Krzywa Rostowskiego, czyli podatkowy eksperyment

Od mniej więcej trzech dekad na całym świecie wiedzą, że nadmierny wzrost stawek podatkowych prowadzi do spadku dochodów państwa. Ale minister Rostowski albo się z tą teorią nie zapoznał, albo postanowił opracować własną.

Krzywa Rostowskiego, czyli podatkowy eksperyment 1

Za naukowego ojca zdroworozsądkowej koncepcji zakładającej, że w pewnym momencie rosnące stawki opodatkowania nie przyniosą dodatkowych pieniędzy budżetowi państwa, uznaje się amerykańskiego ekonomistę Arthura Laffera. Amerykanin wyszedł z prostego założenia, że przy stawce podatku t1=0% wpływy podatkowe wyniosą 0. Ale również przy stawce 100% dochody rządu będą zerowe. Bo przecież kto będzie pracował za darmo?

Źródło: NBP Portal

Gdy stawka podatku będzie wzrastać, wpływy podatkowe także będą rosły. ALE TYLKO DO PEWNEGO MOMENTU. Po osiągnięciu granicznej stawki podatkowej wpływy do kasy państwa będą malały wraz z każdą podwyżką. Aż do zera w przypadku stawki na poziomie 100% lub wyższej. Dzieje się tak, ponieważ coraz wyższe podatki zniechęcają ludzi do pracy i prowadzenia własnego biznesu. Wraz ze wzrostem fiskalizmu rośnie też niechęć do płacenia podatków: część przedsiębiorców i pracowników przenosi się do szarej strefy, aby uniknąć nadmiernego opodatkowania.

 

Efekty niezamierzonych konsekwencji

Krzywa Laffera jest koronnym argumentem zwolenników obniżania podatków. Dowodzi ona, że w przypadku wysokich stawek podatkowych ich obniżka spowoduje wzrost dochodów państwa. Tak było m.in. w Stanach Zjednoczonych, gdy najwyższą stawkę podatku dochodowego obniżono z 73% (!) do 25%. Koncepcja Laffera sprawdziła się też w Polsce. Gdy w roku 2002 rząd Leszka Millera wycofał się z podwyżek stawek akcyzy na wyroby spirytusowe, wpływy podatkowe z tego tytułu wzrosły. Silny wzrost wpływów podatkowych odnotowały też rządy Rosji i państw bałtyckich, gdy zastąpiły wysokie stawki PIT-u względnie niskim (poniżej 20%) podatkiem liniowym.

Jednakże krzywa Laffera nie powstała po to, aby ułatwić rządowi maksymalizowanie wpływów podatkowych. Jej celem jest ukazanie politykom faktu, że podwyżki podatków nie dość, że są niemoralne i szkodliwe dla gospodarki, to mogą też prowadzić do spadku dochodów budżetowych.

Lekcja ekonomii dla ministra

Działania Ministerstwa Finansów zdradzają, że kierownictwo resortu z wicepremierem Rostowskim na czele najwyraźniej nie przyswoiło jeszcze krzywej Laffera. MF od trzech lat zarzyna Polskę coraz wyższymi obciążeniami podatkowymi. Znamienny jest tu przykład nieustannie podnoszonej akcyzy na papierosy. Dane o wykonaniu budżetu potwierdzają, że po raz pierwszy od 10 lat dochody z tytułu akcyzy tytoniowej odnotują spadek szacowany na miliard złotych. Wszystko dlatego, że według ministra Rostowskiego zależność pomiędzy stawką opodatkowania a wpływami do wygląda tak:

Krzywa Rostowskiego. Hipoteza badawcza: dochody podatkowe rosną liniowo wraz ze stawką podatku
Źródło: tajna kancelaria Ministerstwa Finansów 😉

Jak przystało na akademickiego ekonomistę z London School of Economics, Jacek Rostowski postanowił sprawdzić swoją teorię w praktyce. Miejscem eksperymentu naukowego jest średniej wielkości kraj europejski, przez autochtonów zwany „Polską”. Materiału badawczego dostarczają wpływy z podatku akcyzowego od wyrobów tytoniowych.

Eksperyment najprawdopodobniej zmusi autora do falsyfikacji swej hipotezy badawczej i potwierdzi teorię Laffera. Przy okazji poznamy szereg sposobów, w jaki ludzie bronią się przed zaborczością państwa. Oprócz metod dobrze znanych (prywatny import ze Wschodu, gdzie podatki są niższe) pojawiło się też kilka innowacji. Dzięki podwyżkom akcyzy eksplodował w Polsce popyt na e-papierosy. Polacy przerzucili się też na skręty, ale wyższa akcyza na tytoń w paczkach szybko ten proceder ograniczyła.

Z inicjatywą wyszedł też pewien przedsiębiorca, który zaoferował palaczom dzierżawę maszyny do suszenia tytoniu i samodzielnej produkcji papierosów. W ten sposób omija podatek akcyzowy, z którego zwolniony jest mokry tytoń. Innowacyjnemu przedsiębiorcy wróżę przewlekłe i zmasowane kontrole ze strony inspekcji skarbowej, sanepidu, straży pożarnej, nadleśnictwa i innych organów państwa.

Podobno jeśli ludzie masowo robią coś głupiego, to pierwszym podejrzanym zawsze jest system podatkowy. Trudno oczekiwać, że Polacy nagle przestaną palić, ale można być niemal pewnym, że po przekroczeniu pewnej stawki przestaną kupować „legalne” papierosy. A pan Jan Antony Vincent-Rostowski będzie mógł wrócić do Anglii bogatszy o nowe obserwacje ekonomiczne.

Krzysztof Kolany
Główny analityk Bankier.pl

Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany