w gospodarce polega wyłącznie na zmianach zapisów księgowych w Zobowiązaniach banków. Banki komercyjne zmieniają w swoich Zobowiązaniach wielkość depozytów swoich klientów, Bank Centralny zmienia w swoich Zobowiązaniach wielkość rezerw banków komercyjnych.”…. i to obrazuje rys. 3.

    Jedyne operacje w których biorą udział „pieniądze” to wpłata gotówki na konto, lub wypłata gotówki z konta (rys. 1 w blogu wraz z opisem operacji)….. a co to jest depozyt na koncie?:

    „Wbrew intuicyjnym wyobrażeniom, depozyt na koncie w banku to nie są pieniądze odłożone w jakiejś szufladce w banku, a jest to tylko zapis księgowy w Zobowiązaniach banku upoważniający właściciela konta do wypłacenia przez bank gotówki z kasy banku (operacja księgowa odwrotna do wpłaty).”

    Gdybyś chciał zobaczyć, jak by to wyglądało z użyciem „pieniędzy” (gotówki), to do tego służy DYGRESJA3, w której opisałem to samo, co w operacji bezgotówkowej na rys. 3…. ale z przenoszeniem „pieniądza” (gotówki).

    A tu:
    „2. z konta w NBP do konta rzadowego w NBP (M0->M1 <= sic!)"
    i tak jest błąd.
    Na żadnym koncie w NBP nie ma pieniądza M1, są tylko pieniądze M0. (tak jak napisałeś, sugerowałoby, że rząd dostaje pieniądze na konto w banku komercyjnym).
    M1 to tylko konta w bankach komercyjnych oraz gotówka w obiegu POZA BANKAMI…. zobacz definicje M1 i M0 w części DYGRESJA1.

  11. @ Krak15 # 7

    Święte słowa.
    Te opowiastki o pierwszych prędkościach to wyjątkowo głupia propaganda lemingów (krajowych i zagranicznych).
    W Europie pierwszej prędkości to jest Polska, Słowacja i kraje bałtyckie, ponieważ rozwijamy się najszybciej. Druga prędkość to Niemcy, Holandia, Szwecja, W Brytania oraz parę innych państw. Francja jest tylko trzeciej prędkości. Włochy leżą i kwiczą. Grecja na wstecznym.

    O czym ci euroentuzjaści bredzą 😉
    Przecież prawdziwą prędkością jest wzrost gospodarczy, a nie tempo rezygnowania z własnej państwowości (czego własny pieniądz jest ważnym elementem) lub tempo przyjmowania muzułmanów.

    Ciekawe jak ci wszyscy „Europejczycy i prawdziwi demokraci” wyobrażają sobie stworzenie osobnego budżetu strefy euro itd. Przecież byłoby to jawnie sprzeczne z traktatami europejskimi. Więc co? Jak PiS łamie prawo to źle, a gdy Europejczycy łamią to dobrze?

  12. @ euro

    Ciekawe, ze nikt nie zapyta dlaczego Niemcy i Francuzi nie mieliby przyjac zlotowki jako swojej waluty. Z wizerunkiem Kopernika. Jak to powiedzial pewien minister: „murzynskosc”?

  13. W 2011 ówczesny wiceminister finansów Dominik Radziwiłł, powiedział:
    „Rzeczywiście udział funduszy w rynku będzie stopniowo malał, za to rola zagranicznego kapitału proporcjonalnie będzie rosła. Może to generować większe ryzyko, bo zmienność inwestorów zagranicznych jest większa, niż krajowych. Nie mamy jednak na to wpływu, nie możemy postawić bariery dla napływu kapitału portfelowego z zewnątrz, nawet gdybyśmy chcieli. Możemy to śledzić. Dziś rolę stabilizatora rynku może pełnić sektor bankowy: wystarczy spojrzeć na nadpłynność sektora bankowego widoczną choćby na przetargach bonów pieniężnych w NBP. Na razie nic się nie zmienia: kapitał zagraniczny płynie na krajowy rynek długu co najmniej w takim samym tempie, jak rok temu. Tendencja jest zdecydowanie wzrostowa.”
    (https://www.obserwatorfinansowy.pl/tematyka/rynki-finansowe/zagranica-chetnie-kupuje-polskie-obligacje/)

    Kluczowe jest dla mnie zdanie:
    „Nie mamy jednak na to wpływu, nie możemy postawić bariery dla napływu kapitału portfelowego z zewnątrz, nawet gdybyśmy chcieli.”

    Doprawdy? Nawet GDYBY CHCIELI? Pozostaje mi uwierzyć na słowo. A jaki był rezultat (prawdziwej czy udawanej) bezradności, pokazuje obrazek, lepszy niż tysiąc słów:
    https://www.analizy.pl/news_att/wiadomosci_2014/2014-02-06_rynek_dlugu_SP.png
    (https://www.analizy.pl/fundusze/wiadomosci/16014/kto-odegra-istotna-role-na-rynku-dlugu.html)

    Opis wydarzeń znajdziemy w raporcie rządowym, w części poświęconej inwestorom zagranicznym:
    „Po znaczącym odpływie inwestorów zagranicznych z rynku SPW w 2008 r. ich udział w długu krajowym obniżył się z ok. 20% do ok. 13%. Był to efekt kryzysu finansowego (zapoczątkowanego upadkiem Lehman Brothers) i obaw o globalny wzrost gospodarczy, co spowodowało silny wzrost awersji do ryzyka i wyprzedaż aktywów z rynków „wschodzących”, w tym z krajów regionu. Rok 2009 przyniósł powrót zainteresowania inwestorów zagranicznych inwestycjami w SPW, głównie w wyniku poprawy nastrojów na rynkach finansowych i relatywnie dobrej sytuacji ekonomicznej Polski (wzrost 1,6% w 2009 r., kiedy Polska była jedynym krajem UE z dodatnią stopą wzrostu). W rezultacie zaangażowanie tej grupy inwestorów w krajowe SPW zwiększyło się w całym 2009 r. o 25,9 mld zł, do poziomu ok. 18% długu krajowego w SPW. Tendencja ta była kontynuowana również w latach 2010-2012 r. (napływ odpowiednio 46,4 mld zł i 25,9 mld zł oraz 20,1 mld zł w I połowie 2012 r.), co jest wynikiem pozytywnego postrzegania Polski przez inwestorów zagranicznych na tle innych krajów europejskich. Tym samym zaangażowanie nierezydentów na krajowym rynku długu osiągnęło rekordowy poziom, zarówno w wielkościach absolutnych (178,2 mld zł na koniec lipca 2012 r.), jak i pod względem udziału w długu krajowym (ok. 33%). Pod względem skali, napływ kapitału zagranicznego w okresie 2010-2011 był większy niż krajowe potrzeby pożyczkowe netto.
    (http://bip.kprm.gov.pl/download/75/7289/Strategia_zarzadzania_dlugiem_201316_RCL.pdf)

    Widać pewien schemat – krajowe banki po kryzysie WYCOFYWAŁY się z rynku długu wewnętrznego, a na ich miejsce wchodził zewnętrzny kapitał. Inwestorzy zagraniczni po chwilowym odpływie w 2008, już od 2009 systematycznie i silnie napływali na rynek długu wewnętrznego.

    Rząd biernie przyglądał się jak latami wzrastał udział zagranicy w długu wewnętrznym, natomiast malał udział banków. Nawet doszło do tego, że „napływ kapitału zagranicznego w okresie 2010-2011 był większy niż krajowe potrzeby pożyczkowe netto”!

    Ostatnio tendencja się zmieniła, może obecny rząd już nie uważa, że jest bezradny, a może to tylko zmiana sytuacji na RF.
    http://www.rp.pl/Finanse/301019936-Banki-zajely-miejsce-inwestorow-zagranicznych.html
    Niestety na to pytanie nie znajdziemy jednoznacznej odpowiedzi w ostatnim raporcie (ogif podobno znalazł, rzekomo wie, ale nie powie). Jaki by nie był powód tej zmiany, stosunek do udziału nierezydentów w długu wewnętrznym wyraźnie się zmienia. Przykład jest tutaj (gdzie wypowiada się także Gospodarz):
    http://www.polskieradio.pl/42/4393/Artykul/1553575,Duzy-udzial-zagranicznych-inwestorow-w-polskim-dlugu-publicznym-Rzad-chce-to-zmienic

    .
    Dla mnie wiele pytań nadal pozostaje bez odpowiedzi, a teza o „bezradności” rządu, jako przyczynie dopuszczenia tak dużego udziału nierezydentów w długu wewnętrznym, jakoś do mnie nie przemawia. Teza o „braku oszczędności i kapitału lokalnego” także nie wydaje mi się zbyt wiarygodna, szczególnie patrząc na nas sektor bankowy, jak sobie dobrze radził przez ostatnie lata.

  14. @Naiwne pytania#8

    Dodatek do #11
    System transakcji bezgotówkowych charakteryzuje się pewnym stopniem abstrakcji, który musi się ułożyć w głowie aby być właściwie zrozumiałym.
    Jest on oparty na określeniach księgowych „ma” (Aktywa) i „winien” (Zobowiązania). … (patrz rozdział „Bilans księgowy”).

    Jeżeli firma Y ma gotówkę w kasie to jest to Aktyw „ma”. Jeżeli Y wpłaca gotówkę 1000 do banku A, to teraz bank A „ma” te pieniądze, a firma Y „ma” depozyt, czyli Zobowiązanie banku A mówiące, że bank A jest „winien” firmie Y 1000 gotówki. (rys. 1 wraz z opisem zmian bilansów… obok).

    Przelew bezgotówkowy 100 firmy Y do firmy Z ( w tym samym banku A) polega na tym, że firma Y daje zlecenie przelewu do banku informując, że z jej konta należy przelać środki na konto firmy Z i określa wysokość przelewu 100.
    Co robi bank A?… Obniża zapis na koncie Y o 100…. i teraz bank A jest „winien” firmie Y o 100 mniej…. i jednocześnie podwyższa stan na koncie Z o 100 i teraz bank A jest „winien” firmie Z o 100 więcej…. i to wszystko (rys. 2 wraz z opisem zmian księgowych). I to są operacje dotyczące agregatu M1.

    Podobnie piętro wyżej. (agregat M0)
    Bank Centralny jest „winien” bankowi A oraz bankowi B tyle ile wpłaciły one do Banku Centralnego (depozyty zwane rezerwami). Rozliczenie przelewu zewnętrznego pomiędzy bankami A i B. (rys. 3) polega na zmianie zapisów na rezerwach przez BC, tak, że BC jest teraz „winien” bankowi A o 100 mniej a bankowi B o 100 więcej, po to aby zmiana Aktywów banków była równa zmianie Zobowiązań banków. (Żaden nie zarobił, ani nie stracił…. Kapitały własne banków bez zmian).

    I nie ma czegoś takiego jak „konto NBP”…. może być tylko „konto banku A w NBP”, „konto banku B w NBP” lub „konto rządu w NBP”.
    Kto komu byłby „winien” w przypadku określenia „konto NBP”…. bo „depozyt na koncie” oznacza tylko, że ktoś jest komuś coś „winien”…. a nie ma tam żadnych „pieniędzy” (gotówki).

  15. @Warszawiak #9
    Z całym szacunkiem, przypomniałem tylko o faktach i podałem moją interpretację. Ty się przecież do nich nie odniosłeś, a dopytujesz się o intencje rządu w tamtym czasie. Nawet gdybym je wykopał (a przecież to jest twoja rola, jeżeli masz zamiar polemizować), to nie mam gwarancji, że wypowiedzi polityków były szczere. Po prostu nie mam szans odpowiedzieć Ci na pytanie, jakie były PRAWDZIWE intencje. Dla mnie wystarczające jest stwierdzenie, że obrona kursu Złotego nastąpiła, ponieważ świadczą o tym podjęte działania. Chcesz więcej? Drąż temat sam.

  16. @ Warszawiak # 10

    Niemcy nie wybierają bezpieczeństwa europejskiego zamiast socjalnego. Co Ty wypisujesz? Nie znasz Niemiec? Różnice pomiędzy CDU i SPD nie są znaczące. Niemcy mają tendencję do popierania władzy. Zupełnie odwrotnie niż większość innych narodów. U nas gdy rządzisz to masz na starcie minus 10 punktów. W Rzeszy masz plus 10.

    Ta cała dyskusja o przyjmowaniu euro właściwie nie ma sensu. PO PROSTU NIE PRZYJMIEMY. Nigdy nie będzie większości dwóch trzecich niezbędnej dla takiej decyzji. Nasi „wybitni konstytucjonaliści” wynajęci przez Kwaśniewskiego napisali coś zupełnie niezgodnego ze swoimi lemingowymi intencjami.

    Być może w Niemczech znalazłoby się dwie trzecie za euro. W żadnym innym kraju wspólna waluta nie ma poparcia powyżej 2/3. Nasz konstytucyjny zapis jest zaporowy. Nic się nie da zrobić.

    Czy to dobrze czy to źle????
    Nie jestem pewien.
    Na razie bardzo dobrze, ponieważ strefa euro jest w złej formie i po wyborach we Włoszech grozi jej rozpad. W przyszłości chyba też dobrze gdyż korzyści gospodarcze ze złotówki przeważają nad niekorzyściami. Ale jeśli strefa euro przetrwa i umocni się (szanse są mniejszościowe, ale jednak są) to przyjęcie euro (za 10-15 lat) może być prawie polityczną koniecznością, a nie będziemy mogli tego zrobić.

  17. Drogi Jacku!

    „Z całym szacunkiem, przypomniałem tylko o faktach i podałem moją interpretację. ”

    Dlatego chciałem doprecyzować fakty a fakty są następujące: złoty w 2008 został w zorganizowany lub niezorganizowany (tak przypuszcza Gospodarz) sposób zaatakowany i powalony na kolana i żeby z tych kolan powstał prawdopodobnie rząd interweniował…. interweniował w ten sposób żeby go umocnić a tzn że każdy kto twierdzi że to rząd uratował Polskę osłabiajac złotego mija sie z prawdą a może jest nawet oszustem…

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

    [Jest jeszcze możliwość że (delikatnie mówiąc) jest analfabetą rynkowym, który nie rozumie wpływu słabszego i zbyt słabego złotego na gospodarkę. Ale to tak nawiasem, bo tłumaczyć nie zamierzam. PK]

  18. „Niemcy nie wybierają bezpieczeństwa europejskiego zamiast socjalnego. ”

    Wielokrotnie na blogu pisałem o sytuacji socjalnej w Niemczech, Jacek też pisał….. jeżeli ktoś biednemu niemieckiemu społeczeństwu może dać to tylko SPD…. pomimo to, NRW wybiera CDU i….. uwaga, uwaga…. FDP, które dostało 12,6% głosów a AfD stosunkowo malutko…. a tak Ty i wielu pozostałych w tym prawdopodobnie nasz Gospodarz nas straszyło….

    „Nigdy nie będzie większości dwóch trzecich niezbędnej dla takiej decyzji.”

    To zależy ilu będzie nawróconych takich jak nas Gospodarz, który pomimo wszystko jak sądzę został na blogu przekonany…….. szczególnie tych, którzy występują w tv, radiu itp
    Krótko.
    Jeżeli Jarek na swoich potajemnych spotkaniach z Panią Merkelową wynegocjuje wejscie do strefy euro na odpowiednich warunkach…… . korzystnych dla Polski, to…..

    Warszawiak.

  19. „…..który nie rozumie wpływu słabszego i zbyt słabego złotego na gospodarkę. Ale to tak nawiasem, bo tłumaczyć nie zamierzam. PK]”

    Panie Szanowny, najlepszy wpływ na gospodarkę, to ma złoty stabilny….. a euro taką stabilną walutą jest…… złoty nie było, nie jest i nie będzie….. czy Szanowny Pan, to jest wstanie zrozumieć czy kumać… 😉

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

    [Kuma to Pan razem z żabami po zbyt wielkiej ilości wina ;-). A co ma piernik do wiatraka w Pana wypowiedzi to zaiste nie wiem. Ale Pan z pewnością to pojmuje 😉 PK]

  20. @ krak15 „Gdybyś chciał zobaczyć, jak by to wyglądało z użyciem „pieniędzy” (gotówki), to do tego służy DYGRESJA3”

    Wlasnie o to mi chodzilo. Spojzenie na przelew jak na serie wplat/wyplat.

    Piszesz „rozważmy hipotetyczny przypadek wykonania płatności gotówką”. Scenariusz gotowkowy to nie jest fantasy world. Takie rzeczy sie dzieja. Niedawno Commerzbank rozwazal przeniesienie swojej kasy z konta w ECB do nowozakupionego sejfu.

    Piszesz „Rząd posiada swoje konto w Banku Centralnym które funkcjonuje podobnie jak rezerwy banków komercyjnych i zawiera pieniądz bazowy M0”. Nie znam sie, ale zaliczanie pieniedzy rzadowych do M0 jest wg mnie nieporozumieniem. Przeciez one NIE funkcjonuja tak samo jak rezerwy bankow. Rzad wyplaca i kupuje rozne rzeczy, natomiast banki nic nie kupuja. Innymi slowy z punktu widzenia sklepow kasa rzadowa jest „żywotna”, a bankowa „jałowa”.

  21. @ Warszawiak # 20

    Nigdy nie straszyłem AfD, ja straszę Włochami, Ruchem Pięciu Gwiazd, Ligą Północną, postfaszystami. Uważam że właśnie Włochy wszystko rozpierniczą. Czas pracuje na rzecz włoskich populistów. Każdy wyłowiony z morza kolejny tysiąc imigrantów zwiększa dla nich poparcie. Za rok mogą przejąć władzę, wyjść ze strefy euro i zrobić duży kryzys europejski. A jeśli nie za rok to za pięć lat. Italia. Oni nie będą w Europie, a bez nich to już się nie da. Może bez UK można, ale bez UK i bez Włoch to już nie da rady.

    To chyba nie jest tak że możemy w referendum zwykłą większością przyjąć euro. W tej chwili nawet takiej większości nie ma, ale oczywiście zwykła większość kiedyś w przyszłości jest realna. Natomiast dwóch trzecich za euro nigdy nie uzbierasz. Całkowicie nierealne.

  22. „Trump-hossa straciła impet” chyba nie. Dax, Nsq rekord za rekordem.

    [Jeśli wzrost o 0,4%, czy o 0,2% nazywać impetem to rzeczywiście nie 😉 PK]

  23. „Może bez UK można, ale bez UK i bez Włoch to już nie da rady.”

    Wlochy nigdy nie mieli w UE zbyt dużo do powiedznia… obecnie i w przyszłości też nie…. bez Włoch da radę!

  24. @Warszawiak #19
    „[…] Dlatego chciałem doprecyzować fakty a fakty są następujące: złoty w 2008 został w zorganizowany lub niezorganizowany (tak przypuszcza Gospodarz) sposób zaatakowany i powalony na kolana i żeby z tych kolan powstał prawdopodobnie rząd interweniował…. interweniował w ten sposób żeby go umocnić a tzn że każdy kto twierdzi że to rząd uratował Polskę osłabiajac złotego mija sie z prawdą a może jest nawet oszustem…”

    .
    Co ty za duby smolone wypisujesz?

    Ktoś na forum wypisywał, że „rząd uratował Polskę osłabiajac złotego”?? NIKT ! Kompletnie Ci się pomieszało. To osłabianie się złotego w reakcji na kryzys BYŁO dla nas korzystne, a nie „rząd osłabiał”. To zupełnie coś innego, niż twierdzisz.

    [Dokładnie tak! Ale adresat nie jest w stanie tego zrozumieć;-)). PK]

  25. „……. A co ma piernik do wiatraka w Pana wypowiedzi to zaiste nie wiem.”

    Czy to tak trudno zrozumieć, że w danej walucie najważniejsze i najbardzej istotne jest tej waluty stabilność i przewidywalność….. a jeżeli tak jest, to trzeba przyjąć to do wiadomości a nie mamić wątpliwymy zaletami rozchwianego złotego.

    Warszawiak.

    PS. Będąc podczas goscinnych występów…. tam gdzie Dorota czasami zagląda, jeden naprawdę z elokwentnych i mądrych forumowiczów, użył w dyskusji słowa „kumać”, które tak mi się z podobało, że postanowiłem tu go użyć…… a tak na marginesie, to przy temacie inflacyjnym i ryzyka jakoś tam tych dyskuntów przytkało… nieprawdaż Doroto….? 😉

  26. @ Naiwne pytania#22

    DYGRESJA3 to nie jest opis wykonania przelewu bezgotówkowego. Podczas wykonywania przelewu bezgotówkowego nie ma ŻADNYCH wpłat i wypłat… ani innego użycja gotówki… to są TYLKO zmiany zapisów księgowych ( patrz #15).

    DYGRESJA3 służy tylko do pokazania, że użycie gotówki (wpłacanej i wypłacanej z kont) do wykonania płatności daje takie same rezultaty jak przelew bezgotówkowy. (sama płatność w tym przykładzie to:
    „Specjalny kurier wiezie banknot 100 z firmy Y do firmy Z.
    Banknot przechodzi z kasy firmy Y do kasy firmy Z”

    A rząd ma na pewno WYŁĄCZNIE konto w BC (NBP, FED itp.) i z definicji jest to M0. Natomiast wszystkie podmioty pozabankowe nie mogą mieć konta w BC, tylko w bankach komercyjnych. I dlatego niemożliwe są bezpośrednie bezgotówkowe transakcje finansowe rządu z podmiotami pozabankowymi… do tego jest potrzebne pośrednictwo banków komercyjnych , które mają dostęp zarówno do M0 (Aktywa) jak i do M1 (Zobowiązania), (rys. 4 i rys. 5).

    Oczywiście, można sobie wyobrazić, że płacimy podatek gotówką…. ale to niczego nie zmienia!!…
    Gotówka, którą mam, jako obywatel w portfelu lub firma w kasie należy do M1….. natomiast ten sam banknot po wpłaceniu do kasy rządu (lub kasy banku komercyjnego) staje się częścią agregatu M0 (patrz DYGRESJA1).

    „Niedawno Commerzbank rozwazal przeniesienie swojej kasy z konta w ECB do nowozakupionego sejfu.”…. prawidłowo należałoby napisać: … Commerzbank rozważał obniżenie stanu swego konta (rezerwy) w ECB w zamian za otrzymanie z EBC równoważnej ilości gotówki w banknotach…..
    Nie ma „kasy” w znaczeniu „gotówki” na koncie…. powszechny błąd 🙂

  27. @Warszawiak #25
    „Czy to tak trudno zrozumieć, że w danej walucie najważniejsze i najbardzej istotne jest tej waluty stabilność i przewidywalność a jeżeli tak jest, to trzeba przyjąć to do wiadomości a nie mamić wątpliwymy zaletami rozchwianego złotego.”

    .
    Nie zauważyłeś chyba oczywistości, że Złoty jest stabilny. Jaka jest zmiana ceny towarów, usług, płac na rynku, wyrażonych we własnym pieniądzu? Tyle co deflacja/inflacja! Zmieniać się powinny ceny towarów importowanych/eksportowanych, i to jest właśnie ZALETA, że one się zmieniają, gdy zmieniają się warunki ZEWNĘTRZNE.

    To wartość obcych walut (np. Euro) jest NIESTABILNA względem naszego własnego pieniądza i rynku.

    Jak Cię tak bardzo martwi niestabilność twojego Euro, to zaproponuj w UE peg Euro do Złotego. I będziesz miał problem z głowy. Ha, ha, ha …. :))

  28. „Jeśli wzrost o 0,4%, czy o 0,2% nazywać impetem to rzeczywiście nie 😉 PK]”
    Myślę, że aby określić impet wystarczy spojrzeć na wykres tygodniowy nsq.
    Inną metodą jest zajęcie pozycji krótkiej i obserwowanie stanu rachunku 🙂
    Zmieni się sposób postrzegania impetu.

    [Wg mnie wystarczy spojrzeć na okres świeczkowy S&P500, żeby zobaczyć o co mi chodzi. PK]

  29. „Wg mnie wystarczy spojrzeć na okres świeczkowy S&P500, żeby zobaczyć o co mi chodzi. PK]”

    Jak ja nie lubię tych wykresów świeczkowych….. ale na moich wykresach też widać, że dzisiaj na S&P500 został pobity rekord wszechczasów…. a za Trumpa miała być taka piękna katastrofa… 😉

    Warszawiak.

    [Jasnowidz! Do sesji jeszcze 4 minuty on już wie jak się zakończy ;-)))) PK]

  30. Sznowny panie Kuczynski. Jak zwykle ma pan racje. Wszyscy czekamy na korekte panskich nietrafionych prognoz i przewidywan !

