Facebook może nam zrobić wszystko

Nie masz fejsa, nie istniejesz. Jeżeli wyznajemy tę zasadę musimy zdawać sobie sprawę z faktu, że serwis w każdej chwili może nas uśmiercić – jeśli tylko coś mu się nie spodoba.

REUTERS/Eric Gaillard/File Photo

Usunięcie profilu Marszu Niepodległości, blokady kont prawicowych publicystów – te wydarzenia z ostatniego tygodnia rozpaliły dyskusję na temat tego, co Facebook może, co powinien, co musi. Nie chcę zajmować się kwestiami prawnymi, ale chętnie opowiem, do jakiego stopnia dzisiejszy internet i działające w nim firmy są uzależnione od łaski serwisu używanego przez 1,788 miliarda ludzi na całym świecie, generującego 43 procent ruchu w portalach informacyjnych.

Czy Facebook cenzuruje treści?

Oczywiście. I robi to od zawsze, również na Instagramie. Cenzura ta działa w dość szerokim zakresie i chociaż może to być zaskakujące, większość z nas jest z tej cenzury zadowolona. Często prowadzi to do zaskakujących sytuacji. Oczywiście Marsz Niepodległości to przykład z ostatnich dni – gdzie falangę uznano za symbol nawołujący do nienawiści (z czym wielu się zgodzi, a wielu już niekoniecznie). Ale przykładów jest więcej. Facebook nie pozwala na publikowanie zdjęć zawierających nagość, lecz nagość tą rozumie mocno dosłownie. Kończy się to tym, że jedno z najsławniejszych zdjęć wojennych na świecie – dzieci uciekające przed napalmem w Wietnamie – zostało zablokowane z powodu naruszenia standardów, natomiast zdjęcia nagich kobiet są publikowane bez większych przeszkód – o ile przynajmniej mały piksel zasłania jedno z trzech newralgicznych miejsc.

Czy Facebook może zablokować mój profil albo stronę?

Naturalnie. I w wielu przypadkach również będziemy mu za to wdzięczni, choć trzeba przyznać, że również tutaj polityka portalu jest nieco dziwna. Konto osobiste może zostać zablokowane oczywiście za publikowanie treści niezgodnych z regulaminem – i to niezależnie od tego, czy znajdują się na naszej osi czasu, czy też na stronie, którą zarządzamy. Strona Marszu Niepodległości, jak wspominaliśmy, usunięta została głównie za publikowanie zdjęć z falangą. Jak również wspominaliśmy, wielu pewnie zgodzi się, że portal zrobił to słusznie. Problem jednak w tym, że przez długi czas istniała strona pod tytułem: „Jan Paweł II gwałcił małe dzieci”. I według moderacji standardów nie naruszała. Ostatecznie została usunięta, co nie zmienia faktu, że opieszałość była tu mocno niewskazana.

Co wie o mnie Facebook?

Bardzo dużo. Jak dużo? Tego do końca nie wiemy. Jeżeli chcemy dostać przynajmniej część informacji o nas, polecam wejść na https://www.facebook.com/settings i kliknąć w link „Pobierz kopię swoich danych z Facebooka”. Gwarantuję lekturę na długie godziny. Ale to nie wszystko. Zastanawialiście się może czasem, dlaczego na Facebooku wyświetlają się Wam reklamy sklepów internetowych, które kiedyś odwiedzaliście? Zdradzę Wam jeszcze jedną ciekawą rzecz – FB udostępnia tzw. piksel. Żeby nie wchodzić w szczegóły – oznacza to, że jeśli ktoś zainstalował taki piksel na swojej stronie internetowej, a Wy ją odwiedziliście, może zdecydować, że właśnie Wam wyświetli się na Facebooku jego reklama.

Czy Facebook decyduje, jakie posty widzę?

Poniekąd. To, co widzimy na osi czasu, jest wynikiem działania algorytmu. Zależy on od pewnych zmiennych – jedną z nich są nasze preferencje badane na podstawie zachowań. Inną – widzimisię Facebooka. Oznacza to, że widzimy to, co Facebook uznaje, że chcemy widzieć, według sobie tylko znanych reguł.

Przy tej okazji warto przypomnieć jeszcze jedno wydarzenie, bodaj z wiosny tego roku. W amerykańskich mediach pojawiły się informacje o rzekomym ukrywaniu informacji publikowanych przez prawicowe media z Facebooka. Lament podniesiono też w Polsce i od razu znaleźli się tacy, którzy uznali, że ich posty również są ukrywane. Facebook oczywiście zaprzeczył, że stosował takie praktyki. Jak było naprawdę? Nie wiadomo. Pewne jednak jest to, że polski internet w żaden sposób nie mógł paść ofiarą tego typu „cenzury”, bowiem cała sprawa dotyczyła nie osi czasu, ale usługi Trending, która w Polsce do dziś nie jest dostępna.

Czy Facebook robi źle, czy dobrze?

Zanim zajmiemy się osądzaniem, warto przytoczyć sprawę sprzed kilku dni zza zachodniej granicy. W niemieckiej prokuraturze toczy się postępowanie przeciwko Facebookowi. Markowi Zuckerbergowi zarzuca sie, że… niedostatecznie zwalcza podżeganie do nienawiści i toleruje wezwania do dokonania morderstwa!

Czy tego chcemy, czy nie, regulamin Facebooka jest dość ogólny. A to, czy komuś podoba się forma jego stosowania, czy nie, w dużym stopniu zależy od poglądów politycznych. Bo coś, co dla jednych jest mową nienawiści, dla innych będzie wolnością słowa. I odwrotnie. A czy ma prawo to robić? Dobre pytanie.

Czy strona Dyskusja.biz ma prawo usunąć komentarz, który zdaniem moderacji będzie nawoływał do nienawiści? Czy ma prawo go nie usuwać, narażając się na postępowanie karne? Czy jako moderator strony na Facebooku mam prawo usunąć komentarz, który zawiera przekleństwa? Przecież przeklinanie nie jest w Polsce zakazane. Czy powinienem usunąć satyryczny obrazek z Hitlerem? Albo podlinkowany artykuł o dobrych stronach Che Guevary?

Nie rozumiem minister Streżyńskiej, która uznała, że Facebook „nie miał prawa”. Nie rozumiem tych, którym marzy się blokada Facebooka w Polsce (jak to zrobiła ostatnio Turcja), skoro nie ma przymusu używania tego portalu. Cała ta sprawa pokazuje jednak jedną, według mnie dość przerażającą rzecz: Facebook, będący faktycznie jedynie stroną internetową, wrósł w społeczeństwo. A może raczej powinienem napisać: to my, z własnej woli, zapuściliśmy w nim korzenie własnego JA.

Mateusz Szymański
Mateusz Szymański