FED patrzy na reakcję rynku. Rynek patrzy na reakcję FED

Wszyscy patrzą na siebie. Tak w skrócie można zobrazować ten finansowy western. Dwóch kowbojów na zakurzonym pustkowiu, wśród walących się, starych drewnianych baraków, które zaraz zdmuchnie nadchodząca burza. Ta sam burza, którą co niektórzy widzą z oddali. Westernowy film. Prawdziwe kino. Yellen, która na realizację tego filmu, dostała czapkę kowbojkę, mimo, że wyglądem, a w szczególności okrągłością głowy przypomina bardziej gołębia, niż jastrzębia – chyba sama nie wie co ma robić.

I w sumie nie ma się co dziwić.

Western

Jak przystało na prawdziwy western, wygra ten, kto szybciej wyciągnie rewolwer i strzeli do przeciwnika. Walka jeden na jeden.

Ktoś tutaj mocno przesadził dewastując lokalny rynek, doprowadzając żywe miasteczko na skraj upadku. Kto wygra to rozdanie: rynek, czy FED? W tym momencie, słychać jak ktoś z widzów tego przedstawienia otwiera paczkę z orzeszkami. Wyjmuje kolejno złote orzeszki i chrupie z przekąsem i niezrozumiałym zadowoleniem na twarzy. Ktoś inny wyjmuje z torby, stos kartek z malowankami, a na nich te same złote orzeszki. Na twarzy tego widza można dostrzec również uśmiech, ale jakiś taki szyderczy, jakby nie widział gromadki małych szkrabów, malujących orzeszki, w pierwszym rzędzie. Dostrzegłszy to mina mu zrzedła i zaczął rozdawać karty po sali kinowej.

Kamera powoli, coraz wolniej i wolniej zbliża się ku rozochoconym widzom. Widownia zdaje się przestała oglądać to przedstawienie, cena nie gra już głównej roli, a całość rusza ku wyjściu. Ogromny tłum, masa ludzi, jak jeden wielki byt, którego pierwotne żądze zmuszają do ucieczki. Nagle, w jednej chwili, na sali zostali nieliczni. W spokoju i niewyjaśniony jak dotąd sposób, oglądają z zaciekawieniem to przedstawienie. Można by nawet powiedzieć, że delektują się nim, bo niby jest to inny western, ale jakby już to kiedyś gdzieś było.

 

 

 

Łukasz Śliwa