    Zalaczam pozdrowienia dla pana, zycac panu dalszych owocnych zabiegow w rozsmieszniu publiki

    [Nie ma ludzi, którzy się nie mylą. Ja oczywiście do nich też nie należę. Ale ostatnią pomyłką jaką pamiętam była reakcja rynków na wybór Trumpa. Zresztą szybko skorygowaną. Panu życzę mniej jadu, więcej obiektywizmu. PK]

  31. Bloger ma oczywiście prawo do pełnego subiektywizmu i oczerniania kogo chce, ale po panu bym się jednak trochę większego obiektywizmu spodziewał… giełdy rosły przez pół roku. Niby że co, mają rosnąć w nieskończoność? Przecież to absurd.
    Za Obamy Ameryka (USA) stała się po prostu jednym z graczy, i to często nieudolnym, żeby chociaż tylko wspomnieć arabską wiosnę, czy to co było w Syrii. Teraz nagle jest USA, a wszyscy inni w tyle zapatrzeni co ona zrobi. Great again –> raczej w stronę TAK.
    Czy w biznesie mówi się wszem i wobec, że zrobi się to czy tamto i się robi? NIE! I Trump dokładnie to rozumie. Dlatego były i będą „przewrotki”. Efektów nie może być od razu, bo co, taki premier tego czy tamtego kraju nagle ogłosi że przegrał i słucha Trumpa. Zmiany idą powoli ale widać je gołym okiem.
    Trump i Rosja. Zbliżenie się tych dwóch supermocarstw może jakiemuś polskiemu zaściankowi stoi w gardle, ale jest to powolne tworzenie nowego układu sił, i prowadzi do „make America grat again”, a to ze wzmocni Rosję. Dwóch wygrywa, ale zawsze jest to wygrana.
    Proszę nieraz trochę pomyśleć zanim pisze obrzuci pan błotem kogoś lub coś….

    [Gdybym jeszcze wiedział, o co Panu chodzi to byłoby naprawdę znakomicie… PK]

  32. Uwaga, uwaga, nadchodzi…. Jarosław nadchodzi!

    „Sensacyjne doniesienia z Nowogrodzkiej. Prezes PiS Jarosław Kaczyński ma szykować rekonstrukcję rządu i rozważać wymianę premier Beaty Szydło. ”

    „Polityk zbliżony do Nowogrodzkiej powiedział w rozmowie z „Newsweekiem”, że „jeśli rekonstrukcja obejmie szefową rządu, to jej następcą musiałby zostać Jarosław””

    .http://wiadomosci.wp.pl/tylko-w-wp-kaczynski-szykuje-rekonstrukcje-premier-szydlo-zagrozona-mamy-przeciek-6123208584144513a

    Nareszcie,

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  33. @ krak15

    Alez jestes precyzyjny :). Wyjasnij jeszcze dlaczego „podmioty pozabankowe nie mogą mieć konta w BC”. Ja bym na przyklad chetnie sobie takie konto otworzyl, z oprocentowaniem ustalonym przez RPP na 1.5%

  34. @ Warszawiak # 25

    Włochy będą miały bardzo dużo do powiedzenia gdy przestaną spłacać dług względem niemieckich i francuskich banków. Wtedy w pewnym sensie zostaną liderem strefy euro 😉
    Angela ich nie załatwi tak jak Greków. Nie da rady. Włoski problem jest większy o rząd wielkości.

    Niemcy plus dwóch słabych przydupasów (F i E) plus kilka drobnych przystawek to za mało na Zjednoczoną Europę. Może wystarczy tego składu na Czwartą Rzeszę, ale twór bez GB, I, PL, CH, CZ, H, S, N, R, DK, Bałkanów i UA trudno nazwać Zjednoczoną Europą. Tak zwane peryferia będą niewiele mniejsze od tak zwanego jądra.

  35. „Komisja Europejska zagroziła rozpoczęciem procedury o naruszenie prawa UE jeśli Polska, Węgry i Austria do czerwca nie przystąpią do relokacji uchodźców. ”

    Dopóki istnieje strefa Schengen dopóty każdy uchodźca przekraczający zewnętrzne granice tej strefy jest problemem tej strefy…. jest problemem UE a jeżeli tak, to kazdy kraj myślący i postępujacy inaczej powinien dobrowolnie tą strefę opuścić lub powinien być na tzw „zbity pysk” z tej strefy zostać wydalony.Kropka albo ktopki dwie.

    No to mata problem Drodzy Rodacy, dlatego Was szczególnie gorąco pozdrawiam, Wasz Warszawiak.

  36. @ Warszawiak # 37

    Nie mamy żadnego problemu. To zidiociała KE ma problem. Upomnienie należało się Włochom i Grecji za brak ochrony granic, a nie Austrii, Węgrom oraz Polsce.
    Bezdzietna Merkel z bezdzietnym Macronem niech sobie sprowadzają dzieciatych Afrykanów i Azjatów. My w Polsce wolimy mieć własne dzieci. Nam egzotyczni imigranci niepotrzebni.

    Uważajcie żebyśmy się nie wnerwili, bo jak będziecie podskakiwać to Orban zrobi dziurę w płocie i dostaniecie nowy milion muzułmanów. My też możemy sprowadzić mnóstwo pasterzy z Bliskiego Wschodu (np. most powietrzny lub nowym kanałem przez Ukrainę) którzy wszyscy co do jednego przeniosą się do Niemiec i nauczą was szariatu.

  37. Ogif?

    Włochy mają dodatni bilans handlowy, saldo obrotów bieżących też, przechodzą na emerytury później niż Polacy a pomimo to ich dług rośnie…. od wielu lat rośnie i wynosi obecnie ponad 130% w stosunku do PKB…. dlaczego?
    Ja nie wiem…. niestety.

  38. @Ogif 338
    Chicago Boys byliby dumni z rozwoju sytuacji w Europie 🙂
    „….możemy sprowadzić mnóstwo pasterzy z Bliskiego Wschodu…..którzy przeniosą się do Niemiec”
    Doktryna islamskiego szoku = nagle pojawią się stada pasterzy bez swoich kozich i owczych trzódek.
    Co zniemczeni marynarze im zaproponują, żeby z nudy nie zaczęli wybijać kamieniami szyb w niemieckich witrynach? Zanim zorganizują się w gangi?
    a) spokojnie opuszczą swoje domostwa ustępując nowej rasie panów?
    b) wybudują im luksusowe getto wyposażone w najnowszy sprzęt komputerowy, nielimitowany internet oraz pełny dostęp do płatnej TV oczywiście na koszt EU!
    c) zaczną uczyć jak grac w GTA5 ???? a potem wypuszczą na ulice niemieckich miast?

    Czy Superinteligencja nowych komputerów nad nimi zapanuje przed 2030 rokiem czy w ciągu najbliższych 10 lat w imię Mahometa i Allaha rozniosą Niemcy w pył?
    PS.
    Zbigniew Brzeziński byłby zadowolony z eliminacji najgroźniejszego konkurenta USD,
    bo WIARA w DOLARA jest najważniejsza w utrzymaniu usiackiego status quo.

  39. @ Warszawiak # 39

    Długotrwała polityka zbyt dużych deficytów budżetowych i potem klops. Takie państwo jak Włochy przy długu powyżej 100%PKB nie potrafi wygenerować wzrostu gospodarczego. Więc duży dług dodatkowo rośnie.

    Tak w praktyce wygląda brak „histerii zadłużenia”, o której bardzo emocjonalnie pisuje Jacek. Gdyby Włochy miały własną walutę to by miały łatwiej, ale to też nie byłoby panaceum. Patrz przykład pozbawionej znaczącego wzrostu Japonii. TRZEBA PROWADZIĆ SENSOWNĄ POLITYKĘ BUDŻETOWĄ. Jacek może nazwać to wstrętnym liberalizmem lub okrucieństwem wobec potrzebującego społeczeństwa. Jednak alternatywa jest znacznie gorsza. Tym bardziej że większość złego dopiero przed Włochami. Na razie to tylko stagnacja. Niedługo zacznie się masakra upadku finansów publicznych. Duża recesja. Rządy jeszcze większych popaprańców. Potężne uderzenie w całą strefę euro.

    Teraz, bez rozwiązania problemu Włoch tylko głuptaki dążą do przyjęcia euro. Gdyby, tak jak chce Macron, zrobiono wspólne obligacje to inna rozmowa. Ale Niemcy nie zgadzają się na unię transferową. Niemcy chcą rządzić całą Europą i jednocześnie nie chcą za to płacić. Niby trochę płacą, ale to jest kilka razy zbyt mało jak na prawie wspólne państwo.

  40. @ Krzys # 40

    Też podziwiam entuzjazm zniemczonego marynarza dla jądra Europy. Nadchodzący kryzys walutowy i coraz większy nadmiar pasterzy to przecież podstawowe cechy jądra. Jeszcze go na starość przymuszą żeby pomagał na budowie meczetu.

  41. @Naiwne pytania#35

    Brak precyzji prowadzi do myślenia intuicyjnego….

    Potoczne rozumienie słowa depozyt… (oddać coś do depozytu, np. jakieś kosztowności)…. sugeruje, że jak wpłacamy gotówkę na konto w banku, to ona ląduje w jakimś oddzielnym miejscu, skrytce, szufladce i znajdujące się tam banknoty, to jest moja własność, którą (dla bezpieczeństwa) dałem na przechowanie w banku.
    I jak chcę aby bank wykonał za mnie płatność (przelew bezgotówkowy) dla kogoś, kto ma też taką skrytkę, depozyt, w tym lub innym banku, to nie muszę pobierać gotówkę i wozić ją osobiście, tylko bank zrobi to za mnie i przewiezie bezpiecznie do banku, w którym ma skrytkę odbiorca płatności i banknoty trafią do tej skrytki.
    I ponieważ to nie ja będę wiózł banknoty… to się nazywa przelew bezgotówkowy….. sam kiedyś tak myślałem!! :-).

    I jak trafiłem (dzięki @jackowi) na publikacje BoE, to zdumiało mnie, dlaczego oni wszystko tłumaczą na zapisach księgowych (assets, liabilities)… czy nie można tłumaczyć tego prościej bez tej całej wiedzy o księgowości… nie tak naukowo?

    Dopiero, jak się przegryzłem przez te wywody, w dyskusji z innymi na tym Forum (niezapomniany Hubert Piskorski), to mi się otwarły oczy i zrozumiałem, że ISTOTĄ funkcjonowania systemów płatniczych sa zmiany zapisów księgowych, a rola gotówki też musi być wytłumaczona przez jej miejsce w zapisach księgowych (Aktywa w obiegu M1, Aktywa w bankach M0 oraz…. w Zobowiązaniach Banku Centralnego, sic!).

    A „dlaczego „podmioty pozabankowe nie mogą mieć konta w BC”….. a właściwie to dlaczego nie???…… ale….

    Bank Centralny jest bankiem banków, który prowadzi rozliczenia pomiędzy bankami (płatności) tak, jak banki komercyjne prowadzą rozliczenia (płatności) pomiędzy podmiotami pozabankowymi. Jest monopolistą kreacji pieniądza. I ma zadanie dbania o stabilność systemu płatniczego i stabilność cen.

    Istnienie wielu prywatnych banków komercyjnych zapewnia konkurencję , która jest niezbędna w prywatnej gospodarce wolnorynkowej (obniżenie kosztów funkcjonowania banków , odpowiedzialność prywatnych właścicieli banków, wraz z możliwością bankructwa banku komercyjnego źle zarządzanego, rozłożenie ryzyka na wiele podmiotów, niezbędne dla stabilności systemu finansowego…. chociaż, jak pokazuje przykład ostatniego kryzysu, banki mogą postępować nieodpowiedzialnie udzielając kredytów na siłę ludziom bez dochodu (NINJA), a więc bez możliwości ich spłacenia, licząc, że państwo ich (te banki) uratuje).

    Gdyby wszyscy mogli mieć konta w Banku Centralnym, to ze względu na jego uprzewilowaną pozycję jako emitenta pieniądza, wszyscy by się do niego przenieśli, bo konta byłyby w 100% bezpieczne…. i to złamałoby element wolnej konkurencji.

    Chociaż powstał ostatnio taki projekt, w którym wszyscy (rząd, banki komercyjne, firmy i obywatele) mieliby Konta Transakcyjne w Banku Centralnym służące do wykonywania płatności bezgotówkowych, w 100% bezpieczne, ale NIEOPROCENTOWANE. (Wszyscy mieliby M0).

    A oprócz tego istniałyby banki komercyjne, (inwestycyjne) które przyjmowałyby pieniądze na oprocentowane lokaty terminowe. Tak otrzymane pieniądze banki pożyczałyby innym podmiotom na projekty inwestycyjne obarczone ryzykiem. (możliwość utracenia pieniędzy zainwestowanych na lokatach).
    Banki komercyjne utraciłyby możliwość kreowania pieniądza w procesie udzielania kredytów (rys. 11), mogłyby udzielać kredytów tylko za pomocą pieniędzy otrzymanych na lokatach.
    Kreacja pieniądza odbywałaby się przez bezpośrednie finansowanie konta rządu (deficytu) przez Bank Centralny w ilości zapewniającej równowagę gospodarki wg wzoru Fishera (z ominięciem banków komercyjnych jako pośredników).

    Tym samym banki komercyjne utraciłyby dwa źródła dochodów: z oprocentowania obligacji rządowych trzymanych w aktywach i z oprocentowania kredytów, które obecnie mogą kreować, mając tylko cząstkowe pokrycie na nie.
    Można się spodziewać olbrzymiego oporu lobby bankowego przeciw wprowadzeniu takiego systemu… chociaż byłby on bardziej odporny na kryzysy… dzięki oddzieleniu systemu płatniczego (bez ryzyka), od systemu pożyczek udzielanych przez banki wyłącznie za pomocą pieniędzy otrzymanych z lokat (obarczone ryzykiem).

    Szczegóły w:
    https://s3.amazonaws.com/s3.documentcloud.org/documents/1698915/monetary-reform.pdf

    0raz w polskim tłumaczeniu (ale z niewielkimi błędami):
    http://nawigatorzy-jutra.pl/reforma-monetarna-opinia-o-systemie-finansowym-islandii-sporzadzona-na-zlecenie-premiera-islandii/

  42. Ogif!

    To nie jest entuzjazm dla jądra Europy….. tj od roku lub dwoch informowanie, ostrzeganie, że istnieje taka groźba dla Polski a problem uchodźców jest tylko tematem zastępczym na bazie którego będzie można to przeprowadzić…. dlatego ataki na mnie i chamskie żeby nie powiedzieć sk……. docinki są dziecinne żeby nie powiedzieć łajdackie….

    Jako absolwent AWF-u może jest uzasadnione granie Twoje ze mną w pingponga….. jednak można byłoby pomimo wszystko oczekiwać przyznania racji, że obecnie czuć namacalnia problem i knajpiane odgrażanie się nic nie da….

  43. @ogif
    @warszawiak

    Włochy były przed wprowadzeniem Euro krajem uprzemysłowionym, z grupy wysokiej inflacji. Dewaluacja Lira zapewniała konkurencyjność lokalnej produkcji przemysłowej i obronę przed niemieckim eksportem. Niemcom zależało na wyeliminowaniu konkurencji, dlatego naciskały na udział Włoch w Euro. Oczywiście przewidywalny scenariusz upadku Włoch się zrealizował, to jest obecnie chory kraj, bez rozwoju. Jeszcze przed przyjęciem Euro, włoski bank centralny skupował obligacje i był w posiadaniu znacznej części włoskiego długu wewnętrznego.

    Nie w tym rzecz, czy Włochy mają duży czy mały dług publiczny. Problem leży w cudzej walucie Euro, braku możliwości obrony przed dominacją Niemiec, braku konkurencyjności włoskiego przemysłu i ogromnej puli złych kredytów w posiadaniu włoskich banków.

    Historia przyjęcia Włoch do UE:
    http://bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=35280
    Nierównowaga w bilansie płatniczym Włoch:
    http://bilbo.economicoutlook.net/blog/?p=35239

  44. „Dewaluacja Lira zapewniała konkurencyjność lokalnej produkcji przemysłowej i obronę przed niemieckim eksportem. Niemcom zależało na wyeliminowaniu konkurencji, dlatego naciskały na udział Włoch w Euro.”

    Bełkot!

    Udowodnij to na wykresach a jak nie potrafisz to milcz…. w tym temacie.

    W.

  45. Zerwałem się z leżaka wystawionego na słońcu gdzie temperatura obecnie wynosi ok. 27 stopni…. nie żadne tam 40 stopni w cieniu… zajrzałem do internetu i mam wykres dot. włoskiego eksportu od 1960 roku….. informuję, ponieważ nie chciałbym, żeby pomimo wszystko poważny człowiek… robił z siebie błazna….

    Serdecznie Ciebie Drogi Jacku pozdrawiam, Warszawiak.

    [Przy okazji – z jednym mogę się zgodzić z Panem: nie ma jak pod sosną, kiedy świeci słonko i jest ciepło ;-). Byłem podczas ostatniego weekendu po raz pierwszy w tym sezonie na u siebie Warmii i było lepiej niż w ZEA ;-))). Tyle, że tam jest pewność, a tutaj… Pamiętam takie lato, kiedy chciałem spędzić 10 dni na Warmii. Lało, było zimno i po dwóch dniach polecieliśmy na Majorkę 😉 PK]

  46. Warszawiak #46

    „Udowodnij to na wykresach a jak nie potrafisz to milcz w tym temacie.”

    Elementarna grzeczność wymaga przynajmniej przeglądnięcia podanych źródeł, zanim się coś takiego napisze.

  47. Panie Piotrze!

    „Tyle, że tam jest pewność, a tutaj…”

    Dlatego od ok. 30 lat z całą rodziną co roku na poczatku jeździliśmy samochodem do Hiszpanii na Costa Brava a póżniej lataliśmy i latamy samoloten do Andaluzji lub na hiszpańskie wyspy… w tym roku z polecenia na Costa Dorada za Barceloną…..

    Zajrzałem na prognozę pogody…. na Mazurach ma być za przeproszeniem na Wochenende ok 23 – 25 stopni… miłego pobytu pod sosną życzę…. 😉

    Warszawiak.

    [Oczywiście od piątku wieczorem będę korzystał. PK]

  48. Krak 15
    Wolna konkurencja w sektorze bankowym nie jest już potrzebna. W każdym razie nie do obniżania kosztów. Wystarczy całkowicie zwirtualizować pieniądz. Wszystkie transakcje może spokojnie obsłuzyć jeden dobry komputer. Dla mnie on powinien z różnych powodów być publiczny. Nie da się zrobić systemu który byłby sprawniejszy, bezpieczniejszy i tańszy. Taki wirtualny publiczny system nie musiałby wyemitowac ani jednej reklamy, zatrudniałby 100razy mniej ludzi niz obecne banki i miał 10 razy mniej placówek. Nie musiałby wciskać kredytów na siłę(to też kosztuje). Na dodatek wszystkie zyski operacyjne byłyby reinwestowane w kraju choćby jako supertanie kredyty na budowę polskich fabryk

  49. @Warszawiak #47

    Żaden problem sięgnąć do danych dotyczących bilansu handlowego Włoch, np. tu:
    https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=dL7Z

    Jak widać przed przyjęciem Euro Włochy notowały systematyczne nadwyżki handlowe. Maksimum osiągnięto w 1996-7. Od tego czasu, w szczególności w okresie przyjęcia Euro, widać stałą tendencję spadkową która maksimum spadku osiągnęła w 2010-11, notując deficyt niemal dorównujący rekordowym nadwyżkom sprzed wejścia do strefy Euro.

    Teraz nakładamy sobie na wykres wielkość długu:
    https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=dL8q

    Jak widać po 1994 dług maleje systematycznie, aż do 2008. Po wybuchu kryzysu bilans handlowy Włoch załamuje się kompletnie, a dług zaczyna rosnąc.

    Moim zdaniem na wykresach widać jak na dłoni to co napisałem. Zarówno co do interesu Niemiec względem konkurencji ze strony Włoch, jak i co do wpływu wprowadzenia Euro na bilans handlowy Włoch.

    Jeżeli masz INNE zdanie, to bardzo proszę: „Udowodnij to na wykresach a jak nie potrafisz to milcz w tym temacie.”, w przeciwnym razie to raczej do Ciebie będzie pasowało „pomimo wszystko poważny człowiek robił z siebie błazna”.

  50. @ Warszawiak # 44

    Zjednoczona Europa się nie udała. Projekt euro też jest mocno kulawy i zagrożony spektakularną katastrofą. Prawdopodobnie na peryferiach będzie lepsza przyszłość niż w jądrze. Więc nie wejście do jądra to nie jest groźba, lecz szansa na lepszy rozwój gospodarczy z własną walutą, na więcej suwerenności, na mniej kłopotów z kulturowo agresywnymi przybyszami.

    @ Jacek # 45

    Właśnie w tym rzecz że Włochy mają za duży dług publiczny. Zgadzam się że część winy przypada na brak własnej waluty, ale za duże zadłużenie jest drugą ważną przyczyną gospodarczej mizerii. Błądzisz zwalając wszystko na brak własnej waluty i lekceważąc dług.
    Wskaż JAKIKOLWIEK kraj z wielkim długiem publicznym tzn. wyraźnie ponad 100%PKB, który dobrze się rozwija 😉 Według twoich teoryjek takie państwo jak Japonia powinno być światowym liderem wzrostu, a Włochy najszybszą gospodarką eurozony.

  51. Jacek!

    Przeczytałem.
    Tam jest wszystko na temat Twojego „targetowego” i bankowego konika a o włoskim eksporcie nic lub niewiele…
    Wszystko co bapisałem, to podtrzymuję.
    Wklejam wykres włoskiego eksportu od 1960 roku.

    https://de.actualitix.com/land/ita/italien-export-von-waren.php

    Jak chcesz, to możesz go skomentować ale nie musisz…. wykres mówi wszystko.

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  52. @ „Wolna konkurencja w sektorze bankowym nie jest już potrzebna[…] Wszystkie transakcje może spokojnie obsłuzyć jeden dobry komputer. Dla mnie on powinien z różnych powodów być publiczny.”

    Sektor bankowy to rynek ryzyka, czyli kredyty. Panstwowy komputer nie wiedzialby komu udzielic kredyt. Klopoty z CHF powstaly w duzej mierze na skutek skomputeryzowania udzielania kredytu. Kilka pol na ekranie komputera i fertig.

    Taki panstwowy komputer to bylby ekwiwalent 500+ dla bankierow. Czyli urzednik decydujacy czy dziecko/kredyt sie oplaca. Bez ponoszenia ryzyka.

  53. Jacek!

    Przeczytaj sobie to:

    „Starke Nachfrage aus Asien
    Italien erzielt Exportüberschuss in Rekordhöhe
    Italien gilt als Eurokrisenstaat, italienische Waren erfreuen sich gleichwohl weltweit wachsender Beliebtheit: 2016 erwirtschaftete das Land einen höheren Exportüberschuss als je zuvor.Italien hat 2016 wegen der steigenden Nachfrage nach seinen Produkten aus Japan und China einen Exportüberschuss in Rekordhöhe erzielt. Er lag bei fast 52 Milliarden Euro, wie das Statistikamt Istat am Donnerstag in Rom mitteilte. 2015 hatten die Ausfuhren die Importe lediglich um knapp 42 Milliarden Euro übertroffen. Nach Deutschland (257 Milliarden Euro) und den Niederlanden (60 Milliarden Dollar) weist Italien damit den dritthöchsten Handelsüberschuss in der Europäischen Union aus.Ein wichtiger Grund dafür ist die anziehende Nachfrage nach „Made in Italy” aus Asien. So wuchsen die Exporte nach Japan um fast zehn Prozent, die nach China um mehr als sechs Prozent. Zu den Exportschlagern gehören Luxusartikel, Lebensmittel, Fahrzeuge und Präzisionsmaschinen. Die EU-Kommission erwartet, dass das Bruttoinlandsprodukt in dem südeuropäischen Land in diesem Jahr erneut um 0,9 Prozent und 2018 um 1,1 Prozent wachsen wird.”

    http://www.spiegel.de/wirtschaft/soziales/italien-erwirtschaftet-exportueberschuss-von-52-milliarden-euro-a-1134927.html

    Proponowałbym, żebyś wycofał sie z twierdzenia jakoby euro miało i ma ujemny wpływ na konkurencję międzynarodową Włoch i……

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  54. @Warszawiak #53
    Co ten wykres TWOIM zdaniem pokazuje? Załamie się eksportu po 2008? Możesz to skomentować?

