Drugi raz mamy status partnera

Oficjalne partnerstwo Polski na Targach Innowacyjnych Technologii Przemysłowych w Hanowerze bezdyskusyjnie jest wydarzeniem przez duże W. Uwzględniając poziom obrotów polsko-niemieckich od naszej akcesji do Unii Europejskiej, wypada stwierdzić — wreszcie!

FOT. Reuters

Lista państw, którym kwietniowe Hannover Messe kolejno przyznają status partnera, potwierdza, że to pierwsza liga. Po 1 maja 2004 r. były nimi: 2005 — Rosja, 2006 — Indie, 2007 — Turcja, 2008 — Japonia, 2009 — Korea, 2010 — Włochy, 2011 — Francja, 2012 — Chiny, 2013 — Rosja, 2014 — Holandia, 2015 — Indie, 2016 — Stany Zjednoczone. Czyli wyłącznie członkowie G20 lub do niej aspirujący, jak Holandia. Zwraca uwagę powtarzalność zaproszeń — Rosji po ośmiu latach, a Indii po dziewięciu. Dyrekcja targów dla swojego wyboru oczywiście uzyskuje polityczną akceptację niemieckiego rządu.

Tytuł przypomina ważną okoliczność — gościem specjalnym w hanowerskich halach Polska już była. Tyle, że u konkurencji — na marcowych Międzynarodowych Targach Teleinformatycznych CeBIT. Rozstrząsanie, która impreza w Hanowerze ma większe znaczenie globalne, przypomina dyskusję o wyższości Bożego Narodzenia nad Wielkanocą lub odwrotnie. CeBIT listę zapraszanych ustala bardzo podobnie, to G20 lub jej półka. W ostatnich latach partnerami były: 2010 — Hiszpania, 2011 — Turcja, 2012 — Brazylia, 2013 — Polska, 2014 — Wielka Brytania, 2015 — Chiny, 2016 — Szwajcaria, 2017 — Japonia. Nasz udział wywalczył Waldemar Pawlak, wicepremier i minister gospodarki, ale śmietankę spił już jego następca Janusz Piechociński. Wtedy do Hanoweru przyjechali przedstawiciele aż dwustu polskich firm. Pokazaliśmy m.in. kosmiczne czujniki, detektory dostarczane NASA do marsjańskiego łazika, cyfrową kostkę do gry, amatorski symulator lotu oraz oczywiście gry komputerowe. CeBIT 2013 przypominam dlatego, że w propagandzie obecnego występu tamten prekursorski został całkowicie wygumkowany! Zgodnie z nuworyszowską narracją władców kraju, przed tzw. dobrą zmianą niczego w Polsce nie było — taka teza to niedorzeczność i nieuczciwość. Akurat między prezentacjami w Hanowerze istnieje związek wyjątkowo bliski w obszarze innowacyjności.

Zaproszenie Polski na targi zbiega się z przewodnictwem Niemiec we wspomnianej G20. Wicepremier Mateusz Morawiecki niedawno uczestniczył gościnnie w spotkaniu ministrów finansów owej elitarnej grupy w Baden-Baden. Uprawniony do rozesłania zaproszeń poza G20 minister Wolfgang Schäuble wtedy pomyślał o 11. kolegach z najróżniejszych państw. Spotkania fiskalne są jednak tylko sektorowe, prawdziwe znaczenie wizerunkowe, prestiżowe i wreszcie decyzyjne mają w G20 dopiero szczyty prezydentów/premierów. Niemcy organizują taki 7–8 lipca w Hamburgu. Kanclerz Angela Merkel swoją listę ustaliła już dawno i Polska nawet się jej nie śniła. Spoza G20 przy stole, m.in. z Donaldem Trumpem i Władimirem Putinem, zasiądą premierzy stałych gości, czyli Hiszpanii i Singapuru. Jednorazowe zaproszenie pani kanclerz dla szefów rządów objęło zaś Holandię i Norwegię. W skali interesów globalnych Beata Szydło jest, z punktu widzenia Angeli Merkel, zdecydowanie za cienka. A zatem — cieszmy się z Hanoweru.

Jacek Zalewski
Jacek Zalewski