„Części ciała w maszynie” na Aleo.pl

Asamblaż: „Części ciała w maszynie”, działka w Brdowie, cytrynian sodu 40 tys. kg, szafę rack, mercedes s320 i blisko 60 tys. innych towarów i usług można kupić, zamówić w serwisie aukcyjnym dla firm Aleo.pl.

"Części ciała w maszynie" na Aleo.pl


„Jestem szefem wszystkich szefów i tworzę Aleo w Internecie. A teraz tak: ty logujesz tam swoją firmę i kupujesz tam szybciej, sprytniej i tanio. A nie mówiłem?” – tak mówił w jednym ze spotów reklamowych Krzysztof Jarzyna ze Szczecina (zobacz tu jego sobowtóra).

W trzy miesiące od startu serwisu akcyjnego dla firm na Aleo.pl zarejestrowało się w nim 11 tys. przedsiębiorców, a liczba produktów/usług w katalogu zbliża się do 60 tys. ING Bank Śląski, który platformę zbudował nie kryje zadowolenia z tego faktu, bo takiej liczby użytkowników spodziewał się dopiero za trzy miesiące, na koniec kwartału. Liczba transakcji też nie jest mała, bo w ciągu trzech miesięcy od powstania serwisu odnotowano na nim prawie tysiąc aukcji oraz opublikowano 1,7 tys. zapytań ofertowych.

 Nieźle jak na tak krótki czas od uruchomienia platformy. Tym bardziej, że liczba użytkowników i dostępnych produktów bardzo dynamicznie przyrasta. W ciągu ostatnich dwóch dni przybyło ponad 500 użytkowników, a oferta serwisu wzbogaciła się o 15 tys. produktów i usług.

Niemało wśród nich jest dość osobliwych pozycji w czym Aleo coraz bardziej zaczyna przypominać Allegro, gdzie też można znaleźć groch, mydło i powidło. Na aukcjach Banku Śląskiego do kupienia są całe ciężarówki surowców, uszczelek, czy rozmaitych akcesoriów i podzespołów, ale też np. książka „Kobieta – lider przyszłości. W poszukiwaniu sensu i znaczenia”. Wrażliwych na kulturę przedsiębiorców może zainteresować asamblaż (rodzaj trójwymiarowego kolażu, ułożonego z przedmiotów) „Sąd ostateczny”, albo „Części ciała w maszynie” (zdjęcie w obok) – mogą nieźle prezentować się w gabinecie prezesa, albo szefa kadr.

 
Trudno powiedzieć coś o jakości oferty w serwisie i samej platformie transakcyjnej. W Internecie o Aleo na razie jest cicho. Nie ma opinii pozytywnych użytkowników, ale nie ma też negatywów, co, przy skali trollingu w polskiej sieci, jest warte odnotowania. Zdaje się, że na razie przedsiębiorcy obserwują to co dzieje się na platformie. Przydałoby się dobre forum w Aleo, w którym użytkownicy mogliby pisać co im się podoba, a co trzeba zmienić. W serwisie jest co prawda sekcja „opinie’, jednak bank zamieścił tam laurkowe, pisane sztywnym  językiem oficjalne listy swoich dużych klientów, których ściągnął na platformę.
Z badań jakie Śląski pokazał uruchamiając Aleo, wynika że o ile firmy nawet dość chętnie robią zakupy w internecie – 39 proc. w e-sklepach,  a 28 proc. na aukcjach – to ze sprzedażą w sieci jest znacznie gorzej – tu nabywców jest tylko 16 proc. Warto dodać, że ci sami ankietowani już jako osoby prywatne znacznie częściej zaopatrują się w sieci. 75 proc. kupuje w sklepach, a 68 proc. na aukcjach. Być może Aleo uda się zmienić ten trend. W serwisie przeważają bowiem zapytania ofertowe – to kategoria nie występująca w klasycznych aukcjach i polega na tym, że przedsiębiorca zgłasza zapotrzebowanie na określony towar/usługę. Wczoraj w Aleo było 235 zapytań i 75 aukcji.
Daleko jeszcze do podsumowania działalności serwisu działającego pod auspicjami ING, ale trzeba przyznać, ze jest to jedno z najciekawszych rozwiązań na rynku i jeden ze sprytniejszych sposobów szukania nowych źródeł przychodów dla banku. Okres stawiania pierwszych kroków Aleo ma już za sobą i, choć jeszcze jakiś czas temu dość sceptycznie zapatrywałem się na jego przyszłość, to widać że serwis raczej już się nie wywróci.  Czy dojrzeje – to się jeszcze okaże.

Eugeniusz Twaróg
Eugeniusz Twaróg