    Zapewne wiesz, że istnieje także import. Możesz skomentować cały bilans handlowy? Możesz mi zdradzić dlaczego wybiórczo interesuje Cię tylko strona eksportowa? Czy mam się DOMYŚLAĆ co ty chcesz powiedzieć?

    Poświeciłeś już kilka wpisów wykazywaniu rzekomego „bełkotu” w mojej opinii na temat Włoch. Czy możesz w końcu wydusić z siebie coś konkretnego, z czym mógłbym polemizować?? Mam wrażenie, że za twoimi wypowiedziami nie stoi nic poza zaczepkami. Nie mam nawet przed czym bronić swojego zdania.

  55. @ogif #52
    „[…] Zgadzam się że część winy przypada na brak własnej waluty, ale za duże zadłużenie jest drugą ważną przyczyną gospodarczej mizerii.”

    .
    Dług włoski od 1994 systematycznie malał, a nie rósł, aż do kryzysu 2008! Późniejszy wzrost wielkości długu był SKUTKIEM, nie przyczyną kryzysu we Włoszech. Takie są fakty.

    Będę wdzięczny, gdy skończysz z przypisywaniem mi twierdzenia że dług powinien być „DUŻY”, pomimo, że ja z uporem maniaka, ciągle, przy każdej okazji, staram się przypominać, że powinien być WŁAŚCIWY.

    Na tym właśnie polega nieuczciwa manipulacja, której się dopuszczasz, że starasz się stwierdzenie o właściwej wielkości deficytu ZAMIENIĆ w rzekome nawoływanie do DUŻEGO deficytu.

    p.s.
    Podaruj sobie Japonię jako przykład. Tylko 3% bezrobocia, czyli praktycznie zrównoważony rynek pracy. Bogaty kraj. Bogate społeczeństwo. Zerowe zagrożenie długu. Ostatnio czytałem, że w dużych miastach jest więcej wakatów niż bezrobotnych poszukujących pracy.
    Przeglądnij parę wykresów, na początek to:
    https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=dLfa
    Są naprawdę lepsze przykłady, jeżeli szukasz argumentów. Japonia jest raczej kontrargumentem i dowodem, że niby „dług” wewnętrzny może być znacznie większy, niż wielu osobom wydaje.

  56. Drogi Jacku!

    Ponieważ akurat te strony w de.statista.com są płatne wysyłam Ci zdjęcia niemieckiego eksportu do Włoch i niemieckiego importu z Włoch za lata 2001 – 2015:

    https://www.google.pl/search?q=deutschen+Exporte+nach+Italien+von+2001+bis+2016+(in+Milliarden+Euro)&client=tablet-android-samsung&source=android-browser&prmd=inv&ei=tp4cWcfQJcOMsgGMo7vIBA&start=10&sa=N&biw=1024&bih=768#imgrc=pFgFGMFVhDjlLM:

    https://www.google.pl/search?hl=pl&site=imghp&tbm=isch&source=hp&biw=1024&bih=768&q=PREMIUMWert+der+deutschen+Importe+aus+Italien+von+2001+bis+2016+%28in+Milliarden+Euro%29&oq=PREMIUMWert+der+deutschen+Importe+aus+Italien+von+2001+bis+2016+%28in+Milliarden+Euro%29&gs_l=img.12…4334.4334.0.5481.1.1.0.0.0.0.145.145.0j1.1.0….0…1.2.64.img..0.0.0.e-Ryk82wSEA#imgrc=P96AFItG3eXoaM:

    To jest dowód, że z chwilą wejścia euro Włochy nie zostały zalane niemieckimi towarami. Kropka.

    Warszawiak.

  57. @ogif #52
    „Właśnie w tym rzecz że Włochy mają za duży dług publiczny.”

    .
    A jakie jest twoje zdanie na temat długu prywatnego?
    https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=dLfF
    Jak jest twoim zdaniem relacja pomiędzy długiem prywatnym a publicznym? Co dzieje się z długiem publicznym gdy załamuje się wzrost długu prywatnego (patrz na wykresie: 2008)?

    Co napędzało wzrost w okresie 2000 – 2008, a co potem?

  58. @Naiwne pytania #54
    „Sektor bankowy to rynek ryzyka, czyli kredyty. Panstwowy komputer nie wiedzialby komu udzielic kredyt. Klopoty z CHF powstaly w duzej mierze na skutek skomputeryzowania udzielania kredytu. Kilka pol na ekranie komputera i fertig.”

    .
    Argument teoretycznie słuszny, w praktyce jednak kompletnie chybiony.

    Sektor bankowy jest w kwestii oceny ryzyka kompletnie niewiarygodny. Ostatnie kryzysy pokazały, że skala malwersacji i nieuczciwości sięgnęła stratosfery. Poza tym banki już dawno POZBYŁY się całego ryzyka. Ta dawna bankowość, gdzie bank ocenia kredytobiorcę i sama ponosi koszty błędów tej oceny, już nie istnieje.

    Być może głupi urzędnik z komputerem, nawet przekupny, leniwy i nieobiektywny, z wszelkimi jego wadami i tak byłby lepszy, niż TBTF z sekuratyzacją, sprzedajnymi bankierami zarabiającymi miliard rocznie, RF przechwytującymi 40% zysków z rynku. Bo w powrót dawnych uczciwych bankierów z małego banku za rogiem nie wierzę.

  59. @jacek#59

    Jedynym rozwiązaniem jest całkowite rozdzielenie systemu płatności bezgotówkowych od banków inwestycyjnych udzielających kredytów na ryzykowne przedsięwzięcia, jak np. Projekt Islandzkiej Reformy Monetarnej (patrz druga część wpisu #43 wraz z linkami)

  60. @PK
    Gdzie podziali się LONGOWCY? Już nie błaznują? Tydzień temu wygłupami zasłynął nasz marynarz a potem 15 maja gimbaza i chłopcy z mordoru zgrywali mądrali. Poszli szybko i mocno czyli klasycznie.
    Teraz poczekajmy jak wysoko zamażą czarnulkę a nie daj boże jakąś luką rozpoczną wodospad.

  61. Gorąca dyskusja wokół monstrualnych długów i kłopotów gospodarczych Japonii i Włoch pomija najważniejszą sprawę. Chodzi o demografię. Na tych przykładach widać jak na dłoni coś co nazwałbym przejściem geriatrycznym. Sprowadza się to do spostrzeżenia że gdy w jakimś kraju udział osób 65+ przekracza 20% populacji zaczynają pojawiać się zjawiska ekonomiczne i społeczne prowadzące do stagnacji i braku sterowalności zwykłymi instrumentami ekonomicznymi. Coś co w istniejących podręcznikach ekonomii nie jest opisane, więc w rozważaniach jest i analizach jest pomijane. Ponad 20 lat temu takie zjawisko wystąpiło w Japonii. Kraj mający dużą ilość światowych koncernów przemysłowych, dysponujący zaawansowaną technologią i olbrzymimi rezerwami walutowymi przestał się rozwijać. Gospodarka nie reaguje na żadne klasyczne instrumenty finansowe. Kolejno świetnie dotychczas sobie radzące, często mające pozycje lidera światowego koncerny gasną w oczach i trcą swoje pozycje. Na pobudzenie gospodarki zaciągnięto dług wewnętrzny o wysokości 250% PKB. I nic to nie daje. Obecnie wskaźnik geriatryzacji (ilość obywateli 65+) dotyka 25% i kraj wchodzi w fazę drugiego przejścia geriatrycznego czyli zaczyna się ekonomicznie i społecznie zwijać.
    Włochy osiągnęły stan przejścia geriatrycznego mniej więcej 10 lat temu. I idą w ślady Japonii to znaczy tkwią w stagnacji. Różnica jest między innymi taka, że nie mają gigantycznych rezerw walutowych. Wyraźnie widać, że nie ma pomysłu na pobudzenie rozwoju, a zagrożenia w postaci kryzysu bankowego mogą niespodziewanie doprowadzić do załamania gospodarczego. Inne różnica jest taka, że Włochy są w stanie sprowadzić , głównie z naszej części Europy, sporo młodych pracowników, czego Japonia ze względów na swoje tradycje kulturowe nie robi. Na razie Włochy kończą zjadanie swojej południowej części. Niedługo zobaczymy co dalej.
    Kolejnym krajem który niedawno wszedł w fazę przejścia geriatrycznego jest Finlandia. W Japonii zapalnikiem gospodarczym przejścia było pęknięcie gigantycznej bańki na rynku nieruchomości. We Włoszech ostatecznie katastrofę utrwalił światowy kryzys 2008. W Finlandii zapalnikiem kłopotów gospodarczych było bankructwo giganta technologicznego – Nokii. Ale we wszystkich tych krajach początek wielkich kłopotów gospodarczych zbiegł się z przekroczeniem poziomu 20% udziału w populacji osób 65+
    W Europie mamy w chwili obecnej jeszcze dwa kraje po przejściu geriatrycznym: Grecje i Niemcy. W Grecji nikt nie zwrócił uwagi na przejście geriatryczne ze względy na wybuch kryzysu finansowego i gospodarczego na gigantyczną skalę związanego z zadłużeniem.
    Niemcy znajdują się w specyficznej sytuacji. Z jednej strony sprowadzają masowo młodą siłę roboczą skąd się da. Z drugiej strony mają uprzywilejowaną sytuacje w Unii i chronią swoją gospodarkę przerzucając część kłopotów na inne państwa.
    Następne w kolejce będą kraje naszego regionu skąd wysysane jest młoda siła robocza., a stopa urodzeń jest na rekordowo niskim poziomie.
    Na to nakłada się kolejne nowe zjawisko ekonomiczne czyli ponoć nieunikniona powszechna automatyzacja produkcji. Jak to wszystko się potoczy nie sposób przewidzieć. W każdym razie tradycyjne sposoby analizy i pojęcia ekonomiczne nie będą w stanie opisać nowej rzeczywistości. Większość obecnych sporów i dyskusji to tylko bicie piany obnażające małe zrozumienie realiów. Niemal na pewno będzie inaczej niż ktokolwiek teraz przewiduje.

  62. @ Jacek # 57

    1.Nie udawaj dziewicy. Nie opowiadałeś się za WŁAŚCIWYM długiem publicznym, lecz za BARDZO DUŻYM długiem publicznym. Jak inaczej rozumieć Twoje emocjonalne wystąpienia przeciwko „histerii długu”, opowieści MMT, huraganową krytykę austerity, podanie przykładów Japonii i Włoch jako pozytywów?

    2.Recesja jest normalną częścią cyklu koniunktury gospodarczej. To naturalne że w czasie recesji rośnie dług publiczny. Więc utrzymywanie przez Włochy długu około 100%PKB podczas lepszych czasów gospodarczych jest równoznaczne z tym że w kryzysie będzie 130% lub więcej.

    3.Kontynuując „pozytywny” przykład Japonii dowodzisz swojego zaślepienia. Oni od ponad ćwierć wieku bardzo źle się rozwijają.

  63. @jacek #56

    „Co ten wykres TWOIM zdaniem pokazuje? Załamie się eksportu po 2008? Możesz to skomentować?”

    Drogi Jacku, twierdziłeś i twierdzisz, że przyjęcie euro spowodowało utratę konkurencyjności międzynarodowej wielu krajów w tym we Włoszech też…

    Czyżby…?

    Na tym wykresie , o który pytasz stoi jak byk, że tak nie jest, ponieważ krzywa włoskiego eksportu najbardziej rośnie właśnie wtedy kiedy Włochy przystąpiły do strefy euro…. w 2008 krzywa eksportu wszystkim spadła Niemcom też i w obu tych krajach prawie identycznie odbiła….

    https://de.actualitix.com/land/ita/italien-export-von-waren.php

    https://de.actualitix.com/land/deu/deutschland-export-von-waren.php

    W 2008 roku, to nie utrata konkurencyjności międzynarodowej spowodowała załamanie eksportu w poszcegolnych krajach ale to, że z powodu kryzysu, niepewności i często braku pieniędzy wszystkie kraje mniej importowały.

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

    PS. Czy czytałeś #55 i #58?

  64. @ Kartownik # 64

    Automatyzacja/robotyzacja tylko przekształca rynek pracy, przesuwa ludzi do innych, mądrzejszych zadań.
    Eksplozja sztucznej inteligencji ZLIKWIDUJE rynek pracy. Wtedy wiek obywateli straci na znaczeniu.

    Problem polega na tym że silna AI przez jakiś czas będzie ludzkości BARDZO DOBRZE służyć, ale potem wymknie się spod kontroli i zrobi co zechce. Nie jest realnym aby byty wielokrotnie od nas inteligentniejsze trwale pozostały pod naszą kontrolą.

  65. @kartownik #64
    „Gorąca dyskusja wokół monstrualnych długów i kłopotów gospodarczych Japonii i Włoch pomija najważniejszą sprawę. Chodzi o demografię.”

    .
    Niewątpliwie problem demografii istnieje. Jednak ma on POMIJALNY wpływ na występujące problemy.

    Gospodarką rządzą potężne siły – popyt, podaż, pieniądz, handel, globalizacja, polityka. Przypisywanie demografii decydującego czynnika jest intelektualną szarlatanerią. Do kosza.

  66. @jacek

    „Gospodarką rządzą potężne siły – popyt, podaż, pieniądz, handel, globalizacja, polityka. Przypisywanie demografii decydującego czynnika jest intelektualną szarlatanerią. Do kosza.”

    Popyt, podaż, pieniądz, handel, globalizacja, polityka, to pochodna demografii. A właściwie struktury demograficznej danej populacji. Bez regularnych stałych kohort trzydziestolatków wychowujących dzieci, nie będzie popytu na nic. (Kononowicz) Mieszkań, samochodów, wycieczek, kredytów hipotecznych nie sprzedasz siedemdziesięciolatkom. POMIJALNY?!

    Popatrz na Japonię. To dom starców.

    G.F.

  67. @ jacek „Ostatnie kryzysy pokazały, że skala malwersacji i nieuczciwości sięgnęła stratosfery.”

    Gorzej. Doszlo do tego, ze ministrowie w rodzaju pana Scheuble uzywaja banku centralnego do politycznych wojenek. Bank centralny powinien pomagac bankom komercyjnym w przypadku tymczasowych klopotow z cashem, do tego zostaly powolane. Natomiast teraz ECB odcina wyplacalne banki greckie od plynnosci po to, by greckie firmy zostaly sprzedane bonzom z Frankfurt am Main.

    U nas chyba nie ma tego problemu. Chociaz ciekaw jestem co Glapinski i Belka mysla o pewnym bankierze majacym biuro w najwyzszym budynku stolicy Dolnego Slaska.

  68. Jacku, nie załamuj się, przecież to tylko blog…… i dla Ciebie kiedyś słoneczko zaświeci…. 😉

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

    PS. Zajrzałem do jednej z ostatnio przeczytanych książek i już wiem dlaczego we Włoszech dług rośnie, pomimo…..

  69. @ogif #65
    Japonia osiagnela status, ktory jest marzeniem dla Emerging Markets (np Europy Wschodniej).
    Technologicznie i cywilizacyjnie mocno odbiegamy od JPN. Oni sa na podium a przytulona przez DE
    MittelEuropa dlugo bedzie cwiczyc rachityczny, mizerny 3% wzrost gospodarczy (poziom smiechu dla tak zacofanego Ostlandu). Gdy w koncu podniesie sie inflacja w DM: wtedy urealnimy statystyki i ze wzrostu wpadniemy w uklad depresyjny jak wiekszosc EM

  70. @krak15 #61
    Ogif nie odpowie nic na temat długu prywatnego. Nie napisze także nic na temat relacji pomiędzy długiem prywatnym a publicznym. I on i ja, dobrze wiemy dlaczego nie będzie tej dyskusji.

  71. @Goldfinger #69
    „Popyt, podaż, pieniądz, handel, globalizacja, polityka, to pochodna demografii. A właściwie struktury demograficznej danej populacji. Bez regularnych stałych kohort trzydziestolatków […] Popatrz na Japonię. To dom starców.”

    .
    Specjalnie w pierwszym zdaniu zaznaczyłem, że zjawisko starzenia się społeczeństw istnieje, aby uniknąć jałowej dyskusji, czy to prawda, czy nieprawda. Tak, społeczeństwa się starzeją i to jest poważne wyzwanie na przyszłość.

    Natomiast NADAL twierdzę, że NIE należy temu przypisywać żadnej porównywalnej roli, jaką mają te główne siły wpływające na gospodarkę. Ten temat to typowy fake news! Służy tylko budowaniu fałszywych wyjaśnień dla INNYCH ZJAWISK ekonomicznych.

    Wpuszczę trochę realizmu do tego problemu:
    https://fred.stlouisfed.org/graph/?g=dLM2
    Czy widzisz jak WOLNO maleje populacja Japonii w wieku produkcyjnym? Czy widzisz, że przez 20 lat zmalała o 1/10? Jaki to „dom starców” ???

    Co to jest? To jest niewiele. To jest NIC w porównaniu z byle jakim zdarzeniem na RF. Jak można w ogóle porównywać np. kryzys z 2008 z tymi g..nymi zmianami? Gospodarka potrafi w miesiąc podnieść bezrobocie o 10%. Kryzys potrafi prawie natychmiastowo pozbawić rynek 10% popytu. Do byle kraju może w kilka lat przyjechać 10% imigrantów zarobkowych. To są prawdziwe czynniki.

    .
    Jeszcze raz, bo nie chcę być źle zrozumiany – nie zaprzeczam, że problem demografii, jako taki istnieje i że jest oczywiście WAŻNY, w swojej domenie. Natomiast do kosza z naiwnymi teoriami spiskowymi wyrzucam TEZĘ, że demografia to GŁÓWNY czynnik STERUJĄCY zachodzącymi w gospodarce zjawiskami. Moim zdaniem, absolutnie nie jest.

  72. @ogif #65
    „Nie udawaj dziewicy. Nie opowiadałeś się za WŁAŚCIWYM długiem publicznym, lecz za BARDZO DUŻYM długiem publicznym.”

    Na takie dictum pozostaje mi jedynie się ukorzyć i przyznać Ci rację, że Ty wiesz lepiej ode mnie, co ja chciałem powiedzieć i co ja myślę. Żadne tam moje zaprzeczenia i deklaracje, nic tu nie pomogą. Skoro Ty wiesz lepiej, to trudno.

    Ponieważ wiesz lepiej niż ja, co powinienem myśleć, to proponuję Ci kontynuować tak dalej samemu. Przypisz mi co chcesz, hiperinflację, komunizm czy inna malarię, a potem to skrytykuj i nawtykaj mi ile wlezie. Miłej zabawy z samym sobą.

  73. @Warszawiak #71
    „Jacku, nie załamuj się, przecież to tylko blog i dla Ciebie kiedyś słoneczko zaświeci.”

    .
    Bardzo się starasz, aby zasłużyć na swoją opinię. Nieco mnie to zniechęca do polemiki z Tobą, ponieważ jak wiadomo, „kto z kim przestaje, takim się staje”.

  74. @ Jacek # 74

    Pajacujesz, ponieważ w #65 zaraz po zacytowanym zdaniu wymieniłem powody dla których wszyscy postrzegają cię jako miłośnika wielkich długów publicznych.

  75. PK…. drobna poprawka… Przepraszam 🙂

    @Wszyscy

    Dokładna analiza funkcjonowania współczesnych systemów finansowych wykazała NIEZBICIE, że deficyt rządowy (dług rządowy) DOSTARCZA do gospodarki pieniądza w obiegu M1, tworzący popyt i pobudzający koniunkturę (rys. 4, rys. 5, rys.6, rys. 7 wraz z opisem), w tekście:
    http://mmt-wg-kraka.blogspot.com/2017/05/deficyt-rzadowy-zy-czy-dobry.html

    Dlatego duże zadłużenie , z powodu dużej kreacji pieniądza w obiegu M1 i wzrostu wydatków rządowych może co najwyżej spowodować przegrzanie gospodarki i nadmierną inflację.

    Zadłużenie rządu Japonii narastało stopniowo, głównie wtedy, gdy Japonia przez wiele lat miała wzrost gospodarczy około 10%. i kumulacja deficytów doprowadziła do wzrostu długu do 250%.

    Ponieważ Japończycy (zwłaszcza starsi) mają charakter narodu oszczędnego, to zamiast zwiększać konsumpcję (dzięki rozwoju gospodarczemu), zarobione pieniądze oszczędzali, między innymi kupując obligacje rządowe, co zmniejszało ilość pieniądza w obiegu M1 (rys. 9 wraz z opisem), a to zaczęło hamować wzrost gospodarki i doprowadziło do obecnego zastoju.

    Próby rozruszania gospodarki za pomocą QE (skup obligacji przez BC Japonii) nie dały… bo nie mogły dać pozytywnych rezultatów…. Bogaci emeryci japońscy niechętnie pozbywają się obligacji (zabezpieczenie na starość), a tylko to zwiększyłoby ilość pieniądza w obiegu (rys. 10)….
    Natomiast skup obligacji od banków komercyjnych nie zwiększa ilości pieniądza M1 (rys. 8), jedynie poprawia płynność banków komercyjnych (zamiana obligacji na środki rezerw, co też jest potrzebne).

    Skoro obywatele japońscy nie są skorzy do zwiększania konsumpcji, to jedynym lekarstwem na pobudzenie koniunktury jest zwiększenie wydatków rządowych (i deficytu, zwiększającego jeszcze zadłużenie)…. chyba, że społeczeństwo japońskie zaakceptuje obecny poziom życia w Japonii i pogodzi się ze stagnacją gospodarki (bogaci nie muszą się więcej dorabiać)…. obyśmy mieli tylko takie problemy w Polsce! :-).

  76. #76 @jacek

    Takiej tchórzliwej postawy nie spodziwałem się po Tobie….. Ty nie musisz ze mną dyskutować….. ale „musiałeś” odnieść się do #55 #58 #66 a szczególnie do danych i wykresów tam zawartych, które jednoznacznie obalają Twoje rozumowanie……

    Trafiony…. podtopiony…. 🙂 🙂 🙂

    W.

  77. @Warszawiak #66
    „[…] Na tym wykresie , o który pytasz stoi jak byk, że tak nie jest, ponieważ krzywa włoskiego eksportu najbardziej rośnie właśnie wtedy kiedy Włochy przystąpiły do strefy euro. w 2008 krzywa eksportu wszystkim spadła Niemcom też i w obu tych krajach prawie identycznie odbiła. […] W 2008 roku, to nie utrata konkurencyjności międzynarodowej spowodowała załamanie eksportu w poszczególnych krajach ale to, że z powodu kryzysu, niepewności i często braku pieniędzy wszystkie kraje mniej importowały.”

    .
    Bierzesz pod uwagę eksport i pomijasz import. To poważny błąd lub celowa manipulacja.

    Po raz drugi (i ostatni) wskażę Ci źródło, tym razem na przykład tu:
    https://data.oecd.org/chart/4Qf5
    Eksport i import wyświetl sobie sam:
    https://data.oecd.org/trade/trade-in-goods-and-services.htm#indicator-chart

    Włoska gospodarka notowała nadwyżki eksportu nad importem przed wprowadzeniem Euro. Po prowadzeniu Euro sytuacja uległa zmianie, wystąpiła trwała przewaga IMPORTU nad eksportem, ponieważ import wzrósł szybciej niż eksport. Deficyt obrotów handlowych osiągnął ekstremum w 2010. Następnie Włochy ponownie zanotowały nadwyżkę w wymianie handlowej z zagranicą, za sprawą istotnej redukcji wielkości importu. Nadwyżka eksportu znów maleje ze względu na ponownie rosnący import.

    Wzrost samego eksportu w wielkościach bezwzględnych jest oczywisty w kontekście generalnego wzrostu obrotów na świecie, globalizacji, oczywistego wzrostu wymiany wewnątrz UE. Jeżeli nie rozumiesz, dlaczego nie należy wyciągać wniosków TYLKO na podstawie eksportu, to szkoda czasu mojego i czasu czytelników tego forum. Elementarnych kwestii wpływu relatywnie zbyt mocnego dla Włochów Euro na nadmierny import nie mam zamiaru Ci tłumaczyć.

    Pobaw się tymi wykresami. Może trafisz na ten:
    https://data.oecd.org/chart/4Qfd
    i ten:
    https://data.oecd.org/chart/4Qfe
    Ja widzisz Włochy BYŁY konkurencją dla Niemiec PRZED wprowadzeniem Euro. Bez najmniejszej wątpliwości. Co się stało potem,wykres pokazuje najlepiej.

    Rób co chcesz. Jak uważasz, że Euro przyniosło Włochom prosperity, to OK. Myśl sobie co chcesz.

