Mickey Mouse

Środa: słówko na dziś. Czytają: Krystyna Czubówna i Kevin Aiston.

Jest na świecie taki jeden gryzoń, którego znają chyba wszyscy – zarówno jako myszkę komputerową, jak i mysz imieniem Michałek (czyli po angielsku: Mickey Mouse, a po włosku też bardzo ładnie: Topolino).

W języku angielskim określenie „Mickey Mouse” opisuje coś śmiesznego, bezużytecznego, bezwartościowego. Często pojawia się w kolokacji „Mickey Mouse money”:

The inflation has turned their currency into Mickey Mouse money.

Tego określenia możemy użyć do określenia dowolnej rzeczy, jeśli chcielibyśmy wskazać na jej kiepską jakość:

Margaret Thatcher even called the European Parliament a „Mickey Mouse parliament”. How cruel! A Mickey Mouse parliament would be a fine institution, a source of widespread joy and laughter.

W języku polskim mamy też ślad obecności Myszki Miki – w wyrażeniu „małe miki”, które słyszymy na przykład z ust Jerzego Dobrowolskiego w filmie „Nie ma róży bez ognia”. Polskie „małe miki” to drobiazg, coś maleńkiego, łatwiutkiego, taka bułka z masłem.

To był felieton z cyklu „Środa: słówko na dziś. Czytali: Krystyna Czubówna i Kevin Aiston”. Dzisiejsze „słówko” w wersji audio dostępne jest tutaj.

Jacek Środa
Jacek Środa