Lionise

Środa: słówko na dziś. Czytają: Krystyna Czubówna i Kevin Aiston.

Dwadzieścia godzin na dobę poświęca na sen lub odpoczynek. Raczej nie trudzi się polowaniem – dbają o to jego partnerki. Zwany bywa królem dżungli, choć w ogóle w dżungli nie mieszka. Widnieje w herbach Działoszyc, Gniewkowa, Nowogardu i Zduńskiej Woli. Lew – po angielsku: lion.

Wszystko, co lwie, będzie duże, imponujące i wspaniałe. Duża będzie lwia część (lion’s share); nieustraszony będzie człowiek o lwim sercu (lionhearted man); a jeśli kogoś rzuci się na pożarcie lwom (dosłownym bądź metaforycznym), jego koniec będzie raczej żałosny:

Why are bit-part players such as myself thrown to the media lions when KGB agents of far greater significance are still being protected – ironically, by our own security services?

Lew to znakomitość – zatem jeśli kogoś jako znakomitość traktujemy, można powiedzieć, że nadajemy mu cechy typowe lwom. W języku angielskim mamy nawet czasownik opisujący takie uwielbienie: lionise (co po polsku brzmiałoby mniej więcej jak „ulwić, ulwiać”):

The newspapers here have a new band of heroes to lionise: the workers, emergency services personnel, and the scientists battling to save the Fukushima nuclear plant, their fellow citizens and themselves.

To był felieton z cyklu „Środa: słówko na dziś. Czytali: Krystyna Czubówna i Kevin Aiston”. Dzisiejsze „słówko” w wersji audio dostępne jest tutaj.

Jacek Środa
Jacek Środa