  78. @ogif #77
    „[…] wszyscy postrzegają cię jako miłośnika wielkich długów publicznych.”

    Brawo ogif. Brawo.

    Rozkręcasz się na wysokie obroty. Już nie tylko wiesz lepiej co ja uważam, ty wiesz lepiej, co WSZYSCY myślą o mnie.

  79. @Warszawiak
    „Takiej tchórzliwej postawy nie spodziwałem się po Tobie.”

    Oj, grabisz sobie.

  80. Panie Piotrze mam pytanie .Co się dzieje Pana zdaniem ze wzrostem płac . W tym jest jakaś nielogiczność , niby wzrasta zatrudnienie , płace rosną mizernie . Oczywiście widać negatywny wpływ Ukraińców na rynek pracy ale mimo to wzrost powinien być większy . Chyba że PKB rośnie zasilany głównie konsumpcją z importu .

    [Nie bardzo rozumiem w czym problem
    PK]

  81. Jacku,
    pełen szacun za umiejętność prezentowania i uzasadniania poglądów, cierpliwość i kulturę dyskusji.
    Szanowny Gospodarzu, chciałem zwrócić uwagę, że wypowiedzi Warszawiaka i Ogifa wypełniają znamiona trollingu – nie wnoszą nic merytorycznego i dyskredytują niewybrednym słownictwem.
    To, oczywiście, decyzja Gospodarza, jednakże brak tych dwu osobników w niczym nie zaszkodzi Forum. Nie wnoszą żadnej wartości dodanej a sprowadzają dyskusję do poziomu polskiej ulicy.
    Fajnie byłoby mieć miejsce (choćby wirtualne) wolne od naszych przywar i wad.

    Z wyrazami szacunku
    Adam

    [To starzy Forumowicze. Zostaną. PK]

  82. @Adam #84
    Nawet Hubert Piskorski miał swoje zalety. Było się z kim spierać. Usunięcie różnic w poglądach zabija dyskusję.

  83. @83
    Już doczytałem, zatrudnienie 4,6 i płace 4,1 . Pierwotnie w komórce zobaczyłem płace 2% ale to był wynik realny po odliczeniu inflacji . W każdym razie wzrost płac rozmija się z oczekiwaniami ludzi którzy słyszą o rynku pracownika .

  84. @ Jacek # 81

    Proszę nie drwić z logiki.
    Pod poprzednim artykułem we wpisie # 114 zdecydowanie postulujesz „ekspansywną politykę państwa zwiększającą podaż pieniądza”. Z kolei w starym wpisie # 23 „łopatologicznie” wyjaśniasz że albo rozwijamy się neoliberalnie przez dług prywatny albo twoim zdaniem słusznie tzn. przez dług publiczny.
    Z powyższego absolutnie wynika że postulujesz przyrosty długu publicznego. Kropka.

  85. @ Adam # 84

    Może najpierw zapanuj na swoją przywarą donosicielstwa, a dopiero potem zajmuj się przywarami Warszawiaka i ogifa.

    Ucz się ekonomii od Jacka 😉 Gratuluję wyboru nauczyciela. Jest tylko mały problem. Prawdziwi ekonomiści, ci wykładający na uczelniach i ci pracujący w ministerstwach zupełnie się z Jackiem nie zgadzają 😉

  86. #ogif #87
    „[…] Z powyższego absolutnie wynika że postulujesz przyrosty długu publicznego. Kropka.”

    .
    Ooooo…!! Co za radykalna zmiana poglądów na moją osobę.

    To już nie jestem „miłośnikiem wielkich długów publicznych”, ani nie opowiadam się „za BARDZO DUŻYM długiem publicznym”?

    Jakieś marne, powszechne i banalne „przyrosty”?? Więc jednak opowiadam się, „za WŁAŚCIWYM długiem publicznym”.

    Jak szkoda. Spadłem z ekstremy do mainstreamu.

  87. @ogif #88
    „[…] Jest tylko mały problem. Prawdziwi ekonomiści, ci wykładający na uczelniach i ci pracujący w ministerstwach zupełnie się z Jackiem nie zgadzają”

    Adam to sobie sprawdzi i będzie śmiesznie. Liczysz na to, że On zagląda tylko na strony FOR?

  88. @ krak15 „deficyt rządowy (dług rządowy) DOSTARCZA do gospodarki pieniądza w obiegu M1, tworzący popyt i pobudzający koniunkturę”

    Roznie to bywa. Analogicznie koniunkture pobudza i popyt tworzy sprzedawanie menelowi piwa na kreche. Sklep sie cieszy z zer, menel sie cieszy z piwa, tylko ubogi student nie moze sie napic. Polityka deficytu dochodzi do sciany, kiedy wiekszosc klientow to menele.

  89. Jacek!

    A niby co Ty mój Drogi udowodniłeś tymi wykresami….? tylko to, że Niemcom obecnie lepiej idzie jak Włochom…. bardzo odkrywcze…. bardzo.

    Czy Ty mój Drogi się przypadkiem nie zagubiłeś…?
    Dlaczego ja zerwałem się z leżaka…? zerwałem się po Twoich słowach:

    „Oczywiście przewidywalny scenariusz upadku Włoch się zrealizował, to jest obecnie chory kraj, bez rozwoju.”

    „Problem leży w cudzej walucie Euro, braku możliwości obrony przed dominacją Niemiec, braku konkurencyjności włoskiego przemysłu.”

    „Bierzesz pod uwagę eksport i pomijasz import. To poważny błąd lub celowa manipulacja.”

    Problem, który omawiamy dot. Twojej oceny gospodarki Włoch i jak piszesz utraty konkurencyjnosci międzynarodowej Włoch…. i ja tą Twoją ocenę uważałem i uważam za błędną.

    Krótko.
    Moim zdaniem wklejając wykres włoskiego eksportu od 1960 roku, na którym krzywa cały czas rośnie w tym od 2000 roku też a nawet kieruje się jeszcze bardziej pionowo na północ, jednoznacznie wskazuje, że Włochy konkurencyjność międzynarodową posiadały i posiadają, dlatego pozwoliłem sobie wkleić opis obecnego stanu gospodarki Włoch #55, którego automatyczne tłumaczenie wklejam poniżej.
    Uważam, że chcąc ocenić stan gospodarki danego kraju, jego możliwości eksportowych i konkurencyjnosć miedzynarodową powinniśmy w pierwszej kolejności przyjrzeć się właśnie wykresowi eksportu a nie bilansu handlu zagranicznego i tak właśnie nie przypadkowo to robiłem….

    „Silny popyt z Azji
    Włochy osiągnęły nadwyżkę eksportową na rekordowym poziomie
    Włochy są uważane Euro stan kryzysu, towary włoskie cieszą niemniej świecie rosnącą popularnością: w 2016 roku, kraj ten osiągnął wyższą nadwyżkę handlową niż kiedykolwiek zuvor.Italien osiągnęła nadwyżkę w handlu na rekordowym poziomie ze względu na rosnący popyt na swoje produkty z Japonii i Chin 2016th Był prawie 52 mld euro, jak ogłosił urząd statystyczny Istat w Rzymie w czwartek. 2015 eksport przekroczył import tylko o niecałe 42 miliardy euro. Po Niemczech (257 mld euro) i Holandii (60 mld USD) ma więc trzeci co do wielkości nadwyżka handlowa Włoch w Unii Europejskiej aus.Ein ważnym powodem tego jest rosnące zapotrzebowanie na „Made in Italy” z Azji. Tak więc, eksport do Japonii wzrósł o prawie dziesięć procent, do Chin przez ponad sześć procent. Sukcesy eksportowe są towary luksusowe, żywności, pojazdów i maszyn precyzyjnych.”

    Dalszy komentarz jest zbędny, dlatego z mojej strony kończę temat…. i idę na rower.

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  90. @Warszawiak #92
    OK. Różnimy się w ocenie rozwoju Włoch po wprowadzeniu do strefy państw użytkowników cudzej waluty Euro. Ja uważam że to kraj w kryzysie, ze względu na ogólny stan ich gospodarki, a Ty uważasz, że to nieprawda, bo rozwijają eksport. Jak dla mnie, to idziesz pod prąd, ale to twoja sprawa.

    Za komuny, gdy kiedyś była podwyżka cen, to także była „nieprawda”, ponieważ potaniały lokomotywy.

  91. @ Jacek # 90

    1.Z zapałem ewangelistów głosisz nierozumną teorię ekonomiczną, która nigdzie na świecie nie była, nie jest i nie będzie stosowana. Ponadto kraje najmniej odległe od tej teoryjki bardzo źle się rozwijają.

    2.Ekonomistów jest na świecie bardzo wielu. Więc nawet gdy twoje teoryjki popiera promil fachowców (np. szukający rozgłosu młodzieńcy tuż po studiach ekonomicznych) to i tak zdołasz wskazać sporo artykułów na poparcie swoich tez.

    3.Potrafisz wskazać znanych polskich ekonomistów, którzy są zwolennikami tych bzdurek? Nie potrafisz!!! Jak to się dzieje że cała profesura polskich uczelni ekonomicznych i komplet fachowców w ministerstwach są w błędzie, a internauta Jacek dysponuje kluczem do prawdy ekonomicznej???

  92. Warszawiak, 92
    Zapoznaj się może, świeżaczek.
    http://forsal.pl/gospodarka/finanse-publiczne/artykuly/1044110,janis-warufakis-ue-to-kartel-oligarchow-euro-jest-jedyna-przyczyna-greckiej-zapasci-wywiad.html
    Wydaje mi się, że polecałeś (bądź ogłaszałeś, że zostałeś posiadaczem) pozycję Warufakisa, powstaje więc pytanie, czy potrafisz czytać za zrozumieniem?

    Jacek, 90
    Linkowałem już do blogu Jacka Żakowskiego (Gospodarza proszę o przepuszczenie sznurka), omawiającego krótko badanie prof. Witolda Kwaśnickiego (nomen omen członka rady naukowej Instytutu Misesa), poświęcone polityczno-ideowej tożsamości polskich ekonomistów – person nadający ton dyskursowi publicznemu i, niestety, pracy naukowej.
    Znaczący jest jeden ze śródtytułów: „Ekonomia z rezerwatu idei”.
    To tyle, jak chodzi o argument z ilości. Najczęściej wykorzystywany przez tych, którzy nie posiadają własnych.
    http://zakowski.blog.polityka.pl/2016/11/17/i-tu-was-mamy-nasi-ekonomisci/

    Wciąż z szacunkiem
    Adam

  93. @Naiwne pytania

    Tak, kupowanie „na kreche” tworzy pieniądz, ale jak menel odda dług to ten pieniądz zniknie… o tym też pisałem na blogu.
    Dług prywatny trzeba zwracać i dlatego to nie rozwiązuje problemu.
    I tylko dług rządowy dostarcza piniądza M1 NA STAŁE….
    I gdzie jest ta ŚCIANA?… zabraknie miejsc na trylionowe liczby w komputerach banków komercyjnych i BC na zapis obligacji w ich aktywach?
    Prędzej gospodarka wyhamuje z powodu wyhamowywania popytu konsumpcyjnego bogacących się ludzi…. i wyczerpywania surowców naturalnych i innych zasobów Ziemi…

    Wszyscy kiedyś pójdziemy w ślady Japonii.

  94. @ krak15 „I tylko dług rządowy dostarcza piniądza M1 NA STAŁE…”

    Tylko ze brak/nadmiar pieniedzy M1 nie jest problemem. Problemem jest, ze ten pieniadz nie krazy z reki do reki. Tak samo w kasynie liczba zetonow nie ma znaczenia, wazne jest zeby ludzie obstawiali.

    „I gdzie jest ta ŚCIANA?… zabraknie miejsc na trylionowe liczby w komputerach banków komercyjnych i BC na zapis obligacji w ich aktywach?”

    Nie, miejsca na zera nie zabraknie. Ani w zeszycie sklepowym, ani w komputerach BC. Ale dopoki sklep sprzedaje piwo na kreche studentom, moze liczyc na splate kredytu, czyli na zamiane zer na real stuff. Sciana nazywam sytuacje, w ktorej sklep sprzedajacy na kreche sie orientuje, ze jego klientami sa wylacznie menele. I ma do wyboru albo utrzymywac fikcje zer w zeszycie, albo zwinac interes.

    Finansowanie wszystkiego deficytem budzetowym to gospodarka „centralnie sterowana”. Czyli de facto taka, w ktorej pieniadz/kredyt nie maja sensu.

  95. @Doris
    Ponawiam 5S 2311. Powinni starac sie dzisiaj na zakonczenie tygodnia zamazac czarna swieczke a potem drugi test 2264-2250.

  96. @Adam #95
    Ogif wyraźnie jest duchem w czasach słusznie minionych. Najbardziej znanym wydarzeniem związanym z MMT było powołanie przez Berniego Sandersa na doradcę ekonomicznego Stefanie Kelton, (
    https://stephaniekelton.com/ Ph.D. is Professor of Economics at the University of Missouri-Kansas City) związanej z grupą ekonomistów w US, kojarzonych z MMT. Jemu się zdaje, że jest dalej tak, jak było 10 lat temu, dookoła tylko neoliberalny beton, a cała reszta w podziemiu.

    Mój syn doktorant musiał zaliczyć ekonomię. Ogif by się bardzo zdziwił, z czego zdawał, czy jemu się wydaje, że w kraju kadra uniwersytecka nie umie czytać? Czasy się zmieniają.

  97. jacek, 100
    Czasy tak, ludzie nie. To truizm, jednakże jakaż jego egzemplifikacja, nieprawdaż?
    Także już wspominałem, że synowi zasugerowałem jako temat pracy licencjackiej szeroko pojętą ekonomię behawioralną i nie znalazł nikogo, kto chciałby zostać promotorem. Terra incognita dla kadry.
    Tempora, mores?

    Z poważaniem
    Adam

  98. @Naiwne pytania#98

    I znów potrzeba precyzji 🙂

    Pożyczki między podmiotami pozabankowymi nie tworzą pieniądza M1, który może krążyć w obiegu (przykład w rozdz. „Bilans księgowy” w:
    http://mmt-wg-kraka.blogspot.com/

    Natmiast kredyt bankowy tworzy pieniądz M1 (rys. 11), który wchodzi do obiegu (rys. 12).
    Spłata kredytu likwiduje pieniądz M1 (rys. 13).
    Natomiast kiedy kredytobiorca bankrutuje (nie może spłacić kredytu), to bank musi spisać na straty pozycję „kredyt” w swoich Aktywach, co zmniejsza jego pozycję „Kapitał własny”… ale to nie zmniejsza ilości pieniądza M1, on dalej pozostaje w obiegu.

    „Finansowanie wszystkiego deficytem budzetowym to gospodarka „centralnie sterowana”. Czyli de facto taka, w ktorej pieniadz/kredyt nie maja sensu.”
    Naprawdę???…. to dlaczego ludzie i firmy w krajach KAPITALISTYCZNYCH używają pieniadza pochodzącego W WIĘKSZOŚCI z deficytu rządowego?

  99. @krak15 #95

    „Przeczytaj tekst Kawalca i Pytlarczyka….”

    Ten tekst, to są urywki z ich książki, którą mam i czytałem….. a czy się mylą…? pisząc o konieczności likwidacji strefy euro, to myslę, że się mylą…. ja byłbym za ograniczeniem tej strefy.
    Jednak Ty prawdopodobnie pytałeś się czy się mylą gdy piszą o utracie konkurencyjności międzynarodowej Włoch…. tak mylą się.

    Co tzn że dany kraj traci konkurencyjność międzynarodową…? tzn że danego kraju eksport stoi w miejscu lub z roku na rok maleje a jeżeli tak, to nie jest przypadek Włoch. Czy Ty się z tym zgadzasz?

    Warszawiak

    PS. Problem Włoch jest Południe Włoch!

  100. Dane o produkcji i sprzedaży rozczarowujące. Głównie produkcja . Ale i sprzedaż mimo świąt siadła . Ciekawe .

  101. krak #102

    Z twojego linka wyczytałem
    „Jeżeli rośnie ilość towarów i usług dostępnych do nabycia przy stałości MV to maleją ceny P (deflacja). W oczekiwaniu na dalszy spadek cen ludzie i firmy odkładają na później zakupy, co skutkuje zmniejszeniem szybkości obiegu pieniądza V i na zasadzie błędnego koła przyczynowo-skutkowego powoduje dalszy spadek P i V. Dodatkowo przedsiębiorcy ograniczają produkcję, co skutkuje bezrobociem, które również wpływa na zmniejszenie zakupów”

    Możesz wytłumaczyć dlaczego chociaż elektronika regularnie tanieje to branża jest najszybciej rozwijająca się na świecie ? Mam na myśli ceny danego podzespołu elektronicznego powiedzmy procesora. Wszyscy wiedzą że będzie on szybko taniał i za rok będzie co najmniej 20% tańszy a mimo to sprzedają sie jak świeże bułeczki….

  102. @ krak15 „dlaczego ludzie i firmy w krajach KAPITALISTYCZNYCH używają pieniadza pochodzącego W WIĘKSZOŚCI z deficytu rządowego?”

    Pieniadz M1 do uzywania w gospodarce wystarczy utworzyc raz, nie ma potrzeby ciaglego dolewania do obiegu, czyli zwiekszania M1 w nieskonczonosc zadluzeniem rzadowym. Analogicznie w szatni w teatrze ilosc zetonow na palta jest stala. Od uzywania pieniedzy M1 nie ubywa. Wiec po co ten rosnacy dlug?

  103. Adam!

    Piszesz:

    „….jednakże brak tych dwu osobników….”

    „Zapoznaj się może, świeżaczek.”

    A kto Ciebie Chłopcze upoważnił do tak lekceważącego i aroganckiego tonu…? Spróbuj jeszcze raz…..

    A co do Twojego greckiego idola…

    🙂 🙂 🙂 🙂

    Tak książkę tego greckiego cwaniaka udającego dodatkowo Greka mam i czytałem…. uważa on, że wszyscy są winni tylko nie Grecy, dlatego kojarzy mi się z facetem który gra z tymi swoimi groszami w kasynie w pokera i gdy te grosze mu się skończyły postanawia pożyczyć potężną sumę od bankiera, bankier pożycza, ten dalej gra i wszystko przegrywa, jednak z chwilą upływu terminu oddania długu on w bezczelny sposób odmawia i twierdzi, że to bankiera wina, ponieważ przecież mógł nie pożyczać……. dalszy ciąg sam sobie dopisz….

    Jeżeli dla Ciebie ten Grek jest autorytetem, to stwórzcie sobie UE- bis, do której weszłaby Grupa Wyszehradzka, Grecja…… i mianujcie tego Pana ministrem finansów….. tej wschodnio-południowej unii fiskalnej….

    🙂 🙂 🙂 🙂

    W.

  104. @ Jacek # 100

    1.Nie wątpię że radykalnie lewicowi politycy szukają wsparcia u cudaków ekonomicznych np. bliskich MMT.

    2.Nadal nie potrafisz wskazać poważnego polskiego ekonomisty, który wyznawałby MMT i inne twoje teoryjki. To PRAKTYCZNIE dyskredytuje całość twoich teoryjek. TEORETYCZNIE możesz się pocieszać że akurat ty masz rację, a profesory, ministry i główni ekonomiści dużych instytucji są w błędzie 😉

    3.Ogif jest duchem w przyszłości. Czekam na eksplozję sztucznej inteligencji.

  105. @krak15 #102
    „I znów potrzeba precyzji”

    Bądźmy precyzyjni, typowy rozkład w rozwiniętych krajach kapitalistycznych to raczej 2/3 dług prywatny i 1/3 dług publiczny. Oczywiście są duże odstępstwa w zależności od kraju, więc to nie żadna reguła.

  106. Warszawiak, 107
    Przepraszam, że poczułeś się urażony wyrażeniem „osobnik”. Nie znam wprawdzie pejoratywnych konotacji tego desygnatu, rozumiem jednakże, że funkcjonujesz poza polskim uzusem językowym, dowolnie więc ustalasz znaczenia. I nie tylko słów. Matematykę też masz własną. OK.
    Jeżeli napisałbym – ludzi, byłbyś zadowolony? Odniósłbyś się merytorycznie do zarzutu niczego nie wnoszącego floodowania i dyskutowania samym ze sobą?
    Ja przeprosiłem, voila, Twoja kolej. Nie liczę jednakże na to.
    Zwróć uwagę, że ustawiasz sobie strawmena. Przypomnisz może, gdzie to o swoich idolach wspomniałem? W linkowanym artykule w bardzo przystępny sposób wyjaśniono (czyli podtrzymano) tezę „jacka” dotyczącą Włoch.
    Aż głupio się czuję wyjaśniając takie oczywistości. I to dorosłemu.
    Nie wiem skąd pomysł, że ktoś jest zainteresowany recenzją książki podaną przez funkcjonalnego analfabetę. Być może należysz do tego typu (jakiego słowa użyć, byś się, mimozo, nie rozpłakał) konsumentów (może być?), którzy uważają, że jak przeczytają, to wiedzą. Kwestia rozumienia pomijana jest subtelnie. To poszerzaj na Uniwersytecie Googla i wydziale You Tube.
    I załóż własnego bloga, na którym będziesz objawiał światu swoje przemyślenia.
    Chłopaku…
    EOT

    Wciąż z szacunkiem
    Adam

  107. @Naiwne pytania#106

    Przeczytaj rozdział „Wzór Fishera”… w całości.
    Tam jest odpowiedź.

  108. @ krak15

    Piszesz u siebie na blogu:

    „..firmie X pojawiły się pieniądze na koncie (depozyt 600) [..] Jest to dowód na to, że deficyt rządowy ZWIĘKSZA ilość pieniądza w obiegu”

    Na konto firmy X w banku A wplynelo 1000 za komputer od rzadu, natomiast wyplynely 400 tytulem podatku i 600 jako zaplata za obligacje. Wiec saldo powinno byc zero. Skad sie wzial „(depozyt 600)”?

    Deficyt rzadowy zwiekszalby ilosc pieniadza w obiegu M1, gdyby rzad zadluzal sie zagranica (i EURO wymienial na PLN w NBP) albo bezposrednio w banku centralnym (skup obligacji przez NBP). I oczywiscie pozyczone pieniadze wydawal.

    Deficyt rzadowy w obecnej postaci, czyli sprzedaz obligacji w PLN na rynku, nie dostarcza gospodarce zadnych pieniedzy. Najpierw rzad zmiejsza M1 sprzedajac obligacje, a potem zwieksza M1 wydajac pozyczone pieniadze.

  109. @Warszawiak#103

    Liczy się bilans eksportu i importu… a on chyba nie wygląda najlepiej.

  110. @Naiwne pytania #106
    „Pieniadz M1 do uzywania w gospodarce wystarczy utworzyc raz, nie ma potrzeby ciaglego dolewania do obiegu, czyli zwiekszania M1 w nieskonczonosc zadluzeniem rzadowym. Analogicznie w szatni w teatrze ilosc zetonow na palta jest stala. Od uzywania pieniedzy M1 nie ubywa. Wiec po co ten rosnacy dlug?”

    .
    Niestety tak nie jest. Stabilnie rosnąca gospodarka wymaga USTALONEGO na dość wysokim poziomie długu publicznego, przy stale ROSNĄCEJ ilości pieniądza (wzrost PKB i dług w stosunku do PKB stabilizuje się). Wyjaśnienie tego pozornego paradoksu i niezbyt intuicyjnej tezy w przystępny sposób jest opisane tutaj:
    http://www.notesonthenextbust.com/2015/06/the-government-must-run-deficits-even.html

    Wymuszenie na gospodarce STAŁEJ ilości pieniądza znajdującego się w obiegu wymagałoby następujących, nierealnych warunków:
    a) oszczędności (w sensie tezauryzacji aktywów finansowych) nie mogłyby rosnąć,
    b) PKB nie mogłyby rosnąć (szybkość obiegu pieniądza w realu raczej jest dość stała),
    c) produktywność nie mogłaby rosnąć.

    W praktyce oznaczałoby to także zyskowność inwestycji zmierzającą do zera i brak renty. W realnym świecie taka gospodarka jest niemożliwa do utrzymania. Ludzie i firmy MUSZĄ mieć zysk i bogacić się, w sensie gromadzenia aktywów finansowych. Po to istnieją i po to prowadzą swoją działalność.

    Więc, „nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go”. To brutalna prawda, nieważne czy się ona komuś podoba, czy nie.

