Dlaczego Wielka Brytania może pozwolić sobie na Brexit bez ryzyka dla gospodarki, a polski przedsiębiorca powinien się spieszyć?

Polscy przedsiębiorcy z niecierpliwością czekają na zmianę prawa podatkowego i ubezpieczeń społecznych. Problem jednak w tym, że szumnie zapowiadana przez rząd reforma systemu podatkowego i systemu ubezpieczeń społecznych w Polsce nie przyniesie żadnej rewolucji. Co gorsze nawet, może ona na długi czas wprowadzić do tychże systemów kompletny chaos, a dla dużej grupy przedsiębiorców są zwyczajnie niekorzystne.

Fot. Pexels

Każdy z nas, zakładając działalność gospodarczą, zadaje sobie szereg podstawowych pytań: Jakie poniosę koszty takiej działalności? Jaki realny dochód mogę osiągnąć z posiadania własnego biznesu? Czy w danej jurysdykcji będzie mi się opłacało podejmować ryzyko związane z inwestowaniem? Ilu pracowników będę mógł zatrudnić? Czy państwo pomoże mi w prowadzeniu biznesu, albo przynajmniej nie będzie mi w tym przeszkadzało, czy też będzie mi rzucało kłody pod nogi?

Polscy przedsiębiorcy musieli się dotychczas zmagać z wysokimi kosztami prowadzenia biznesu i skomplikowanymi procedurami. Dużą zmianę w tym względzie miała przynieść głośno zapowiadana przez rząd reforma prawa podatkowego i ubezpieczeń społecznych. Na jej mocy miał zostać wprowadzony tzw. podatek jednolity, który zastąpiłby zarówno podatek PIT, jak również wszystkie dotychczasowe składki – emerytalną, zdrowotną, rentową i wypadkową, a także składki na Fundusz Pracy i na Fundusz Gwarantowanych Świadczeń Pracowniczych. Powyższa reforma miała znacznie uprościć procedurę rozliczania podatków, zmniejszyć koszty ich pozyskania i zlikwidować zjawisko degresywności w polskim prawie podatkowym.

Niestety, w stosunku do proponowanej reformy daleka jestem od entuzjazmu. Rząd gubi się jak na razie w swoich pomysłach i nie bierze pod uwagę, że wcale nie działa na korzyść małych i średnich przedsiębiorstw. Bo co na przykład można powiedzieć o propozycji zwolnienia najmniejszych firm (osiągających dochód do 5 tys. zł miesięcznie) z obowiązku opłacania składek na ZUS oraz podatków VAT, CIT i PIT, i objęcia ich w zamian podatkiem o stawce 25 proc., który wyniósłby więcej niż obecna miesięczna składka na ZUS? Najwięcej stracą korzystający dotąd z podatku liniowego podmioty zaliczane do MŚP. Łatwo policzyć, znając poziom obciążeń fiskalnych w Polsce, że to osoby, których roczne przychody sięgały 100.000 zł wzwyż. To na tej grupie opiera się polski system podatkowy i to ta grupa wykazuje największa elastyczność i dynamikę reagowania na zmiany.

Zainteresowanie śledzone jest na bazie licznych wyszukiwań w sieci haseł pod tytułem: optymalizacja międzynarodowa, ale odczuwają to najbardziej doradcy podatkowi  – złote czasy następują dla księgowych w tej dotąd często uważanej za niszową branżę. Polskiemu przedsiębiorcy trudno się więc dziwić, że po zmaganiach z wysokimi kosztami prowadzenia działalności gospodarczej i w obliczu nie do końca sprecyzowanych założeń reformy systemu podatkowego i systemu ubezpieczeń społecznych, zaczyna się on rozglądać za założeniem firmy w innym państwie. Przede wszystkim brana jest pod uwagę Wielka Brytania, gdzie prawo pozwala spokojnie i stosunkowo łatwo prowadzić biznes. Bez wychodzenia z domu, bez odwiedzin w urzędach, ba – nawet bez podpisów elektronicznych (sic!). Państwo pozwala zajmować się oferowaniem klientom najwyższej klasy dóbr lub usług, a nie ciągłym śledzeniem zmian w prawie, dostosowywaniem się do nich i drżeniem przed kolejnymi kontrolami skarbowymi.

Decyzjom o prowadzeniu firmy na Wyspach pomaga  zarówno stabilność i przejrzystość przepisów, jak też korzystny dla przedsiębiorcy system podatkowy. Polski biznesmen, który zarobi na Wyspach do 32 000 GBP, zapłaci podatek rzędu 20 %. – oczywiście po uwzględnieniu wszystkich kosztów, jakie poniósł, aby przychód uzyskać – w tym zatrudnić pracowników czy opłacić własne wynagrodzenie. Ale to nie koniec dobrych wieści. Pamiętajmy, że kwota wolna od podatku dla osób fizycznych wynosi w UK 11 000 GBP, czyli ok. 54 000 zł i co roku wzrasta, a bardzo niskie są też stawki podatku VAT – 20%, 5% i 0%. Poza tym składki National Insurance Contributions (będące odpowiednikiem polskich składek ZUS – owskich), są progresywne, tzn. że ich wysokość zależy od uzyskiwanego dochodu, a i tak daleko im do stawek znanych z polskiego rynku.

Nie ulega wątpliwości, że Wielka Brytania stanowi jak na razie jedno z najatrakcyjniejszych środowisk do prowadzenia biznesu na świecie i że w najbliższych latach nic w tym względzie raczej się nie zmieni. Brexit nie zagraża tu wcale klimatowi dla przedsiębiorczości. Dlaczego? To bardzo atrakcyjna część oferty dla zagranicznych inwestorów. To na przyjazności o otwartości na przedsiębiorców Brytyjczycy zbudowali swoją potęgę gospodarczą. Nikt nie zabija kury znoszącej złote jajka. Bardziej przezorni jednak mogą się zabezpieczyć przed ewentualnymi utrudnieniami po wyjściu Wielkiej Brytanii z Unii, pamiętając, że prawo nie działa wstecz i założone do czasu formalnego wyjścia przedsiębiorstwa będą traktowane, jak te zakładane przez obywateli Zjednoczonego Królestwa. Wszyscy przedsiębiorcy, którzy szukają bardziej przyjaznej jurysdykcji do prowadzenia biznesu, z założeniem firmy w Wielkiej Brytanii powinni się jednak pospieszyć. Nie ze względu jednak na zagrożenie mitycznym Brexitem, ale na sytuację w kraju. Polski rząd zamierza wprowadzić jednolity podatek z dniem 1 stycznia 2018 roku, trudno przewidzieć w którą stronę pójdzie dalsza jurysdykcja i czy nadal tak łatwo będzie o swobodę zakładania firm przez polskich obywateli w innych krajach.

Agnieszka Moryc
Agnieszka Moryc