Kosztowne górnicze mity

Tragiczne wypadki w górnictwie utwierdzają nas w przekonaniu, że jest to najniebezpieczniejszy zawód w Polsce. W związku z tym pracownikom kopalni należą się przywileje np. wcześniejsze emerytury. Praca pod ziemią jest ciężka – co do tego nie ma wątpliwości. Jednak czy rzeczywiście jest to najniebezpieczniejsza profesja?

Z danych GUS-u wynika, że w 2012 roku w górnictwie i wydobywaniu odnotowano 2687 wypadków w tym 26 śmiertelnych (15 przy wydobyciu). W tym sektorze pracuje 155 tys. ludzi. Współczynnik wypadków śmiertelnych w pracy stanowi 1,6 na 10 tys. zatrudnionych!

W budownictwie w 2012 roku odnotowano 82 wypadki śmiertelne. W tym sektorze (w firmach powyżej 9. pracowników) oficjalnie pracuje 407 tys. ludzi. W przypadku tego zawodu współczynnik zgonów z powodu wypadków w pracy wynosi 2 na 10 tys. zatrudnionych.

W transporcie i gospodarce magazynowej w tym okresie odnotowano 60 wypadków śmiertelnych. W sektorze tym pracuje 483 tys. ludzi, czyli współczynnik zgonów wynosi 1,24 na 10 tys. zatrudnionych – mniej niż w górnictwie, ale jeśli spojrzymy na dane PIP-u z 2012 roku to wynika, że tylko w wypadkach samochodowych zginęło 24 zawodowych kierowców na 53 zdarzenia zbadane przez inspektorów PIP-u!

W rolnictwie, łowiectwie, leśnictwie i rybactwie odnotowano ogółem 1417 wypadków w tym 21 śmiertelnych. Na 100 wypadków 1,4 było śmiertelnych. W górnictwie na 100 wypadków 0,9 jest śmiertelnych, czyli tyle co w transporcie. W budownictwie 1 na 100.

Większość kopalń skoncentrowanych jest na Śląsku. W teorii zatem powinien to być region ze stosunkowo dużą liczbą wypadków przy pracy w przeliczeniu na pracujących. I tu zdziwienie, bo na 1000 pracujących liczba poszkodowanych to 3,5 osoby. W województwie lubuskim, gdzie kopalni nie ma, wskaźnik ten wynosi 3,93; w Wielkopolsce 4,25 a na Warmii i Mazurach – 4,34.

Praca w górnictwie jest ciężka – to nie mit. Jednak nieprawdą jest, że jest najniebezpieczniejsza. Zatem to nie może i nie powinien być argument za utrzymaniem przywilejów emerytalnych, bo inaczej należałoby przyznać je zawodowym kierowcom, budowlańcom, leśnikom i rybakom.

Sukces górników w walce o swoje przywileje polega na zorganizowaniu w silnych związkach zawodowych. Jest to możliwe dzięki skoncentrowaniu wielu pracowników w obrębie stosunkowo małej liczby zakładów pracy. Proszę wyobrazić sobie jaką siłę polityczną stanowiliby murarze lub mechanicy samochodowi gdyby mieli tak silne organizacje związkowe!

170 mld zł dołożone do Śląska

Pani premier ostatnio obiecała 100 mln zł na ratunek nierentownej kopalni. Polskie górnictwo musi być dotowane – to oficjalna doktryna Rzeczypospolitej. Zamiast jednak dawać pieniądze na utrzymywanie nierentownego systemu powinniśmy opracować skuteczny plan reformy tak, by wydobycie w końcu było efektywne i zyskowne. Od 25 lat wolimy wyrzucać pieniądze do dziurawego wora bez żadnego planu, ładu i składu.

W ocenie sektora wydobywczego myli się dwa pojęcia. Na ile działamy w interesie górników a na ile w interesie wszystkich obywateli i całego kraju. Interes górników nie musi być tożsamy z interesem szerszej grupy podatników. Zabezpieczenie zasobów energetycznych państwa, a o to chodzi w ogólnym interesie społecznym niekoniecznie musi być realizowane poprzez zapewnienie górnikom ekstra przywilejów i utrzymaniem wszystkich nierentownych spółek.

W dłuższym okresie przynosi nam to straty. Mitem jest twierdzenie, że bez wysokich emerytur nasze bezpieczeństwo będzie zagrożone. Lepiej chyba utrzymywać ze względów strategicznych dosłownie kilka kopalń (z potencjałem szybkiego rozwoju) i importować tani węgiel niż wydawać miliardy złotych na utrwalanie rozwiązań, które nie mają racji bytu (i do tego górnicy niepotrzebnie narażają zdrowie).

Sprawdź moje komentarze na Blogbank.pl i Facebooku.

Z raportu Greenpeace „Ukryty rachunek za węgiel” wynika, że koszty finansowe związane ze względnym zachowaniem statusu quo w górnictwie wyniosły 170 mld zł (5 elektrowni atomowych można za to zbudować). Gdyby dodać do tego dodatkowe zewnętrzne koszty to otrzymujemy, w zależności od scenariusza od 700 mld zł do 2,2 bln zł. Osobiście z dużą rezerwą podchodzę do badań organizacji proekologicznych, bo one z natury rzeczy są przeciwne grzebaniu w ziemi, ale nawet jeśli podzielimy te rewelacje przez trzy to już mamy powód do zastanowienia się nad sensownością argumentu, że Śląsk utrzymuje cały kraj. Prędzej to cały kraj utrzymuje Śląsk.

Łukasz Piechowiak

Źródła:

1. GUS: Informacja o sytuacji społeczno-gospodarczej kraju w sierpniu 2014 r.

http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/inne-opracowania/informacje-o-sytuacji-spoleczno-gospodarczej/informacja-o-sytuacji-spoleczno-gospodarczej-kraju-w-sierpniu-2014-r-,1,28.html

2. GUS: Wypadki przy pracy w 2012 roku, w 2013 roku i I półroczu 2014 r.

http://stat.gov.pl/obszary-tematyczne/praca-wynagrodzenia/warunki-pracy-wypadki-przy-pracy/wypadki-przy-pracy-w-2013-r-,3,16.html

3. COIP: Bezpieczeństwo i higiena pracy w firmach transportowych w latach 2010-2012

http://rop.sejm.gov.pl/1_0ld/opracowania/pdf/material71.pdf

4. Greenpeace: „Ukryty rachunek za węgiel”  2014 rok:

http://www.greenpeace.org/poland/PageFiles/602721/Raport_GP_Ukryty_rachunek_za_wegiel.pdf

Łukasz Piechowiak
Łukasz Piechowiak