    Skoro na świecie rośnie populacja, rośnie globalna produkcja i ten realny dobrobyt, to przecież MUSI TAKŻE rosnąc ilość pieniądza. Stała ilość pieniądza oznacza gospodarkę DEFLACYJNĄ. Do sensownej redystrybucji dóbr potrzebny jest wzrost ilości pieniądza i podatek inflacyjny nałożony na rentierów. Wybór jest bardzo prosty, albo będzie redystrybucja traktowana jako NIEUNIKNIONA cena za spokój społeczny, harmonijny rozwój w duchu liberalizmu i demokracji, albo będzie deflacja, ustawiczne recesje i coraz silniejsze totalitaryzmy, NIEZBĘDNE aby trzymać za pysk coraz większą rzeszę niezadowolonych i wykluczonych.

    Wybór przyszłości należy do nas.

  111. @krak15 #114

    „Liczy się bilans eksportu i importu… a on chyba nie wygląda najlepiej.”

    Czy Ty sobie Kraku żartujesz…. po pierwsze bilans wygląda bardzo „najlepiej”… i o tym przecież pisałem…. #92

    „Sukcesy eksportowe są towary luksusowe, żywności, pojazdów i maszyn precyzyjnych.”

    to są towary eksportowane przez Włochy i jak juz pisałem eksport tych towarów od wielu lat a może od zawsze rośnie, zakładam teoretycxnie, że Wlochy importują tylko ropę i gaz i ten import jest większy od eksportu a jeżeli tak to bilans jest ujemny, czy wtedy można wyciągnąć wniosek, żę konkurencyjność miedzynarodowa została przez Włochy utracona? Nie ośmieszaj sie Kraku…

    Warszawiak.

  112. @ jacek

    Z uwagami o produktywnosci/oszczednosciach/wzroscie/inflacji 2% sie zgadzam. Mam inna opinie nt. genezy dlugu rzadowego. W linku stoi:

    „if there is any perceived credit risk on the government debt, the central bank can buy unlimited quantities of it”

    Tylko ze tak sie nie dzieje. Austerity all around. A dlugi z wojen napoleonskich splacono przez 100 lat co do grosza. A jezeli teraz bank centralny juz zabiera sie za kupno aktywow, to skupuje wszelaki smiec od bankierow/rentierow, „usuwajac ryzyko z systemu” i „dostarczajac plynnosci”. Co nasuwa podejzenie o tym, ze rzad zamiast sciagnac podatki od rentierow, sam bezradnie wpada w petle zadluzenia, albo rentierow bardziej lubi. Oczywiscie podatnik, ktory w odroznieniu od Korpo i Rotschildow jest na lasce aparatu rzadowego, cierpi w dwojnasob.

    „Ludzie i firmy MUSZĄ mieć zysk i bogacić się, w sensie gromadzenia aktywów finansowych.”

    Zysk i aktywa finansowe to dwie rozne rzeczy. Stala ilosc pieniadza wcale nie wyklucza krociowych zyskow. Ja moglbym kupic statek wycieczkowy, a potem przez lata pobrac od szczesliwych pasazerow wielokrotnosc ceny statku w biletach. Pod warunkiem, ze sam bym wydawal wplywy z biletow, a nie chowal je do skarpety. Aktywow finansowych tez ludzie raczej nie potrzebuja. Przeciez wystarczy ZUS ;).

    „Do sensownej redystrybucji dóbr potrzebny jest wzrost ilości pieniądza”

    Wg mnie do redystrybucji potrzebne sa podatki. Albo konkret w rodzaju 500+ na koszt NBP.

  113. @Naiwne pytania #113
    „[…] Deficyt rzadowy w obecnej postaci, czyli sprzedaz obligacji w PLN na rynku, nie dostarcza gospodarce zadnych pieniedzy. Najpierw rzad zmiejsza M1 sprzedajac obligacje, a potem zwieksza M1 wydajac pozyczone pieniadze.”

    .
    Muszę się wtrącić, ponieważ deficyt rządowy JEST efektywnie kreacją nowego pieniądza w obiegu. MF sprzedaje obligacje dilerom, a sprzedaż na rynku detalicznym się nie liczy. Inwestor kupując obligację zamienia swoje aktywa (rezerwy) na inne aktywa (obligacje). Ta operacja nie zmienia ilości aktywów, tylko ich rodzaj w posiadaniu nabywcy. To nie jest tak, że po zakupie obligacji coś ubywa z bilansu np. banku. Suma wartości jego aktywów się NIE ZMIENIA.

    Z drugiej strony na koncie rządowym pojawiają się NOWE środki, które realnie zwiększą ilość pieniądza w obiegu, gdy wykonywane są wydatki publiczne. Te wydane środki utworzą nowe depozyty beneficjentom wydatków budżetowych.

    Istota operacji polega na tym, że rząd wydaje niby „pożyczone” pieniądze, a jednocześnie pożyczający NADAL DYSPONUJE swoimi aktywami (teraz obligacjami), które to aktywa niby „pożyczył” (gdy jeszcze były środkami na rezerwie).

    Uwaga: posiadane obligacje służą do rozliczeń międzybankowych (prawie) tak samo dobrze, jak środki na rezerwie w NBP!! Bank może je sprzedać. Właśnie w tym tkwi magia i „Boska robota”, to cudowne rozmnożenie. 🙂

    Natomiast czymś zupełnie innym jest sprzedaż obligacji w detalu, firmom i ludziom. To jest de facto „wycofanie” nadmiaru pieniądza z rynku. Kowalski nie może zapłacić w sklepie obligacją za chleb, więc w praktyce te jego środki utopione w obligacje są niedostępne. Rząd może więc używać sprzedaży obligacji jako narzędzia do ściągania nadmiaru pieniądza, gdy pojawia się ryzyko inflacji. Robił to np. rząd US podczas II WŚ, sprzedając obligacje wojenne, aby ściągnąć z rynku pieniądz pompowany z drugiej strony gigantycznymi wydatkami zbrojeniowymi. Ogromny deficyt i powstałe w wyniku trylionowych wydatków na produkcję zbrojeniową zagrożenie inflacją, neutralizowano akcją propagandową rzekomego „finansowania” wydatków obligacjami wojennymi, co plebs oczywiście kupił, myśląc, że to on „dostarcza” rządowi US pieniądz na produkcję czołgów.

    Jak widać po naszym forum, do dziś nie brakuje ludzi, którzy nie rozumieją kto tu kogo „finansuje”. 🙂 🙂

  114. @Naiwne pytania #120
    „[…] Tylko ze tak sie nie dzieje. Austerity all around.[…] teraz bank centralny juz zabiera sie za kupno aktywow, to skupuje wszelaki smiec od bankierow/rentierow, „usuwajac ryzyko z systemu” i „dostarczajac plynnosci”. Co nasuwa podejzenie o tym, ze rzad zamiast sciagnac podatki od rentierow, sam bezradnie wpada w petle zadluzenia, […]”

    O tym waśnie chciałem napisać. Możemy kopać się z koniem albo dostosować do realiów. Jakie rozwiązanie jest realistyczne – czy likwidować rentierów, czy ich zaakceptować i ustawicznie dosypywać im węgla do pieca?

    Zbierają dla siebie za dużo? Być może. Tyle że debilną polityką austerity, to w istocie chcemy zagłodzić biedaków, aby pośrednio pozbawić pasożytujących na nich rentierów dopływu kasy. Co za bezsensowna, okrutna i nieskuteczna polityka.

    .
    „[…] Stala ilosc pieniadza wcale nie wyklucza krociowych zyskow. […] Aktywow finansowych tez ludzie raczej nie potrzebuja. Przeciez wystarczy ZUS”

    Przy stałej ilości pieniądza oczywiście można osiągać krociowe zyski. Problem w tym, że potrzebne są do tego krociowe straty INNYCH, aby bilans wyszedł na zero! Stała ilość pieniądza == DEFLACJA, tego nie zmienisz, bo to jest tylko matematyka. Przemożnej chęci do gromadzenia pieniądza także nie wyeliminujesz. Można z tym bohatersko walczyć, tylko PO CO?? Nie prościej zaakceptować chciwość, JAKA JEST i dodawać tyle nowego pieniądza, ile „wycofują” go „oszczędni”?

  115. @ jacek „czy likwidować rentierów, czy ich zaakceptować i ustawicznie dosypywać im węgla do pieca”

    Problem w tym, ze tylko pierwsze dosypanie do pieca ma charakter redystrybucyjny. Kolejne juz nie. Jezeli rzad bez dlugu sprzedaje roczne obligacje po raz pierwszy i pieniadze przekazuje na emerytury mamy redystrybucje. Good. Ale gdy po roku znowu wyemituje obligacje, to pieniadze nie trafia do emerytow, tylko na wykup pierwszych obligacji. Rolowanie nic rzadowi i emerytom nie daje. Dodatkowo jezeli dlug przestaje rosnac (progi..), to odsetki z obligacji rzad musi splacic podatkami. I mamy redystrybucje od podatnika do rentiera.

    Gdyby rzad sprzedal obligacje, a nabywca te obligacje umorzyl, to inna historia. Ale to nie bylby deficyt, tylko darowizna. Dlug ktory rzad oddaje tylko pogarsza finansowa sytuacje podatnika. Podatki sa idealne do redystrybucji, bo nie trzeba ich oddawac.

    „Problem w tym, że potrzebne są do tego krociowe straty INNYCH, aby bilans wyszedł na zero!”
    Nie mam na mysli zyskow w znaczeniu rosnacego stanu konta w banku, ale np. wybudowanych autostrad albo upieczonych chlebow. To tego zaden ROSNACY dlug nie jest potrzebny.

  116. @ MMT boys

    WYMIEŃCIE ZNANYCH POLSKICH EKONOMISTÓW KTÓRZY ZGADZAJĄ SIĘ Z WASZYMI TEORYJKAMI.
    Zatkało Was?

  117. @Naiwne pytania

    O tym, że przy rosnącej gospodarce (rosnącej ilości towarów i usług) pojawia się DEFLACJA świadczy matematyka, wzór Fishera, o którym pisałem na początku bloga. Jeżeli rośnie T, to przy stałym MV musi spadać P.
    I tam też pisałem o negatywnych skutkach deflacji (błędne koło: spadek popytu w oczekiwaniu na dalszy spadek cen → ograniczanie produkcji → wzrost bezrobocia → spadek płac → spadek popytu konsumpcyjnego…. koło się zamyka.

    A zysk przedsiębiorstwa nie tworzy nowego pieniądza… powstaje z różnicy pomiędzy dochodami ze sprzedaży i kosztami produkcji (w tym płace pracowników)….. czyli kosztem pozostałej części gospodarki. W gospodarce pozarządowej ilość pieniędzy się nie zmienia, ktoś zyskuje tyle pieniądza ile inny traci.

    Jedynie rząd poprzez deficyt może zwiększać M1 (rys. 7)…
    I zarówno sprzedaż obligacji innym bankom, czy inwestorom zagranicznym nie zmienia M1, a sprzedaż obligacji przez banki komercyjne Bankowi Centralnemu jedynie zwiększa M0 (rys. 8), co służy poprawie płynności banków komercyjnych, nie zmieniając wielkości ich aktywów.

    O tym, że sprzedaż obligacji do sektora prywatnego (obywatele, firmy, fundacje), która zmniejsza M1, to niewielka część wyemitowanych obligacji świadczą dane w linku cytowanym przez @jacka w: #341 w poprzednim wpisie („Porażka republikanów nie musi kończyć hossy”).
    http://www.finanse.mf.gov.pl/dlug-publiczny/rynek-wtorny-spw/struktura-inwestorow

  118. @ogif#124

    „WYMIEŃCIE ZNANYCH POLSKICH EKONOMISTÓW KTÓRZY ZGADZAJĄ SIĘ Z WASZYMI TEORYJKAMI.”…. Niestety nie znam…. a szkoda….

    Za to znam wielu profesorów ekonomii amerykańskich uniwersytetów (i nie tylko)… którzy pisali na temat MMT prace naukowe i książki:

    http://neweconomicperspectives.org/about.html

    W czasach, gdy Kopernik ogłaszał swoją teorię prawie wszyscy astronomowie wierzyli w epicykle Ptolomeusza….
    A Einstein nie wierzył w teorię kwantów…..

    I CO Z TEGO WYNIKA????

  119. @ogif #124
    Wymieniam: wszyscy.

    Jak masz inne zdanie, to TWOIM, a nie moim zadaniem jest wskazanie na forum, że ktoś tam nie zgadza się z czymś tam!

  120. @Naiwne pytania#123

    Jeżeli PKB rośnie… to i dług rządowy musi rosnąć, aby zachować proporcję dług/PKB…. a rolowanie obligacji nie zwiększa długu.

    Poza tym, próg ostrożnościowy (np. 60%), czy limit zadłużenia w USA (zresztą cały czas powiększany a obecnie zawieszony) to liczby wzięte „z sufitu”…. tak na wszelki wypadek….

    Bo WŁAŚCIWYM parametrem mówiącym, czy zwiększać zadłużenie powinien być wskaźnik inflacji…. tak, jak właściwym parametrem decydującym, czy należy zwiększać, czy zmniejszać moc grzania w pomieszczeniu jest temperatura.
    Rosnącą gospodarkę można porównać do pokoju z otwieranymi oknami, gdy na zewnątrz jest zimno…. trzeba grzać stale, czasem więcej, czasem mniej, w zależności od ilości otwartych okien…. a jeżeliby pozamykać wszystkie okna, i założyć idealną termoizolację i nie musimy grzać….. to mamy analog gospodarki w STAGNACJI…. tego chcemy???.

  121. @Naiwne pytania #123
    „[…] Nie mam na mysli zyskow w znaczeniu rosnacego stanu konta w banku, ale np. wybudowanych autostrad albo upieczonych chlebow. To tego zaden ROSNACY dlug nie jest potrzebny.”

    Litości! W ten sposób zatoczyliśmy koło i wróciliśmy na początek dyskusji. Pieniądze są wirtualne, a dobra są realne. Truizm. Niestety we współczesnej gospodarce do stworzenia realnych dóbr używamy pieniądza. Polityka monetarna WPŁYWA decydująco na realną produkcję, po prostu taka jest rzeczywistość.

    Pieniądz NIE JEST neutralny w żadnym horyzoncie czasowym. Bez pieniądza gospodarka nie będzie się sama kręcić.

    Oczywiście, że tym ostatecznym celem są realne dobra, a nie te wirtualne zapisy zwane pieniądzem. Nie można jednak zapominać, że ludzi nie tylko można zagonić do roboty, można ich także jej POZBAWIĆ, zniechęcić czy zrobić bezrobotnymi, odbierając im możliwość zarabiania pieniędzy.

    O to mam pretensję do histeryków niby „długu” publicznego, że mieszają ludziom w głowach, strasząc ich wizją armagedonu w wyniku bezużytecznego stymulowania gospodarki zalewem „pustego” pieniądza, jednocześnie STARANNIE PRZEMILCZAJĄC konsekwencje ograniczania kreacji pieniądza, gdy jest ta kreacja ewidentnie potrzebna!

    Jeżeli do „wybudowanych autostrad albo upieczonych chlebow” optymalne jest w danych warunkach np. 5% deficytu przy długu 75% PKB, to taki powinien on być. OPTYMALNY, a nie zerowy!! Dla dobra samych Niemiec obecnie optymalne są NADWYŻKI budżetowe, a nie deficyt, bo takie mają obecne warunki (dużą nadwyżkę w obrotach z zagranicą).

    Wyciągnięcie jednego parametru, np. deficytu budżetowego, jak królika z kapelusza, z pominięciem całej reszty, to zwyczajna manipulacja. To jak ogrzewanie domu regulowane pomiarem temperatury w przedpokoju, pomijając co się dzieje w salonie, czy są okna są tam otwarte, co się w domu dzieje, itd. Bez sensu. Śmieszne?

    A ustawianie całej gospodarki i poświęcanie dobrobytu wszystkich obywateli pod realizację abstrakcyjnej idei deficytu <3% to nie jest śmieszne? Przecież to jest to samo!

  122. Ogif pisze:

    „@ MMT boys
    WYMIEŃCIE ZNANYCH POLSKICH EKONOMISTÓW KTÓRZY ZGADZAJĄ SIĘ Z WASZYMI TEORYJKAMI.
    Zatkało Was?”

    Nie wymienią….. dlatego proponowałbym żeby Jacek z Krak15 wciągnęli do swojej dyskusji naszego Gospodarza…. jak się da….. 🙂 i Jego przekonali a jak sìę wciągnąć nie da tzn że najprawdopodobniej błądzą….

    Warszawiak.

    PS. Jak tam Kraku z tą kokurencyjnością międzynarodową Włoch….? i tu Cię przytkało…? zajrzałem do Rocznika Statystycznego Niemiec 2016….. a tam do danych dot. wymiany handlowej Włoch i Niemiec za ostatnie kilka lat tzn do zmian wyrażonych w procentach do poprzedniego roku…. tak przy okazji informuję o tym 😉

  123. Adam #110
    Jak tak mogłeś naszego oseska sponiewierać niecenzurowanym otwartym tekstem bez instrukcji obsługi ? To zbyt skomplikowane dla naszego marynarza.
    Po pierwsze należałoby udzielić instruktażu jak to u mundurowych bywa. Potem do działań. …tych myślowych…zero-jedynkowych także (zapewne wyniknie kolejny problem…ech).
    To nie jego wina! To ówczesna edukacji i ułatwiona linia awansu zawiniła.

    Dodatkowo umieściłeś słowa, których zwykły pokładowy boy nie używa!? Nadmierna śmiałość sformułowań może spowodować, że osobnik wpadnie w kompleksy i … pójdzie do konta, przestanie odzywać się!
    Hmm…może „nasz majtek” uważa się za pirata co po wypiciu kilku kielichów wpada w zgiełk bitewny?

  124. @Warszawiak#130

    Pozwól, że bardziej przekonujące dla mnie są argumenty Kawalca i Pytlarczyka niż Twoje…
    Niech każdy pozostanie przy swoim… a rzeczywistość rozstrzygnie…
    Jak napisałem na końcu bloga:
    „Strefa euro stanęła na rozdrożu: albo pełna integracja na wzór USA (rząd i budżet federalny oraz euroobligacje), albo uporządkowane rozmontowanie strefy euro i przywrócenie narodowych walut, których kurs wzajemny mógłby się kształtować na wolnym rynku”.

  125. @ krak15 „W gospodarce pozarządowej ilość pieniędzy się nie zmienia, ktoś zyskuje tyle pieniądza ile inny

    traci.”

    Dzisiaj trace ja, zyskujesz ty, a jutro tracisz ty, a zyskuje ja. I obaj sie bogacimy. Ja dzisiaj place

    tobie np. za remont mojego hotelu, jutro ty placisz tymi samymi pieniedzmi mnie za udzielenie tobie noclegu

    w tymze hotelu. Ilosc pieniedzy jest stala, tylko ludzie sie bogaca. Bogaca nie w sensie ilosci pieniadza,

    ale towarow i uslug.

    „A zysk przedsiębiorstwa nie tworzy nowego pieniądza…”
    Po co ci nowy pieniadz? Zeby cieszyl oczy? Bo nowej transakcji mozna dokonac juz istniejacym pieniadzem.

  126. @ jacek

    Zadluzenie rzadu w 2010 wynioslo circa 700 mld. PLN. W 2017 przekroczylo 900 mld. Czyli mielismy redystrybucje od rentierow do podatnikow w ciagu 7 lat w wysokosci 200 mld. Zeby utrzymac ten trend redystrybucyjny dlug musi rosnac ciagle o 200 mld na 7 lat. Ale NIE ROSNIE. Natomiast trzeba splacac odsetki od dlugu. Co oznacza, ze mamy redystrybucje od podatnikow do rentierow. Rzad z dobroczyncy zamienil sie w opresora. Dlaczego dlug przestal rosnac? Czy to nie dobry moment na wkroczenie do akcji NBP?

  127. @krak15 #132

    „Niech każdy pozostanie przy swoim… a rzeczywistość rozstrzygnie…”

    W porządku zamykamy temat, jednak uważam, że moje argumenty, których nie użyli autorzy książki a niektórych nie mogli, ponieaż swoją książkę pisali 5 lat temu, pozwalają mi twirdzić, że zostałeś trafiony i podtopiony…. 😉

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

    PS. Idę na rower…. 😉

  128. @Warszawiak#130

    Wzrost PKB Polski PROCENTOWO jest wyższy niż Japonii… czy z tego wnika, że mamy PKB wyższe niż Japonia?… jesteśmy od niej bogatsi?

    Myśleć!…. myśleć!

  129. # 126 i 127

    Spora rozbieżność. Od „nie znam” do „wszyscy”. Przychylam się do Kraka15, też nie znam żadnego polskiego ekonomisty który sympatyzowałby z MMT. Krak15 twierdzi że to nic nie znaczy. TEORETYCZNIE nic nie znaczy. PRAKTYCZNIE skłania do sceptycyzmu. Niesłychanie mały odsetek nowych teorii okazuje się wartościowymi. Kopernik to wyjątek, a nie reguła.

    Dla porządku dodam że argumenty Kawalca i Pytlarczyka w sprawie euro mnie przekonują. Zresztą sam wcześniej doszedłem do podobnych wniosków i np. głównie z tego powodu nie głosowałem na eurolubne PO pomimo mojej oczywistej „sympatii” dla Jarozbawa. Zdecydowanie preferuję pozostanie przy własnej walucie. Akurat w tym elemencie zgadzam się z MMT-boys.

  130. @Naiwne pytania #133
    „Dzisiaj trace ja, zyskujesz ty, a jutro tracisz ty, a zyskuje ja. I obaj sie bogacimy. […] Po co ci nowy pieniadz? Zeby cieszyl oczy? Bo nowej transakcji mozna dokonac juz istniejacym pieniadzem.”

    .
    OK. Rozumiem, że drażni Cię myśl, że do skończenia świata ilość pieniądza będzie rosła, że to się nigdy nie skończy, że nie może być jakiejś stabilności. Rozumiem, że my ludzie, już tacy jesteśmy, że poszukujemy tej stabilności, tego oparcia w pewności. Jedna, stała pula pieniędzy, to taka piękna idea.

    Ale…

    Czy przekonasz młodych ludzi na starcie ich życia, że choćby nie wiem jak się starali, to harując całe życie, niczego nie odłożą, ponieważ zasoby finansowo == constans? Przekonasz szefów firm, że ich cel to == constans? Przyrost PKB==0? Naprawdę WIERZYSZ, że to możliwe, chociażby z psychologicznego punktu widzenia?

    Co proponujesz robić z tymi krnąbrnymi, co to mimo wszystko, udało im się wbrew idei, cokolwiek zgromadzić, tj. pozbawić innych (bo suma == constans), będziesz im przemocą odbierał zgromadzone, aby uratować SYSTEM przed deflacją i kolapsem?

    Nie śmierdzi to przypadkiem jakimś totalitaryzmem i utopią?

    .
    Więc TAK. Właśnie po to będziemy gromadzić pieniądze. Aby cieszyły oczy. Nie ma znaczenia, czy to ma jakikolwiek sens ekonomiczny. Gromadzenie daje ludziom poczucie bezpieczeństwa, satysfakcję i poczucie własnej wartości. Tak, oni gromadzą dla samego gromadzenia. Ty chcesz to odebrać? PO CO z tym walczyć????

  131. krzys, 131
    Uważasz, że Warszawiak jest BESREKEREM prozy, JANCZAREM poezji i HUNWEJBINEM ekonomii? Na umrzyka skrzyni, naturalnie..?

    Adam

  132. @ogif #137
    „Spora rozbieżność. Od ‚nie znam’ do ‚wszyscy’. Przychylam się do Kraka15, też nie znam żadnego polskiego ekonomisty który sympatyzowałby z MMT”

    Czyli sympatyzowałby z czym? Chyba zdajesz sobie sprawę, że zadajesz pytanie na takim poziomie ogólności, że nie sposób na nie sensownie odpowiedzieć. A znasz jakiegoś polskiego ekonomistę, który deklaruje się jako neoliberał? No który?

    https://www.obserwatorfinansowy.pl/forma/rotator/recenzja-polskich-ekonomistow-portret-zbiorowy/

    Zdefiniuj konkretne kryterium, jak rozpoznać „sympatyzowanie z MMT”, to pogadamy.

    Jeżeli natomiast dla Ciebie kryterium ma być, jak napisałeś, „zgadzają się z waszymi teoryjkami”, to musisz mieć na myśli dokładnie to, o czym my na tym forum dyskutujemy, nieprawdaż? Czyli np. opis kreacji pieniądza. Twoim zdaniem, jakiś szanujący się polski ekonomista, nazwie ekonomistów z BoE lub Bundesbanku ignorantami i będzie forsował odmienne koncepcje? Chyba żartujesz.

