Do rządzących: Nie dajcie sobą manipulować!

Rząd PiS przystępuje do porządkowania prawa gospodarczego przez ograniczenie płatności gotówkowych z 15 tysięcy euro na 15 tysięcy złotych. Oczywiście zawrzało, bo nie mogło być inaczej.

FOT. Wikipedia

Zdecydowany sprzeciw obniżaniu limitu transakcji gotówkowych dla firm zgłosił Związek Przedsiębiorców i Pracodawców. Przestawił nawet badanie „Płatności gotówkowe w polskich firmach” Maison & Partners. Według ekspertów obniżenie limitu płatności robionych poza systemem bankowym do 15 tys. zł zaszkodzi (czytaj: utrudni prowadzenie działalności gospodarczej) 42 procentom małych i średnich firm w Polsce. Z Ministerstwa Finansów padały argumenty o uszczelnieniu systemu podatkowego, zwiększeniu transparentności dokonywanych transakcji, wzroście uczciwej konkurencji między przedsiębiorcami i zmniejszeniu skali wyłudzeń VAT, co w konsekwencji ma się przyczynić do zwiększenia dochodów budżetu państwa. I tak przegłosowano ustawę pod pretekstem walki z „szarą strefą, terroryzmem i przeciw praniu brudnych pieniędzy”…

Szkoda tylko, że strona rządząca nie podała jakiego zwiększenia dochodów budżetu państwa i ograniczenia fikcyjnych transakcji się spodziewa. Prawda jest taka, że ustawa ta uderza przede wszystkim w przedsiębiorców. Nie chcę tu powracać do dyskusji, która toczyła się w Sejmie i mediach, bo padło wiele słów, których cofnąć już nie można. Jasno wyraziłem swoje oburzenie przeciw traktowaniu przedsiębiorców jak oszustów. Na obrażanie ludzi pracy nigdy nie dam zgody, co klarownie przedstawiłem z trybuny sejmowej (odsyłam zainteresowanych do moich przemówień).

Jednak w tym miejscu chciałbym na spokojnie, bez emocji zapytać, czy przypadkiem nie chodzi o uzyskanie pełnej kontroli nad życiem gospodarczym? W dyskusji na ten temat nie bierze się bowiem  pod uwagę faktu, że koła rządzące zarówno w Polsce, jak i w innych krajach są manipulowane przez duże, globalne korporacje. Czterokrotne ograniczenie płatności gotówkowych przez rząd to ewidentne potwierdzenie na lobbing korporacji bankowych na rzecz zwiększenia bezgotówkowych przepływów finansowych. Nie trudno wyobrazić sobie sytuację, w której finansjera europejska odcina obywateli od źródła własnych środków finansowych. Być może za pomocą jakiegoś wirusa, a nawet celowego zamiaru…

Pozbawienie ludzi dostępu do pieniądza, dziś głównego środka płatności, to ewidentne przejęcie kontroli nad nimi. Trzymanie części zarobków  w postaci gotówki lub majątku trwałego niesie za sobą pewną dozę bezpieczeństwa dla nas samych, naszych rodzin czy prywatnych firm. Bezmyślne, czy może powinienem raczej napisać: bezrefleksyjne ufanie korporacjom bankowym w przyszłości może doprowadzić do niewyobrażalnego chaosu. Kryzysu, podczas którego okaże się, że zostajemy bez pieniędzy, bez zabezpieczenia, bez przyszłości. Dlatego też krótkowzroczność i nabieranie się na tezy jakoby ta zmiana miałaby wpłynąć na ograniczenie wyłudzeń podatkowych jest korzyścią dla skarbu państwa pozorną.

Co ciekawe nawet w samym PiS-ie w tej sprawie głosy były podzielone. Obniżenie progu płatności gotówkowych ma pełnić funkcję prewencyjną i doprowadzić do ograniczenia fikcyjnych transakcji. Nie ja jeden jestem przekonany, że faktycznym problemem nie jest gotówka. Straty fiskalne dla budżetu państwa dokonują się głównie poprzez system bankowy i to na znaczne kwoty.

Widoczna globalna tendencja zamiany pieniądza – gotówki na pieniądz wirtualny – jest drogą donikąd. Wystarczy wyłączyć internet, a wszyscy zostajemy bez pieniędzy.

Marek Jakubiak
Marek Jakubiak