Dochód bazowy w mysim raju

no i kto powiedział że nie ma darmowego lunchu?

Socjalizm w Polsce po wojnie wprowadzali  jak wiadomo socjaliści, pod pokrywką ludu pracującego miast i wsi.  Nic dziwnego że eksperyment ten zakończył się fiaskiem!   Gdyby go wprowadzali naukowcy to by go na pewno najpierw przetestowali na myszach.

Sytuacja powtarza się w Szwajcarii gdzie socjaliści chcą wprowadzić UBI (universal basic income), czyli bazową mannę z nieba dla każdego legalnego rezydenta. Jak przystało na kraj, manna szwajcarska ma być solidna – po CHF2600 miesięcznie na łebka, plus CHF650 na dziecko. Czy się stoi czy się leży, czy się ma pracę czy się jej nie ma, kasa leci. Do komunistycznej nirwany niedaleko.

basic_income

Szwajcarskie referendum które ma o tym zadecydować odbędzie się 5 czerwca. Propozycja zawiera trzy punkty które mają znaleźć się w konstytucji:

1. Rząd federalny zapewnia każdemu obywatelowi bezwarunkowy dochód bazowy.

2. Dochód bazowy umożliwi całej populacji prowadzenie godnego życia i uczestnictwo w życiu publicznym.

3. Prawo ureguluje szczegóły dotyczące wysokości dochodu bazowego oraz metody jego finansowania.

Proponowane sumy nie są obiektem głosowania; stanowią luźną rekomendację sponsorów referendum. Sprytnie omijają  oni pułapkę nadmiernych szczegółów prowadzącą do kłopotliwych pytań o finansowanie tej państwowej szczodrości. Wyrażają jedynie wiarę w „prawo” które w jakiś sposób wykrztusić ma środki niezbędne aby rozdać każdemu sumę rzędu 2/3 mediany dochodu w USA. Tyle że jak ostatni raz sprawdzaliśmy to w USA trzeba było na to ciągle jeszcze zapracować podczas gdy w Szwajcarii wystarczyć ma wyciągnięcie ręki.

Jak wyjaśnia punkt 2, celem tej manny z nieba ma być „godne życie”. Po co niegodnie dymać co dzień do pracy aby poniżając się  zarabiać  na życie jak można to godnie zainkasować bez wstawania rano, bez stania w korkach i bez użerania się z szefem. Można przecież żyć godnie bez tych wszystkich niedogodności, zwłaszcza że roboty  i automatyzacja i tak zabierają coraz więcej etatów. Niech więc to roboty stoją sobie w korkach,  a nie my!

Plus oczywiście to morze wolnego czasu które można będzie twórczo wykorzystać! Na przykład biorąc udział w życiu publicznym tak aby lobować za dalszym wzrostem UBI. Życie stanie się przez to z pewnością jeszcze godniejsze. Definitywne rozwiązanie znajdzie też największa zmora lewactwa – straszak że gdy znajdziesz pracę to odetną cię od państwowego cyca.  Teraz to już nikomu nie zagrozi, do cyca masz być przyspawany konstytucyjnie!

Dobrze w sumie się stało że przetarcie dróg postępu przypadło Szwajcarom. Jako jedyny normalny naród w Europie tylko oni są w stanie te lewackie pomysły rezolutnie odrzucić. Nie wyobrażamy sobie innego narodu w którym obywatele sami z siebie odrzuciliby podsuwane im CHF2600 miesięcznie (ponad 10’000 zł po obecnym kursie) na łebka gratis. Nie ma o tym mowy!  Na pewno nie w Polsce gdzie propozycja rozdania wszystkim choćby po tysiącu zł za nic przeszłaby jak burza, zwłaszcza gdyby rząd obiecał do tego likwidację ZUS-u i innych składek, w myśl zasady że nowa manna z nieba ma je wszystkie zastąpić.

O finansowaniu tej extravaganzy piszemy szerzej na blogu DwaGrosze. Konkluzja – nie da się bez masywnego wzrostu podatków, nawet zakładając że UBI zastąpiłby większość obecnych wydatków socjalnych.

Socjaliści szwajcarscy nie wiedzą chyba jeszcze że nawet jak by ich pomysł przeszedł to UBI padnie w końcu tak czy owak. Tak się składa że akurat tę ideę naukowcy na myszach przetestowali gruntownie. Wyniki tych eksperymentów (eksperyment Calhouna 1968) zakończyły się fiaskiem, takim jakim samym jakie czeka UBI. Cyt:

John Calhoun stworzył mysi odpowiednik rozwiniętej cywilizacji ludzkiej. Eksperyment został przeprowadzony na myszach w roku 1968 i trwał 4 lata. Mimo wielokrotnych prób efekt końcowy był zawsze ten sam – Nieograniczony dostęp do pokarmu i brak zagrożeń powodował wymarcie populacji. 

Referendum nie ma dużych szans. Miałoby większe gdyby lewactwo nie trzymało się retoryki  komunizmu i walki klas, która je na szczęście pogrąża.  Dużo lepiej naszym zdaniem byłoby nawiązać do  dzikiego drukowania pieniądza przez banki centralne w ostatnich latach.  O ile QE  służyło głównie klasie banksterskiej  i rozpiętość dochodową niebezpiecznie pogłębiło to UBI pod szyldem „QE dla reszty z nas”  utrudniłoby przynajmniej zadanie przeciwnikom.  Jak już psujemy walutę to przynajmniej solidanie – nich skorzystają z tego wszyscy. Do czasu, oczywiście, do czasu,  ale to już inny temat…

——-
5.6.2016:   Nope,  szwajcarskie myszy nie chcą nowego eksperymentu Calhouna.   Referendum: za 23%, przeciw 77%.

cynik9