  133. @krak15 #136

    Tak prostackiego wpisu czy rozumowania po Tobie Kraku się nie spodziewałem…..

    Trafiony zatopiony.

    W.

  134. @ jacek „Przekonasz szefów firm, że ich cel to == constans? Przyrost PKB==0? Naprawdę WIERZYSZ, że to możliwe, chociażby z psychologicznego punktu widzenia?”

    Nie, nie przekonam. Zadrukowany papier ma moc magiczna. Np. podarcie go wywoluje szok. Ciekawe by bylo zobaczyc dzisiaj taki obrazek:

    https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/0/0e/Inflaci%C3%B3_utan_1946.jpg

    „Rozumiem, że drażni Cię myśl, że do skończenia świata ilość pieniądza będzie rosła, że to się nigdy nie skończy”

    Ja sie bardziej obawiam ze 70 lat inflacji mamy za soba. Teraz z powodow polityczno/globalnych mamy przed soba 70 lat deflacji. Z powodow od podatnika niezaleznych i nie do konca jasnych kasa sie skonczyla.

  135. @Adam #139
    Taki dziwny BERSERKER a może zwykły szczur podgryzek?
    Bardziej pasuje zakamuflowany ORMOwiec….. on ciągle węszy i szuka, szuka, szuka a gdy nie znajdzie to zawsze pozostanie przy swoim wydumanym zdaniu.
    Pożytku z tego żadnego i dla nikogo.

    Nie wie, że żyje w systemie emerytalnym redystrybucyjnym. Nie dopuszcza do wiadomości, że to pracujący partycypują w zaspokajaniu jego roszczeń emerytalnych.
    Tak pracujący są goleni przez system emerytalny a nie jakieś tam enigmatyczne zapisy czy tzw wypracowana emerytura. Niewdzięcznik.
    Nie wie, że żyje w świecie FIAT Money. Świecie, który stopuje a RF ciągle żądają procentów wzrostu i preteksty do nich otrzymują.
    Kto i kiedy powie SPRAWDZAM???

  136. @Naiwne pytania #133

    Jeżeli rośnie PKB (PT we wzorze Fishera), to przy stałym M musi rosnąć szybkość obiegu pieniądza V…. w nieskończoność?…. np. zapłata faktury w ciągu minuty, zamiast zwyczajowo dwa tygodnie?….
    A znasz pojęcie „zatorów płatniczych”…. gdy jeden przedsiębiorca nie może zapłacić drugiemu… bo sam nie otrzymał pieniędzy na czas od innego.

    A słyszałeś o „wekslach trasowanych”… obietnicy zapłaty jednego przedsiębiorcy drugiemu w przyszłości… i tymi „wekslami trasowanymi” można było płacić trzeciemu przedsiębiorcy, jakby to były pieniądze….
    Skąd się to wzięło?…. zatory płatnicze z powodu niedostatku normalnego pieniądza, spowodowanego koniecznością utrzymania stałej ceny złota (gold standard).

    „tobie np. za remont mojego hotelu, jutro ty placisz tymi samymi pieniedzmi mnie za udzielenie tobie noclegu”…. a nie prościej…. gospodarka wymienna… zupełnie bez pieniędzy… BARTER. 🙂

    P.S.
    Wyobrażasz sobie gospodarkę USA, która by miała tyle samo pieniędzy co Łotwa?…. przy stałych (obecnych) cenach? Kto by wtedy kupował towary?….. NIKT…. leżałyby na półkach… bo ludzie nie mieliby pieniędzy na zakupy….

  137. @Naiwne pytania
    „[…] Teraz z powodow polityczno/globalnych mamy przed soba 70 lat deflacji. Z powodow od podatnika niezaleznych i nie do konca jasnych kasa sie skonczyla.”

    Niech próbują. Powodzenia. Skończy się tak, jak zawsze, czyli radykalizmy, rewolucje, wyrżnie się 5 mld ludzi, pozabija bogaczy, majątki roztrwoni, a potem na zgliszczach zacznie się nowy cykl. Skoro ludzie nie są racjonalni, to dostaną to, na co zasługują. A wystarczy być tylko UMIARKOWANIE chciwym, ale to chyba zdecydowanie przerasta możliwości tego gatunku.

  138. @ Jacek # 140

    Obecnie większość ekonomistów nie jest chętna aby być jednoznacznie klasyfikowanym. Zarówno monetaryści jak i keynesiści starają się unikać łatek. Ale np. Balcerowicz, Rostowski, Lewandowski, Rosati, Szczurek lub Petru raczej nie zaprzeczyliby że są neolibami? Neokeynesistów też znajdziesz na pęczki. Ale MMT-owca to jeszcze nie spotkałem (poza dzieciakami; jacyś studenci lub doktoranci zamieścili kiedyś artykuł).

    Gdzie kończy się neokeynesizm, a zaczyna szajba?? Może wtedy gdy się twierdzi że dług publiczny we własnej walucie nie ma większego znaczenia i nie warto się nim przejmować „wpadając w histerię długu”? Może problem tkwi w przesadzie? Radykalizm zazwyczaj ośmiesza idee.

  139. @ogif #147
    „[…] Gdzie kończy się neokeynesizm, a zaczyna szajba?? Może wtedy gdy się twierdzi że dług publiczny we własnej walucie nie ma większego znaczenia i nie warto się nim przejmować „wpadając w histerię długu”? Może problem tkwi w przesadzie? Radykalizm zazwyczaj ośmiesza idee.”

    .
    Ja znam takiego jednego, który właśnie „twierdzi że dług publiczny we własnej walucie nie ma większego znaczenia i nie warto się nim przejmować”. Ma ksywę „ogif”.

    .
    Poświęcam wiele swojego czasu, aby przekonywać każdego, kto tylko chce słuchać, że niby „dług” publiczny ma BARDZO DUŻE znaczenie i dlatego NALEŻY się nim przejmować. W szczególności należy zwalczać mity propagowane przez wyznawców religii „spłacania długu” czy też „zrównoważonego budżetu bez deficytów”. Bo to jest „szajba”.

    Dlatego dług i deficyty są WAŻNE, wbrew temu, co twierdzi ogif, ponieważ brak pieniądza może tak samo rujnować gospodarkę, jak jego nadmiar. I właśnie DLATEGO propagowanie tendencyjnego, jednostronnego, sprzecznego z wiedzą, postrzegania „długu publicznego we własnej walucie” jako wyłącznie szkodliwego, nazywam histerią długu. Dlatego politykę, która każdy deficyt uważa za szkodliwy i wciela w życie szajbę oszczędzania, nawet gdy szkodzi to gospodarce, nazywam debilną polityką austerity.

    Dla mnie radykalizmem jest zaprzeczanie wiedzy którą posiadamy, negowanie sposobu w jakim funkcjonują banki i kreowany jest pieniądz. A przesadą, to jest dla mnie straszenie ludzi armagedonem „drukowania pieniądza bez opamiętania”, jak to sugeruje ogif, zamiast propagowania prowadzenia rozsądnej polityki monetarnej i deficytów właściwych w danych warunkach, a nie zafiksowanych na wziętych z sufitu liczbach, np <3%.

  140. @ krak15 „Wyobrażasz sobie gospodarkę USA, która by miała tyle samo pieniędzy co Łotwa?”

    Nie wyobrazam sobie. Ja nie neguje potrzeby zwiekszania podazy pieniadza za pomoca deficytu „Jeżeli rośnie PKB”. Ja sie pytam dlaczego pomimo PKB stojacego w miejscu deficyty wystrzelily w stratosfere. I potem przestaly rosnac.

    „pełna integracja na wzór USA (rząd i budżet federalny oraz euroobligacje), albo uporządkowane rozmontowanie strefy euro”

    Podejzewam ze w Berlinie integracja na wzor USA rozumiana jest jako likwidacja rzadow na Poludniu. W USA bez wojenki sie nie obeszlo.

  141. @ Jacek # 148

    Na razie ZNAKOMITA WIĘKSZOŚĆ EKONOMISTÓW uważa że dług należy spłacać i że budżet powinien być bliski równowagi w ramach wieloletniego cyklu gospodarczego. Ty to nazywasz szajbą i właśnie dlatego jesteś szajbusem (który myśli że zna się na tym lepiej niż ZNAKOMITA WIĘKSZOŚĆ EKONOMISTÓW).

    Tak z ciekawości zapytam – kto będzie dawał pożyczkę jeśli nie trzeba spłacać? 😉
    Szybko jedynym pożyczkodawcą stałby się Bank Centralny. Zdecydowanie nie doceniasz tego że taka sytuacja doprowadziłaby do dużych nierównowag ekonomicznych i ruiny gospodarki.

    Bujasz w obłokach pisząc o deficycie „właściwym”. Przecież o właściwości decydowaliby politycy, a dla nich właściwy oznacza jak największy. Więc w praktyce jednak byłby ten druk bez opamiętania.

    Teraz napisz coś durnego, jakąś idiotyczną kpinę lub coś podobnego i na tym zakończymy wymianę. I tak była niepotrzebna. Z mojej strony jedyną intencją była próba animacji forum. Zasadniczo unikam wariatów.

  142. Nie wiem, co mnie podkusiło, aby w tytule bloga użyć skrótu MMT….. Przepraszam….

    A ja chciałem jedynie wiedzę, którą wyniosłem z lektury tekstów ekspertów BoE, dotyczących kredytów bankowych, spróbować rozszerzyć na relacje finansowe rządu z pozostałą częścią gospodarki…. tak, jak to funkcjonuje obecnie w USA, UK, Japonii i innych państwach…. oraz wyciągnąć z tych rozważań wnioski, dotyczące niektórych problemów, pojawiających się w dyskusjach ekonomistów na te tematy na całym świecie.

    Chciałem, aby była to precyzyjna, chłodna analiza, pozbawiona wątków emocjonalnych i ideologicznych.

    Ale, zamiast rozważań o tym, o czym piszę w tekście, pojawiły się w dyskusji personalne przepychanki…. w które, niestety, sam dałem się wciągnąć.

    Trudno… nie udało się…. sam jestem sobie temu winien.

    Ale mimo wszystko….. zachęcam do spokojnej lektury tego tekstu… bez uprzedzeń, odsunąwszy na bok skrót MMT… (może uda się Wam o tym skrócie zapomnieć podczas lektury)…. i, tak jak ja, zostać zaskoczony niespodziewanymi (przynajmniej dla mnie)……konsekwencjami tych rozumowań……

    Jeszcze raz przepraszam….

  143. @Naiwne pytania#149

    „. Ja sie pytam dlaczego pomimo PKB stojacego w miejscu deficyty wystrzelily w stratosfere. I potem przestaly rosnac.”

    W którym kraju?

  144. @ krak15 „W którym kraju?”

    W wiekszosci europejskich, wlaczajac nas. Progi? Procedura nadmiernego deficytu? Abstrahujac od koniecznosci kreacji pieniadza deficytem: panstwa te pozyczaly przez ostatnie trzy dekady i przestaly pozyczac. Teraz jest dlug i chetnych do splacenia ze swieca szukac. Konsekwencja jest kurczenie sie panstwa jako prosta konsekwencja zakrecenia kurka z kasa.

  145. @ Krak15 # 151

    Nie przepraszaj. Zupełnie wszystko jedno jak zatytułujesz bzdury. Nadal pozostają bzdurami. Twoja główna teza – deficyt budżetowy jest podstawowym driverem wzrostu gospodarczego jest po prostu błędna i łatwo można to udowodnić.

    Można dowodzić teoretycznie i tego robił nie będę ponieważ wymagałoby to długiego wywodu, a na koniec i tak byłoby słowo przeciwko słowu.
    Zatem lepszy jest dowód praktyczny: państwa prowadzące politykę wysokich deficytów rozwijają się gorzej niż państwa bliskie równowagi budżetowej. Gdyby Twoje teoryjki były prawdziwe to Włochy, Grecja, Bośnia, Japonia, Argentyna, Portugalia, Wenezuela i Zimbabwe rozwijałyby się kwitnąco. Natomiast Niemcy, Szwecja, Irlandia, Norwegia, Australia, Chile, Estonia, Kanada to byłaby recesja lub zastój. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie więc już wiesz lub powinieneś wiedzieć ile warte są Twoje teoryjki.

  146. @Naiwne pytania #153

    Jest powszechną praktyką płytkie postrzeganie polityki finansowej, w zasadzie jednostronnie, jedynie przez pryzmat deficytów i wydatków budżetowych. Takie podejście jest wynikiem ofensywy neoliberalnej ideologii gospodarczej przez ostatnie cztery dekady. W rzeczywistości, aby rozumieć procesy zachodzące w gospodarce trzeba RÓWNIEŻ uwzględnić przynajmniej dwa czynniki, równie potężne, a niekiedy bardziej wpływające na wynik gospodarczy: są to a) zmiana netto zadłużenia prywatnego, oraz b) wymiana handlowa czy tez bilans rozliczeń z zagranicą.

    Dopiero złożenie przynajmniej tych trzech czynników RAZEM, daje nam właściwy obraz. Patrząc wyłącznie na deficyt, zmiany zachodzące w gospodarce zwykle wydają się dziwne i pozbawione sensu, sprzeczne z logiką, czy po prostu nie takie, jakie oczekujemy.

    Dyskutowanie TYLKO o deficycie budżetowym może być bardzo mylące. Po pierwsze ze względu na działanie automatycznych mechanizmów stabilizujących, bo to one odpowiadają za wzrost deficytu w przypadku recesji (np. rosną wydatki na świadczenia ze względu na wzrost bezrobocia, a maleją przychody z podatków), łatwo jest także pomylić przyczynę (recesję) za skutkiem (wzrostem zadłużenia wynikającym z antycyklicznego działania).

    Ponadto, zmiana wielkości długu prywatnego może mieć WIĘKSZY wpływ na gospodarkę niż sam deficyt budżetowy. Przykładowo w silnej recesji, gdy w państwie rozwiniętym gospodarczo dług prywatny odpowiada za większość podaży pieniądza, to gwałtowne załamanie akcji kredytowej (np. pęknięcie bańki kredytów hipotecznych) może spowodować tak duże zmniejszenie popytu, że aby je skompensować, deficyt budżetowy musiałby wzrosnąć do astronomicznych 15-25%. Łatwo wtedy wzrost deficytu do kilku procent (na dokładkę automatyczny, a nie celowy) uznać za ekspansywny, i nawoływać do ograniczenia „rozrzutności” rządu w ciężkich czasach, gdy tymczasem deficyt jest sporo, sporo, za niski aby przeciwdziałać recesji!

    Podobnie działa to w drugą stronę. Rząd może utrzymywać bardzo niski deficyt a nawet nadwyżki budżetowe, gdy tymczasem ekspansja kredytowa pompuje dług prywatny, albo wyśrubowany eksport i/lub napływ kapitału zagranicznego, stymuluje popyt. Pozornie może się wtedy wydawać, że polityka jest „rozsądna”, dług jest „spłacany” i wbrew malkontentom gospodarka przecież kwitnie. Jednak są to tylko pozory, nie dostrzegane z powodu neoliberalnej histerii długu i konsekwencji jej narracji – jednostronnego postrzegania gospodarki przez pryzmat obsesji deficytu. W rzeczywistości rozwój odbywa się przez niebezpieczny wzrost długu prywatnego, zadłużania ludzi i firm i jest on z definicji niestabilny (TEN dług MUSI być kiedyś spłacony!), albo poprzez drenowanie sąsiadów polityką beggar-thy-neighbour (tego nie da się robić wiecznie i bez konsekwencji). Taka gospodarka NIEUCHRONNIE wpadnie kiedyś w recesję, a nadmierny dług prywatny AUTOMATYCZNIE zamieni się wtedy w „dług” publiczny. To tylko kwestia czasu.

    Dopiero odrzucenie histerii „niby” długu publicznego oraz narzuconego nam przez neoliberałów wąskiego myślenia o gospodarce tylko przez obsesję długu, dopiero połączenie różnych czynników RAZEM powoduje, że procesy zachodzące w gospodarce odzyskują swoją logikę i stają się zrozumiałe.

    Neoliberalna obsesja koncentrowania się na deficycie budżetowym wyrządza gospodarce straty. Zamiast koncentrować uwagę polityków i społeczeństwa na istocie problemu – czyli TAKŻE na np. akcji kredytowej, bańkach kredytowych albo np. napływie zagranicznego kapitału spekulacyjnego, to histeria długu odciąga uwagę w stronę tylko jednego czynnika – deficytu, tak jak gdyby pilnowanie wziętego z sufitu „progu” 3%, albo jakiegoś z palca wyssanego progu wielkości „długu”, miało uzdrawiać gospodarkę! Na dokładkę, panikujemy na widok w pełni kontrolowanego i stabilnego „niby” długu, a nie boimy się PRAWDZIWEGO zadłużenia ludzi, długów firm, realnego długu w walutach obcych (na którego PRAWDZIWĄ cenę nie mamy wpływu)?

    W rzeczywistości nie ma ani jednego DOBREGO poziomu deficytu, ani jakaś, a priori ustalona wielkość, nie jest właściwa dla KAŻDEJ gospodarki. Deficyt i niby „dług” publiczny jest JEDYNIE jednym z wielu czynników, często akurat NIE TYM DECYDUJĄCYM. Nie przebije się to do powszechnej świadomości społecznej bez pozbycia się neoliberalnej obsesji deficytu i długu.

    p.s.
    Nie ma jednej odpowiedzi na twoje pytanie. Każde państwo to inny przypadek i różna historia. Tak samo jak jedna „dobra” uniwersalna wielkość deficytu to nonsens. Można wskazać ogólne tendencje, albo analizować konkretne przypadki.

  147. @ogif #154
    „[…] Zatem lepszy jest dowód praktyczny: państwa prowadzące politykę wysokich deficytów rozwijają się gorzej niż państwa bliskie równowagi budżetowej. Gdyby Twoje teoryjki były prawdziwe to Włochy, Grecja, Bośnia, Japonia, Argentyna, Portugalia, Wenezuela i Zimbabwe rozwijałyby się kwitnąco. Natomiast Niemcy, Szwecja, Irlandia, Norwegia, Australia, Chile, Estonia, Kanada to byłaby recesja lub zastój. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie więc już wiesz lub powinieneś wiedzieć ile warte są Twoje teoryjki”

    .
    Słyszałeś o czymś takim, jak związek przyczynowo-skutkowy?
    https://pl.wikipedia.org/wiki/Zwi%C4%85zek_przyczynowy

    Co jest przyczyną, a co skutkiem w twoim przykładzie?
    Duże DEFICYTY wpędzają państwa w recesję, czy RECESJA wpędza państwa w duże deficyty?

    A słyszałeś, że sama korelacja zjawisk, to jeszcze nie jest dowód na związek przyczynowy?
    Trzeba go jeszcze wykazać. Jaki masz argument na to, że wysoki deficyt jest przyczyną recesji?
    Przecież mogą być zupełnie INNE powody i to one są źródłem korelacji pomiędzy występowaniem tych zjawisk.

    Nie zarzucaj komuś, że jego „teoryjki” są nic niewarte, bo taka argumentacją tylko się sam pogrążasz. Jak na razie to właśnie TWOJE argumenty są nic niewarte, z tej prostej przyczyny, że ICH NIE MA, bo ich nie chcesz przedstawiać. Ograniczasz się do rzucania epitetami: „bzdury”, „wariaci”, „szajba”. Jak myślisz, że przekonasz kogokolwiek postawą, „wiem, ale nie powiem”, to się głęboko mylisz.

  148. @Naiwne pytania#153

    Przez kilka lat ostatniego kryzysu Polska miała deficyty sięgajęce nawet 7%…. i dlatego byliśmy „zieloną wyspą” na mapie Europy. Te deficyty nie były spowodowane rozbuchanymi wydatkami rządu, tylko osłabieniem wpływów podatkowych z powodu kryzysu w Europie (nasz główny kontrahent handlu zagranicznego, Niemcy, był w recesji).
    Podczas, gdy kraje eurostrefy miały narzuconą przez Niemcy politykę „austerity” Polska nie zmniejszyła wydatków rządowych… i tak należało czynić podczas kryzysu (antycykliczna reguła wydatkowa wprowadzona za czasów Rostowskiego).

    Niemcy mogą sobie pozwolić na zerowy deficyt tylko dlatego, że pieniądza M1 dostarcza im wysoki dodatni bilans handlu zagranicznego…. ale dzieje się to KOSZTEM krajów, które mają deficyt w handlu z Niemcami.
    Procedura nadmiernego deficytu 3% ograniczając wielkość deficytu, pozbawia państwa dopływu pieniądza M1, który mógłby pobudzić gospodarkę…. Czego się obawiamy…. hiperinflacji???…. przecież w Europie, zwłaszcza w eurozonie nie dociągnęliśmy jeszcze do celu inflacyjnego 2%.

    ….”panstwa te pozyczaly przez ostatnie trzy dekady i przestaly pozyczac”…. naprawdę?…. pokaż mi w Europie państwa z zerowym deficytem… a jeszcze lepiej z nadwyżką budżetową….. chyba tylko Grecja, której „trojka” (MFW, EBC, KE) narzuciły konieczność spłacania zadłużenia w zamian za „pomoc”…. (czytaj: pożyczkę, którą Grecja będzie musiała kiedyś spłacać).

    …..”Teraz jest dlug i chetnych do splacenia ze swieca szukac.”…… a co robi EBC, skupując znajdujące się głównie w Aktywach banków komercyjnych obligacje rządowe krajów strefy euro…. (za wyjątkiem obligacji greckich… taka kara dla buntujących się Greków)…
    I ten skup niewiele pomaga we wzroście gospodarczym… co dla wielu jest niezrozumiałe, a jest tak oczywiste (kreacja głównie pieniądza M0 (rys. 8)).

    …..”Konsekwencja jest kurczenie sie panstwa jako prosta konsekwencja zakrecenia kurka z kasa.”….. tak właśnie kurczy się Grecja, której „trojka” zakręciła kurek z kasą (wymusiła nadwyżkę budżetową),

    P.S.
    Lubię z Tobą merytorycznie rozmawiać 🙂

  149. Dzisiaj, podczas Konwencji (Nie)Nowoczesnej został przedstawiony program ekonomiczny partii:
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Nowoczesna-przedstawila-swoj-program-3694725.html

    Jest mniej więcej taki:
    a) „podatki będą niskie, a państwo nie będzie żyć na kredyt”,
    b) rezygnacja z własnego pieniądza – Złotego,
    c) podwyższenie wieku emerytalnego,
    d) zastąpienie świadczenia 500+ przez zwolnienie podatkowe dla pracującej matki (he, he, jak pracuje…)
    e) państwo będzie wspierać przedsiębiorców,
    f) oraz tępić bezrobotnych, bo „kombinują”.

    Jak w każdym normalnym państwie, ktoś musi reprezentować biznes, rentierów i RF. Pan Petru świetnie się do tego nadaje, ma doskonałą prezencję, potrafi się sensownie wypowiadać i prezentować jedynie słuszne poglądy. Tą lepszą, bogatszą część społeczeństwa, zachęcamy do zwrócenia uwagi na obrońcę waszych interesów w kraju i za granicą. Dobry wybór!

    Pozostałej części plebsu, na etatach lub bez, dobrze radzimy przeczytać program (Nie)Nowoczesnej. Mam nadzieję, że umiecie czytać. A ci, co szczęśliwie umieją, a jeszcze na dodatek potrafią myśleć, miech się zastanowią nad swoimi wyborami.

    Leniwym ułatwię życie, ocenię (Nie)Nowoczesną za was. Jeżeli nie żyjecie z renty albo cudzej pracy, a jednak wybraliście partię pana Petru, to wam współczuję. W takim wypadku będę z Wami szczery i nie owijając w bawełnę, powiem wam to uczciwie, jesteście idiotami.

  150. Jacek!

    „Jeżeli nie żyjecie z renty albo cudzej pracy, a jednak wybraliście partię pana Petru, to wam współczuję. W takim wypadku będę z Wami szczery i nie owijając w bawełnę, powiem wam to uczciwie, jesteście idiotami.”

    A jak wybiorą PO, to już Twoim zdaniem Idiotami nie będą?
    Co proponujesz…..? pomimo wszystko Jarka….? proponuj tylko tych co mają realną szansę na zwycięstwo…. 😉

    Warszawiak.

