Circular economy i segregacja odpadów – gra pozorów

Pada pewien mit.

1

don kichot dyskusja.biz

Największe targi ochrony środowiska IFAT w Monachium, jak i branżowe V Bałtyckie Forum Biogazu w których niedawno uczestniczyłem, uzmysłowiły mi kilka ciekawych rzeczy i pokazały, że wiele dotychczas podejmowanych działań, po prostu nie sprawdza się albo jest właściwie jakąś grą pozorów.

Monachijscy wystawcy zdawali się być zupełnie obojętni wobec najnowszej koncepcji Unii Europejskiej jaką jest wdrażanie gospodarki o zamkniętym obiegu. Było to bardzo wyraźnie widać po mizernej frekwencji na panelach dyskusyjnych i wszelkich spotkaniach jej poświęconych. Co ciekawe firmy zajmujące się spalarniami, szczególnie spalaniem rusztowym, które już w najbliższej przyszłości w praktyce nie będą miały racji bytu właśnie w kontekście circular economy, namawiały wszystkich do koła, żeby inwestować w ich technologię! W 2025 r. oparcie jakiegokolwiek systemu gospodarki odpadami w mieście, na takiej spalarni, będzie nie możliwe. Prezesi firm sprzedający technologie spalania na złożach fluidalnych, też wydawali się być zaskoczeni tym co dla nich mogłoby oznaczać wdrożenie zasad circular economy. Środowiska skupione przy promocji i rozbudowie zakładów MBP również zdawały się zachowywać, jakby ich to nie dotyczyło. Zacząłem się zastanawiam, czy oni wiedzą może już coś więcej niż to co jest napisane w dyrektywach unijnych? Czy możliwe, że ich lobbyści pracują nad tym, żeby zmienić decyzje poziomu recyklingu?

Tak naprawdę dzisiaj wyciąganie energii z odpadów nie jest uznawane jako recykling. To jest po prostu odzysk energii, oddzielna kategoria, a my mamy przecież robić recykling. Mamy mieć 65%  recyklingu czyli ponownego wykorzystania, w jakiejkolwiek formie, ale na pewno nie może to być poprzez spalenie, zmieszanych odpadów komunalnych. I to jest wyzwanie, na które ja miałem wrażenie, że europejskie firmy na prawdę nie są przygotowane! Może poza niemieckimi, które twierdzą, że jedynym sposobem osiągnięcia tego jest katorżnicza zbiórka selektywna. Oni najchętniej sprzedaliby do każdego domostwa w Europie 6 pojemników specjalnie przygotowanych, do tego żeby każdy z nas mógł odpady rozdzielać. Jest jedno ale.. poprzednie 30 lat gospodarki odpadami w Europie, nauczyło nas jednego – to nie działa.

Nie musiałem długo czekać, żeby dojść do dokładnie takiego samego wniosku po powrocie z V Bałtyckiego Forum Biogazu. Choć nie jest to duża impreza, to byłem pod wrażeniem, jak wielu gości z basenu Morza Bałtyckiego udało się zaprosić profesorowi Cenianowi. I na prawdę można było usłyszeć bardzo dużo i ciekawych rzeczy. Selektywna zbiórka w skali europejskiej, nie mówiąc już o globalnej, po prostu nie działa. Uzmysłowił mi to jeden z norweskich kierowników prowadzący zakład gospodarki odpadami dla pięciu norweskich gmin. Jego komunikat był jasny. W Norwegii normalnie zbiera się zmieszane odpady komunalne, a to co on dostaje jako czysta frakcja biodegradowalna, to według jego słów nie są zmieszane odpady komunalne, tylko są to odpady trochę mniej zmieszane. 90 proc. ludzi do segregacji się przykłada, ale jest też 10 proc. ludzi, którzy mają to w przysłowiowym „nosie” i to sprawia, że traktują to co wyrzucają jak de facto zmieszane odpady komunalne.

Mam poczucie, że pada pewien mit tego, że my musimy zbierać odpady selektywnie. Inaczej nie da się osiągnąć właściwego poziomu recyklingu z odzysku. Czas, żebyśmy sobie powiedzieli, że zbiórka selektywna po prostu nie działa, a niestety nawet w takim społeczeństwie jak w Norwegii, 10 proc. ludzi udaje. U nas udaje znacznie więcej. To co mamy, to są odpady tylko i wyłącznie mniej zmieszane. Czas żebyśmy się skupili na tym, jak wyciągnąć jak najwięcej ze zmieszanych odpadów komunalnych.

Michał Paca
Michał Paca