Mogę sobie wyobrazić…

Prawo i Sprawiedliwość obsadziło wszystkie kluczowe kadry w państwie. Mogę sobie wyobrazić, że to pierwszy krok do wprowadzenia socjalizmu w Power Poincie

1

Mogę sobie wyobrazić, że wicepremier Mateusz Morawiecki, minister rozwoju jeśli będzie miał problem z przekonaniem prywatnego kapitału do inwestowania, a pieniędzy w państwowych firm nie da się tak szybko znaleźć albo aktywizować, to sięgnie do kasy państwa i tam znajdzie potrzebne środki na realizację swojego planu.

Mogę sobie wyobrazić, że wicepremier Mateusz Morawiecki, minister finansów, zobaczy, że rośnie mu dług publicznych, a deficyt powoduje, że z Brukseli słychać pomruki o zamrażaniu unijnej kasy, ale będzie liczył, że dzięki wzrostowi PKB uporamy się z tym problemem.

Mogę sobie wyobrazić, że wicepremier Mateusz Morawiecki, jako minister finansów i rozwoju, jest bardziej przywiązany do tego drugiego tytułu. Pierwszy oznacza niepopularność w rządzie, bo trzeba mówić nie ma, nie dam, zarobiony jestem. Buduje też słaby PR w elektoracie, bo nikt tu nie chce centusia, który mówi: jesteśmy biedni. Skoro możemy wziąć na kredyt pralkę i lodówkę, to dlaczego nie bank czy prom żeglugi śródlądowej.

Mogę sobie wyobrazić, że Adam Glapiński, prezes NBP, wie jak potężnym jest teraz człowiekiem i jak wiele może. Wierzę jednak, że nie będzie rozrzucał z helikoptera pieniędzy, drukował, luzował i generalnie sprawiał wrażenia, że bank centralny jest niezależny od wszystkiego, także rozsądku.

Mogę sobie wyobrazić, że Adama Glapiński, składając ślubowanie na prezesa NBP, dodał sobie po cichu lekarskie primum non nocere. Dlatego nie podniesieni zbyt szybko, planującemu wielkie inwestycje Mateuszowi Morawieckiemu, kosztu pieniądza. Może go nawet obniży, chociaż dzisiaj bardzo się przed tym wzbrania. Wszystko zaś wbrew temu co będzie widział w szklanej kuli, z której bank centralny wyciąga prognozy wzrostu i inflacji.

Mogę sobie wyobrazić, że Marek Chrzanowski, będzie świetnym szefem KNF, który bez uprzedzeń do obcego kapitału, temu rodzimemu stworzy u nas krainę mlekiem i miodem płynącą. Ma do tego mnóstwo narzędzi. Jest ich tak dużo, że może stać się forpocztą repolonizacji sektora bankowego, która śni się po nocach całej ekipie rządzących i są to przyjemne sny.

Mogę sobie wyobrazić to wszystko, bo Prawo i Sprawiedliwość obsadziło najważniejsze instytucje i urzędy odpowiedzialne za politykę gospodarczą. Do tego ma jednowładztwo polityczne w parlamencie i prezydenta, który jeszcze nie poznał (i raczej nie pozna) słowa weto.

Mogę sobie wyobrazić, że to wszystko zaprowadzi do wielkiej katastrofy, w której Leszek Balcerowicz będzie mógł powiedzieć: tu was mam etatyści, nacjonaliści, socjaliści z Power Pointa.

Mogę sobie wyobrazić, że cała ta gospodarczo-polityczna machina będzie tak świetnie naoliwiona jak przerzutki w rowerze Rafała Majki i bez żadnych zgrzytów będzie wrzucała przełożenia w zależności od tego czy mamy pod górkę czy nie.

To ostatnie mogę sobie wyobrazić jednak najsłabiej, ale może to kwestia ćwiczenia wyobraźni. Ćwiczenie to przybrał na intensywności w październiku ubiegłego roku.

O tym dlaczego mogę sobie to wszystko wyobrazić pisaliśmy w „PB”

 

 

Bartek Godusławski
Bartek Godusławski