  151. @Warszawiak

    „The International Monetary Fund on Monday released a fresh assessment on Germany. The international agency is frustrated that, in a time of budget surpluses, Germany refuses to either spend more or tax less.”
    [Międzynarodowy Fundusz Walutowy opublikował w poniedziałek nową ocenę Niemiec. Agencja międzynarodowa jest sfrustrowana, że w czasach nadwyżki budżetowej Niemcy odmawiają zwiększenia wydatków lub obniżenia podatków (j.)]
    http://www.marketwatch.com/story/the-world-leader-posing-the-biggest-threat-to-global-economy-isnt-trump-2017-05-15
    „The world leader posing the biggest threat to global economy isn’t Trump”

    Nawet te betony z IMF już to wiedzą. A Ty? Pokażesz nam kolejny wykresik, że jest cacy?

  152. @ krak15 #145 „a nie prościej…. gospodarka wymienna… zupełnie bez pieniędzy… BARTER.”

    Prosciej, ale jest to niemozliwe. Bo Ty malujesz moj hotel dzisiaj, a ja oferuje nocleg dopiero w przyszlosci. Czyli musze Ci wystawic jakis kwit na nocleg (weksel/banknot/IOU/muszelke/papirus z moim podpisem/ etc.)

    Piszesz na blogu o QE „Te operacje nie zmieniają ilości pieniądza w obiegu M1”. Wg mnie QE zaburza strukture aktywow banku komercyjnego (gotowkadochodowe papiery wartosciowe). Dlatego wydaje on otrzymane od banku centralnego pieniadze (M0) na zakupy papierow podobnych do obligacji, czyli np. akcji. I pieniadze wykreowane przez BC trafiaja na konto sprzedajacego akcje (M0=>M1). Stad boom na stock market.

    I jeszcze o QE. Wg mnie QE jest dodrukiem w zakresie, w jakim Bank Centralny PRZEPLACA za obligacje. Czyli jezeli BC kupuje od banku komercyjnego obligacje o nominalnej wartosci 100, a rynkowej 97 placac 99, to wydrukowanych zostalo 2. Posiadacze pieniedzy wierzacy w wycene „rynkowa” moga czuc sie w plecy o te 2. Przeplacanie przez BC ma ta konsekwencje, ze te obligacje staja sie niesprzedawalne, one nigdy juz nie opuszcza BC. Dlatego Slawinski Andrzej mowi „Japonczycy wlaczyli niszczarke”.

  153. @ Jacek # 156

    HELOŁ. Właśnie empiria jest dużo istotniejsza niż jakiekolwiek argumenty teoretyczne. To co napisałem jest twardym dowodem na to nie masz racji. Dużo państw, różne kontynenty, różne warunki, a korelacja silna i jasna. Ale pozostaniesz przy swoim (głupim) poglądzie i mnie to nie przeszkadza.

  154. # 158 „Petru ma doskonałą prezencję, potrafi się sensownie wypowiadać”

    Duży uśmiech 😉
    Trzeba zacząć uważnie czytać posty Jacka. On posiadł dar całkowitej omylności. To jest cenne!

    Jeśli już jesteśmy przy krajowej polityce to pozwolę sobie zauważyć że Polacy mają tylko trzy wyjścia: Jarozbaw lub Schet lub wstrzymanie się od głosu. Wszystko jedno czy wstrzymają się od głosu poprzez absencję czy poprzez poparcie dla kogoś bez znaczenia. Moim nieustającym osobistym wyborem jest absencja. Jarozbaw w większości spraw ma rację (nie brać muzułmanów, własna waluta, transfer do rodzin z dziećmi), ale nie szanuje demokracji więc nie zasługuje na demokratyczne poparcie.

  155. @ Naiwne pytania#162

    ……”Prosciej, ale jest to niemozliwe. Bo Ty malujesz moj hotel dzisiaj, a ja oferuje nocleg dopiero w przyszlosci. Czyli musze Ci wystawic jakis kwit na nocleg”…. właśnie po to wymyślono pieniądze….. barter, to był żart. :-).

    …..”„Te operacje nie zmieniają ilości pieniądza w obiegu M1”. Wg mnie QE zaburza strukture aktywow banku komercyjnego (gotowkadochodowe papiery wartosciowe)”……

    To „zaburzenie” jest w dłuższym okresie POŻĄDANE przez banki komercyjne, gdyż w końcowym rezultacie kreacji M1 przez deficyt rządowy (rys. 7) rosną depozyty w bankach M1, a nie rosną środki rezerw bankowych M0.
    Jak pisałem na blogu, może to prowadzić do kłopotów z rozliczeniem przelewów między klientami różnych banków (rys. 3)…. i aby utrzymać względnie stały stosunek rezerw do depozytów w bankach, BC musi przeprowadzać „operacje otwartego rynku”, kupując od banków komercyjnych obligacje rządowe, dostarczając w ten sposób niezbędnych (brakujących) środków rezerw M0.

    Takim CIĄGŁYM uzupełnianiem stanu rezerw banków komercyjnych zajmuje się np. wyspecjalizowana agencja Fedu, SOMA. (“buy-and-hold” portfolio).
    https://www.newyorkfed.org/aboutthefed/fedpoint/fed32.html

    Pisząc o „wydaniu” przez bank komercyjny pieniędzy M0 otrzymanych od BC w zamian za obligacje poruszyłeś szerszy problem (nie omawiałem go na blogu, zrobię to teraz)…..

    Jak bank komercyjny kupuje coś od sektora pozabankowego? (akcje, komputer, płaci pensje pracownikowi itp.)
    Załóżmy, że płaci bezgotówkowo na konto u siebie (dla uproszczenia….. gdy konto jest w innym banku płatność przechodzi przez system rozliczeń międzybankowych co niczego nie zmienia w rozumowaniu)….. Płatności dokonuje przez zmiany w swoim bilansie księgowym:

    Kupno akcji (komputera) za 1000…. zmiany bilansu banku:
    Aktywa: + 1000 akcje
    Zobowiązania: +1000 depozyt na koncie sprzedającego akcje
    Kapitał własny: bez zmian

    Wypłata pensji kasjerce 3000
    Aktywa: bez zmian
    Zobowiązania: + 3000 (depozyt na koncie kasjerki)
    Kapitał własny: -3000

    W obu wypadkach nastąpiła KREACJA pieniądza M1.
    W ŻADNYM przypadku nie brały udziału środki rezerw banku M0.
    W obu przypadkach nie ma przejścia M0 do M1……
    ALE!…. Załóżmy, że kasjerka pobiera pensję w GOTÓWCE….

    Zmiana bilansu banku:
    Aktywa: -3000 gotówka
    Zobowiązania: bez zmian
    Kapitał własny: -3000

    W tym przypadku TEŻ nastąpiła KREACJA M1 poprzez przeniesienie gotówki z Aktywu banku M0 do Aktywu kasjerki M1. Gotówka przechodząc z banku do kasjerki ZMIENIŁA przynależność do agregatu.

    Jak widać… TYLKO analiza bilansu banku może dać prawidłowy opis tych operacji.

  156. @ogif #165
    „[…] Europa idzie na czołowe zderzenie sama ze sobą. Także dziś można przeczytać że KE chce wymusić wprowadzenie euro we wszystkich krajach UE do 2025 roku.”

    A nie prościej od razu czołgi na ulicę? Ogłosić Unię Niemiecką i po zabawie. Taki scenariusz przynajmniej jest realny i ma jakiś sens. Wprowadzić jedno państwo Niemieckie, tfu, chciałem powiedzieć Europejskie, bo to się może utrzymać. Nie przymierzając, „1000 lat”.

  157. @Doris
    Minal 20 Maja, ktory historycznie jest dla RF poczatkiem „Sell in May and go Away”.
    Mamy z czego ralizowac zyski po 6m rajdzie Trumpa.
    Pojawil sie Santa Clown Rynkow Finansowych, wiec korekta powinna byc proporcjonalnie dotkliwa.
    Kto oprocz banksterki jest zdolny przejac nadchodzacy zrzut?
    Tu na RF nie wystarczy naprawic i otworzyc 6 gatow jak na Eufracie by nie zalalo Ar-Rakki stolicy ISIS.
    PS.
    Dobieraj szorty, bo radioaktywnego paliwa w reaktorze brakuje a szybkie neutrony rozbija kazda drobinke LONGOW. Czernobyl to male piwko przy obecnych manipulacjach w systemach chlodzenia Tokamakow RF. Chmura radioaktywnego pylu pokryje Swiat zanim oglosza, ze winne sa temu manipulacje na czastkach egzotycznych Bitcoina

  158. @ krak15 „Kupno akcji za 1000…. zmiany bilansu banku komercyjnego:
    Aktywa: + 1000 akcje (total 1000)
    Zobowiązania: +1000 depozyt na koncie sprzedającego akcje (total 1000)”

    Co sie dzieje z bilansem banku komercyjnego w kolejnych rundach QE?

    Kupno akcji przez BC.
    Aktywa: – 1000 akcje (total 0)
    Aktywa: + 1000 rezerwy (total 1000)
    Zobowiązania: bez zmian na koncie sprzedającego akcje (total 1000)

    Kupno akcji przez bank komercyjny.
    Aktywa: + 1000 akcje (total 1000)
    Aktywa: bez zmian rezerwy (total 1000)
    Zobowiązania: +1000 depozyt na koncie sprzedającego akcje (total 2000)

    Kupno akcji przez BC.
    Aktywa: – 1000 akcje (total 0)
    Aktywa: + 1000 rezerwy (total 2000)
    Zobowiązania: bez zmian depozyt na koncie sprzedającego akcje (total 2000)

    Kupno akcji przez bank komercyjny.
    Aktywa: + 1000 akcje (total 1000)
    Aktywa: bez zmian rezerwy (total 2000)
    Zobowiązania: +1000 depozyt na koncie sprzedającego akcje (total 3000)

    Kupno akcji przez BC.
    Aktywa: – 1000 akcje (total 0)
    Aktywa: + 1000 rezerwy (total 3000)
    Zobowiązania: bez zmian depozyt na koncie sprzedającego akcje (total 3000)

    Jak widac M1 (depozyt na koncie) rosnie in-step z M0 (rezerwy). 1000->2000->3000 etc. Bank komercyjny na QE moze tylko zyskac. Wystarczy ze sprzeda do BC te obligacje, ktore kupil taniej niz cena wywolawcza oferowana przez BC. A ta jest wysoka, bo celem QE jest zbicie rentownosci.

  159. @Naiwne pytania#169

    Podczas QE, BC NIE KUPUJE AKCJI, wyłącznie kupuje obligacje. (ewentualnie MBSy).
    BC nie gra na giełdzie.

    …”Wystarczy ze sprzeda do BC te obligacje, ktore kupil taniej niz cena wywolawcza oferowana przez BC”…
    normalne… tanio kupić, drogo sprzedać.

  160. @jacek @160

    „A Ty? Pokażesz nam kolejny wykresik, że jest cacy?”

    To nie był wykresik tylko wykres, na , którym @krak15 padł i został zatopiony a Ty ratowałeś się ucieczką….

    Niemcy.
    Załóżmy, że Międzynarodowy Fundusz Walutowy ma rację i Niemcy powinni zwiększyć wydatki i obniżyć podatki lub…… a tym samym zmniejszyć swoją konkurencyjnosć międzynarodową, to jak myślisz komu wtedy mógłby zwiększyć się eksport….? krajom ze strefy euro…. np. Grecji…? 🙂
    czy jednak Chinom, Japonii, USA czy UK…. ? raczej tym drugim a jak tak, to gdzie tu sens i logika…. ? Twoja logika….

    Warszawiak.

    PS. Pobieżnie cztytałem wyborcze propozycje programowe SPD, które ukazały się 15.05.2017….. prawdopodobnie b. mało konkretów….. dużo ogólników i wody….. i wszystkie propozycje są takie, żeby jenak tej konkurencyjności międzynarodowej nie utracić……. a jeżeli tak tzn że to jest prawdopodobnie nie takie proste jak się Tobie i Tobie podobnym wydaje….

  161. @ Warszawiak # 171

    To jednak jest proste. Niemcy dymają całą eurozonę i nadal zamierzają dymać. Nawet pragną zwiększyć zakres dymania. Patrz dzisiejsze stanowisko niemieckich przydupasów z KE. W ciągu 8 lat niesforni Szwedzi, Duńczycy, Polacy, Węgrzy, Czesi mają obowiązkowo dołączyć do dymanych przez hegemona waluty euro.

    Gdyby Niemcy były zwolennikiem wspólnej Europy to wystąpiłyby ze strefy euro przywracając równowagę ekonomiczną w UE.
    Ale Niemcy chcą Czwartej Rzeszy. Plan jest dużo lepszy niż tamte głupoty Hitlera sprzed siedemdziesięciu kilku lat. EBC jest lepszy niż czołgi. Wspólna waluta skuteczniej wymusi „harmonizację” i „wspólnotę” niż przemoc militarna. Tak czy siak warunki podyktuje Berlin i nie będzie to korzystne dla podbitych ekonomicznie państw.

    ZMIENIAM ZDANIE. Jednak trzeba głosować na Jarozbawa. Dosyć zabawy w pięknoducha co brzydzi się głosować na popapranego polityka. Jeśli Polska ma być Polską to musi być pisowska. Lemingi po prostu zrobią tu Generalne Gubernatorstwo light. Naszą flagę pozwolą powiesić, ale decyzje będą zapadały w Berlinie.

  162. @Doris
    7tys kontraktow anihilowano. Lwia czesc w ciagu 3 dni odreagowania.
    Ktos sie wycofuje z LONGOW.

  163. @Warszawiak#171

    Sens odrębnej waluty nie polega na tym, że nagle Grecja, odzyskawszy konkurencyjność, stanie się nagle mocnym eksporterem…. tylko że na skutek obniżenia kursu drachmy IMPORT z Niemiec stanie się dla Greków zbyt drogi, Grecy zbiednieją i będą zmuszeni pogodzić się z obniżeniem stopy życiowej.

    Tego nie da się zrobić w przypadku , gdy Grecy mają walutę euro, „admininistracyjnie” obniżając płace (w sektorze publicznym)…… (rozwiązania rodem z ekonomii „realnego socjalizmu… kłania się PRL)…. gdyż, to się nie przenosi na sektor prywatny, bo jak mówił w wywiadzie Kawalec:

    …..”płace (w sektorze prywatnym) są nieelastyczne w dół, to znaczy, jak gospodarka rośnie, to rosną, ale gdy gospodarka spada, płace NIE spadają. Natomiast firmy obniżąją produkcję, zatrudnienie, spada PKB”….. warto przeczytać:

    http://biznes.interia.pl/waluty/news/polska-nie-powinna-przyjmowac-euro-stefan-kawalec,2518033,1023

    Rynkowe obniżenie średniej realnej pensji Greków (w przypadku przejścia na drachmę) mogłoby skłonić przedsiębiorstwa niemieckie do przenoszenia produkcji do Grecji z powodu niskich kosztów pracy….. identycznie jak ma to miejsce w przypadku polskich pracowników…..
    U nas działa, dlaczego nie miałoby działać w Grecji… (chyba, że Grecy są zbyt „leniwi” i nie będą chcieli pracować u Niemca). 🙂

  164. @Warszawiak #171

    Komentarze na temat przewagi konkurencyjnej Niemiec w eksporcie które zamieszczasz i upór w odrzucaniu wszelkich argumentów, które podważają twój jednostronny pogląd na tą kwestię, jest zadziwiający. Gdybym nie wiedział, że jesteś obecny na forum od dawna, oceniłbym te prezentowane opinie na pochodzące od ekonomicznego ignoranta, nie rozumiejącego złożoności i nieuniknionej współzależności różnych aspektów funkcjonowania gospodarki. Czyżbyś rzeczywiście nie potrafił spojrzeć na problem z szerszej perspektywy i uwolnić się od stanowiska, „że to dobrze gdy Kali ukraść krowy”??

    Ale już to Twoje ostatnie stwierdzenie, że to LEPIEJ, gdy Niemcy łupią sąsiadów, bo gdyby tego nie robiły, to ktoś INNY by to robił, to już zupełne kuriozum. Boję się, że naprawdę tak myślisz.

  165. Kogo Niemcy łupią najbardziej: GB, USA, Francję.

    1 China -17,65 mld €
    2 Frankreich +35,61
    3 USA +49,10
    4 Niederlande -4,49
    5 Großbritannien +51,05
    6 Italien +9,66
    7 Polen +8,28
    8 Österreich +21,23
    9 Schweiz +6,44
    10 Tschechien -4,12
    11 Belgien +3,86
    12 Spanien +12,86
    13 Russland -4,87
    14 Ungarn -2,23
    15 Japan -3,60
    16 Schweden +10,66
    17 Türkei +6,60
    18 Dänemark +6,57
    19 Slowakei -1,64
    20 Rumänien +1,08
    21 Südkorea +9,55
    22 Norwegen -3,78
    23 Irland -6,13
    24 Indien +2,18
    25 Finnland +1,09
    26 Brasilien +0,71
    27 Mexiko +5,98
    28 Taiwan -1,01
    29 Vereinigte Arabische Emirate +13,67
    30 Südafrika +2,61
    31 Portugal +2,24
    32 Kanada +5,33
    33 Malaysia -2,81
    34 Singapur +1,37
    35 Vietnam -6,13
    36 Australien +6,85
    37 Slowenien -0,80
    38 Thailand -0,95
    39 Luxemburg +2,16
    40 Hong Kong +5,08
    41 Saudi-Arabien +6,68
    42 Griechenland +3,10
    43 Bulgarien +0,30
    44 Indonesien +1,41
    45 Israel +2,29
    46 Bangladesch -4,19
    47 Ägypten +3,30
    48 Ukraine -1,83
    49 Philippinen -0,78
    50 Litauen -1,31

    Czy łupienie jest dobre…? B. dobre….. jednak łupienie na takim poziomie, żeby to łupienie nie doprowadziło do wojen.
    Niemcom najbardziej powinno zależeć żeby Francja stanęła na nogi a reszta jak ich stać na niemieckie towary to niech je kupują a jak nie, to sami są sobie winni, że na krzywe ryło żyją….. 😉

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  166. @Warszawiak #176
    „Kogo Niemcy łupią najbardziej: GB, USA, Francję.”

    .
    Opanował Cię jakiś rodzaj totalnego zaślepienia, że nie widzisz najprostszych zależności? Nie zobaczysz problemu patrząc TYLKO w eksport/import.

    Nawet gdyby bilans wymiany handlowe Francja – Niemcy wynosił totalne ZERO, to i tak Niemcy DALEJ mogą rujnować gospodarkę Francji!! Poprzez ZAWYŻONY względem stanu francuskiej gospodarki kurs Euro, wynikający z WPŁYWU niemieckiej gospodarki na kurs Euro.

    Ty się zachowujesz tak, jak jakiś agresor który blokuje porty morski innego państwa, a następnie pokazuje w statystykach, że eksport tego państwa jest nikły, więc to państwo sobie „nie radzi”. Na uwagę, że nie radzi sobie przecież z powodu blokady, machasz ręką i mówisz, że nie rozmawiamy o portach, tylko o eksporcie i jak katarynka powtarzasz te swoje statystyki, że nie eksportują i sobie „nie radzą”.

  167. @ euro

    Przyjmowanie euro to jak siadanie do pokera z przeciwnikiem (Schauble?) ktory kontroluje zetony. Po prostu trzeba przegrac.

  168. @krak15 #174
    @Warszawiak #171

    Jak widzimy procesy dostosowujące pomiędzy gospodarkami, które ewoluują, a zarazem są otwarte na handel, mogą się odbywać głównie dwoma torami:
    a) jeżeli państwa posiadają własny pieniądz, to dostosowanie zachodzi przez zmianę kursu wymiany,
    b) jeżeli państwa są związane unią monetarną, to dostosowanie zachodzi przez wewnętrzną dewaluację płac i cen.

    .
    Jaka jest NAJWAŻNIEJSZA, kardynalna różnica pomiędzy tymi dwoma metodami?? No jaka?

    APRECJACJA ZADŁUŻENIA !!!!

    .
    Gdy zmienia się kurs wymiany własnej waluty, to nie tylko ceny i płace (w zasadzie) pozostają stałe w lokalnej walucie. Także lokalny dług publiczny i DŁUG PRYWATNY we własnej walucie nie zmienia się. To pozwala równomiernie obciążyć kosztami recesji całe społeczeństwo i całą gospodarkę.

    W przypadku unii monetarnej, wymuszenie wewnętrznej dewaluacji poprzez ciecia wydatków, świadczeń, rent, obniżanie płac, podnoszenie podatków, nie pociąga za sobą proporcjonalnego OBNIŻENIA WIELKOŚCI DŁUGU. Wprost przeciwnie! Nie tylko obciążenia wynikające z recesji nie są wtedy sprawiedliwie rozłożone pomiędzy różnych uczestników rynku, ale przede wszystkim WSZYSCY kredytobiorcy wpadają w SPIRALĘ ROSNĄCEGO DŁUGU. W środowisku malejących przychodów, zadłużenie wyrażone w cudzym pieniądzu który się nie dewaluuje, staje się relatywnie coraz droższe i coraz trudniejsze do spłacenia.

    .
    Żyjemy w gospodarce pieniężnej opartej o kredyt. Prawie wszyscy jesteśmy gdzieś zadłużeni. Jako społeczność, mamy interes w inflacji, a zachowujemy się jak gdyby cała populacja składała się z samych rentierów zainteresowanych deflacją. Takie są skutki ekonomicznej ignorancji i kilku dekad neoliberalnego prania mózgów.

  169. @Warszawiak – ciekawe dane. W sumie nigdy nie przyglądałe się bilansowi płatniczemu niemiec a tam same ciekawostki.
    Najbardziej wydymana GB własnie spi…doliła ( spora heca )
    Dla US te 49mld to może nie grosze ale pierdoła generalnie.
    Więc faktycznie nastepna jest Francja …. sojuszniczka. Jak na małżeństwo to takie nowoczesne – można by rzec matryarchat ;P

    Z drugiej strony Czech,Węgry, Słowacja i pribałtkika na +
    Tylko PL w czarnej d.
    No ale my też przecież sojusznicy …

  170. @Warszawiak – ciekawe dane. W sumie nigdy nie przyglądałem się bilansowi płatniczemu niemiec a tam same ciekawostki.
    Najbardziej wydymana GB własnie spi…doliła ( spora heca )
    Dla US te 49mld to może nie grosze ale pierdoła generalnie.
    Więc faktycznie nastepna jest Francja …. sojuszniczka. Jak na małżeństwo to takie nowoczesne – można by rzec matryarchat ;P

    Z drugiej strony Czech,Węgry, Słowacja i pribałtkika na +
    Tylko PL w czarnej d.
    No ale my też przecież sojusznicy …

  171. @ Warszawiak # 176

    Znowu niemiecka buta i bezczelność. „Na krzywe ryło żyją” właśnie twoi rodacy narzucając „europejskim przyjaciołom” politykę monetarną (coraz częściej także budżetową) która jest korzystna dla Berlina i fatalna dla „przyjaciół”. Czysty wyzysk innych państw na rzecz Niemiec.

    Oprócz tego Berlin działa propagandowo. Piękne słowa o wspólnej Europie, pokoju, współpracy. Do tego straszonko maluczkich żeby nie zostawali na „peryferiach” odrębnej waluty. Nawet sobie z Putinem rurociągi budują żeby nas trzymać w szachu, kontrolować i straszyć Rosją.

  172. @ Jacek

    Nawet fajnie to wyjaśniasz marynarzowi w # 177 i # 179.
    Nie dotyczy to ostatniego akapitu. Wcale nie mamy interesu w inflacji. Przecież kredyty hipoteczne są u nas albo w oparciu o stopę ZMIENNĄ albo frankowe.

    Czyli tak jak zwykle u ciebie. Kilka sensownych uwag. Następnie przesada, fanatyzm i zaślepienie. Z jednoczesnym przypisaniem ignorancji i prania mózgów potencjalnym adwersarzom.
    Ty całkowicie ignorujesz empiryczne doświadczenie. PRZECIEŻ MY WIEMY JAK ROZWIJAJĄ SIĘ PAŃSTWA DEFICYTOLUBNE i INFLACJOLUBNE. Zestaw przykładów w # 154 jest dosyć obszerny, ale z łatwością można go poszerzyć (przykłady były pod deficyty; lista pod inflację byłaby podobna ale trochę inna gdyż niewątpliwie japoński brak inflacji też bywa groźny). Więc pytam się gdzie działają twoje teoryjki? Mars? Wenus? Bo na Ziemi na pewno nie działają.

    Optymalny deficyt strukturalny (czyli po korekcie na cykl koniunkturalny) dla państw rozwiniętych 0-1%, dla rozwijających się 1-2%.
    Optymalna inflacja dla państw rozwiniętych 2%, dla rozwijających się 4%. I co tu kombinować z teoriami i wzorami???

