Fiasko rozmów w Doha? Jakie fiasko?

Główną ekonomiczną wiadomością początku bieżącego tygodnia jest rezultat niedzielnych negocjacji producentów ropy w Doha. Jednym z najczęściej padających w tym kontekście słów jest słowo „fiasko”. Ja wolę jednak używać innego słowa: „sukces”!

ropa

Przedstawiciele 18 krajów produkujących ropę spotkało się w niedziele w Doha, aby negocjować zamrożenie produkcji surowca. Cel jaki im przyświecał to ograniczenie wyobycia ropy do poziomów ze stycznia, co miałoby podbić ceny „czarnego złota”. Konsensusu jednak nie osiągnięto. Nieobecność i sprzeciw Iranu, który próbuje odbudować swoją pozycję po zniesieniu embarga, sprawiła, że negocjacje przełożono.

Dla producentów ropy jest to niewątpliwie zła wiadomość. Na porozumienie naciskała przede wszystkim Rosja, która chciała przekonać Arabię Saudyjską, że porozumienie warto zawrzeć nawet bez Iranu. Względnie tania ropa naftowa uderza w walutę i gospodarkę naszego wschodniego sąsiada: spada PKB, a inflacja ciąży portfelom przeciętnych Rosjan. Kreml liczył, że porozumienie z OPEC dałoby rosyjskiej gospodarce moment wytchnienia.

Arabia Saudyjska, nieformalny lider OPEC, także przeżywa finansowe problemy. W ubiegłym tygodniu agencja Fitch ścięła Arabii rating, ostrzegając, że jeżeli ropa nie odbije, bądź kraj nie przeprowadzi poważnych reform, ocena kredytowa może spaść jeszcze bardziej.

Kartel przegrywa, Polak wygrywa

Problemy producentów ropy, którzy od lat bogacili się na „czarnym złocie”, przeciętnego Kowalskiego powinny jednak średnio przejmować. Tańsza ropa, to tańsze paliwo. To z kolei nie tylko zostawia więcej pieniędzy w naszych kieszeniach podczas wizyt na stacji, ale także wpływa na portfele pośrednio. Tańsze paliwo obniża koszty transportu innych produktów, spadają więc ceny w sklepach.

„Fiaskiem” brak porozumienia w Doha nazywać mogą więc tylko niektórzy producenci ropy oraz bankierzy centralni na czele z Mario Draghim („koszmar” deflacji dzięki tańszej ropie potrwa zapewne nieco dłużej). Dla zwykłego obywatela i krajów takich jak Polska rezultat negocjacji to świetna informacja.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze inny aspekt. Wciąż mowa o „dogadywaniu się producentów”. Czy to nie jest aby nielegalne? Niestety, na rynku ropy otwarcie, z przyzwoleniem innych państw działa kartel, który steruje cenami. Na szczęście obecnie robi to nieco nieudolnie, jednak zgodnie z prawami konkurencji i konsumentów w ogóle nie powinien on istnieć. Tym bardziej cieszy SUKCES spotkania w Doha.

Adam Torchała
Adam Torchała