Jak zostałem ambasadorem „dobrej zmiany”

Specyfika mojej pracy wymaga co kilka lat pielgrzymki z kapeluszem w ręku po światowych inwestorach . Teraz właśnie jest ten moment, dlatego z zadowoleniem przyjąłem zaproszenie na spotkanie z odwiedzającym Warszawę prezesem dużej instytucji finansowej, mocno zaangażowanej w wiele polskich projektów. Spotkanie zaczęło się od deklaracji, że prezes jest jak najdalszy od politycznych ocen i interesuje go wyłącznie strona komercyjna naszej działalności. Ale potem pojawiły się pytania…

fot. Jerzy Pawleta / Forum

fot. Jerzy Pawleta / Forum

„Jak rozumiem, to nie jest dla was dobry moment na inwestycje?”- zadał pierwsze pytanie.

Zaprotestowałem.

– Nasz fundusz finansuje wzrost średnich firm prywatnych, a w Polsce takie firmy mają olbrzymi potencjał wzrostu, zwłaszcza eksportowy. W momencie wejścia do Unii polski eksport żywności wynosił 4 mld euro, głównie za wschodnią granicę. Dziesięć lat później to już 23 miliardy, z czego 80% do Unii Europejskiej. Podobny potencjał tkwi w chemii gospodarczej, kosmetykach, suplementach diety, materiałach budowlanych.

„Super, ale to się przecież zmieni w wyniku polityki obecnego rządu?”

– A dlaczego niby miałoby się zmienić? Tak długo, jak nie będziemy wchodzić rządowi w oczy unikając projektów infrastrukturalnych, prywatyzacji czy zależnych od regulacji lub współfinansowania – jesteśmy bezpieczni.

„Czyli zakładasz, że nie pokażecie się na rządowym radarze? Czy to możliwe? Czy nie dosięgną was rykoszetem decyzje o kierowanych podatkach, jak np. handlowy?”

– Dokładnie tak. A podatek handlowy, którego szczegółów jeszcze nie ma, będzie w zasadzie neutralny tak długo, jak będzie powszechny. Handel natomiast zyska w wyniku zwiększonej podaży pieniądza w ramach programu 500plus.

„No dobrze, a jak wyobrażasz sobie wyjścia ze swoich inwestycji. Czy jest to możliwe przez giełdę?”

– No cóż, giełda przestała być co prawda atrakcyjną drogą wyjścia, ale z drugiej przestała być konkurencją dla funduszy na wejściu. A nasze ostatnie wyjście z inwestycji pokazało, że wśród zainteresowanych były wszystkie liczące się europejskie firmy strategiczne oraz większe fundusze private equity.

„No tak, ale to było jeszcze przed wyborami parlamentarnymi. Dlaczego teraz inwestorzy strategiczni mieliby chcieć inwestować w Polsce, gdzie władze mówią o konieczności >repolonizacji<?”.

– Ojej, przecież to tylko retoryka! Retoryka, która dotyczy wyłącznie strategicznych gałęzi przemysłu.

„Dzisiaj rano jak wszedłem w hotelu na google, zobaczyłem ikonę jakiejś kolejki górskiej”- nagle prezes zmienił front – „nie wiesz, o co tu chodzi?”.

– To proste, minęła właśnie 80 rocznica uruchomienia kolejki na Kasprowy…

„To ta kolejka, którą trzeba repolonizować bo jest w rękach funduszu private equity?”. No ta, ale jak widać – minęły trzy miesiące od wyborów, a nic w tej sprawie nie zrobiono. W zasadzie jedyny przypadek pozbawienia funduszu własności dotyczył banku, a decyzję w tej sprawie podjął regulator związany z poprzednią administracją. Zresztą ten bank znalazł się w rękach innego funduszu…

„Chcesz powiedzieć, że nie ma złych intencji, a jedynie nastawiona na rynek wewnętrzny populistyczna retoryka? Ale przecież to nie tylko retoryka, ale też polityka gospodarcza która doprowadzi do załamania budżetu i konieczności podniesienia podatków”.

– To możliwe, ale przecież realny jest też scenariusz, w którym aby realizować obietnice wyborcze, rząd obcina dofinansowanie do nierentownych gałęzi przemysłu oraz likwiduje przywileje rentowe w rolnictwie, górnictwie, służbach mundurowych.

„Jesteśmy adresatem oczekiwania waszego rządu, by zaangażować się w tzw. projekty rozwojowe. Jak na razie jedyne konkrety rozwojowe, które mają priorytet w rozmowach – to współfinansowanie wydobycia węgla kamiennego.”

– To problem narastający od wielu lat i trudno o to akurat winić obecną administrację. Ale o wiele ważniejsza jest strategiczna próba wykorzystania środków unijnych, ostatniej takiej dużej transzy funduszy wsparcia.

„Z sygnałów od naszych strategicznych partnerów wynika, że każde euro alokowane Polsce będzie kilka razy sprawdzone, zanim trafi do waszej kieszeni. Weryfikowane będą procedury, kwalifikacje osób przyznających, przestrzeganie prawa – unijnego i krajowego, a po sprawie z Trybunałem Konstytucyjnym czeka was przecież dualizm prawny”.

– Nawet jeśli to wszystko jest prawdą, to tym bardziej potrzebujemy wsparcia inicjatyw gospodarczych niezależnych od rządu. Bo to szaleństwo w końcu musi minąć. Nie zostawiajcie nas samych!

Prezes zadumał się: „Prawda. Ale dokonaj proszę jednej zmiany, abym mógł to przeprowadzić przez komitet inwestycyjny. Teraz prezentujecie się jako fundusz skoncentrowany na Polsce z możliwością inwestycji małej części w pozostałych krajach regionu. Zapisz to może jako fundusz wschodnio-europejski, gdzie Polska będzie tylko jednym z krajów waszego zainteresowania”.

Czemu nie, to zresztą nie jest taki całkiem głupi pomysł.

Ryszard Wojtkowski
Ryszard Wojtkowski