  173. @krzys
    Dzięki za info. Planuję zakup S w przedziale 2340-90.Pozdrawiam:)

  174. @ ogif,

    Umiarkowana inflacja jest dla kredytobiorców korzystna. Teraz mamy około 2%, a stopy procentowe pozostają rekordowo niskie i jeszcze dlugo beda niskie. Jeszcze bardziej korzystna jest dla kredytobiorców walutowych (oczywiście pod warunkiem, ze nie jest na tyle wysoka by osłabiać złotego). Inflacja 2%, kurs franka stabilizuje się/spada (3,85) a kredyty oprocentowane około 0,5%.
    Pozdr M

  175. „Umiarkowana inflacja jest dla kredytobiorców korzystna. […] Jeszcze bardziej korzystna jest dla kredytobiorców walutowych (oczywiście pod warunkiem, ze nie jest na tyle wysoka by osłabiać złotego).[…]” (Magnavox)

    .
    Zastanawiam się dlaczego udział nierezydentów w krajowym długu jest tak duży i wynosi z grubsza 1/3? Skomentowałem to już kiedyś:
    http://dyskusja.biz/gospodarka/porazka-republikanow-nie-musi-konczyc-hossy-60521 #345

    Ponadto zastanawiająca jest także gorliwość z jaką kiedyś banki oferowały kredyty denominowane w CHF.

    Moim zdaniem napływa do nas za dużo kapitału zagranicznego i jesteśmy zbędnie wystawieni na ryzyko kursowe. Mam wrażenie, że preferowane jest finansowanie zagranicznym kapitałem, nad własnym pieniądzem.

  176. Drogi Jacku!
    Drogi Kraku!
    Drogi Gospodarzu!

    Wszyscy Panowie twierdziliscie I twierdzicie, ze posiadanie wlasnej waluty daje duze mozliwosci dla kraju, ktory ja posiada tzn ze oslabienie tej waluty powoduje zwiekszenie konkurencyjnosci miedzynarodowej a jezeli tak, to moze Panowie byliby tak uprzejmi I mogli nam wyjasnic, dlaczego Polska majac swoja walutè ma tak katastrofalnie wysoki ujemny bilans handlowy z Niemcami?

    Pozwolilem sobie liczby z # 176 podzielic przez ludnosc danych krajow z 2006 roku I wyszlo mi, ze na glowe mieszkanca danego kraju przypada ok:

    w Polsce – 244€
    we Wloszech – 166€
    w USA- 164€

    Jezeli Szanowni Panowie strugaja za przeproszeniem doradcow ekonomicznych, to moze podpowiedzieliby Jarkowi co nalezy zrobic, zeby ta konkurencyjnosc miedzynarodowa z Niemcami „odzyskac” oraz wyjasnili nam dlaczego przez 25 lat….. w tym za Balcerowicza I Tuska tego nie zrobiono….?

    🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂 🙂

    Szczegolnie serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  177. Warszawiak, 188
    Zyski z posiadania własnej waluty są consensusem. Jeżeli twierdzisz inaczej, udowodnij. Wywodem, który podbudujesz faktami. I, nie, wrzuta jakiegoś linku z informacją – sie, gupole, zapoznajta, nie jest dyskusją. Może wśród niemieckich emerytów. Polskiego pochodzenia.
    Tutaj:
    ” Why would you want a weaker currency?

    Global economic growth and interest rates remain low, resulting in central banks using unconventional means to try to boost growth. While most central banks are not explicitly targeting weaker currencies, it has become an unspoken goal. For example, the eurozone and Japan have loosened monetary policy and seen their currencies fall against the U.S. dollar.

    Potential implications of a lower currency include:

    Export growth. A country’s exports can gain market share as its goods get cheaper relative to goods priced in stronger currencies. The resulting increases in sales can boost economic growth and jobs, as well as increase corporate profits for companies that do business in foreign markets.

    Rising inflation. Inflation can climb when economies import goods from countries with stronger currencies, since it takes more of a weak currency to buy the same amount of goods priced in a stronger currency. Currently, low economic growth has resulted in deflation, or falling prices, becoming a bigger risk than inflation in many countries. A deflationary mindset is undesirable because once consumers begin to expect regular price declines, they may start to postpone spending and businesses may begin to delay investment, resulting in a self-perpetuating cycle of slowing economic activity.

    Relief for debtors. A weak currency can boost inflation, and therefore incomes and tax receipts, while the value of debt is unchanged, making it easier for local currency borrowers to pay down debts. Alternatively, a weak currency makes paying back debt issued to foreign investors and priced in foreign currency more expensive. Much of the developed world still has high debt burdens, making inflation somewhat desirable.”
    http://www.schwab.com/public/schwab/nn/articles/Currency-Wars-Is-a-Weaker-Currency-Good-or-Bad

    ” Polska (..) ma tak katastrofalnie wysoki ujemny bilans handlowy z Niemcami?”
    Gdzie, byłbyś uprzejmy pokazać?
    http://www.bankier.pl/wiadomosc/Polska-z-rekordowa-nadwyzka-w-handlu-zagranicznym-7499828.html
    Przecież to witki opadają..

    Aha, i nie liczę, że to przeczytasz i odpowiesz. Ale co tam – u mnie leje…
    Adam

  178. Adam!
    Wszyscy!

    Jestem przez najblizszy tydzien poza domem, bez sprzetu I z ograniczonym dostepem do internetu, dlatego bedzie krotko tylko źeby zasygnalizowac prawdopodobnie nieporozumienie, ktore nie jestem wstanie obecnie wyjasnic. Liczby, ktore podawalem I podaje pochodza ze stron:

    Statische Bundesamt Aussenhandel
    Rangfolge der Handelspartner im Außenhandel
    der Bundesrepublik Deutschland

    z dn. 17.05.2017

    a tam stoi jak byk, ze niemiecki eksport do Polski w 2016 roku wynosil 54809284€ a import z Polski do Niemiec 46468375€ a bilans dla Niemiec byl dodatni I wynosil 8340909€.

    Za tydzien jezeli to nieporozumienie nie zostanie wyjasnione to wroce do tematu.

    Warszawiak.

  179. @ „dlaczego tak katastrofalnie wysoki ujemny bilans handlowy z Niemcami?”

    Bo Pilsudski za wczesnie umarl. Gdyby dozyl do 1989 inaczej by wygladala rozmowa z uprzejmymi panami z EU.

  180. Warszawiak, 190
    Rozumiem.
    Nie wiem jednakże, czy zmieszczę się w podanym terminie. Może ktoś z Forum pomoże?
    Z drugiej strony, do „Statische Bundesamt Aussenhandel Rangfolge der Handelspartner im Außenhandel der Bundesrepublik Deutschland” Tobie trochę bliżej, może więc wpadniesz do nich i poprosisz o wyjaśnienia?
    Tydzień powinien im wystarczyć – ja jestem sam a oni mają, z pewnością, całe zastępy analityków.

    A tak na poważnie – Ty wyciągasz z kapelusz, Ty udowadniasz. No co Ty? Na folwarku swoim jesteś? Przy okazji krowy mam Ci wydoić? Kto Cię kultury uczył? Albo kto tego zaniedbał?
    Chyba, że zlecasz. Za odpowiednią sumę przełknę Twoją impertynencję, jednakże stawkę podwyższę.

    Adam

  181. #193 @Adam
    Wszyscy

    Dla dobra bloga probowalem byc delikatny, jednak butnosc, chamstwo, nieuzasadniona agresywnosc w stosunku do mojej osoby zmusza mnie do calkowitego ignorowania tego forumowicza a Pana Piotra prosze o zwiekszona uwage na jego wpisy pod w/w wzgledem…

    Warszawiak.

    PS. Jacek, jezeli bedziesz zainteresowany, to za tydzien mozemy wrocic do tematu….. moim zdaniem sprawa moze byc b. powazna….

  182. Warszawiak, 194
    Na usta się ciśnie – chlip, chlip.. Ale może obrażam?
    Może być mucho, mucho poważna. Przecież Niemcy mogą mieć deficyt! Wspomóż ich swoją matematyką. I nie czekałbym tygodnia, możesz nie mieć dokąd wracać.

    Bon voyage.
    EOT
    Adam

  183. @Warszawiak – to dosyć proste i ma niewiele wspólnego z własną walutą ( vide bilansy Czechy i Słowacji ) . Ponieważ Polska jest regularną (pół)kolonią Niemiec od kilkunastu już lat.
    Nie wiem czemu to ( w głównej mierze ) przypisać – ale najpewniej jest to KLIENTELIZM polskiej klasy politycznej wspartej przez (niemieckie też) media .
    Tak można było by podsumować politykę IIIRP – jest analogiczna jak ta z końcówki IRP ( na szczęscie inna jest geopolityka )

  184. @Warszawiak

    Mogłoby się wydawać, że dane dotyczące eksportu i importu z rozbiciem na kraje, pochodzące z tego samego źródła, za ten sam okres, powinny się ze sobą pokrywać. Skoro z Francji do Niemiec coś wyeksportowano, to logiczne jest, że to samo w Niemczech z Francji zaimportowano. Ale nie, tak nie jest. Można się o tym samemu przekonać, zaglądamy:

    http://www.tradingeconomics.com/poland/imports-by-country
    http://www.tradingeconomics.com/poland/exports-by-country
    http://www.tradingeconomics.com/germany/imports-by-country
    http://www.tradingeconomics.com/germany/exports-by-country

    Niemcy eksport do Polski = $58.85B
    Polska import z Niemiec = $43.18B

    Polska eksport do Niemiec = $53.03B
    Niemcy eksport z Polski = $51.48B

    Wszystkie dane są podane rocznie, za 2016, pochodzą z tej samej bazy „United Nations COMTRADE database on international trade”. (https://comtrade.un.org/) Potem spoglądamy na dane innych krajów i… także nie pokrywają się! W zasadzie nie powinno nas to dziwić, takie cuda w ekonomii to chyba jest norma. Skoro ekonomiści potrafią z sukcesem wmawiać ludziom, że emitent pieniądza musi pożyczać pieniądz, który sam emituje, od użytkowników tego pieniądza, to generalnie rozjechane dane eksportu/importu pomiędzy krajami wydają się nic nieznaczącym szczegółem.

    Sięgamy więc do źródła po wyjaśnienie:
    https://unstats.un.org/unsd/tradekb/Knowledgebase/50657/Bilateral-asymmetries

    „Bilateral asymmetries in trade data (both in goods and services) are a well-known phenomenon in official statistics. Bilateral trade asymmetries occur when the reported exports from country A to country B do not match the reported imports to country B from country A.
    Merchandise Trade
    Three main and well-known reasons for asymmetries in bilateral merchandise trade are:
    (i) the application of different criteria of partner attribution in import and export statistics
    (ii) the use of CIF-type values in import statistics and FOB-type values in export statistics
    (iii) application of different trade systems in data compilation.
    […]
    There are other valid reasons why the reported exports of one country may not coincide with the reported imports of its partner country, such as:
    – Imports are reported in CIF-type values and exports are reported in FOB-type values;
    – Time lag between exports and imports; e.g., goods leaving country A in 2012 might only reach country B in 2013;
    – Goods passing through third countries;
    – Goods entering Customs warehousing for several months;
    – Goods being classified differently;
    – Countries having different trade systems (General versus Special Trade System);
    – Goods passing through industrial processing zones may or may not be recorded by the exporting country.
    […]”

    [„Obustronnne niezgodności w danych handlowych (zarówno w odniesieniu do towarów jak usług) są dobrze znanym zjawiskiem w oficjalnych statystykach. Dwustronne asymetrie handlowe pojawiają się, gdy zgłoszony eksport z kraju A do kraju B nie odpowiada zgłoszonemu importowi do kraju B z kraju A.
    Handel towarem
    Trzy główne i dobrze znane powody asymetrii w dwustronnym handlu towarami to:
    (I) zastosowanie różnych kryteriów przypisywania partnerów do statystyk dotyczących przywozu i wywozu
    (Ii) wykorzystanie wartości typu CIF w statystykach przywozu i wartości typu FOB w statystykach wywozu
    (Iii) stosowanie różnych systemów w gromadzeniu danych.
    […]
    Istnieją inne ważne powody, przez które zgłoszony eksport jednego kraju może nie pokrywać się z zgłoszonym importem w kraju partnerskim, na przykład:
    – Import jest raportowany w wartościach typu CIF, a eksport jest podawany w wartościach typu FOB;
    – opóźnienie czasowe między eksportem a importem; np. towar opuszczający kraj w 2012 może dotrzeć do kraju B dopiero w 2013;
    – towary przechodzące przez kraje trzecie;
    – towary wchodzące do składu celnego na kilka miesięcy;
    – Towary klasyfikowane w różny sposób;
    – Kraje o różnych systemach handlowych (Ogólny a Specjalny System Handlu);
    – Towary przechodzące przez strefy przemysłowe mogą być, lub mogą nie być rejestrowane przez kraj eksportujący.
    [j.])

    No pięknie. Jednym słowem „zrobimy” sobie taki wynik, jaki nam pasuje (albo „jaki potrafimy/chcemy policzyć”), no i co nam zrobicie? Wniosek z tego jest taki, że gdy następnym razem przeczytam samochwalstwo o „nadwyżce” w obrotach handlowych, to wezmę to pustym śmiechem. Jak widać z publikowanych danych można spokojnie przyjmować błąd +/- 20%, a na pytanie czy mamy nadwyżkę czy deficyt odpowiadać szczerze, że JA TEGO nie wiem.

  185. (Nawiazuje do poprzedniego tekstu PK, z http://www.monde-diplomatique.pl/index.php?id=2%5D
    Halimi:
    -„Premier Rosji Dmitrij Miedwiediew uważa, że gdy tylko „rozwiały się ostatnie mgły wyborcze”, Trumpa „złamał system władzy” w Waszyngtonie. Krótko mówiąc przywołało go do porządku „głębokie państwo”,
    które nigdy nie pozwala, aby jego priorytety strategiczne ucierpiały
    z powodu zmiany lokatora w Białym Domu.
    Najbardziej przywiązani do imperium amerykańskiego republikanie i demokraci mogą triumfować: jeśli Trump przypomina kukiełkę, to nie jest to już „marionetka Kremla” [2]… W tej sprawie wygrało „głębokie państwo”.
    [I powód takiego zachowania]
    Halimi. -„Gdyby zmartwychwstał Eisenhower, zapewne dodałby do swojego
    „kompleksu wojskowo-przemysłowego”
    komponent medialny.”

  186. Jacek.

    Dziekuje.

    Za blogowych dobrych starych czasow, jeszcze za Jokera….. tego z centrum Gdyni z Oksywia…. 🙂 , Joker duzo pisal o VAT-owskich przewalkach.
    Czy Twoim zdaniem Jacku przewalki te moga miec wplyw na wysokosc wielkosci eksportu tez…? oprocz oczywiscie tych punktow, ktore wymieniles….

    Tak czy siak, jest zle, jest b. zle, poniewaz to nie my na blogu powinnismy zajmowac sie ta sprawa…… wiarygodnosc tych oficjalnych danych jest bliska zeru…… delikatnie piszac….

    Warszawiak.

  187. @Warszawiak #199

    Gdybym wierzył w spiskowe teorie, to może tak. 😉

    Mówiąc serio, to moim zdaniem konkluzja powinna być taka, że dane są niedokładne, pokazują sytuację z grubsza z dokładnością do 20% i należy zachować spory dystans. Z całą pewnością faktem są pokazywane duże wartości (tj, kto do kogo DUŻO wysyła) natomiast nie należy w ogóle zwracać uwagi na drobne zmiany, tj, gdy ogłaszamy z dumą 0,5% nadwyżki, to jest to typowa Tischnera g. prawda statystyczna.

  188. Krzys, Doris

    Mam nadzieje, że wyszliście z S.
    Sell in May mamy już za sobą i teraz już tylko up.
    Rozliczenie czerwcowych powinno być ok. 2500 a wrześniowych pewnie z 2800 – 3000.
    Nie widać na horyzoncie wydarzeń, które mogłyby proces wzrostów zatrzymać.
    Patrząc na jakość korekty wzrostów (czyli prawie jej brak) to śmiało można powiedzieć że trend wzrostowy ma się świetnie. Może trochę martwić szybko spadający LOP ale to jest do odbudowania podczas wzrostów.
    Na ostatnich dołkach opcyjni znów dorzucili opcji za 2 mln zł, więc można w ciemno zakładać że wiedzą lepiej. Chciałbym wiedzieć kto jest stroną tej transakcji bo wałek jest tak oczywisty, że dziwne że żadne KNF i inne służby skarbowe się tym nie zainteresowały. Wymiany są po kursach daleko odbiegających od rynkowych i zwykły śmiertelnik nie może dokonać takiej transakcji a ktoś działa na czyjąś szkodę. Jako laik przypuszczam, że stroną wygrywającą jest osoba prywatna a stoną przegrywającą instytucja (fundusz?). Wszystkie dane ma GPW i dla KNF to chyba pestka aby sprawdzić wszystkie takie transakcje po kilka mln wstecz kilka lat.

  189. „Glapiński uważa, że NBP nie powinien inwestować w akcje. ”
    (https://www.obserwatorfinansowy.pl/dispatches/glapinski-zloty-bedzie-odporny-na-zaostrzanie-polityk-zachodnich-bankow-centralnych/)

    To w ogóle ktoś miał taki POMYSŁ ???

    Bezczelność neoliberalnych elit nie ma chyba granic, skoro ktokolwiek mógł coś takiego proponować. Z jednej strony debilna polityka austerity z „niezależnością” (czyli wykluczeniem z naturalnej roli kreatora pieniądza) NBP, ewidentnie uderza w interes publiczny, dla zysku rentierów, a jednocześnie NBP miałby finansować prywatnych właścicieli kapitału, skupując ich akcje??

    Doprawdy, nie ma chyba takiej nieprawości i złodziejstwa, którego nie dopuściłoby się kapitalistyczne państwo, w interesie swojej 1% elity, kosztem reszty społeczeństwa.

  190. @ Jacek # 202

    Nie histeryzuj fanatyku.
    Polityka austerity jest debilna wyłącznie podczas kryzysu. W okresach lepszej koniunktury sam legendarny Keynes zalecał zaciskanie pasa. Właśnie tylko debile nie oszczędzają w dobrych czasach.

    Jeśli ktoś chciałby zrobić z Warszawy regionalne centrum finansowo-giełdowe to w praktyce musiałby zapewnić publiczny popyt na akcje. Nie należy tego rozumieć dosłownie. Myślę że ani rząd ani NBP nie powinny kupować akcji. Ale np. gdy w wyniku państwowych decyzji kupowały OFE to GPW rozwijała się bardzo obiecująco.

    Rozwój polskiego rynku kapitałowego nie jest potrzebny bogaczom, bo oni sobie poradzą chociażby zagranicą. Natomiast przydałby się polskiej gospodarce czyli zwykłym ludziom, którzy uzyskiwaliby pracę lub lepszą pracę w firmach rozwijających się lub powstających dzięki działalności żywej, aktywnej giełdy, będącej w zainteresowaniu światowego kapitału.

  191. Nie ma Doroty i paru fajnych gości. Jednak się kończymy. Zatem należy ustąpić pola Jackowi. Niech głosi dyrdymały. Zajrzę po wakacjach. Jeśli będzie do czego zaglądać.

    [Beksa 😉 Wszystko się kiedyś kończy. PK]

  192. #ogif #203
    „Polityka austerity jest debilna wyłącznie podczas kryzysu. W okresach lepszej koniunktury sam legendarny Keynes zalecał zaciskanie pasa. Właśnie tylko debile nie oszczędzają w dobrych czasach.”

    Nie wycieraj sobie d. Keynesem, bo pasuje jak pięść do nosa. Jeżeli realna gospodarka się rozwija i jest w dobrym stanie (zapewne to masz na myśli jako „lepsze czasy”), to co konkretnego proponujesz wtedy „oszczędzać”? Budowę jakiegoś mostu należy odłożyć? Nie zatrudniać nauczycieli? Wysłać milion ludzi na bezrobocie w ramach „oszczędzania” siły roboczej? Jaki mądrala może proponować takiej gospodarce „oszczędzanie”, skoro realnie ZAWSZE zależy nam na osiągnięciu w danych warunkach MAKSIMUM możliwych rezultatów? Masz jakiekolwiek wątpliwości? ZAWSZE NA MAX!!

    Nie ma dosłownie NICZEGO w gospodarce do fizycznego „oszczędzenia”. W realnej gospodarce istnieją wyłącznie ewentualne STRATY i nie wykorzystane możliwości. Na dokładkę nie da się ich nigdy odrobić, ponieważ czas nie płynie wstecz. Gospodarka ZBĘDNIE wyhamowana dzisiaj, pogarsza nasze warunki w przyszłości. Definitywnie i nieodwołalnie.

    Polityka finansowa zapewnia jedynie finansowanie REALNEJ działalności gospodarczej. Szczytem debilizmu (a właściwie neoliberalnym memem) jest „oszczędzanie” wirtualnych zapisów komputerowych KOSZTEM ograniczenia rozwoju realnej gospodarki!! Jak w ogóle można wpaść na pomysł tak głupi, jak „oszczędzanie” emisji pieniądza na „lepsze czasy”, pieniądza, który jest tylko wirtualnym zapisem i którego można wyemitować zawsze tyle, ile trzeba, tak samo TERAZ, jak i w PRZYSZŁOŚCI.

    Gdy słyszę polityka, jak mówi „tylko debile nie oszczędzają w dobrych czasach”, to wiem, że to zwykły kłamca albo głupek. Do której grupy aspirujesz? Politykowi można wybaczyć, bo to jego praca, ale Tobie, po latach na forum?

    .
    „Jeśli ktoś chciałby zrobić z Warszawy regionalne centrum finansowo-giełdowe to w praktyce musiałby zapewnić publiczny popyt na akcje. Nie należy tego rozumieć dosłownie. Myślę że ani rząd ani NBP nie powinny kupować akcji. Ale np. gdy w wyniku państwowych decyzji kupowały OFE to GPW rozwijała się bardzo obiecująco.”

    Super. Jak widać wolny rynek działa najlepiej na państwowej kasie. 😉 😉

    .
    „Rozwój polskiego rynku kapitałowego nie jest potrzebny bogaczom, bo oni sobie poradzą chociażby zagranicą. Natomiast przydałby się polskiej gospodarce czyli zwykłym ludziom, którzy uzyskiwaliby pracę lub lepszą pracę w firmach rozwijających się lub powstających dzięki działalności żywej, aktywnej giełdy, będącej w zainteresowaniu światowego kapitału.”

    Giełda służy firmom do tworzenia miejsc pracy dla plebsu??? ……… Tu musiałem przerwać pisanie, bo ze śmiechu spadłem z fotela pod biurko. Ale pojechałeś po bandzie. Ty jesteś ostatni, co nie wie po co jest to kasyno? 😉

    Poza tym, to ściągnijmy jeszcze więcej kapitału spekulacyjnego z zagranicy, bo mamy go najwidoczniej za mało. Dwa razy już poruszałem ten temat, pytając się na forum PO CO w naszej sytuacji preferujemy finansowanie kapitałem ZAGRANICZNYM??? (#345, #187) Podobnie jak inni, nabrałeś wody w usta, zapewne nie masz nic do powiedzenia w tej sprawie. Zawsze łatwiej rzucić jakiś epitet ad personam.

  193. „Nie ma Doroty i paru fajnych gości. Jednak się kończymy. Zatem należy ustąpić pola Jackowi. ”

    Czyzby….? Jackowi nie ustepuje sie pola….. przez Jacka jest die odstrzelonym lu rozjechany czolgiem…. a potem w ryk i babskie lamenty….

    Serdecznie pozdrawiam, Warszawiak.

  194. @anonim
    Oczywiście już bez S ale i bez L. Prezentowany scenariusz prawdopodobny. Pozdrawiam 🙂

  195. @ Gospodarz # 204

    Gdy kończy się coś fajnego to trzeba płakać. Więc płaczę.
    Oczywiście można to dalej ciągnąć dyskutując z Jackiem i Warszawiakiem, ale to już nie to samo co kiedyś. Marynarz jest odpychający, a Jacek sfanatyzowany na pograniczu szaleństwa. Proszę zerknąć na bzdury jakie napisał w #205. Naprawdę zabawne. On też się cieszy. Śmieszy go że LPP, CCC i wiele innych firm rozwinęło skrzydła i zatrudnienie dzięki finansowaniu przez giełdę. Więc wszyscy ubawieni. Niby fajnie, ale wariaci jakoś nie do końca mnie śmieszą. Robię sobie przerwę. Potem się zobaczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

(komentarz pojawi się po zatwierdzeniu)

Piotr Kuczyński
Piotr Kuczyński