Kontaminacje językowe a.k.a. portmanteau words

Środa: słówko na dziś. Czyta Kevin Aiston.

Co rusz w naszym otoczeniu kolejne kontaminacje – czyli wyrazy (bądź wyrażenia), które powstają w efekcie połączenia elementów językowych. Po angielsku nazwiemy je „portmanteau words”. Na usta ciśnie się „contamination” – ale to nie najlepsze tłumaczenie, bo to słówko oznacza „zanieczyszczenie, skażenie”.

W języku polskim napotkamy kontaminacje frazeologizmów, np. popełnić raport (czyli „popełnić grzech” + „napisać raport”); w każdym bądź razie (czyli „w każdym razie” + „bądź co bądź”). W języku angielskim znajdziemy całą masę pojedynczych słów: cheeseburger; Brangelina; Californication; sitcom; frappucino; metrosexual; napalm – wymieniać można długo. Czasami nazwy firm są kontaminacjami, np. Accenture (accent and future); Compaq (compatibility and quality); Edexcel (education and excellence); Microsoft (microcomputer and software).

Gdy zatem usłyszymy zdanie „I’m hangry!” – nie dziwmy się dziwnej wymowie, bo „hangry” to połączenie „hungry” i „angry”. A przecież nie dziwi nas, gdy głód zmienia nasz nastrój:
– Some people get really short-tempered (=rozdrażniony) and grumpy (=zrzędliwy, gderliwy) when they haven’t eaten – in other words, they get hangry.
– Eating junk food (=śmieciowe jedzenie) can send your blood-glucose too high and it will come crashing down fast, making you even more hangry.

To był felieton z cyklu „Środa: słówko na dziś. Czytał Kevin Aiston”.
Dzisiejsze „słówko” w wersji audio dostępne jest tutaj.

Jacek Środa
Jacek Środa